Borella i Prato najlepsi w 37. edycji La Fausto Coppi Generali. Cuneo znów stało się stolicą granfondo
Cuneo po raz kolejny udowodniło, że La Fausto Coppi Generali to coś więcej niż tylko wyścig. To kolarskie święto z wielkimi górami w tle, mocną międzynarodową obsadą i atmosferą, którą trudno pomylić z jakąkolwiek inną imprezą. W 37. edycji Granfondo Internazionale La Fausto Coppi Generali na listach startowych znalazło się 2728 zawodniczek i zawodników z 33 krajów, a ostatecznie na jedną z trzech tras wyruszyło 2205 osób.
Rywalizacja rozpoczęła się punktualnie o godzinie 7:00 z Piazza Galimberti, które od 1987 roku pełni rolę startu i mety imprezy. Uczestnicy mieli do wyboru dwa dystanse wyścigowe, czyli Granfondo o długości 172 kilometrów oraz Mediofondo liczące 111 kilometrów, a także 101-kilometrową trasę Fauniera Classic, jazdę na czas bez klasyfikacji końcowej.
Najważniejsze zwycięstwa dnia padły łupem reprezentantów OM.CC. Na królewskim dystansie triumfowali Federico Borella i Annalisa Prato, natomiast na trasie Mediofondo najlepsi byli Massimiliano Barbero Pantino oraz Anna Ceoloni. Dla ekipy OM.CC była to więc edycja niemal perfekcyjna.

Granfondo rozstrzygnięte w górach
Główna trasa La Fausto Coppi Generali pozostała bez zmian względem ubiegłego roku. Zawodnicy mieli do pokonania 172 kilometry i 4300 metrów przewyższenia, a po drodze czekały na nich trzy premie górskie. Dwie z nich znajdowały się powyżej 2000 metrów n.p.m., co samo w sobie mówi sporo o charakterze tej imprezy.
Po wyjeździe z Cuneo peleton szybko dotarł do pierwszych trudności. Podjazd pod Colletta di Rossana zaczął selekcję, ale prawdziwe ściganie rozpoczęło się na Colle di Sampeyre. To właśnie tam Giacomo Giordano z Bicistore Cycling Team Carcare zaatakował i zbudował wyraźną przewagę. Na 58. kilometrze miał już 1 minutę i 45 sekund zapasu nad Nicholasem Calipą oraz ponad dwie minuty nad Federico Borellą i Alexandrem Worsdale’em.
Giordano długo jechał bardzo mocno i wyglądało na to, że jego akcja może poważnie namieszać w walce o zwycięstwo. Za nim jednak pracowali zawodnicy OM.CC. Borella i Calipa stopniowo odrabiali straty, a pogoń zakończyła się na 92. kilometrze, u podnóża długiego podjazdu w stronę Colle Fauniera. Po doścignięciu Giordano tempo wzrosło jeszcze bardziej. Borella najpierw oderwał się razem z Calipą, a następnie na stromych serpentynach w kierunku Colle d’Esischie pojechał samotnie.
Na szczycie Colle Fauniera miał już ponad cztery minuty przewagi nad Giordano. Kolejne kilometry, w tym długi zjazd do Demonte, przejazd przez dolinę Stura i finałowy podjazd na Madonna del Colletto, nie zmieniły już losów zwycięstwa. Borella utrzymał prowadzenie i samotnie wjechał na metę w Cuneo.
Federico Borella pokonał trasę w czasie 5 godzin, 38 minut i 5 sekund, osiągając średnią prędkość 30,52 km/h. Drugie miejsce zajął Giacomo Giordano, który stracił do zwycięzcy 7 minut i 37 sekund. Trzeci był Marco Arnaudo z ASD Velo Caraglio, ze stratą 15 minut i 24 sekund.

Po finiszu Borella nie ukrywał, że scenariusz wyścigu był w dużej mierze zgodny z planem zespołu.
„Calipa i ja ustaliliśmy wcześniej, że będziemy próbowali zabierać się w odjazdy, żeby znaleźć się z przodu na Colle di Sampeyre. Dokładnie tak to się potoczyło. We trzech, Calipa, Alexander Worsdale i ja, znaleźliśmy się w pogoni za Giordano. Dogoniliśmy go u podnóża Colle d’Esischie, ale zobaczyliśmy, że się nie poddaje, więc zdecydowałem się zaatakować. Dojście do tego miejsca kosztowało mnie dużo pracy. W ubiegłym roku debiutowałem tutaj i zająłem czwarte miejsce w Mediofondo. Po zwycięstwach, które odniosłem tej wiosny, czułem, że to może być mój rok, dlatego zdecydowałem się wystartować na długim dystansie” – powiedział Federico Borella.
Prato wygrywa u siebie po raz drugi
W rywalizacji kobiet na trasie Granfondo ponownie najlepsza była Annalisa Prato. Zawodniczka pochodząca z Cuneo obroniła zwycięstwo z 2025 roku, a kluczowy atak przeprowadziła już na Colle di Sampeyre. Od tego momentu kontrolowała wyścig i prowadziła na wszystkich trzech premiach górskich. Przewaga Prato na ostatnich 100 kilometrach była bardzo wyraźna. Drugie miejsce zajęła Sarah Palfrader z Team Da-Tor/ISB, tracąc 27 minut i 20 sekund. Trzecia była Belgijka Axel Van Rossum, która finiszowała 47 minut i 22 sekundy za zwyciężczynią.

Dla Prato ten triumf miał szczególne znaczenie, bo wygrywała nie tylko w jednej z najważniejszych imprez granfondo, ale także na własnym terenie.
„Jestem absolutnie szczęśliwa. Zwycięstwo tutaj po raz kolejny, po ubiegłorocznym sukcesie, ma dla mnie ogromne znaczenie. To był niesamowicie trudny dzień, nie jeden z moich najlepszych, dlatego ta wygrana cieszy jeszcze bardziej, bo nigdy się nie poddałam. Do wygrywania nigdy nie można się przyzwyczaić, zwłaszcza kiedy chodzi o domowy wyścig, ten, który znaczy dla ciebie najwięcej. Dedykuję to zwycięstwo mojej mamie, która obecnie dochodzi do siebie po kontuzji” – powiedziała Annalisa Prato.
Mediofondo także dla OM.CC
Na trasie Mediofondo, liczącej 111 kilometrów i 2550 metrów przewyższenia, zawodnicy również musieli zmierzyć się z wymagającą wspinaczką pod Colle Fauniera, tym razem od strony doliny Grana, a następnie z podjazdem na Madonna del Colletto. Wśród mężczyzn wygrał Massimiliano Barbero Pantino z OM.CC, który uzyskał czas 3 godziny, 39 minut i 49 sekund. Drugie miejsce zajął Mattia Stoppa z Cicli Pepino, tracąc 1 minutę i 14 sekund, a trzeci był Andrea Dalmasso z OM.CC SSD ARL, ze stratą 4 minut i 48 sekund.

„Jestem niesamowicie szczęśliwy. Organizacja była bezbłędna, a trasa naprawdę spektakularna. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo mojej żonie, która ze mną wytrzymuje, i oczywiście mojej drużynie” – powiedział Massimiliano Barbero Pantino.
Wśród kobiet na Mediofondo triumfowała Anna Ceoloni, która debiutowała w La Fausto Coppi Generali. Drugie miejsce zajęła Michelle Di Paolantonio z Team Comobike ASD, a podium uzupełniła Giulia Barbero.

„Co za debiut! To był mój pierwszy start w La Fausto Coppi Generali i muszę przyznać, że ostatniej nocy nie spałam zbyt wiele. Myślę, że dziś będę spała dużo lepiej. To niesamowite uczucie być częścią tak historycznego wydarzenia. Wyścig był wymagający, bo podjazdy są naprawdę trudne, szczególnie Colle Fauniera. Skupiłam się na utrzymaniu równego tempa przez całą wspinaczkę. Muszę jeszcze poprawić zjazdy. To zwycięstwo dedykuję mojemu ojcu, który zawsze był wielkim pasjonatem kolarstwa” – powiedziała Anna Ceoloni.
33 kraje i Dania jako gość specjalny
La Fausto Coppi Generali od lat przyciąga nie tylko włoskich kolarzy. W tegorocznej edycji reprezentowane były 33 kraje. Najliczniejszą grupę zagranicznych uczestników stanowili Francuzi, których było 130. Za nimi znaleźli się Holendrzy, Niemcy i Belgowie. Na starcie pojawili się również zawodnicy spoza Europy, między innymi z Argentyny, Australii, Kanady, Chile, Kolumbii, Filipin i Pakistanu.
Krajem partnerskim 37. edycji była Dania, uznawana za jednego ze światowych liderów zrównoważonej mobilności i codziennego wykorzystania roweru. Do Cuneo przyjechał ambasador Danii we Włoszech Peter Taksøe-Jensen wraz z delegacją zawodników i dziennikarzy. Duńskie akcenty były obecne przez cały weekend, od oficjalnych spotkań, przez konferencję poświęconą zielonej transformacji, aż po sobotnią ceremonię otwarcia z Paradą Narodów i 100-osobową orkiestrą marszową. Barwy Danii zainspirowały także oficjalną koszulkę tegorocznej edycji, utrzymaną w biało-czerwonej kolorystyce.
Fabio Aru z numerem jeden
Na starcie pojawił się także Fabio Aru, zwycięzca Vuelta a España, który po raz pierwszy wystartował w La Fausto Coppi Generali. Włoch jechał z numerem jeden i podkreślał, że powrót na Colle Fauniera po latach był dla niego szczególnym przeżyciem.

„Nigdy wcześniej nie jechałem La Fausto Coppi i wyjątkowe było dla mnie to, że mogłem wrócić na Colle Fauniera piętnaście lat po tym, jak pokonywałem ten podjazd jako młodzieżowiec podczas etapu Giro delle Valli Cuneesi. Bardzo podoba mi się pomysł, że wszyscy startują w tej samej koszulce. Kolarstwo zawodowe zbyt często zapomina, jak ważna dla całej branży rowerowej jest społeczność kolarzy amatorów. Jeśli firmy inwestują w WorldTour i inne zawodowe drużyny, to dlatego, że są amatorzy i pasjonaci kolarstwa, którzy kupują rowery, kaski i buty. To świat, który zasługuje na ogromny szacunek i wsparcie, bo organizatorzy wkładają mnóstwo pracy w przygotowanie takich wydarzeń” – powiedział Fabio Aru.
Obok Aru w Cuneo pojawili się także sportowcy znani z zimowych aren. W La Fausto Coppi Generali zadebiutowali medaliści igrzysk Milano Cortina, członkowie grupy sportowej Fiamme Gialle: Davide Ghiotto, Andrea Giovannini, Michele Malfatti, Pietro Sighel i Chiara Betti. Do imprezy wróciła również Stefania Belmondo, wielokrotna mistrzyni w biegach narciarskich.
Kolarskie święto z charakterem
Tegoroczna edycja po raz kolejny pokazała, że La Fausto Coppi Generali łączy sportowy poziom, wymagającą trasę i wielką atmosferę. Najstarsi uczestnicy mieli 81 i 70 lat, najmłodsi po 18 lat, a na trasie spotkali się zarówno bardzo mocni zawodnicy walczący o podium, jak i pasjonaci, dla których samo ukończenie takiego wyzwania jest ogromnym sukcesem.

Organizatorzy podkreślali po imprezie, że za jej powodzeniem stoi praca wolontariuszy, służb, ochrony cywilnej, włoskiego Czerwonego Krzyża oraz Alpini z 2. Pułku. Ważnym elementem przygotowań były także inwestycje w lokalną infrastrukturę. Na poprawę nawierzchni dróg w gminach i prowincji Cuneo przeznaczono ponad 20 tysięcy euro. Duży nacisk położono również na utrzymanie tras w czystości.
La Fausto Coppi Generali zakończyła się dominacją OM.CC, zwycięstwami Borelli, Prato, Barbero Pantino i Ceoloni oraz kolejnym potwierdzeniem, że Cuneo ma imprezę, która wciąż przyciąga zawodników z całego świata. Są tu wielkie podjazdy, jest prawdziwe ściganie, ale jest też coś, co w granfondo bywa najważniejsze: poczucie wspólnoty ludzi, którzy po prostu kochają rower.

komentarze