Nowe regulacje sprzętowe UCI 2026

Zmiany regulaminowe UCI na sezon 2026 coraz częściej opisywane są jako seria zakazów wymierzonych w nowoczesny sprzęt. Kaski, kierownice, koła i widelce stają się symbolem rzekomej walki federacji z postępem. Taka narracja jest atrakcyjna medialnie, ale nie oddaje pełnego obrazu. W rzeczywistości nie chodzi o zatrzymanie aerodynamiki, lecz o ograniczenie wyścigu optymalizacji, który w ostatnich latach w sposób wyraźny i mierzalny zaczął zmieniać charakter kolarstwa szosowego.

W ciągu ostatniej dekady opór aerodynamiczny stał się dominującym czynnikiem decydującym o wydajności sprzętu. Dla porównania, jeszcze około 2010 roku największe innowacje sprzętowe w kolarstwie szosowym, takie jak przejście na ramy w pełni karbonowe czy pierwsze profile aerodynamiczne, przynosiły pojedyncze zyski rzędu kilku watów. Dziś podobne wartości generuje pojedynczy element front endu, a skumulowany efekt kasku, pozycji, kierownicy i ramy potrafi przekroczyć 20 watów przy prędkościach wyścigowych. Dane publikowane przez producentów i zespoły WorldTouru regularnie wskazywały, że przy prędkościach rzędu 45 kilometrów na godzinę ponad 80 procent oporu działającego na zawodnika i rower stanowi opór powietrza. Nic więc dziwnego, że rozwój technologiczny skoncentrował się na front endzie, czyli obszarze obejmującym kask, pozycję, kierownicę, widelec i przednią część ramy. To właśnie tutaj pojawiały się największe zyski mierzone w watach.

UCI nie ogłasza końca aero. Wysyła sygnał, że dalszy rozwój musi odbywać się w jasno określonych ramach. Regulacje wchodzące w życie od stycznia 2026 roku są odpowiedzią na konkretne trendy obserwowane w peletonie, a nie impulsywną reakcją na pojedyncze innowacje.

Najwięcej uwagi przyciągają przepisy dotyczące kasków. Nowy regulamin po raz pierwszy jednoznacznie rozdziela kaski szosowe i czasowe. Kask szosowy musi posiadać co najmniej trzy otwory wentylacyjne, nie może zakrywać uszu ani wykorzystywać wizjera. W praktyce oznacza to eliminację konstrukcji, które w testach aerodynamicznych oferowały oszczędności rzędu 5 do 10 watów względem klasycznych kasków szosowych, a jednocześnie były używane w wyścigach ze startu wspólnego.

Nie jest to jednak uderzenie w aerodynamikę jako taką. Testy prowadzone w tunelach aerodynamicznych pokazują, że nawet w obrębie rygorystycznej definicji kasku szosowego możliwe są różnice oporu odpowiadające kilku watom przy prędkościach wyścigowych. Oznacza to, że pole do optymalizacji pozostaje otwarte, ale najbardziej ekstremalne rozwiązania zostają wykluczone. Regulacja nie zamyka kierunku rozwoju. Ona go porządkuje.

Jeszcze wyraźniej widać to w przepisach dotyczących kierownic. Minimalna szerokość 400 milimetrów, limity flary oraz ograniczenia ustawienia klamek oficjalnie uzasadniane są względami bezpieczeństwa. Argument ten ma swoje podstawy, ponieważ coraz węższe pozycje frontalne zwiększały niestabilność roweru w sprincie i podczas jazdy w peletonie. Jednocześnie dane z testów aerodynamicznych wskazywały, że zwężenie chwytu o 40 do 60 milimetrów mogło przynosić zysk rzędu 8 do 12 watów przy prędkościach powyżej 40 kilometrów na godzinę.

To właśnie te wartości sprawiły, że jazda szosowa zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do logiki czasówki. UCI nie ingeruje w rynek konsumencki, ale ogranicza to, co można wykorzystać w rywalizacji sportowej. Problem pojawia się w momencie, gdy producenci decydują się projektować rowery w jednym wariancie sprzętowym. Dla mniejszych zawodników, w tym wielu kobiet, szerokość 400 milimetrów często oznacza pozycję mniej efektywną biomechanicznie i trudniejszą do utrzymania przez wiele godzin wyścigu.

Limit 65 milimetrów głębokości obręczy to kolejny przykład regulacji opartej na prostych kryteriach. W ostatnich latach koła o wysokości 70 do 80 milimetrów oferowały mierzalne korzyści aerodynamiczne, sięgające 5 do 8 watów w porównaniu z obręczami o profilu 60 milimetrów. Jednocześnie wzrastała wrażliwość na boczne podmuchy wiatru, co w warunkach wyścigu ze startu wspólnego miało bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo.

Producenci argumentowali, że stabilność roweru zależy w większym stopniu od szerokości opony, ciśnienia i geometrii ramy niż od samej wysokości obręczy. Z inżynieryjnego punktu widzenia mieli rację. Z perspektywy regulatora prosty limit liczbowy okazał się jednak łatwiejszy do egzekwowania niż złożone kryteria oparte na zachowaniu roweru w realnych warunkach. Granica 65 milimetrów nie jest więc kompromisem aerodynamicznym, lecz decyzją administracyjną.

Najważniejsze zmiany kryją się poza głównym nurtem dyskusji. Limity szerokości lag widelca oraz widełek tylnego trójkąta wyznaczają twardą granicę dalszego rozwoju ram aerodynamicznych. W ostatnich sezonach to właśnie poszerzanie tych obszarów pozwalało producentom uzyskiwać kilka dodatkowych watów oszczędności poprzez lepsze prowadzenie strugi powietrza wokół przedniego koła i dolnej rury. Nowe wartości graniczne skutecznie zamykają ten kierunek rozwoju.

Fakt, że część prototypów mieści się w regulaminowych granicach z zapasem wynoszącym pojedyncze milimetry, pokazuje jak precyzyjnie projektanci operowali na granicy tolerancji. Od 2026 roku dalsze poszerzanie formy nie będzie już możliwe, a rozwój aero ram zostanie spowolniony w sposób systemowy.

Kwestia maksymalnych przełożeń, potencjalnie uderzająca w napędy wykorzystujące najmniejszą zębatkę 10T, została tymczasowo wstrzymana po interwencjach producentów i decyzjach organów ochrony konkurencji. Sam fakt, że temat w ogóle się pojawił, pokazuje jednak kierunek myślenia federacji. Przy prędkościach sprintów przekraczających dziś 75 kilometrów na godzinę, zakres przełożeń staje się kolejnym elementem wpływającym na charakter rywalizacji.

Regulacje na 2026 rok nie są zbiorem przypadkowych zakazów. Opierają się na konkretnych trendach, danych z testów aerodynamicznych i obserwacjach zachowania peletonu. Rozwój technologii nie zostaje zatrzymany, ale zostaje wyraźnie ukierunkowany. Wyścig zbrojeń w obszarze front endu napotkał sufit, który tym razem wynika nie z braku pomysłów, lecz z decyzji regulacyjnej opartej na liczbach i realnych różnicach mierzonych w watach.


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl