"Oscar" w Las Vegas dla polskiego roweru customowego.

Adam Zdanowicz i jego marka Mad Bicycles. Warto zapamiętać to nazwisko i logo. Wizjoner, artysta, kontrowersyjny konstruktor i ciekawy, bardzo otwarty prywatnie facet którego ciężko nie lubić. Swoje magiczne pomysły od kilku lat przekuwa na realne, wysmakowane konstrukcyjnie rowery które podbijać zaczynają niemal cały świat. Kilka tygodni temu swoim rowerem "Materialize" zdobył główną nagrodę podczas największego na świecie zlotu i wystawy twórców rowerów customowychw Las Vegas. Bardzo skomplikowana konstrukcja, która w swoim wnętrzu kryje  dodatkowo silnik, została pokryta złotym chromem. O tym w jaki sposób powstają w jego stajni arcydzieła na dwóch kołach i kogo jadąc podczas treningu możecie na nich spotkać przeczytacie w naszej rozmowie z Adamem.

Zaczniemy od szczerych gratulacji za fenomenalną nagrodę otrzymaną w Los Angeles. Rower który tam pokazałeś robi ogromne wrażenie. Nazwa "Materialize" kojarzy się idelnie z konstrukcją. 

- Dziękuję! To ogromne wyróżnienie zarówno dla mnie jak i mojego zespołu. Najważniejsze jest jednak to, że tę nagrodę zdobyli Polacy. Na zlot i wystawę rowerów customowych OBC pojechałem jako pierwszy polski reprezentant. Specjalnie do wysyłki tego roweru stworzyliśmy kontener na kołach. Miał zapewnić bezpieczną podróż, a na wystawie po otwarciu klap zamieniał się w błyszczący ekspozytor. Struktura karoserii roweru przypomina krystalizującą formę złożoną z sześcianów. To coś jak materializujący się kryształ pirytu. To na pewno zmaterializowane marzenie, które w mojej głowie pojawiło się 8 lat temu.

A cała historia i pomysł na tworzenie jeżdżących dzieł sztuki zaczęła się od...

- Od momentu, kiedy pierwszy raz usiadłem na chopperze zrobionym przez moich kolegów. Od razu zapragnąłem takiego pojazdu. Uczucie towarzyszące jeździe na niskim rowerze z podniesioną wysoko kierownicą jest trudne do opisania. Trzeba tego po prostu spróbować. Swój pierwszy rower stworzyłem 10 lat temu. Jest reprezentacją tego, co wtedy mi w duszy grało. Ale nazwę Recydywa nadałem, bo dobrze kontrastowała z biało-czerwonymi barwami.


Budowa całego zaplecza warsztatowego i kontaktów z zaprzyjaźnionymi podwykonawcami to zapewne spore wyzwanie.

- Wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Gdy opowiadałem w zakładach moich podwykonawców nad czym pracuję, zawsze wzbudzałem spore zainteresowanie. Rower dla Michała Szpaka czy Slasha zawsze budził emocje w otoczeniu. Ludzie chcieli wiedzieć nad czym pracuję, oferowali swoją pomoc robiąc elementy po godzinach lub poza kolejnością. Zaplecze, które stworzyłem nazywam mianem pracowni projektowo-wykonawczej. Nie znam drugiego takiego miejsca na świecie. Wszystkie procesy projektowe mają tu miejsce, a za ścianą odbywa się spawanie tego co wymyślimy w biurze.


Każdy z projektów customowych jest jedynym w swoim rodzaju, śmiało można rzec dziełem sztuki. Praca nad takim projektem wymaga zarówno zmysłu artysty, jak i kontruktora technicznego. To wyłącznie Twoje cechy, czy wsparcie w pewnych aspektach otrzymujesz od osób współpracujących ?

- Zawsze miałem wiele zainteresowań i pasji. Testy predyspozycji wskazywały, że jestem zarówno umysłem ścisłym i humanistycznym. Myślę, że to ciekawy fundament do budowania własnej firmy. Tworzymy rowery, które zaprojektowałem na narzędziach i przyrządach, które wymyśliłem i zrobiłem. Giętarki, stoły spawalnicze, wszystko wytworzyła pracownia na własne potrzeby. Mimo wiedzy, którą zdobyłem na przestrzeni lat, zawsze korzystałem ze wsparcia grafika 3D i konstruktora do bardziej skomplikowanych realizacji. Na co dzień mogę liczyć na wsparcie moich pracowników, którzy posiadają ogromną wiedzę praktyczną. Słyszałem kiedyś, że inteligentny człowiek to taki, który zatrudnia ludzi bardziej inteligentnych od siebie.



Jak duże grono osób jest zaangażowane w budowę pojedynczego modelu customowego?

 -Obecnie nad jednym projektem czuwa 5 osób. Jednocześnie zajmujemy się kilkoma rowerami. Są to riksze dla lodziarzy, rowery elektryczne i custom cruisery dla wymagających.

Który z projektów indywidualnych wymagał od Ciebie większego wysiłku niż pozostałe?

-Każdy rower jest wymagający. Oba rowery Slasha były niesamowicie wymagające. Projektowanie riksz zajęło miesiąc, ale złoty Materialize to do tej pory rower najbardziej zaawansowany technologicznie rower, jaki stworzyliśmy. Wspaniale jest widzieć, że przyjęte założenia się sprawdziły. Rower elektryczny o ramie wyciętej laserem z karoserią wydrukowaną na drukarach 3D, to coś, czego jeszcze nie było. Stopień skomplikowania tego projektu przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ale udało się go skończyć i jeździ!


Z czystej sportowej ciekawości zapytamy, pojawił się już klient z grona kolarzy zawodowych? 

-Ciągle na takiego czekam, ponieważ byli już zawodowi muzycy, zawodowy piłkarz, ludzie związani z różnymi profesjami. Często trafiają się ludzie, którzy mają ciekawe doświadczenia z rowerami, lub dopiero zaczynają swoją przygodę. Rower customowy dla wielu bywa pretekstem do kupienia sobie pierwszego jednośladu od wielu lat.


Słyszeliśmy kilka ciekawych nazwisk wokół Twojej osoby, to prawda że Slash, gitarzysta Guns N’ Roses rozwiewa swoje włosy na Twoim rowerze?

-Ostatnio razem z narzeczoną odebrał drugi rower. Cały inspirowany motywami kawowymi. Niesamowicie zjawiskowy egzemplarz. Największym pasjonatem MAD rowerów jest Michał Szpak i perkusista Organka Robert Markiewicz.


Jak bardzo szalone pomysły konstrukcyjne poza nagrodzonym rowerem który wydrukowany jest w technologii 3D realizowałeś? Masz w tym temacie jakiekolwiek ograniczenia? 

-Staram się udowadniać wszystkim, że ograniczenia nie istnieją. Zimą stworzyliśmy funkcjonalny rower z lodu. Dla dopełnienia dzieła wyreżyserowałem film "Of Water and Wheels" z nim w roli głównej. Gdy rower zobaczyli ludzie na wystawie w Las Vegas, zachwycili się do tego stopnia, że wołali na mnie "Iceman".

Z dużym zaciekawieniem teraz będziemy obserwowali Twoje projekty, licząc że ponownie zaskoczysz nie tylko naszą redakcję

- Mam kolejne pomysły. Widzimy się na targach Bike Expo w Kielcach. Zostałem powołany na ambasadora X edycji i zamierzam znowu zaskoczyć!

Twórczość i kolekcję Adama możecie zobaczyć pod tym linkiem : http://madbicycles.com/

Foto - Adam Zdanowicz.



o autorze

Piotr Szafraniec

Nieuleczalnie chorujący od ponad 20 lat na pasję do roweru. Próbował uciec od swojej choroby łowiąc olbrzymie dorsze na kole podbiegunowym, jednak przegrał tą walkę i zaraża teraz swoim ADHD na szosowych zjazdach. Dzieli się...

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl