WorldTour na kredyt sponsora
WorldTour za dziesiątki milionów
Największe zespoły kolarskiego WorldTouru działają dzisiaj w finansowej rzeczywistości, która jeszcze kilka lat temu byłaby trudna do wyobrażenia. Utrzymanie czołowej ekipy oznacza wydatek liczony nie w kilku, ale w kilkudziesięciu milionach euro rocznie. W sezonie 2026 różnica pomiędzy największymi a najmniejszymi budżetami w najwyższej dywizji jest przy tym ogromna.
Szacunki dotyczące tegorocznych budżetów pokazują sześć ekip funkcjonujących w szczególnie wysokiej lidze finansowej. UAE Team Emirates-XRG to około 60 mln euro, Netcompany INEOS około 52 mln, Red Bull-BORA-hansgrohe również około 52 mln, Visma | Lease a Bike około 50 mln, Lidl-Trek około 45 mln, a Decathlon CMA CGM około 42 mln. Nie są to oficjalne dane publikowane przez zespoły, lecz wartości szacunkowe zestawiane na podstawie dostępnych informacji finansowych i rynkowych. Różnice między poszczególnymi źródłami sięgają kilku milionów euro, ale kolejność i skala czołówki pozostają zbliżone.
To oznacza, że sama czołowa szóstka może dysponować łącznie kwotą przekraczającą 300 mln euro w jednym sezonie. Dla porównania mediana budżetu męskiego WorldTeamu na 2026 rok wynosi około 28 mln euro, a średnia około 33 mln. Typowy zespół najwyższej dywizji nie dysponuje więc nawet połową środków, którymi operują najbogatsze organizacje.
UAE znajduje się na szczycie tej finansowej piramidy. Przy szacowanym budżecie około 60 mln euro różnica względem zespołu operującego w okolicach mediany sięga ponad 30 mln. To więcej niż cały roczny budżet wielu ekip WorldTouru. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że nie są to pieniądze wydawane wyłącznie na najwyższe kontrakty zawodników.
Według danych dotyczących struktury wydatków zespołów WorldTour około 73 procent budżetu pochłaniają koszty personelu. W tej kategorii mieszczą się nie tylko pensje kolarzy, ale również wynagrodzenia i koszty związane z całym zapleczem organizacji. Około 15 procent stanowią wydatki bezpośrednio związane z rywalizacją, kolejne 6 procent to koszty ogólne, około 3 procent pochłaniają pojazdy, a pozostałe 3 procent przypada na inne wydatki.
W praktyce oznacza to, że zespół dysponujący budżetem 50-60 mln euro utrzymuje nie tylko grupę trzydziestu zawodników. Musi przez cały rok finansować ludzi odpowiedzialnych za trening, medycynę, fizjoterapię, przygotowanie sprzętu, analizę danych, logistykę, zarządzanie, komunikację i funkcjonowanie całej organizacji. Do tego dochodzą samochody, ciężarówki, podróże, hotele, zgrupowania, starty w wyścigach i sprzęt.

Skala wydatków jest więc znacznie większa niż sugerowałaby sama lista nazwisk. Kolarz jest najbardziej widocznym elementem zespołu, ale za jednym zawodnikiem stoi organizacja, która musi dostarczyć mu cały system pozwalający przygotować się do sezonu, przejechać kilkadziesiąt wyścigów i funkcjonować na najwyższym poziomie przez wiele miesięcy.
Najdroższy element zespołu
Największą pozycją po stronie kosztów WorldTeamu są ludzie. W 2026 roku koszty personelu odpowiadają średnio za około 73 procent budżetu zespołu. To nie oznacza, że trzy czwarte pieniędzy trafia do kolarzy, ale pokazuje skalę całego zaplecza, które trzeba utrzymać wokół zawodników. Pensje samych kolarzy stanowią tylko część tej kwoty.
Ta część budżetu również rośnie. Dane finansowe gromadzone przez UCI pokazują, że w 2024 roku 18 męskich WorldTeamów przeznaczyło łącznie około 226,5 mln euro na wynagrodzenia zawodników. Średnio dawało to 12,6 mln euro na zespół. Różnice były jednak ogromne: najlepiej opłacana kadra pochłaniała około 27,3 mln euro, podczas gdy na drugim końcu zestawienia całkowity rachunek wynagrodzeń wynosił około 5,2 mln euro.
W 2026 roku środkowa część rynku również wyraźnie podrożała. Mediana wynagrodzenia zawodnika zatrudnionego bezpośrednio przez zespół wynosi około 216 tys. euro rocznie. W przypadku kolarzy pracujących jako niezależni kontraktorzy mediana sięga około 350 tys. euro. Średnie są znacznie wyższe - odpowiednio około 384 tys. i 654 tys. euro - ponieważ na górze rynku znajdują się kontrakty warte kilka milionów euro.
Różnica pomiędzy tymi dwiema grupami nie jest przypadkowa. Kolarz zatrudniony na umowie pracowniczej jest objęty systemem podatkowym i składkowym właściwym dla pracownika, a część kosztów ponosi również zespół. Przy kontrakcie samozatrudnionym część tych obciążeń przechodzi na zawodnika. Dlatego porównywanie samych kwot brutto bez uwzględnienia formy kontraktu może prowadzić do błędnych wniosków.
Na szczycie rynku znajdują się już zupełnie inne wartości. Tadej Pogačar ma podstawowe wynagrodzenie szacowane na około 8 mln euro rocznie, a premie za wyniki mogą podnieść jego całkowite roczne wpływy powyżej 10 mln euro. Jonas Vingegaard jest wyceniany na około 5 mln euro rocznie. W przypadku obu zawodników nie są to kwoty ujawnione w oficjalnych kontraktach, lecz wartości wynikające z danych UCI i branżowych ustaleń dotyczących rynku.
Skala różnicy jest ogromna. Jeden kontrakt Pogačara odpowiada mniej więcej rocznym wynagrodzeniom kilkudziesięciu zawodników z dolnej części WorldTouru. Jednocześnie jego pensja nie oznacza, że zawodnik zabiera zespołowi 8 mln euro z budżetu i pozostawia niewielką część na resztę działalności. W przypadku największych gwiazd trzeba patrzeć na cały koszt zatrudnienia, premie, podatki, obowiązki kontraktowe i wartość, jaką zawodnik generuje dla organizacji.
Właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa ekonomia sportu. WorldTour nie płaci wyłącznie za liczbę zwycięstw. Najdroższy zawodnik jest jednocześnie liderem sportowym, twarzą zespołu, źródłem ekspozycji sponsorskiej i jednym z najważniejszych argumentów przy negocjowaniu kolejnych umów komercyjnych.
Za co naprawdę płaci sponsor?
Dla sponsora budżet zespołu nie jest wydatkiem na kolarstwo. Jest narzędziem marketingowym. Wartość nie kończy się na logo umieszczonym na koszulce, bo sponsor kupuje dostęp do całego sezonu: wyścigów, transmisji, zdjęć, materiałów zespołu, zawodników, wydarzeń dla klientów i pracowników oraz obecności marki na kolejnych rynkach.
Dobrym przykładem jest Visma. Firma oficjalnie wskazuje trzy cele swojego zaangażowania w zespół: zwiększenie globalnej rozpoznawalności marki, wsparcie ekspansji międzynarodowej oraz budowanie zaangażowania pracowników. Jednocześnie wykorzystuje zespół jako środowisko do wdrażania własnych technologii, między innymi analizy danych, oprogramowania biznesowego i modeli opartych na sztucznej inteligencji. Sponsor nie tylko finansuje więc działalność zespołu, ale może również wykorzystywać jego funkcjonowanie jako demonstrację własnych kompetencji.
W przypadku Soudal mechanizm jest prostszy. Firma sama określa główny cel sponsoringu jako budowanie świadomości marki i zmianę jej wizerunku. WorldTour daje przy tym coś, czego klasyczna kampania reklamowa nie zapewnia w taki sam sposób: obecność marki w wielu krajach, przez cały sezon i w otoczeniu wyników sportowych. Soudal wskazuje, że właśnie wzrost rozpoznawalności był jednym z powodów wejścia w długoterminowy sponsoring kolarstwa.

Dlatego wysokość kontraktu sponsorskiego nie musi być bezpośrednio związana z liczbą zwycięstw. Dla jednej firmy najważniejszy będzie zasięg międzynarodowy, dla innej wejście na konkretny rynek, dla kolejnej możliwość pokazania technologii albo budowania relacji z klientami i pracownikami. Zespół jest w tym modelu platformą, a wynik sportowy zwiększa wartość tej platformy.
Kiedy znika sponsor
Największym ryzykiem dla zespołu nie jest pojedynczy słabszy sezon, lecz utrata sponsora, który finansuje znaczną część budżetu. W kolarstwie zawodowym nie ma dużej rezerwy finansowej, która pozwalałaby spokojnie przeczekać kilka miesięcy. UCI wymaga od zespołów wykazania odpowiednich gwarancji finansowych, a przy przyznawaniu licencji bada między innymi ich sytuację finansową. W 2026 roku Team Picnic PostNL otrzymał nawet tylko roczną licencję WorldTeam, z dodatkowymi warunkami finansowymi dotyczącymi jej przedłużenia na kolejne sezony.
Historia pokazuje, że utrata głównego sponsora może oznaczać znacznie więcej niż zmianę nazwy. W 2022 roku po rosyjskiej inwazji na Ukrainę UCI odebrała status zespołu Gazprom-RusVelo, a główny sponsor zakończył umowę. Zespół stracił źródło finansowania sezonu, a zawodnicy otrzymali możliwość wcześniejszego przechodzenia do innych ekip. UCI przypomniała przy tym o obowiązkowej gwarancji bankowej obejmującej trzy miesiące wynagrodzeń zawodników i pracowników w przypadku niewypłacalności zespołu.
Dlatego moment, w którym firma mówi „kończymy sponsoring”, uruchamia wyścig o znalezienie kolejnego finansowania. Zespół musi zabezpieczyć budżet, spełnić wymagania UCI, utrzymać zawodników i pracowników oraz przekonać nowego sponsora, że przejęcie istniejącej organizacji ma większą wartość niż budowanie wszystkiego od początku. Jeżeli pieniędzy nie uda się znaleźć, nawet licencja WorldTeam i wieloletnia historia nie gwarantują przetrwania.
Nie tylko sponsor tytularny
Budżet zawodowego zespołu nie musi pochodzić od jednej firmy. Nazwa widoczna w klasyfikacji i na koszulce często łączy kilka podmiotów, z których każdy otrzymuje określony zakres świadczeń. Sponsor tytularny finansuje największą część projektu, ale obok niego funkcjonują partnerzy techniczni, dostawcy sprzętu, samochodów, odzieży, technologii czy usług. Ich wkład nie zawsze ma formę przelewu gotówkowego. Część kontraktów opiera się na dostarczaniu produktów i usług, które zespół w innym przypadku musiałby kupić.

Ma to znaczenie przy analizowaniu deklarowanych budżetów. Dwa zespoły dysponujące podobną kwotą pieniędzy mogą mieć zupełnie inną strukturę kosztów, jeśli jeden z nich otrzymuje samochody, rowery, odzież, sprzęt treningowy czy zaplecze technologiczne od partnerów, a drugi musi za te elementy zapłacić z własnego budżetu. Wartość projektu sponsorskiego jest więc większa niż suma pieniędzy przekazywanych bezpośrednio na konto zespołu.
Istotna jest również długość kontraktów. Zespół nie może planować wieloletniej działalności wyłącznie na podstawie tego, ile pieniędzy ma w danym sezonie. Licencja UCI na lata 2026-2028 jest przyznawana na trzyletni cykl, ale każda organizacja musi przejść coroczną procedurę rejestracyjną i spełnić wymagania finansowe. W przypadku Team Picnic PostNL UCI ograniczyła nawet licencję do jednego roku i uzależniła jej przedłużenie od spełnienia dodatkowych warunków finansowych.
To dlatego stabilność sponsora ma dla zespołu większą wartość niż jednorazowy duży zastrzyk pieniędzy. Przy wielomilionowym budżecie trzeba wcześniej zakontraktować zawodników, pracowników, logistykę i sprzęt. Im większa organizacja, tym więcej kosztów jest zobowiązaniem na kolejne sezony. Sponsor może więc finansować nie tylko aktualny skład, ale w praktyce również możliwość planowania następnych lat.
Ile kosztuje zawodnik?
Najbardziej interesującą pozycją w budżecie zespołu jest jednocześnie ta, której dokładnej wartości kibic prawie nigdy nie pozna. Kontrakty zawodników są prywatne, dlatego kwoty pojawiające się przy największych nazwiskach należy traktować jako szacunki, a nie oficjalne dane. Skala jest jednak dobrze widoczna. W 2024 roku 18 męskich zespołów WorldTour przeznaczyło łącznie 226,5 mln euro na wynagrodzenia zawodników. Średnio dawało to 12,6 mln euro na drużynę.
Różnice między zespołami były ogromne. Największy z budżetów płacowych przekraczał 27 mln euro, podczas gdy na drugim końcu zestawienia znalazł się zespół wydający około 5,2 mln euro. Oznacza to, że sama różnica w wydatkach na zawodników między najbogatszą i jedną z najmniej zasobnych ekip była większa niż cały budżet części zespołów WorldTour.
Jeszcze ciekawiej wygląda podział tych pieniędzy wewnątrz zespołu. Średnia niewiele mówi o sytuacji lidera i pomocnika. W 2026 roku rynkowe szacunki wskazują na ponad 80 zawodników WorldTour zarabiających co najmniej milion euro rocznie, podczas gdy mediana wynagrodzeń całego peletonu jest wielokrotnie niższa. Najlepiej opłacani zawodnicy funkcjonują więc w zupełnie innej kategorii finansowej niż większość swoich kolegów.
Na szczycie tej hierarchii znajduje się Tadej Pogačar. Najczęściej pojawiająca się obecnie kwota jego podstawowego wynagrodzenia to około 8 mln euro rocznie, choć nie jest to liczba oficjalnie potwierdzona przez UAE Team Emirates-XRG. Do pensji mogą dochodzić premie za wyniki, a także przychody z indywidualnych umów sponsorskich. Sam kontrakt zawodnika został we wrześniu 2026 roku przedłużony aż do końca sezonu 2032, co pokazuje, jak długoterminową wartość zespół przypisuje swojemu liderowi. :chatgpt-content-reference{index="1"}
Jonas Vingegaard jest wyceniany na około 5 mln euro rocznie, a Remco Evenepoel na około 5–6,6 mln euro. Mathieu van der Poel i Primož Roglič są szacowani w okolicach 4 mln euro. To nadal nie są oficjalne dane kontraktowe, lecz rynkowe wyliczenia publikowane na podstawie dostępnych informacji. Oficjalnie możemy potwierdzić przede wszystkim długość kontraktów: Vingegaard jest związany z Visma | Lease a Bike do końca 2028 roku, a Pogačar po ostatnim przedłużeniu aż do 2032 roku.

Warto przy tym pamiętać, że pensja nie jest jedynym kosztem związanym z zawodnikiem. Zespół finansuje również jego przygotowanie, transport, zakwaterowanie, sprzęt, opiekę medyczną, fizjoterapię, analitykę i pracę całego zaplecza. W przypadku lidera dochodzi jeszcze coś znacznie trudniejszego do wpisania do arkusza kalkulacyjnego: odpowiedzialność za wyniki, punkty UCI, obecność marki w najważniejszych wyścigach i zainteresowanie kibiców.
Nie płaci się tylko za zwycięstwa
Wycena zawodnika zaczyna się od wyników, ale na nich się nie kończy. Dla zespołu liczy się to, ile punktów UCI może zdobyć, w jakich wyścigach może je zdobywać, jak często jest w stanie walczyć o zwycięstwa i jaką rolę może pełnić przez kilka kolejnych sezonów. To szczególnie istotne, ponieważ ranking drużyn nie jest wyłącznie tabelą prestiżową. Wyniki sportowe są jednym z kryteriów ocenianych przez UCI przy przyznawaniu licencji WorldTour.
Dlatego zawodnik wygrywający etapy Wielkich Tourów, klasyki czy Monumenty ma dla zespołu zupełnie inną wartość niż kolarz zdobywający podobną liczbę punktów głównie w mniejszych wyścigach. Liczy się również możliwość wystawienia go w najważniejszych imprezach sezonu. UCI zmieniła system punktowy właśnie po to, aby większą wagę miały wyniki z najbardziej prestiżowych zawodów, w tym Wielkich Tourów, Monumentów i mistrzostw świata.
W praktyce oznacza to, że przy negocjowaniu kontraktu zespół kupuje nie tylko wyniki z poprzedniego sezonu. Kupuje przewidywaną przyszłą produkcję zawodnika. Dwudziestotrzyletni kolarz, który właśnie zaczął wygrywać wyścigi WorldTour, może być dla zespołu bardziej atrakcyjny niż trzydziestolatek z podobnym dorobkiem, jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo dalszego rozwoju. Z drugiej strony gwiazda w wieku 28–30 lat może kosztować znacznie więcej, ponieważ jej wartość sportowa jest już udowodniona.
Różnicę dobrze widać na szczycie obecnego rankingu. Tadej Pogačar ma ponad 10 tysięcy punktów UCI, podczas gdy drugi Remco Evenepoel przekracza 7 tysięcy. Za nimi znajdują się między innymi Isaac del Toro, Paul Seixas i Jonas Vingegaard. Takie nazwiska nie są dla zespołu wymienne z zawodnikami o podobnym wieku czy liczbie zwycięstw. Ich wartość wynika z połączenia wyników, potencjału, regularności i możliwości budowania całego programu sportowego wokół lidera.
Dochodzi jeszcze ryzyko. Kontrakt na kilka milionów euro może być świetną inwestycją, jeżeli zawodnik przez trzy lub cztery sezony regularnie dostarcza zwycięstw, punktów i obecności w najważniejszych wyścigach. Jeżeli jednak traci formę, doznaje poważnej kontuzji albo jego rozwój zatrzymuje się wcześniej, zespół nadal ponosi koszt kontraktu. Przy największych pensjach błąd w ocenie zawodnika może więc oznaczać kilka milionów euro zamrożonych w jednym miejscu budżetu.
Dlatego pytanie „ile zarabia kolarz?” jest tylko połową odpowiedzi. Dla zespołu ważniejsze brzmi: ile wartości może wygenerować przez cały okres kontraktu. Przy największych nazwiskach rachunek obejmuje zwycięstwa, punkty UCI, obecność w Grand Tourach i klasykach, zainteresowanie kibiców oraz wartość dla sponsora. Im więcej tych elementów łączy jeden zawodnik, tym łatwiej uzasadnić wielomilionową pensję.
Pensja to nie cały koszt zawodnika
8,4 mln euro rocznej pensji Tadeja Pogačara nie oznacza, że zespół może po prostu wpisać w budżet „Pogačar: 8,4 mln”. Wynagrodzenie jest tylko jednym elementem kosztu utrzymania zawodowego kolarza. Nie znamy publicznie dokładnej wartości wszystkich dodatkowych kosztów przypisanych do konkretnego zawodnika, dlatego nie ma sensu tworzyć sztucznej kwoty. Możemy natomiast policzyć, jak wygląda finansowa konstrukcja całego zespołu.

Przy średnim budżecie WorldTeamu wynoszącym około 33 mln euro, 73% wydatków przypada na personel. To około 24,1 mln euro. Kolejne 15% to koszty rywalizacji – około 5 mln euro – 6% stanowią koszty ogólne, czyli około 2 mln euro, a po około 3% przypada na samochody i pozostałe wydatki, czyli po około 1 mln euro. I najważniejsze: 24,1 mln euro przeznaczone na personel nie oznacza 24,1 mln euro dla kolarzy. W tej kategorii znajdują się również trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci, mechanicy, dyrektorzy sportowi, analitycy, kierowcy oraz pozostali pracownicy zespołu. Można to przełożyć na konkretny przykład. Przy budżecie wynoszącym 50 mln euro struktura 73/15/6/3/3% oznacza 36,5 mln euro na personel, 7,5 mln na rywalizację, 3 mln na koszty ogólne oraz po 1,5 mln euro na samochody i pozostałe wydatki. Jeżeli zespół przeznacza znaczną część pieniędzy z kategorii personalnej na kontrakty zawodników, reszta musi pokryć wynagrodzenia całego zaplecza. To pokazuje skalę problemu przy największych kontraktach. Przy pensji szacowanej na 8,4 mln euro jeden zawodnik odpowiada za 16,8% całego budżetu zespołu wartego 50 mln euro. Przy organizacji dysponującej 60 mln euro byłoby to 14%. I nadal mówimy wyłącznie o wynagrodzeniu, bez próby doliczania kosztów przypisanych konkretnemu kolarzowi. Do tego dochodzą wydatki związane z samą rywalizacją. Przy średnim budżecie 33 mln euro jest to około 5 mln euro rocznie na jeden zespół. W skali 18 męskich WorldTeamów daje to około 90 mln euro. To pieniądze potrzebne do tego, żeby cały projekt mógł uczestniczyć w wyścigach: podróżować, funkcjonować i obsługiwać zawodników. Dlatego kontrakt gwiazdy trzeba czytać w kontekście całej organizacji. 8 mln euro pensji nie oznacza, że kolarz „kosztuje” dokładnie 8 mln, ale też nie ma podstaw, by dopisywać mu arbitralnie kolejne miliony. Pewne jest coś innego: każdy wielomilionowy kontrakt zmienia proporcje całego budżetu i ogranicza kwotę, którą można przeznaczyć na pozostałych zawodników oraz zaplecze. To jest moim zdaniem właściwy kierunek dla tego fragmentu: twarde liczby, ale bez udawania precyzji tam, gdzie zespoły nie publikują danych.
Od 500 tysięcy do 33 milionów
Finansowa przepaść między poszczególnymi poziomami zawodowego kolarstwa zaczyna się robić naprawdę widoczna dopiero wtedy, gdy zestawimy budżety obok siebie. Średni męski WorldTeam dysponuje w sezonie 2026 budżetem około 33 mln euro, a mediana wynosi 28 mln. W przypadku ProTeamów średnia to 9,4 mln euro, a mediana zaledwie 5,3 mln. Oznacza to, że przeciętny WorldTeam ma budżet około 3,5 raza większy od przeciętnego ProTeamu, natomiast porównanie median daje już różnicę przekraczającą pięć razy.
Jeszcze niżej zaczyna się zupełnie inna ekonomia. W trzeciej dywizji nie istnieje jedna reprezentatywna kwota dla całego UCI Continental. W Europie zespoły pozwalające sobie na pełny, konkurencyjny kalendarz potrzebują według danych branżowych co najmniej około 500 tys. euro rocznie, a część ekip funkcjonuje przy budżetach rzędu 1 mln euro. Dla porównania UCI w dokumentacji finansowej na sezon 2026 pokazuje przykładowy budżet zespołu Continental oparty na 300 tys. euro od sponsorów, 200 tys. euro innych wpływów i 50 tys. euro pozostałych przychodów, czyli łącznie 550 tys. euro. To przykład konkretnej organizacji, a nie średnia dla całej dywizji.
Przy takim zestawieniu 33 mln euro średniego budżetu WorldTeamu jest około 60 razy większe od przykładowych 550 tys. euro Continentala. To nie jest jednak różnica wyłącznie w jakości zawodników. WorldTeam musi utrzymać znacznie większą organizację, pełny międzynarodowy kalendarz, rozbudowany sztab i logistykę pozwalającą obsługiwać wyścigi najwyższej kategorii. Continental może natomiast funkcjonować przy bardzo ograniczonym zapleczu. W niektórych zespołach zawodnicy nie otrzymują nawet klasycznych wynagrodzeń, a jedynie pokrycie podstawowych kosztów. Dobrze pokazuje to struktura wydatków: WorldTeam przeznacza średnio 73% budżetu na personel, ProTeam 64%. Przy średnich budżetach oznacza to odpowiednio około 24,1 mln i 6,0 mln euro rocznie. W WorldTeamie kolejne 15%, czyli około 5 mln euro, pochłaniają wydatki związane z rywalizacją. W ProTeamie udział tej kategorii rośnie do 20%, co przy budżecie 9,4 mln euro daje około 1,9 mln euro. Różnica jest więc podwójna. WorldTeam ma znacznie więcej pieniędzy i jednocześnie może przeznaczyć wielokrotnie większe kwoty na ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie organizacji. ProTeam ze średnim budżetem 9,4 mln euro dysponuje kwotą, która dla przeciętnego WorldTeamu oznacza mniej niż jedną trzecią rocznych możliwości finansowych.
Continental działający przy 500–550 tys. euro znajduje się natomiast w świecie, w którym jeden większy wydatek na sprzęt, transport czy ubezpieczenie może mieć znaczenie dla całego sezonu. Dobrym przykładem jest duński ColoQuick, zespół z którego wywodzi się Jonas Vingegaard. Przy budżecie około 1 mln euro ekipa ma ponad 100 sponsorów, a jej dyrektor sportowy wskazywał, że samo ubezpieczenie kosztuje około 100 tys. euro rocznie. Zespół wydaje również ponad 150 tys. euro rocznie na sprzęt, mimo korzystnych warunków od partnerów. W WorldTeamie takie kwoty są pojedynczymi pozycjami w znacznie większym budżecie, dla Continentala mogą oznaczać odpowiednio 10% i 15% całych rocznych.

Skąd biorą się miliony?
W zawodowym kolarstwie odpowiedź jest prosta: przede wszystkim od sponsorów. Team Visma | Lease a Bike wykazał za 2024 rok 52,6 mln euro przychodów operacyjnych. Z tej kwoty 37,3 mln euro stanowiły wpływy pieniężne od sponsorów, a kolejne 9,6 mln euro wartość świadczeń rzeczowych przekazanych przez partnerów. Razem daje to 46,9 mln euro, czyli około 89% przychodów operacyjnych zespołu.
Pozostałe źródła były znacznie mniejsze. Zespół wykazał 1,8 mln euro przychodów z marketingu i działalności skierowanej do kibiców, 1,2 mln euro z partnerstw i wydarzeń, 800 tys. euro związanych z udziałem w wyścigach, 500 tys. euro ze sprzedaży sprzętu po sezonie oraz 500 tys. euro premii wyścigowych. Łącznie te pozycje dały 4,8 mln euro.
Proporcje są tu ważniejsze niż sama suma. W przypadku Visma | Lease a Bike około dziewięć na każde dziesięć euro przychodów operacyjnych pochodziło bezpośrednio albo pośrednio od partnerów komercyjnych. Sponsoring nie oznacza przy tym wyłącznie przelewu pieniędzy. Rowery, samochody, odzież, komponenty, oprogramowanie czy inne produkty przekazane zespołowi mają konkretną wartość i zastępują wydatki, które w innym modelu organizacja musiałaby ponieść z własnej gotówki.
Druga strona rachunku wygląda równie interesująco. Przychody operacyjne Visma | Lease a Bike wyniosły 52,6 mln euro, ale koszty operacyjne sięgnęły 58,7 mln euro. Sam koszt pracowników wyniósł 32,9 mln euro. Zespół wydał ponadto 2,6 mln euro na wyścigi i zgrupowania, 1,9 mln euro na partnerstwa i wydarzenia, 1,1 mln euro na flotę samochodową, 800 tys. euro na materiały i żywienie oraz 3,9 mln euro na pozostałe koszty operacyjne.
Różnica między przychodami a kosztami wyniosła 6,1 mln euro na niekorzyść zespołu. To ważna liczba, bo pokazuje, że nawet organizacja należąca do światowej czołówki, dysponująca ponad 50 mln euro rocznie, nie musi być przedsiębiorstwem generującym zysk. W 2024 roku Visma | Lease a Bike wydała więcej, niż uzyskała z działalności operacyjnej.
Widać również, jak duże znaczenie ma sponsor tytularny. Visma została głównym sponsorem zespołu od 2024 roku. Firma wskazuje, że sponsoring ma zwiększać rozpoznawalność marki, wspierać jej ekspansję w Europie i angażować pracowników. Jednocześnie dostarcza zespołowi własne oprogramowanie i technologie, więc część wartości partnerstwa nie trafia do organizacji w formie gotówki.
W tym modelu zespół nie sprzedaje więc przede wszystkim produktu sportowego, z którego samodzielnie finansuje działalność. Sprzedaje sponsorom dostęp do całej platformy: zawodników, wyścigów, transmisji, treści, wydarzeń, technologii i globalnej publiczności. Wyniki zwiększają atrakcyjność tej platformy, ale podstawowym źródłem pieniędzy pozostaje kapitał dostarczany przez partnerów.
UCI również dostrzega ten problem. W konsultacjach dotyczących przyszłości zawodowego kolarstwa wskazuje na potrzebę wzmocnienia praw komercyjnych i medialnych oraz stworzenia mechanizmów pozwalających zwiększyć i lepiej dzielić przychody w całym systemie. Dzisiejszy model pozostaje więc w dużej mierze uzależniony od tego, czy sponsorzy są gotowi finansować zespoły na poziomie wymaganym przez współczesny WorldTour.

komentarze