Trzy skorpiony zamiast alfabetu. Pirelli przebudowało całą gamę Scorpion Gravity
Pirelli zrobiło z gamą Scorpion Gravity znacznie więcej niż zmianę nazw na efektowniejsze. Od teraz wybór opony ma przebiegać według prostego schematu: najpierw bieżnik, potem karkas, na końcu mieszanka. Do wyboru są trzy „skorpiony”, cztery poziomy ochrony i trzy twardości gumy, a zakres zastosowań zaczyna się na trailu i kończy na wyczynowym downhillu.
Nowe nazwy brzmią może trochę jak zestaw przeciwników z gry komputerowej, ale stojąca za nimi logika jest sensowniejsza niż dotychczasowy gąszcz liter. Black Sting, Emperor i Red Claw mają od razu sugerować charakter opony i teren, na którym powinna czuć się najlepiej. Pirelli przy okazji mocno rozszerzyło liczbę możliwych konfiguracji karkasów i mieszanek, a wszystkie cztery konstrukcje są teraz przystosowane również do e-MTB.
Black Sting: kiedy liczy się prędkość

Black Sting jest jedynym z trzech bieżników zaprojektowanym całkowicie od nowa. Powstał przede wszystkim z myślą o twardym, zwartym i szybkim podłożu, gdzie ważne są niskie opory toczenia, precyzja prowadzenia i przewidywalne hamowanie. Pirelli opisuje go jako najbardziej bezpośredni i reaktywny model w nowej rodzinie.

Nie jest więc odpowiednikiem typowej agresywnej opony DH, która ma wgryzać się we wszystko bez względu na koszty energetyczne. To raczej wybór na suche bikeparki, twarde trasy i szybkie sekcje, gdzie opona nie powinna odbierać rowerowi prędkości. W zależności od wersji Black Sting może być jednak połączony zarówno z lekkim karkasem, jak i konstrukcją przygotowaną do ścigania w downhillu.
Emperor ma być tym jednym do wszystkiego

Emperor jest środkowym punktem całej gamy i jednocześnie najbardziej uniwersalną opcją. Jego bieżnik wyrasta z wcześniejszego Scorpion Race M, ale został przeprojektowany, a Pirelli pozycjonuje go jako rozwiązanie na mieszane nawierzchnie i zmieniające się warunki. Ma łączyć przyczepność, kontrolę oraz rozsądne opory toczenia, zamiast przesuwać wszystkie suwaki w jedną stronę.

To również wariant mający zdecydowanie najwięcej możliwych konfiguracji. W katalogu pojawiają się średnice 27,5 i 29 cali, kilka szerokości, wszystkie trzy mieszanki oraz wszystkie cztery karkasy. Emperor może więc występować zarówno jako stosunkowo lekka opona trailowa, jak i ponad 1,3-kilogramowa wersja przygotowana do bardzo ciężkiego traktowania.
Red Claw: trakcja przede wszystkim

Red Claw stoi po drugiej stronie skali. Konstrukcja wywodzi się z wcześniejszego Race T i ma sprawdzać się tam, gdzie nawierzchnia zaczyna się przesuwać, robi się luźna, pylasta albo śliska. Klocki są ustawione bardziej agresywnie i szerzej, a priorytetem jest możliwość utrzymania linii oraz mocne podparcie podczas hamowania i w zakrętach.

Pirelli odwołuje się tutaj do tropikalnego skorpiona żyjącego w wilgotnym środowisku, choć zakres zastosowań samej opony jest szerszy niż tylko błoto. Producent wymienia również loose-over-hard, kurz, nierówne podłoże i trawersy. W praktyce jest to najbardziej nastawiony na trakcję z trzech nowych bieżników.
Cztery karkasy. Od trailu do Pucharu Świata
Drugim etapem wyboru jest konstrukcja opony. Najlżejszy ProWALL otrzymał dodatkową ochronę boków i jest przeznaczony przede wszystkim dla użytkowników, którzy nadal chcą normalnie pedałować pod górę. HardWALL dokłada większe podparcie oraz ochronę przed dobiciem opony do obręczy, a DualWALL wykorzystuje dwuwarstwową konstrukcję stworzoną pod enduro, freeride i bikeparki.
Na końcu znajduje się DHWALL+, czyli najmocniejsza konstrukcja przygotowana pod wyścigowy downhill i agresywne enduro. Ma dwie warstwy 60 TPI, dodatkowe wzmocnienie w okolicy stopki i warstwę stabilizującą bok opony. Pirelli podaje dla poszczególnych kategorii orientacyjne przedziały od około 700–900 g dla ProWALL do ponad 1500 g dla najcięższych wersji DHWALL+, ale dokładne dane z katalogu pokazują, że realna masa zależy mocno od rozmiaru i konfiguracji. Przykładowo Emperor ProWALL w rozmiarze 62-622 występuje w specyfikacji producenta z masą około 1000 g, więc podawanych dla całych karkasów przedziałów nie warto traktować jak twardych granic.

Żółta, czerwona i fioletowa. Jak w motorsporcie
Ostatni wybór dotyczy mieszanki. Medium oznaczone na żółto ma zapewniać najlepszy kompromis między trwałością, oporami toczenia i przyczepnością. Czerwony Soft przesuwa się wyraźniej w stronę gripu i agresywnej jazdy, zachowując przy tym rozsądną odporność na zużycie.
Fioletowy Supersoft jest już rozwiązaniem bez większych kompromisów. Pirelli deklaruje najwyższą przyczepność i najmocniejsze tłumienie drgań, zarówno na suchym, jak i mokrym podłożu. Producent sugeruje go przede wszystkim na przednie koło, ale w zastosowaniach wyścigowych lub na wyjątkowo trudnych trasach nic nie stoi na przeszkodzie, żeby założyć Supersoft również z tyłu.
Nazwy i kolory nie są przypadkowe. Pirelli przenosi do rowerów sposób oznaczania znany ze swojego świata motorsportu: Medium jest żółty, Soft czerwony, a Supersoft fioletowy. Sam skład mieszanek jest oczywiście przygotowany specjalnie do rowerów, ale firma bardzo wyraźnie korzysta tutaj z wizerunku i doświadczeń zdobytych przy opracowywaniu ogumienia wyścigowego.
Barel, Moir, Fairclough i kilka lat roboty

Za nową gamą stoi między innymi Fabien Barel, z którym Pirelli współpracuje przy rozwoju opon gravity od kilku lat. Trzykrotny mistrz świata DH nie był przy tym jedynym zawodnikiem zaangażowanym w testy. Swoje uwagi przekazywali również Brendan Fairclough, Jack Moir, Thomas Genon, Juan Diego Salido, Fabio Wibmer i Lachlan Blair.
To ważne, bo nie mamy tu do czynienia z wejściem Pirelli do gravity od zera. Już w 2021 roku firma jeździła z prototypami w DH i Enduro World Series, o czym wtedy pisaliśmy. Nowa rodzina jest raczej kolejnym etapem tej pracy: uproszczeniem oferty, poszerzeniem liczby konfiguracji i próbą stworzenia jednego systemu obejmującego wszystko od zwykłej jazdy po trailach do wyczynowego zjazdu.
Dużo kombinacji, ale wreszcie wiadomo od czego zacząć
Paradoksalnie nowa gama jest większa, ale powinna być łatwiejsza do ogarnięcia. Zamiast zastanawiać się nad całą nazwą konkretnego modelu, najpierw wybieramy charakter bieżnika: szybki Black Sting, uniwersalny Emperor albo nastawiony na przyczepność Red Claw. Dopiero później dobieramy poziom ochrony i twardość gumy.
Nowe Scorpion Gravity są już dostępne w sprzedaży. Pirelli nie podało w oficjalnym komunikacie polskiego cennika, natomiast na rynku europejskim poszczególne warianty pojawiają się w cenach zależnych od karkasu i mieszanki. Z oceną samych właściwości jezdnych poczekamy oczywiście do jazdy — wszystkie określenia dotyczące przyczepności, oporów i trwałości są na razie deklaracjami producenta, a nie wynikiem naszego testu.

komentarze