Moc bez nadwagi. Specialized i Genesis pokazują dwa sposoby na lekkiego e-bike’a
Specialized zbudował pełnoprawnego e-MTB o momencie obrotowym 111 Nm i masie poniżej 19 kilogramów. Genesis poszedł w zupełnie inną stronę, dodając dyskretne wspomaganie do klasycznego stalowego gravela. Dwie najnowsze premiery pokazują, że ograniczanie masy staje się równie ważne jak dokładanie kolejnych watogodzin do akumulatora.
Przez lata w świecie rowerów elektrycznych obowiązywała dość prosta zasada. Większa moc, większy akumulator i dłuższy zasięg oznaczały również większą masę. Producenci coraz częściej próbują jednak wyrwać się z tego schematu.
Specialized i Genesis zaprezentowali niemal równocześnie dwa rowery elektryczne, które podchodzą do problemu z dwóch zupełnie różnych stron. Pierwszy oferuje pełną moc współczesnego e-MTB przy masie poniżej 19 kilogramów. Drugi dodaje lekkie wspomaganie do stalowego gravela, starając się jak najmniej zmienić jego charakter.
Specialized S-Works Levo R Ultralight. 111 Nm i 18,8 kilograma
S-Works Turbo Levo R Ultralight waży według producenta 18,8 kilograma w rozmiarze S3. To wynik kojarzony dotychczas głównie z lekkimi e-MTB wyposażonymi w mniejsze akumulatory i wyraźnie słabsze jednostki napędowe.

Tymczasem nowy Specialized korzysta z silnika S-Works 3.1, rozwijającego maksymalnie 850 W mocy szczytowej i 111 Nm momentu obrotowego. Energię dostarcza akumulator o pojemności 600 Wh. Z opcjonalnym range extenderem producent deklaruje do 3,36 godziny jazdy. Nie jest to przy tym filigranowy rower XC przeznaczony wyłącznie do jazdy po łatwych trasach. Levo R Ultralight ma 140 mm skoku z przodu, 130 mm z tyłu i dwa koła 29 cali. Za zawieszenie odpowiadają widelec FOX 36 SL Factory oraz damper FOX Float Factory z systemem GENIE. Specialized określa ten model jako pełnoprawny elektryczny rower XC Trail. W stosunku do porównywalnego Levo 4 konstrukcja ma być lżejsza o około 2,6 kilograma.
|
|
Dieta objęła cały rower
Oszczędności nie ograniczyły się do zamontowania mniejszej baterii. Levo R Ultralight otrzymał karbonową ramę FACT 11m, tytanowe elementy montażowe, zintegrowany kokpit Roval Control SL oraz bardzo lekkie koła Roval Control SL VI z karbonowymi szprychami. Na liście wyposażenia znalazły się także napęd SRAM XX SL Eagle Transmission, hamulce Trickstuff Direttissima oraz karbonowe korby SRAM XX. To oczywiście konstrukcja z najwyższej półki, w której niska masa została osiągnięta również dzięki komponentom, których ceny potrafią przyprawić o szybsze bicie serca jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu.
|
|
|
|
Najważniejsze jest jednak to, że Specialized nie próbował stworzyć kolejnego lekkiego e-bike’a o wyraźnie ograniczonej mocy. Silnik oferuje parametry charakterystyczne dla najmocniejszych współczesnych e-MTB, a kompromis dotyczy przede wszystkim pojemności akumulatora i zasięgu.
Genesis Croix de Fer 60. Wspomaganie zamiast dominacji
Genesis wybrał zupełnie inną drogę. Croix de Fer 60 jest pierwszą elektrycznie wspomaganą odmianą jednego z najbardziej znanych stalowych rowerów wyprawowych i gravelowych brytyjskiej marki. Konstruktorzy nie chcieli jednak ukrywać ogromnego akumulatora w masywnej dolnej rurze ani montować dużego silnika centralnego. Zastosowali system MAHLE XS z silnikiem X20 w tylnej piaście i zewnętrznym akumulatorem eX1 o pojemności 171 Wh. Cały układ napędowy waży około 2,6 kilograma.

Akumulator przypomina duży bidon i zajmuje miejsce w standardowym koszyku. Można go łatwo wyjąć, a po jego zdemontowaniu w rowerze pozostaje przede wszystkim niewielki silnik ukryty pomiędzy kasetą i tarczą hamulcową. Genesis podaje ekwiwalent wsparcia odpowiadający 65 Nm silnika centralnego. Producent deklaruje zasięg sięgający około 55 kilometrów, choć będzie on oczywiście mocno zależał od terenu, wybranego trybu wspomagania i masy rowerzysty.
Stalowa rama i klasyczny charakter
Croix de Fer 60 powstał na ramie z rur Reynolds 725. Ma karbonowy widelec, napęd Shimano GRX RX820 w układzie 2x12 i miejsce na opony o szerokości do 47 mm. Nie jest to rower mający bez wysiłku wciągać właściciela na najbardziej strome górskie podjazdy. Wspomaganie ma działać raczej jak dodatkowy bieg, uruchamiany podczas jazdy pod wiatr, na podjazdach lub pod koniec długiej wyprawy. To rozwiązanie skierowane do zupełnie innego użytkownika niż Specialized. Levo R Ultralight ma oferować maksymalną prędkość i pełną moc przy możliwie niskiej masie. Genesis próbuje natomiast zachować prowadzenie, wygląd i prostotę tradycyjnego gravela, dodając tylko tyle wspomagania, ile rzeczywiście potrzeba.

Mniejszy akumulator nie zawsze jest wadą
Oba rowery pokazują, że producenci zaczynają traktować masę jako jeden z kluczowych parametrów e-bike’a. Nie każdy rowerzysta potrzebuje największego dostępnego akumulatora i pięciu godzin jazdy w najmocniejszym trybie. Mniejsza bateria oznacza krótszy zasięg, ale również niższą masę, łatwiejsze prowadzenie i bardziej naturalne zachowanie roweru po wyłączeniu wspomagania. Może też ułatwić przewożenie e-bike’a po schodach, ładowanie go do samochodu lub prowadzenie przez fragmenty trasy, których nie da się przejechać.
Specialized i Genesis pokazują dwa skrajnie różne sposoby realizacji tej samej idei. Pierwszy zachowuje pełną moc i odchudza wszystko dookoła. Drugi ogranicza moc i pojemność baterii, aby elektryfikacja pozostała jedynie dodatkiem. W obu przypadkach efekt jest podobny. E-bike ma coraz mniej przypominać ciężki pojazd z pedałami, a coraz bardziej zwykły rower, którym po prostu można pojechać dalej, szybciej albo z mniejszym zmęczeniem.

komentarze