Jadą ! Bałtyk Bieszczady Tour 2026
Tegoroczna edycja Bałtyk Bieszczady Tour właśnie się rozpoczęła. Z Wolina w kierunku Ustrzyk Górnych ruszyło ponad trzystu zawodników, którzy mają przed sobą nieco ponad tysiąc kilometrów jazdy przez Polskę, przy czym tegoroczna trasa jest dłuższa niż przed rokiem i liczy około 1026 kilometrów. W przypadku takiego wyścigu dodatkowe osiemnaście kilometrów nie zmienia może charakteru całego przedsięwzięcia, ale przypomina o jednej rzeczy, która w ultra pozostaje aktualna niezależnie od długości trasy: tutaj nie wygrywa się samej jazdy na rowerze, lecz zdolnością do utrzymania sprawnego organizmu, głowy i planu przez kilka kolejnych dób.
Bałtyk Bieszczady Tour od dawna funkcjonuje na polskiej scenie długodystansowej jako wydarzenie, w którym dystans jest dopiero punktem wyjścia. Tegoroczna edycja przyciągnęła zawodników o bardzo różnym doświadczeniu, ale wśród ponad trzystuosobowej stawki znalazło się również kilka nazwisk, które wyraźnie zmieniają sportową rangę rywalizacji. Oficjalna lista startowa obejmuje między innymi Mariusza Cukierskiego, Dawida Bogdanowicza, Patryka Frydmańskiego, Łukasza Kalickiego i Dariusza Janeczka, a wśród kobiet Izabelę Lis, Weronikę Ściubisz, Joannę Gibus oraz Joannę Bronikowską.
Cukierski broni rekordu, ale nie jedzie przeciwko zegarowi
Najważniejszym nazwiskiem na starcie pozostaje Mariusz Cukierski. Ubiegłoroczny zwycięzca i rekordzista trasy przyjeżdża na Bałtyk Bieszczady jako naturalny punkt odniesienia dla całej męskiej stawki, przede wszystkim dlatego, że jego przewaga nie wynika z jednego dobrego wyniku, lecz ze zdolności do utrzymywania wysokiego tempa na dystansach, na których zwykła forma kolarska przestaje wystarczać.

Mariusz nie będzie samotnym faworytem, którego reszta zawodników może jedynie próbować śledzić na trackerze. Bardzo poważnym rywalem pozostaje Dawid Bogdanowicz, zawodnik mający doświadczenie na trasach o długości zbliżonej do Bałtyk Bieszczady Ultra i dobrze odnajdujący się w jeździe, gdzie decydują już nie pojedyncze mocne godziny, lecz zdolność do utrzymania tempa przez kolejne noce. W tej samej grupie trzeba umieścić Patryka Frydmańskiego, którego tegoroczna dyspozycja i wyniki na długich dystansach dają podstawy, by patrzeć na niego znacznie szerzej niż przez pryzmat samego ukończenia.
Łukasz Kalicki reprezentuje z kolei zawodnika o dużej aktualnej szybkości, co w wyścigu liczącym ponad tysiąc kilometrów może mieć ogromne znaczenie, o ile uda się tę szybkość odpowiednio rozłożyć. W ultra bardzo często różnica między świetnym przejazdem a katastrofą zaczyna się od zbyt optymistycznej oceny własnych możliwości w pierwszej części trasy. Z kolei Dariusz Janeczek wnosi do stawki doświadczenie zdobyte na dystansach, na których zawodnik zaczyna walczyć nie tylko z rywalami, lecz również z narastającym zmęczeniem, snem i własną zdolnością do podejmowania racjonalnych decyzji po kilkudziesięciu godzinach jazdy.
To właśnie ta piątka tworzy przed startem najbardziej wyrazistą grupę nazwisk. Cukierski jest punktem odniesienia, ale Bogdanowicz, Frydmański, Kalicki i Janeczek sprawiają, że tegoroczny wyścig ma znacznie bardziej otwartą strukturę niż pojedynek jednego rekordzisty z resztą uczestników.
Wśród kobiet walka również zapowiada się szerzej
Błędem byłoby również sprowadzenie kobiecej rywalizacji wyłącznie do Izabeli Lis. Jej aktualna forma i wyniki stawiają ją bardzo wysoko w gronie kandydatek do zwycięstwa, ale tegoroczna lista startowa daje znacznie więcej materiału.

Weronika Ściubisz ma argumenty wynikowe, które pozwalają traktować ją jako jedną z głównych pretendentek, natomiast Joanna Gibus wnosi do rywalizacji bardzo duże doświadczenie w jeździe na naprawdę długich dystansach. To istotna różnica, ponieważ wyścig na 1026 kilometrów nie zawsze premiuje zawodniczkę, która na początku jest najszybsza. Po dwóch dobach coraz większą rolę zaczynają odgrywać sen, sposób odżywiania, tolerancja na narastające zmęczenie i umiejętność powrotu do tempa po kryzysie.
Joanna Bronikowska również należy do zawodniczek, których nie można pominąć w analizie tegorocznej stawki. Jej obecność zwiększa szerokość kobiecej rywalizacji i powoduje, że pierwsze dni wyścigu warto będzie obserwować nie tylko przez pryzmat bezpośredniej walki dwóch najbardziej oczywistych nazwisk.
Przed startem najbardziej wyrazista grupa faworytek wygląda więc następująco: Izabela Lis, Weronika Ściubisz i Joanna Gibus, przy czym Bronikowska pozostaje zawodniczką, która może bardzo mocno zaznaczyć swoją obecność w czołówce.
Tysiąc kilometrów zaczyna się po pierwszym błędzie
W Bałtyk Bieszczady Ultra można oczywiście długo analizować sprzęt, aerodynamikę i średnią prędkość, ale po kilkuset kilometrach coraz większe znaczenie zaczyna mieć coś znacznie mniej efektownego. Zarządzanie własnymi zasobami.

Pierwsza część wyścigu niemal zawsze daje fałszywe poczucie kontroli. Organizm jest jeszcze świeży, zawodnik jedzie szybciej, niż planował, a grupa innych uczestników dodatkowo podkręca tempo. Problem zaczyna się wtedy, gdy za tę pierwszą dobę trzeba zapłacić kolejną nocą. Właśnie dlatego w ultra nie wystarczy być najmocniejszym fizycznie. Trzeba jeszcze wiedzieć, kiedy przestać wykorzystywać tę przewagę.
Dla faworytów szczególnie ważne będzie tempo pierwszych kilkuset kilometrów. Cukierski jako rekordzista może być naturalnym punktem odniesienia, ale każdy zawodnik, który spróbuje jechać jego rytmem wyłącznie dlatego, że tracker pokazuje taki układ, może bardzo szybko znaleźć się poza własnym planem. Z kolei Bogdanowicz, Frydmański, Kalicki czy Janeczek będą mieli własne strategie, a prawdziwy obraz rywalizacji może zacząć się tworzyć dopiero po pierwszej nocy i pierwszych dłuższych przerwach.
Tracker pokaże pozycję, tylko.
W przypadku Bałtyk Bieszczady Tour śledzenie zawodników na żywo ma szczególną wartość, ponieważ sama pozycja na trasie nie zawsze mówi, kto naprawdę prowadzi wyścig. Jeden zawodnik może znajdować się kilkanaście kilometrów z przodu, ale mieć przed sobą dłuższy postój. Inny może jechać wolniej, lecz konsekwentnie realizować plan bez dużych przerw. Ktoś trzeci może być z tyłu tylko dlatego, że właśnie śpi i za kilka godzin wróci do jazdy świeższy niż rywale.

To właśnie dlatego Bałtyk Bieszczady Ultra należy oglądać nie jak klasyczny wyścig szosowy, lecz jak rozwijającą się przez kilka dób układankę. Tracker pokaże pozycję zawodników, ale o wiele ważniejsze od samego miejsca na trasie będą zmiany tempa, długość postojów oraz moment, w którym poszczególni faworyci zaczną zarządzać snem.
Relację na żywo z pozycjami zawodników można śledzić na trackerze BBT.
Tegoroczna edycja ruszyła już na dobre. My obserwujemy na bieżąco rywalizacje na trasie. I pchamy też swoich faworytów ;)


komentarze