60 mm w gravelu? Schwalbe przesuwa granicę, ale rower musi za tym nadążyć
Jeszcze niedawno opony gravelowe o szerokości 45 mm uchodziły za wybór dla tych, którzy bardziej niż prędkość cenią komfort, przyczepność i bezpieczeństwo w trudniejszym terenie. Potem przyszła fala 50 mm, później 55 mm, a teraz Schwalbe dorzuca do gry coś, co jeszcze kilka sezonów temu bez wahania nazwalibyśmy rozmiarem z pogranicza MTB. Nowe wersje G-One RX Pro i G-One RS Pro mają aż 60 mm szerokości, czyli w praktyce 29 x 2.35 cala. To już nie jest kosmetyczne poszerzenie oferty. To sygnał, że gravel coraz mocniej wchodzi na teren, który do tej pory był zarezerwowany dla lekkich rowerów XC.

Schwalbe nie przedstawia jednak tych opon jako klasycznych gum do roweru MTB. Według producenta G-One RX Pro 60 mm ma być propozycją przede wszystkim do ultra bikepackingu i długich wyścigów gravelowych liczonych nie w dziesiątkach, ale w setkach i tysiącach kilometrów. Tam sama szybkość już nie wystarcza. Liczy się odporność, przewidywalność, komfort i możliwość utrzymania tempa wtedy, gdy szuter kończy się na folderowych fotkach, a zaczyna prawdziwa droga przez kamienie, błoto, korzenie i zmęczenie.

Schwalbe G-One RS PRO
Najciekawsze jest to, że Schwalbe poszerza nie tylko najbardziej terenowy model RX Pro, ale również szybki G-One RS Pro. Ten drugi pozostaje semislickiem, czyli oponą budowaną z myślą o niskich oporach toczenia na twardych nawierzchniach, ale w wersji 60 mm ma oferować więcej trakcji i komfortu na trasach typu monster gravel, a nawet w lekkim XC. G-One RX Pro to bardziej agresywny koniec rodziny G-One Pro. W tej samej linii RS Pro pełni rolę najszybszej opony na twarde nawierzchnie, G-One R Pro jest bardziej uniwersalny, a RX Pro idzie w stronę przyczepności i kontroli w trudniejszym terenie. Bieżnik RX Pro ma centralne klocki w kształcie bumerangów, które mają ograniczać opory toczenia, oraz mocniej zaznaczone klocki boczne odpowiadające za prowadzenie w zakrętach i trakcję na luźnym podłożu.

Schwalbe G-One RX PRO
Pod spodem mamy konstrukcję Race Pro z oplotem 67 TPI, mieszankę Addix Race i zabezpieczenie V-Guard w wybranych wariantach. W przypadku nowej wersji 60 mm w oficjalnych danych pojawia się rozmiar 60-622, wykonanie RaceGuard, system TLR, zwijana stopka, mieszanka Addix Race, certyfikacja E-25 oraz maksymalne ciśnienie 2,5 bara. To ważne, bo przy takiej szerokości nie chodzi o pompowanie „na kamień”, tylko o uzyskanie objętości, która pracuje w terenie, tłumi drgania i daje przyczepność bez zabijania prędkości.
W teorii brzmi to jak marzenie dla kogoś, kto jedzie długi gravel, nie chce przesiadać się na MTB, ale ma już dość walki o życie na 40 mm oponach. W praktyce pojawia się jednak problem, który może być większy niż sama opona. Większość współczesnych graveli nadal kończy się w okolicach 45, 50, czasem 55 mm prześwitu. Nawet bardzo terenowe konstrukcje z drop barem, takie jak Ridley Ignite GTX, 3T Extrema Italia czy Factor Sarana, oficjalnie oferują mniej miejsca niż wymaga opona 60 mm. To oznacza, że na razie pełny potencjał tych gum wykorzystają przede wszystkim właściciele najbardziej ekstremalnych graveli albo lekkich ram XC przerobionych pod baranek.
I tu dochodzimy do sedna. 60 mm w gravelu nie jest już tylko pytaniem o oponę. To pytanie o kierunek rozwoju całej kategorii. Gravel zaczyna się rozwarstwiać. Z jednej strony mamy rowery szybkie, niemal szosowe, na oponach 35–42 mm. Z drugiej pojawiają się konstrukcje adventure, bikepackingowe i ultra, które coraz mniej przejmują się tym, co kiedyś uznawano za „czysty” gravel. Dla jednych będzie to profanacja. Dla innych logiczna odpowiedź na realne trasy, gdzie rower gravelowy ma być szybki na dojazdach, ale nie może rozsypać się psychicznie na pierwszym kamienistym zjeździe.

Czy G-One RX Pro 60 mm jest więc oponą gravelową, czy już MTB? Technicznie Schwalbe nadal ustawia ją w rodzinie gravelowej. Jej bieżnik jest mniej agresywny niż w typowych oponach XC, profil bardziej nastawiony na szybkie toczenie, a charakter ma odpowiadać długim dystansom, a nie technicznej jeździe po trasach MTB. Ale sama szerokość 2.35 cala sprawia, że granica robi się bardzo cienka. I chyba właśnie o to chodzi. Gravel przestał być jedną szufladką. Stał się całym regałem.
Największym ograniczeniem nowych Schwalbe nie będzie więc cena, masa czy nawet sens tak szerokiej gumy. Największym ograniczeniem będzie rama. Jeżeli rower nie ma realnego prześwitu, najlepiej z zapasem na błoto i ugięcie koła pod obciążeniem, temat skończy się zanim się zacznie. Ale jeśli ktoś buduje sprzęt pod długie wyprawy, ultra gravel, trudny teren i komfort bez rezygnowania z kierownicy typu baranek, to 60 mm może być czymś więcej niż ciekawostką. To może być zapowiedź kolejnego etapu w ewolucji gravela.

komentarze