Kali KRU. Kask full face inspirowany... hokejem
Czasem dobre pomysły pojawiają się w najmniej spodziewanych miejscach. Brad Waldron, założyciel i główny inżynier Kali Protectives, inspirację dla nowego kasku KRU znalazł podobno ponad dziesięć lat temu, obserwując swoje dzieci grające w hokeja. Zainteresowała go wówczas lekka, tytanowa krata chroniąca twarz zawodnika. Pomyślał, że podobne rozwiązanie mogłoby mieć sens również w kasku rowerowym.
Trochę trzeba było poczekać, ale pomysł właśnie trafił do produkcji. Kali KRU jest jednym z najbardziej nietypowych kasków full face, jakie ostatnio widzieliśmy. I choć na pierwszy rzut oka rzeczywiście wygląda trochę tak, jakby kask MTB spotkał się z hokejowym, to za charakterystyczną konstrukcją stoi całkiem poważna inżynieria.
Najważniejszym elementem KRU jest wykonana z tytanu, ciągła konstrukcja szczęki otaczająca głowę w zakresie 360 stopni. Według Kali jest to pierwsze tego typu rozwiązanie zastosowane w kasku rowerowym. Zamiast montować osłonę szczęki jako osobny element już po wykonaniu skorupy, tytanowa struktura została zintegrowana z kaskiem podczas procesu produkcji.
Nie jest więc doczepianą kratką, choć wizualnie może sprawiać takie wrażenie. Tytan pozwolił uzyskać konstrukcję o dużej wytrzymałości, a jednocześnie pozostawić sporo otwartej przestrzeni wokół twarzy. Ma to poprawiać wentylację oraz pole widzenia, czyli dwie rzeczy, z którymi klasyczne, mocno zabudowane kaski downhillowe nie zawsze radzą sobie najlepiej.

Full face ważący 650 gramów
Jeszcze ciekawiej robi się po spojrzeniu na wagę. Kali podaje 650 gramów dla mniejszego rozmiaru oraz 680 gramów dla większego. Jak na pełny kask posiadający certyfikację downhillową są to naprawdę bardzo dobre wartości. KRU spełnia normę ASTM F1952 dla kasków downhillowych, a także CPSC oraz europejską EN 1078. Producent deklaruje również prowadzenie własnych testów wykraczających poza obowiązkowe procedury certyfikacyjne, w tym badań wielokrotnych uderzeń w konstrukcję szczęki.
|
|
|
|
Lekkość nie wynika jednak wyłącznie z zastosowania tytanu. Kali wykorzystuje swoją technologię Composite Fusion, w której skorupa kasku i warstwa EPS tworzą zintegrowaną konstrukcję. Wewnątrz znalazła się również technologia ERT, Energy Return Technology, wykorzystująca warstwę materiału o niskiej gęstości. Jej zadaniem jest ograniczanie energii działającej na głowę podczas słabszych uderzeń oraz redukcja części sił rotacyjnych. Kali od dawna rozwija rozwiązania mające działać nie tylko podczas uderzeń wymaganych przez podstawowe normy certyfikacyjne, ale również przy zdarzeniach o mniejszej energii. KRU jest kolejnym rozwinięciem tej koncepcji.
|
|
|
|
Kask na podjazd i konkretny zjazd
Idea stojąca za nowym modelem jest dość prosta. Współczesne rowery trailowe i enduro pozwalają jeździć coraz szybciej i agresywniej, natomiast wielu użytkowników nie chce spędzać całego dnia w ciężkim, typowo downhillowym full face. KRU ma być próbą pogodzenia obu światów. Oferować ochronę pozwalającą uzyskać certyfikat DH, ale jednocześnie być na tyle lekki i przewiewny, aby można było normalnie pedałować w nim również pod górę. To szczególnie ciekawy kierunek dla użytkowników mocnych rowerów enduro oraz e-MTB.
W przypadku tych ostatnich argument w postaci „przecież muszę jeszcze w tym kasku podjechać” staje się zresztą coraz mniej przekonujący. Za dopasowanie odpowiada system Frequency Fit System, a razem z kaskiem użytkownik otrzymuje kilka kompletów wkładek o różnych grubościach. Dostępne będą dwa zakresy rozmiarów, XS-M dla obwodu głowy 55-61 cm oraz L-XXL dla 60-63 cm. Na pokładzie znalazły się również wentylowane wkładki Kali Kool Draft Pads, regulowany daszek w stylu motocrossowym oraz magnetyczne zapięcie Fidlock. W zestawie producent dodaje także pokrowiec i torbę transportową.
Wygląda dziwnie? I bardzo dobrze
Kali KRU raczej nie jest kaskiem, który można pomylić z produktem konkurencji. Otwarta, tytanowa konstrukcja wokół twarzy wygląda nietypowo i zapewne będzie miała zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Trudno jednak odmówić Kali odwagi. W czasach, gdy większość kasków full face różni się przede wszystkim kształtem otworów wentylacyjnych i grafiką, ktoś postanowił podejść do tematu od zupełnie innej strony.
Na początku dostępne mają być dwie wersje kolorystyczne, czarna i biała. Cena na rynku amerykańskim została ustalona na 460 dolarów, a rozpoczęcie wysyłek zapowiedziano na 3 sierpnia.
Czy hokejowa inspiracja przyjmie się w świecie MTB? Tego jeszcze nie wiemy. Ale KRU jest jednym z tych produktów, obok których trudno przejść obojętnie. A 650 gramów, tytanowa szczęka i pełna certyfikacja downhillowa sprawiają, że za kontrowersyjnym wyglądem kryje się coś znacznie ciekawszego niż tylko próba zwrócenia na siebie uwagi.
Aha i jeszcze jedno. Póki co wszystkie egzemplarze są wyprzedane, więc trzeba będzie poczekać na kolejny drop...

komentarze