Ekoï Racing Fast 29. 1200 km testu opon startowych.

Na zjeździe przy prędkości przekraczającej 80 km/h człowiek bardzo szybko przestaje interesować się marketingiem. Nie mają znaczenia katalogowe opory toczenia, liczba TPI ani reklamowe hasła o przyczepności. Zostaje tylko asfalt, rower i pytanie, czy można pozwolić sobie na odrobinę więcej. Kilka miesięcy temu podczas testu innego produktu zapisałem uwagę, że najważniejszą cechą sprzętu nie jest skuteczność działania, lecz zaufanie, jakie buduje podczas użytkowania. To samo dotyczy opon. Nie wygrywa ta, która najlepiej wygląda w specyfikacji. Wygrywa ta, o której przestajesz myśleć w trakcie jazdy. Ekoï Racing Fast 29 zaskoczyła mnie właśnie w ten sposób. Nie dlatego, że producent obiecuje rekordową szybkość. Nie dlatego, że wykorzystuje bawełniany karkas 350 TPI. Po ponad 1200 kilometrach treningów, wyścigu szosowego, mokrego asfaltu, szybkich zjazdów i kilku przypadkowych spotkań ze szutrem najbardziej zapamiętałem coś zupełnie innego. Coraz częściej łapałem się na tym, że przestaję analizować pracę opony i po prostu jadę. W świecie wyścigowych opon szosowych jest to znacznie większy komplement, niż mogłoby się wydawać. 

Pierwszy kontakt z Ekoï Racing Fast 29 był jednak czysto techniczny. Już po wyjęciu z pudełka uwagę zwracają jasne ścianki boczne, przez które doskonale widać bawełniany karkas będący fundamentem całej konstrukcji. To nie jest detal stylistyczny mający dobrze wyglądać na zdjęciach produktowych. To jeden z najważniejszych elementów tej opony i zarazem początek historii, która później rozwija się na drodze. Drugą rzeczą, którą warto zrozumieć już na początku testu, jest sama koncepcja produktu. Racing Fast 29 nie powstała w czasach, gdy wyścigowa szosa oznaczała 23 lub 25 milimetrów szerokości. Nominalne 29 mm już samo w sobie lokuje ją bliżej współczesnych trendów niż klasycznych konstrukcji wyścigowych, a na szerokiej obręczy zastosowanej podczas testu rzeczywista szerokość wzrosła do około 30 mm. 

To istotna informacja, ponieważ wpływa praktycznie na wszystkie późniejsze obserwacje. Komfort, stabilność, sposób tłumienia nierówności czy zachowanie w zakrętach nie wynikają wyłącznie z zastosowanego karkasu. Są efektem połączenia bardzo elastycznej konstrukcji z dużą objętością opony. Przed montażem sprawdziłem również masę egzemplarza testowego. Waga wskazała 289 g. Nie plasuje to opony Ekoi na szczycie odchudzonych opon wyścigowych, jednak sam jej rozmiar nie pozwala na porównanie z bezpośrednimi konkurentami. Znacznie ważniejsze okazuje się to, co producent zrobił z dodatkową objętością, jaką daje szersza konstrukcja. Już podczas montażu było widać, że wiele uwagi poświęcono praktycznym aspektom. Opona bez problemu weszła na obręcz, szybko wskoczyła na rant i od początku bardzo dobrze uszczelniła się na obręczy. W trakcie ponad miesiąca użytkowania nie pojawiły się żadne mikrowycieki uszczelniacza, karkas pozostał suchy, a utrata ciśnienia była praktycznie niezauważalna. To nie są cechy, które trafiają na pierwsze strony katalogów, ale właśnie one często decydują o jakości codziennego użytkowania. Dobrze wykonana konstrukcja, bawełniany karkas, szerokość odpowiadająca współczesnym trendom aerodynamiki i komfortu, orazbezproblemowa współpraca z systemem tubeless. Prawdziwy test miał się jednak rozpocząć dopiero wtedy, gdy asfalt przestanie być idealny.

Tu szerokość zaczyna mieć znaczenie

Jeszcze kilka lat temu opona o rzeczywistej szerokości około 30 milimetrów byłaby w świecie wyścigowej szosy traktowana jak ciekawostka. Dzisiaj coraz częściej okazuje się świadomym wyborem zawodników, producentów kół i konstruktorów rowerów. Powód jest prosty,spółczesna szosa coraz mniej przypomina idealny asfalt znany z torów testowych i katalogowych zdjęć. To właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część historii Ekoï Racing Fast 29. Nominalna szerokość wynosząca 29 mm po założeniu na szeroką obręcz zastosowaną podczas testu wzrosła do około 30 mm. Sama liczba nie robi jeszcze wrażenia. Znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się później na drodze. Podczas testu opony były używane zarówno z lekkimi dętkami TPU, jak i w konfiguracji bezdętkowej. W obu przypadkach poziom komfortu stał na bardzo wysokim poziomie, jednak dopiero system tubeless pozwolił w pełni wykorzystać potencjał całej konstrukcji. Różnica nie polegała wyłącznie na możliwości jazdy z nieco niższym ciśnieniem. Znacznie bardziej odczuwalny był sposób, w jaki opona zaczęła współpracować z nawierzchnią. Najłatwiej opisać to jednym słowem: płynność. Nie chodzi o miękkość ani o wrażenie unoszenia się nad asfaltem. Wręcz przeciwnie. Racing Fast 29 sprawia wrażenie konstrukcji, która zamiast odbijać się od nierówności, stara się je kopiować. Chropowaty asfalt, łatane fragmenty drogi, poprzeczne pęknięcia czy drobne nierówności nie powodują charakterystycznego podbijania koła. Opona pozostaje w kontakcie z nawierzchnią, a rower zachowuje większy spokój. To właśnie tutaj zaczynałem rozumieć, dlaczego coraz więcej producentów odchodzi od bardzo wąskich wyścigowych konstrukcji. Przez lata szybkość opony próbowano sprowadzać głównie do oporów toczenia. W praktyce równie ważne okazuje się coś innego. Zdolność do utrzymywania kontaktu z nawierzchnią. Każde niepotrzebne podbicie, każda utrata przyczepności i każda mikrowibracja oznaczają energię, która nie jest wykorzystywana do napędzania roweru. W przypadku Ekoï Racing Fast 29 szybkość nie wynika z agresywnego charakteru czy spektakularnego pierwszego wrażenia, raczej z tego, że opona bardzo skutecznie współpracuje z nawierzchnią i nie zmusza do ciągłej walki z drogą. Najbardziej odczuwalne było to na asfaltach dalekich od ideału, a jak wiemy polskie drogi rzadko przypominają nawierzchnie, na których projektuje się materiały marketingowe. Zaufanie do opony nie pojawia się podczas pierwszej jazdy, powstaje stopniowo. Kolejny zakręt pokonany bez korekty toru jazdy, mokry fragment asfaltu, który nie wymusza wcześniejszego hamowania, kolejny zjazd, na którym rower zachowuje się dokładnie tak, jak oczekujesz. Po pewnym czasie przestajesz analizować przyczepność. Zaczynasz po prostu jechać. 

Stan bieżnika po około 1200 km

Charakterystyczny wzór bieżnika również ma swój udział w tym odczuciu. W centralnej części zastosowano kierunkową jodełkę, natomiast brzegi bieżnika otrzymały regularny mikrobieżnik odpowiedzialny za pracę opony podczas jazdy w zakrętach. Trudno jednoznacznie określić, jaka część odczuwalnej przyczepności wynika właśnie z bieżnika, a jaka z szerokości, objętości i karkasu. Mogę natomiast opisać efekt końcowy. Na mokrym asfalcie i nawierzchniach odbiegających od ideału Racing Fast 29 dawała większe poczucie bezpieczeństwa, niż można oczekiwać od typowej wyścigowej opony szosowej. 

Wyścig weryfikuje wszystko

Komfort można docenić podczas treningu. Szczelność systemu tubeless można sprawdzić w garażu. Nawet przyczepność da się ocenić podczas kilku szybkich zjazdów. Jest jednak miejsce, w którym wszystkie te cechy przestają istnieć jako osobne elementy. Wyścig.  Ekoï Racing Fast 29 odnalazła się w takich warunkach zaskakująco naturalnie. Przystępując do testu zakładałem, że największą zaletą tej konstrukcji będzie komfort i sposób radzenia sobie z nierównościami. Tymczasem podczas ścigania ani razu nie pojawiło się wrażenie, że wysoka objętość opony czy spokojny charakter na gorszej nawierzchni odbywają się kosztem dynamiki. Wręcz przeciwnie. Podczas jazdy w wachlarzu i kolejnych przyspieszeń po zakrętach rower bardzo chętnie wracał do wysokiej prędkości. Nie odczuwałem dodatkowych strat energii ani charakterystycznej ospałości, która czasami pojawia się w przypadku konstrukcji stawiających przede wszystkim na komfort. Racing Fast 29 zachowywała się dokładnie tak, jak powinna zachowywać się nowoczesna opona wyścigowa. Podobne wnioski pojawiały się podczas szybkich zjazdów. Prędkości przekraczające 80 km/h nie należały do wyjątków. W takich warunkach zaczynają liczyć się cechy, których nie znajdziemy w tabelach technicznych. Stabilność, przewidywalność i zachowanie roweru na nierównej nawierzchni stają się znacznie ważniejsze niż różnice wynoszące kilka watów oporów toczenia. Racing Fast 29 zachowywała się bardzo pewnie. Nie pojawiały się niepożądane wibracje, rower utrzymywał wybrany tor jazdy, a sama opona nie prowokowała do nerwowych korekt podczas szybkich łuków. Nie próbowałem celowo szukać granicy przyczepności, ale ani razu nie miałem powodów, by kwestionować możliwości konstrukcji. Co ciekawe, właśnie tutaj wraca temat zaufania przewijający się przez cały test. Łatwo stworzyć szybką oponę na idealny asfalt. Znacznie trudniej stworzyć szybką oponę na drogę, która miejscami przypomina łatę na łacie.  Potwierdziły to również sytuacje, których typowa wyścigowa opona zwykle nie lubi. Podczas testu kilkukrotnie pojawiły się krótkie odcinki szutrowe z drobnym luźnym kamieniem oraz utwardzone nawierzchnie odbiegające od klasycznej szosy. Racing Fast 29 nie zamienia się wtedy w oponę gravelową i nie próbuje udawać produktu stworzonego do jazdy poza asfaltem. Mimo to bez problemu radzi sobie z takimi fragmentami, a po ponad 1200 kilometrach nie odnotowałem ani jednego przebicia ani przecięcia. Równie dobrze wygląda kwestia trwałości. Na tylnej oponie widoczne są pierwsze ślady zużycia w centralnej części bieżnika, jednak pozostają one niewielkie jak na produkt o wyraźnie wyścigowym charakterze. Przednia opona praktycznie nie wykazuje zauważalnych oznak eksploatacji. Po ponad 1200 kilometrach dochodzę więc do wniosku, którego nie spodziewałem się na początku testu. Największą zaletą Ekoï Racing Fast 29 nie jest komfort. Nie jest nią również przyczepność ani trwałość rozpatrywane osobno. Największą zaletą jest brak wyraźnych słabych punktów. To jedna z tych opon, które równie dobrze odnajdują się podczas codziennego treningu, szybkiego zjazdu, jazdy po słabszym asfalcie i ścigania w grupie. A właśnie taka wszechstronność coraz częściej okazuje się najtrudniejsza do osiągnięcia.

Podsumowanie

Po ponad 1200 kilometrach jazdy Ekoï Racing Fast 29 okazała się dokładnie tym, czym powinna być nowoczesna opona wyścigowa. Szybka, przewidywalna i pozbawiona wyraźnych słabych punktów. Największe wrażenie zrobiła jednak nie szybkość, lecz sposób, w jaki buduje zaufanie. Zarówno podczas jazdy po nierównym asfalcie, jak i na mokrej nawierzchni, szybkich zjazdach czy podczas ścigania w grupie. Połączenie rzeczywistej szerokości około 30 mm, elastycznego karkasu i dopracowanej konstrukcji sprawia, że opona bardzo skutecznie utrzymuje kontakt z drogą i pozwala skupić się na jeździe zamiast na tym, co dzieje się pod kołami. Continental GP5000 i Pirelli P Zero Race od lat pozostają punktami odniesienia w swojej klasie. Po zakończeniu testu nie widzę jednak powodów, dla których Ekoï Racing Fast 29 miałaby stać obok nich, a nie w tym samym szeregu. To prawdopodobnie największa pochwała, jaką można wystawić oponie, o której przed rozpoczęciem testu wielukolarzy nawet nie pomyślałoby jako o kandydacie do segmentu premium.

Specyfikacja techniczna:

Model: Ekoï Racing Fast 29 TLR 

Przeznaczenie: szosa, trening, wyścigi 

Typ: Tubeless Ready 

Rozmiar: 700 × 29C (29-622) 

Karkas: bawełniany 350 TPI 

Stopka: zwijana, kompatybilna z obręczami hooked 

Bieżnik: kierunkowy wzór centralny typu jodełka, mikrobieżnik na brzegach opony 

Zakres ciśnienia: 58–87 PSI (4,0–6,0 bar)

Masa zmierzona przez redakcję: 292 g 

Kraj produkcji: Tajwan 

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji technicznych, znajdziesz je tutaj: https://www.ekoi.com/pl/pneus/16597-opona-szosowa-ekoi-racing-29-tubeless-ready-limited


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl