Przerzutka Shimano XTR Di2 9250 - test długodystansowy

Po przeciekach, które publikowaliśmy oraz latach spekulacji, wreszcie Shimano ma w pełni bezprzewodowy, elektroniczny napęd, który może rywalizować z SRAM-em. Jest szybki, niezawodny, chowa się przy uderzeniu, a nawet wraca na swoje miejsce po kontakcie z przeszkodą.

Decyzja o zamontowaniu przerzutki bezprzewodowej zapadła w chwili, gdy postanowiłem zbudować kokpit całkowicie pozbawiony przewodów. Żeby sobie utrudnić dodam, że chodzi o elektryczne super enduro o skoku 180mm, z zamontowanym na stałe oświetleniem przednim, więc jak się spodziewacie przewodów do usunięcia było całkiem sporo - przewody hamulcowe, linka przerzutki tylnej, sterowanie trybami silnika, przewód do wyświetlacza, sterowanie oświetleniem oraz sztycą regulowaną. 

Z przerzutką i sztycą była sprawa prosta - wybrałem wersje bezprzewodowe. Resztę musiałem upchnąć w kierownicy, co jak widzicie na zdjęciu poniżej udało się dość dobrze. Była opcja zastosowania hamulców Magury, których elementy są całkowicie schowane w kierownicy, ale raz, że nie nadawały się do zatrzymywania takiej ciężkiej krowy, a dwa zakochany już wtedy byłem po uszy w nowych Magurach Gustav Pro. Wybór był więc oczywisty.

Oryginalna konfiguracja w nowym rowerze A tu już po zmianach

  

Skompletowanie prawie wszystkich elementów nie było problemem. Największy dotyczył wyboru kierownicy, która powinna być przystosowana do prowadzenia wewnątrz przewodów. Oczywiście nie wszystkich, bo chyba jeszcze nikt nie wpadł na tak wariacki pomysł jak ja. Udało mi się taką znaleźć w Shimano a konkretnie PRO. Koniecznie aluminiowa, bo w karbonie nie miałbym jednak odwagi wiercić dodatkowych otworów, które były konieczne do wykonania. Ostatnim elementem który miał stanowić zwieńczenie projektu była przerzutka. Wyboru wielkiego nie było - SRAM. Kwestia modelu, ale celowałem w jedną z topowych. Jednak w tym momencie zupełnym przypadkiem wpadłem na przedstawiciela z Shimano, który powiedział:

"Poczekaj jeszcze około miesiąca - będą bezprzewodowe przerzutki z Shimano i potem sam ocenisz co Ci się bardziej spodoba."

Poczekałem i choć nie dotarła ona do mnie w dniu premiery, tylko nieco później, to przeczytałem chyba cały internet z pierwszymi wrażeniami najpierw unboxingu, a potem relacjami z użytkowania. Nie powiem - robiło to na mnie wrażenie, przede wszystkim jeśli chodziło o szybkość pracy, która jest dwukrotnie lepsza od produktu Amerykanów, a oprócz tego dochodzą pewne smaczki, których nie ma nigdzie indziej typu chowanie się przerzutki w razie uderzenia.

Jak wiecie Shimano wynalazło elektroniczną zmianę biegów w rowerach MTB, ale trudno to sobie przypomnieć, ponieważ minęło już ponad 10 lat, odkąd po raz pierwszy ujrzeliśmy to rozwiązanie na własne oczy. Przyznaję, nie byłem fanem tego, choć doceniałem jak rozwiązano kwestię współpracy między przednią (tak, wtedy jeździło się jeszcze na 2 blatach z przodu) a tylną przerzutką. Denerwowały mnie te kabelki, a właściwie ich łączenie. Przez dekadę od pojawienia się Di2 z nadzieją obserwowałem i czekałem na kolejny oczywisty krok - bezprzewodowy napęd elektroniczny czyli coś, czego SRAM nie unikał, wprowadzając AXS w 2019 roku.

Czekałem, czekałem i się doczekałem

Teraz, w końcu, nareszcie jest. Najnowsza grupa XTR Di2 od Shimano oferuje 12-biegową bezprzewodową zmianę przełożeń, akumulator ukryty wewnątrz korpusu przerzutki, lepszy prześwit, autorski protokół bezprzewodowy, kilka interesujących pomysłów na personalizację, a co najlepsze – błyskawiczną zmianę biegów. I to taką, przy której produkty Srama wydają się ociężale wołowate. Już to samo w sobie sprawi, że dla niektórych rowerzystów będzie to jeden z najlepszych napędów na rynku.

Pierwsze wrażenie po odpakowaniu - O kurczę, jakie to jest duże! Spodziewałem się konkret sprzętu, bo i te ze Srama do małych nie należą, szczególnie w wersji T, ale jednak biorąc ją po raz pierwszy do ręki byłem pod dużym wrażeniem wielkości, ale też inżynierii i finezji wykonania modelu XTR. Wiem, myślałem na początku o XT, ale postanowiłem oddać sprawę w ręce losu i stwierdziłem co będzie prędzej dostępne, to kupię. Ku mojemu zadowoleniu był to topowy model w wersji zasilanej z bateryjki mocowanej w przerzutce. W sumie to zaklinałem rzeczywistość żeby tak się stało. Magia trzech literek zawsze na mnie działała...

  

Pierwsze co zrobiłem, to przerzutka wraz z baterią wylądowała na wadze. Stare przyzwyczajenie z czasów kiedy lajtowałem i ważyłem wszystko co było możliwe. Ciągle zapominam, że teraz jeżdżę na elektrycznym potworze i waga komponentów nie ma większego znaczenia - 409 gramów. Trochę tego jest pomyślałem i położyłem klasyczną XT, którą miałem zamontowaną od nowości w rowerze. Tu waga pokazała 278 gramów. Różnica dość duża, jednak zsumujmy wszystko razem - przerzutka XT z manetką, przewodem i linką: 278g + 186g = 464g. Z drugiej strony bezprzewodowa przerzutka XTR z baterią i manetką: 409 + 97 = 506 gramów. Kiedyś bym się zapłakał widząc taką różnicę wagową, jednak teraz jest inaczej - 42 gramy jest wartością śmiesznie niską, biorąc pod uwagę to, co potrafi nowy sprzęt od Japończyków. O tym za chwilę. Aha bo bym zapomniał, topowy Sram jest cięższy.

Nowy XTR Di2 pojawiał się bardzo, bardzo długo, ale warto było czekać.

W sumie to zastanawiałem się, dlaczego Shimano tak długo kazało czekać na bezprzewodowe XTR. Może myślało, że elektroniczna, bezprzewodowa zmiana biegów to taki wynalazek, który jest chwilową modą i się nie przyjmie (jak swojego czasu przerzutki hydrauliczne), a ilość ewentualnych problemów przytłoczy korzyści wynikające z takiego rozwiązania? Nie wiem. Dla mnie bardziej prawdopodobne jest to, że w zaciszu laboratoriów pracowali nad rozwiązaniem, które będzie game changerem i na nowo pokaże światu, kto jest liderem tej technologii i po prostu chcieli, żeby wszystko było doskonałe.

Co musisz wiedzieć o nowej przerzutce Shimano XTR Di2

  • Pierwsza w pełni bezprzewodowa 12-biegowa grupa Shimano
  • Dwie opcje XTR: wersja z wtyczką dla rowerów elektrycznych i druga z akumulatorem zamontowanym wewnątrz przerzutki (w mojej ocenie dużo lepsze rozwiązanie niż u Srama) 
  • Przerzutka odchyla się przy uderzeniu, a następnie wraca do pozycji wyjściowej. 
  • Manetka wykorzystuje dwie łopatki mechaniczne do zmiany biegów i jeden dodatkowy przycisk, który można sobie skonfigurować. 
  • Zmiana wielu biegów za jednym naciśnięciem sprawia, że jest dużo szybsza niż w SRAM AXS Transmission. 
  • Jest droga, no ale chyba nie myśleliście że będzie inaczej. Z drugiej strony Sram w topowej wersji jest jeszcze droższy.

Istnieją dwie główne wersje XTR: całkowicie bezprzewodowa opcja z akumulatorem ukrytym wewnątrz korpusu przerzutki oraz wersja do rowerów elektrycznych, w której przerzutka i jej silnik są podłączone przewodowo do głównego akumulatora roweru.

To sprawia, że wersja dla elektryków jest bardziej kłopotliwa w modernizacji, choć Shimano twierdzi, że to system "plug and play", a złącze po prostu wpina się do nowoczesnych silników. Na początku działało to wyłącznie z silnikami Shimano, ostatnio jednak widziałem kilka rowerów z przerzutką XT Di2 podpiętą do silnika Bosch. Sama instalacja jest banalnie prosta, jedyny problem to przeciągnięcie przewodu od przerzutki do komory silnika, ale to zupełnie inna bajka. Ja chciałem w pełni bezprzewodową konstrukcję i taka właśnie wylądowała u mnie w rowerze.

Pisząc ten tekst przejechałem na tej przerzutce już naprawdę wiele kilometrów. Raz nawet zdarzyło mi się ją doładowywać i to bynajmniej nie z tego powodu, że mi zabrakło prądu, ale wyjeżdżałem nieco dalej od domu i chciałem mieć absolutnie czystą głowę bez martwienia się czy prądu mi wystarczy. Na dobrą sprawę wystarczyło zerknąć w aplikację na telefonie, żeby się tego dowiedzieć, ale co mi tam - ładujemy do pełna i jazda. 

W sieci znajdziecie sporo informacji odnośnie szybkości działania tej przerzutki. Mnie też to jarało, że całą kasetę może przelecieć w zaledwie 3 sekundy. Przerzutki Srama robią to dwukrotnie dłużej. Oczywiście zaraz pada pytanie - po co mi to? Przecież tamta też jest szybka. Trochę mi to przypomina moje czasy studenckie, kiedy kupiłem mój pierwszy PC z procesorem 386DX 33 i koledzy pukając się w głowę zadawali mi pytanie: na cholerę Ci taka moc obliczeniowa? Ano przydała się wtedy, choć po roku w moim kompie już wylądował proc 486DX2 66. Dla wielu z Was to prehistoria, a ówczesne procesory mocą obliczeniową nie są nawet w procencie tak szybkie jak te stosowane obecnie w smartfonach. Chodzi o zasadę. Wtedy ta moc mi się przydawała i teraz też tak jest z szybkością działania.

Przykład? Proszę...

Pisałem artykuł o trasach rowerowych wokół Kudowy Zdroju. Przed wyjazdem sprawdziłem, które punkty muszę koniecznie odwiedzić i na bazie tego opracowałem sobie trasę w aplikacji Komoot. Choć wszystkie punkty wskazane mi przez pracowników Urzędu Miasta znajdowały się w pobliżu lub przy samych drogach asfaltowych, to jednak nie byłbym sobą, gdybym nie wpisał w aplikację, że chcę trasy MTB, ale dodatkowo zahaczyłem, że pojadę elektrykiem. Trasa wyznaczona, pokonuje kolejne kilometry, robię fotki i dobrze się bawię. W pewnym momencie dojechałem w miejsce gdzie musiałem stanąć, bo to co pokazywała mi aplikacja było niejednoznaczne - mogłem jechać na wprost co wydawało mi się logiczne, biorąc pod uwagę że ścieżka dokładnie tam prowadziła, albo... skręcić w prawo, gdzie wyrastał tuż przede mną mega stromy podjazd z różnicą wysokości kilku metrów kierujący na inną ścieżkę wiodącą wierzchołkami pasma. Niestety aplikacja wskazywała to drugie, więc chcąc nie chcąc wsiadłem na rower, nacisnąłem głęboko manetkę, żeby przerzucić łańcuch o 2 przełożenia w górę kasety. Inaczej bym tego nie podjechał. Trwało to ułamek sekundy, jak łańcuch już był na właściwym miejscu, a ja pokonałem ten podjazd bez najmniejszego problemu. W tradycyjnej przerzutce, nie zdążyłbym tego zrobić przed dotarciem do początku podjazdu. Tu bez problemu. Policzmy to: jeśli całą kasetę 12-biegową przerzutka potrafi obsłużyć w 3 sekundy, to zmiana o 2 zębatki powinna zająć 1/6 całego czasu. Wychodzi na to że potrzebowała 0,5 sekundy żeby to zrobić. Nie mam pytań.

Trochę o samej budowie

Najnowszy XTR wygląda bardzo elegancko i jest osadzony wyżej nad ziemią oraz bliżej ramy niż SRAM AXS. Shimano ciężko pracowało, aby wygładzić jego powierzchnie i usunąć wszystko, co mogłoby zaczepić o skałę lub zaplątać w zarośla. Ma ona bardziej klinowaty kształt niż stare Shimano, a osłony ślizgowe służą właśnie do tego, by zamienić uderzenie w skałę lub korzeń w ześlizgnięcie się z przeszkody. Przy okazji – dostępne są dwie opcje wózka: długa wersja SGS i średnia GS. Ta druga znajdzie zastosowanie z kasetami o mniejszej rozpiętości.

XTR wciąż montuje się do tradycyjnego haka przerzutki, w przeciwieństwie do SRAM, gdzie przerzutka przykręcana jest bezpośrednio do ramy. Shimano przyznało – nie wymieniając z nazwy SRAM – że AXS jest prawdopodobnie mocniejszy, ale XTR jest znacznie mniej narażony na uderzenia ze względu na swoją subtelniejszą konstrukcję. Z drugiej jednak strony to co jest zaletą systemu Sram jest też jego największą wadą - teoretycznie przy mocnym uderzeniu w przerzutce Srama wygina się lub łamie wózek, w Shimano hak. Co jest tańsze w wymianie? Odpowiedzcie sobie sami.

Dodatkowo aby chronić Waszą inwestycję XTR ma system, który w przypadku uderzenia przerzutką w przeszkodę, cofa ją w stronę kasety, by po chwili wrócić na swoje miejsce. To bardzo ważne, jeśli ścigacie się, gdzie utrata napędu może być katastrofą, która uniemożliwi Wam dalszy wyścig. Nie miałem jeszcze okazji przetestować tego w praktyce podczas jazdy, ale sprawdziłem to "na sucho" i działa. BTW. Przy robieniu fotek do artykułu okazało się, że jednak gdzieś walnąłem spodem przerzutki i mam przerysowaną obudowę, elementu skrywającego baterię. Nawet tego nie poczułem. Shimano, wymienicie na nowy? 

Wspomnieć też należy o wózku wykonanym z włókna węglowego. W grupie XT znajdziemy już aluminiowy. Kwestia designu i oczywiście wagi.

Zmianie uległ także mechanizm, napinający

Stary system sprzęgła do utrzymywania łańcucha odszedł do lamusa - zastąpiono go dwoma sprężynami tłumiącymi pracę łańcucha. Shimano twierdzi, że daje to większe napięcie łańcucha i mniejsze jego uderzanie o ramę, a system podwójnej sprężyny oznacza, że napięcie jest teraz rozłożone bardziej równomiernie na wszystkie 12 biegów.

Shimano twierdzi również, że nowy system mniej ogranicza pracę zawieszenia, co jest możliwe, biorąc pod uwagę, że stary system z natury rzeczy najbardziej napinał łańcuch na największej tarczy. W nowym Di2 XTR, z bardziej równomiernym rozkładem napięcia, zawieszenie może być teraz mniej ograniczane przez łańcuch na wysokich biegach.

Trochę o akumulatorze

Wyjmowany akumulator ładuje się poza rowerem, a diody LED informują o niskim poziomie naładowania.

Podczas gdy akumulator SRAM mocuje się z tyłu przerzutek AXS, Shimano ukryło go wewnątrz korpusu dla większego bezpieczeństwa. To genialny projekt japońskich mistrzów, który sprawia, że przerzutka wygląda bardzo schludnie, ale jest to potencjalnie rozwiązanie problemu, który nie istnieje. Czy kiedykolwiek zgubiliście akumulator SRAM podczas jazdy? Może się to komuś zdarzyło. Mnie nie. Drugą zaletą takiego rozwiązania jest to, że do ładowania wyciągacie baterię, która jest czysta. Sama zaś zaślepka osłaniająca baterię, jest zabezpieczona przed samoistnym wysunięciem przez zapadkę. Jest ona tak wkomponowana w design korpusu, że ciężko ją dostrzec.

Nieważne. Bardzo łatwo jest wyjąć akumulator i naładować go poza rowerem. Shimano używa diody LED, by pokazać, kiedy jest to konieczne: ciągłe zielone światło oznacza naładowanie powyżej 50%, migające zielone to 20-50%, pomarańczowe 20-5%, a czerwone pojawia się, gdy jest poniżej 5% i jeśli to przegapiliście możecie mieć problem.

Według Shimano, rozmiar akumulatora XTR jest ograniczony przez jego umiejscowienie wewnątrz przerzutki. W rezultacie jest on tylko nieznacznie większy od jednostki SRAM AXS – 310 mAh wobec 300 mAh. Podobno jednak, działa o 40% dłużej, dzięki autorskiemu protokołowi Shimano, który pobiera mniej energii. Jak tu ich nie kochać za to...

Manetka - taka sama ale nie do końca

Nowa manetka przypomina tę z mechanicznych przerzutek do jakich mogliśmy się przyzwyczaić przez całe lata użytkowania sprzętu od Japończyków. Nie są to dwa przyciski jeden nad drugim, jak w SRAM-ie. Zamiast tego mamy dwie małe łopatki, umieszczone mniej więcej tam, gdzie w poprzednim XT / XTR. Obie działają na zasadzie pchnięcia i co ciekawe można je ustawić pod praktycznie dowolnym kątem, by idealnie trafiały pod kciuk. Co jednak ciekawe to łopatka w manetce XTR to w rzeczywistości mechaniczny element, a nie bezpośredni przycisk, jak w SRAM AXS. Dźwigienka ta porusza krzywką, ta z kolei naciska na przycisk, a ten wysyła sygnał bezprzewodowo do przerzutki. 

Śruby służące do regulacji położenia łopatek manetki Dodatkowy przycisk dla dodatkowych funkcji

  

Na manetce znajdziemy jeszcze trzeci przycisk. Służy on do m.in. mikroregulacji, pozwalając na precyzyjne dostrojenie pozycji przełożenia, jeśli nie jest ono idealnie ustawione. Można go również dostosować pod swoje potrzeby np. do przełączania ekranów w licznikach Garmina, albo jeśli Wam licznik na to pozwala będzie Wam robił za dzwonek. Kolejny analogowy grat może wylecieć z kierownicy.

Mikroregulację możecie także przeprowadzić w aplikacji Możliwości customizacji dodatkowego przycisku

  

Wróćmy na chwilę do łopatek zmiany biegów, bo wymagają one dokładniejszego opisu. Zmiana biegów w Shimano XTR jest tak szybka, jak to tylko możliwe. Myślę, że nie ma niczego, co mogłoby jej dorównać, gdy lecisz z łańcuchem po kasecie w obie strony. I tak, to dotyczy również potężnego SRAM AXS Transmission, który wydaje się przy XTR ospały.

Ta prędkość nie bierze się też z nowego protokołu bezprzewodowego Shimano, bez względu na to, jak szybko przekazuje on dane. Nie, prawdziwa przewaga w szybkości wynika z mnogości stopni na samych zębatkach oraz z możliwości zmiany o kilka biegów naraz. Tak więc, podczas gdy SRAM celowo spowolniło zmianę przełożeń, Shimano poszło w przeciwnym kierunku i uczyniło ją tak szybką, jak to możliwe. Tak jak zawsze było w przypadku ich grupy strojonej pod wyścigi.

Nadal istnieje możliwość ustawienia manetki tak, by zmieniała bieg tylko raz na każde naciśnięcie. W trybie standardowym można jednak przytrzymać manetkę, a przerzutka przeleci przez całą kasetę mniej więcej tak szybko, jak jesteście w stanie pedałować. Mimo to jest to wciąż bardzo kontrolowane, dzięki takiemu analogowemu wyczuciu manetki jak w starym, mechanicznym XTR.

Jednak najbardziej użyteczną funkcją jest podwójna zmiana biegu. Mogę nacisnąć manetkę, by zmienić bieg i zamiast ją puścić, nacisnąć głębiej, by wrzucić kolejny bieg. To właśnie ta funkcja pomogła mi pokonać opisywany podjazd, stojąc w zasadzie tuż przed nim. Taka funkcja idealnie sprawdzi się także podczas wyścigów. Załóżmy, że chcesz zmienić przełożenie o jedno w górę, ale przypadkowo nacisnąłeś niewłaściwą łopatkę i łańcuch poszedł w drugą stronę. Szybkie, głębokie naciśnięcie drugiej łopatki i już jesteś na właściwym biegu w ciągu ułamka sekundy. Połączenie mechaniki i elektroniki w pracy manetki jest genialnym posunięciem konstruktorów. Z jednej strony mamy poczucie fizycznej zmiany przełożeń, z drugiej zaś zapobiega to przypadkowym zmianom, które czasami zdarzają się w manetce SRAM AXS.

Podsumowanie

Opłaciło się czekać. Bezprzewodowy XTR to demon szybkości, który swoje diabelskie oblicze pokazuje nawet na poprzedniej generacji kasecie XT, którą miałem założoną w rowerze. Przy nowych kasetach może być tylko jeszcze lepiej. Prawdziwa przewaga w szybkości w stosunku do Srama wynika z możliwości zmiany więcej niż jednego biegu naraz, przytrzymania manetki i wystrzeliwania łańcucha w górę i w dół kasety z zawrotną prędkością. XTR będzie więc napędem z wyboru dla ścigających się, a przynajmniej tych, których nie wiążą kontrakty sponsorskie z konkurencyjną marką. Myślę też, że każdy inny, kto był zirytowany powolną zmianą Transmission i ma akurat wolne ok 2664PLN (na centrum rowerowym kupisz już za 1899 PLN) będzie zainteresowany. Mimo moich najlepszych starań, by ją zepsuć i całkowitego lekceważenia prawideł zmiany biegów, nie udało mi się zrzucić łańcucha ani zmieniać biegów tak szybko, by przerzutka się pogubiła. Cena jest wysoka, ale nie tak zawrotna, jak się obawiałem. Przy cenach za produkty Sram'a, wydaje mi się że jest wręcz niska. Sama zmiana biegów jest tak precyzyjna, jak nigdy dotąd w żadnej przerzutce jakiej przyszło mi używać - ani razu nie zdarzyła mi się nieudana zmiana, nawet na elektryku który z napędem nie obchodzi się jak dżentelmen, a łańcuch porusza się zarówno w górę, jak i w dół kasety błyskawicznie. Historia zatoczyła koło. Mój pierwszy poważny rower miał osrzęt XTR. Teraz po latach wracam do tej trójki liter i tym razem nie z sentymentu, tylko z przekonania.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl