Kasia kontra Demi. Rywalizacja, która od pięciu lat pisze historię Tour de France Femmes
Pięć edycji Tour de France Femmes i ani jednego roku bez obu na podium. Katarzyna Niewiadoma-Phinney i Demi Vollering zajęły razem 10 z 15 możliwych miejsc w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej. Walczyły ze sobą na Tourmalet, Alpe d'Huez, Mont Ventoux i Col d'Èze, raz cały Tour wygrała Polka, dwa razy Holenderka. Z biegiem lat ich sportowa rywalizacja stała się jednym z najbardziej charakterystycznych wątków kobiecego Touru, choć coraz częściej towarzyszą jej również emocje i napięcia wychodzące poza samą walkę o sekundy.
Kiedy Tour de France Femmes wrócił w obecnej formule w 2022 roku, trudno było przewidzieć, że dwie zawodniczki zdominują jego podium na tak długo. Vollering kończyła kolejne edycje na miejscach drugim, pierwszym, drugim, drugim i pierwszym. Niewiadoma była odpowiednio trzecia, trzecia, pierwsza, trzecia i druga. Tylko Annemiek van Vleuten w 2022 roku oraz Pauline Ferrand-Prévot trzy lata później potrafiły wygrać wyścig przed obiema. W pozostałych edycjach żółta koszulka trafiała do Vollering albo Niewiadomej.

Od Wogezów do Tourmalet
Pierwsza edycja należała zdecydowanie do Annemiek van Vleuten. Holenderka rozbiła rywalki w Wogezach, wygrała dwa ostatnie etapy i nie pozostawiła większych wątpliwości, kto był wówczas najmocniejszy. Za jej plecami to jednak Vollering i Niewiadoma okazały się najbardziej regularne. Demi zajęła drugie miejsce i wygrała klasyfikację górską, Kasia była trzecia. Nie był to jeszcze pojedynek dwóch największych kandydatek do zwycięstwa, raczej zapowiedź układu sił, który miał utrzymać się przez kolejne lata.
Znacznie bardziej bezpośrednia rywalizacja przyszła w 2023 roku. Najważniejszym dniem był etap zakończony na Col du Tourmalet. Niewiadoma nie czekała na finałowy podjazd i zaatakowała na zjeździe z Col d'Aspin, wykorzystując moment, w którym Vollering i Van Vleuten pilnowały przede wszystkim siebie. Do podnóża Tourmalet Polka dotarła z około 45 sekundami przewagi i przez pewien czas wyglądało na to, że może obronić samotny atak. Vollering była jednak tego dnia zdecydowanie mocniejsza. Ruszyła 5,5 kilometra przed metą, szybko dogoniła Niewiadomą, a następnie odjechała jej i wygrała etap z przewagą 1:58. Tour praktycznie został wtedy rozstrzygnięty. Vollering zwyciężyła w klasyfikacji generalnej, Niewiadoma po raz drugi z rzędu była trzecia.
Tourmalet dobrze pokazało różnicę między nimi w tamtym momencie. Kasia próbowała nadrabiać taktyką i szukaniem okazji do wcześniejszego ataku, natomiast Demi dysponowała przewagą pozwalającą jej po prostu rozstrzygnąć wyścig na najtrudniejszym podjeździe. Rok później sytuacja miała wyglądać zupełnie inaczej.

Cztery sekundy na Alpe d'Huez
Tour 2024 długo układał się po myśli Vollering. Holenderka wygrała jazdę indywidualną na czas w Rotterdamie i założyła żółtą koszulkę, ale wszystko zmieniło się na piątym etapie. Sześć kilometrów przed metą uczestniczyła w kraksie, straciła 1:47 i spadła na dziewiąte miejsce klasyfikacji generalnej. Niewiadoma przejęła prowadzenie, a przed ostatnim etapem miała nad Vollering 1:15 przewagi. Finał przez Col du Glandon i Alpe d'Huez dawał jednak Holenderce wystarczająco dużo miejsca, aby jeszcze odwrócić losy wyścigu.
Vollering zaatakowała na Glandon 2,5 kilometra przed szczytem. Niewiadoma nie była w stanie odpowiedzieć, a różnica zaczęła szybko rosnąć. Holenderka wygrała później etap na Alpe d'Huez, natomiast Kasia dotarła do mety 1:01 za nią. Po przeliczeniu całego Touru zostały cztery sekundy przewagi Polki. Tak niewiele wystarczyło, żeby Niewiadoma odniosła największy sukces w karierze i wygrała Tour de France Femmes.
To właśnie wtedy ich rywalizacja nabrała zupełnie innego znaczenia. Rok wcześniej Vollering pokonała Niewiadomą na Tourmalet i zabrała cały wyścig. Na Alpe d'Huez ponownie była od niej lepsza na ostatniej górze, ale tym razem wcześniejsze wydarzenia Touru sprawiły, że zabrakło jej kilku sekund. Dla Kasi był to rewanż, choć osiągnięty w zupełnie inny sposób niż zwycięstwo w bezpośrednim pojedynku na podjeździe.

W 2025 roku na pierwszy plan wyszła Pauline Ferrand-Prévot. Francuzka była w Alpach poza zasięgiem konkurencji, wygrała na Col de la Madeleine, a następnego dnia ponownie zwyciężyła na ostatnim etapie. Vollering zakończyła Tour na drugim miejscu, Niewiadoma na trzecim. Ich seria podiów trwała dalej, ale po raz pierwszy od dwóch lat nie to ich bezpośrednia walka była główną historią końcówki wyścigu.
Vollering poza trasą też budzi emocje
Wraz z kolejnymi sukcesami Vollering coraz częściej dyskutowano nie tylko o jej możliwościach sportowych. Twierdzenie, że Holenderka jest po prostu „nielubiana w peletonie”, byłoby zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem, ale trudno nie zauważyć, że należy do najbardziej polaryzujących postaci kobiecego kolarstwa. Sama mówiła po Tourze 2025, że przylgnęła do niej łatka „drama queen” i że często czuje się oceniana przez osoby, które właściwie jej nie znają.
Jedna z głośniejszych dyskusji wybuchła po jej kraksie w Tour de France Femmes 2025. Szef FDJ Stephen Delcourt mówił wówczas o braku szacunku wobec jednej z największych zawodniczek peletonu. Jos van Emden z Visma odpowiedział bardzo ostro, że bycie najlepszą nie oznacza, iż pozostałe zawodniczki mają Vollering ustępować i traktować ją inaczej. Jeszcze wcześniej szeroko komentowano jej relacje z Lotte Kopecky w SD Worx. Demi publicznie mówiła, że Belgijka zaczęła jej unikać, a Kopecky uznała później te wypowiedzi za niepotrzebne i zarzuciła swojej koleżance brak szacunku.
Nie oznacza to jednak, że Vollering jest w peletonie izolowana albo że rywalki jej nie szanują. Ta sama Kopecky potrafiła później bez problemu przyznać, że Demi była od niej mocniejsza, a wiele zawodniczek wielokrotnie podkreślało sportową klasę Holenderki. Vollering jest natomiast bardzo bezpośrednia, emocjonalna i często publicznie komentuje sytuacje, które inne zawodniczki pozostawiłyby wewnątrz zespołu lub peletonu. To sprawia, że równie często doczekuje się mocnych odpowiedzi.
Przez większość ostatnich lat relacja Niewiadomej i Vollering pozostawała przede wszystkim sportowa. Po wielkich pojedynkach potrafiły okazywać sobie szacunek, choć trudno oczekiwać bliskiej relacji między dwiema zawodniczkami regularnie walczącymi o największy wyścig sezonu. Tegoroczny Tour dołożył do tej historii trochę więcej napięcia, ale jego najważniejsze rozstrzygnięcia znów odbyły się na górach.

Największe pojawiło się po ósmym etapie w Nicei. Kasia uważała, że Célia Géry z FDJ United-Suez zablokowała jej możliwość natychmiastowej reakcji na atak Vollering i mówiła po finiszu o nieuczciwym zachowaniu. Canyon//SRAM złożył w tej sprawie protest, jednak sędziowie nie nałożyli żadnej kary, a dostępne nagrania nie dawały podstaw do jednoznacznego stwierdzenia, że manewr Francuzki był celowy. Sprawa wywołała jednak ostrą wymianę zdań między obozami obu zawodniczek. Dzień później emocje opadły. Niewiadoma i Vollering porozmawiały podczas etapu, a po finiszu Polka pogratulowała rywalce zwycięstwa. Kasia podkreślała później, że ścigają się ze sobą od lat i żadna z nich nie chce, aby sportowa rywalizacja przerodziła się w osobisty konflikt.
Ventoux dla Kasi, Nicea dla Demi
W 2026 roku przez pierwszą część wyścigu na czele znajdowała się Marlen Reusser. Dopiero w górach układ sił zaczął przypominać poprzednie edycje. Na piątym etapie Vollering zaatakowała kilka razy i w końcówce jej tempo były w stanie utrzymać tylko Reusser oraz Niewiadoma. Demi wygrała etap, Kasia zajęła trzecie miejsce. Dwa dni później na Mont Ventoux przyszła odpowiedź Polki.
Niewiadoma zaatakowała około 9,5 kilometra przed metą i tym razem Vollering nie zdołała pojechać za nią. Początkowo Holenderka próbowała ograniczać straty, ale przewaga Kasi rosła z każdym kolejnym kilometrem. Na szczycie Polka miała 1:16 nad Vollering i 1:42 nad Elisą Longo Borghini. Było to jej pierwsze etapowe zwycięstwo w Tour de France Femmes, a jednocześnie wynik dający żółtą koszulkę.
Dla historii ich rywalizacji Ventoux miało szczególny wymiar. Trzy lata wcześniej na Tourmalet to Vollering dogoniła uciekającą Niewiadomą i później odjechała jej o prawie dwie minuty. Teraz sytuacja była odwrotna. Kasia zaatakowała na wielkiej górze, a Demi mogła jedynie patrzeć, jak różnica się powiększa.
Przed ostatnim etapem Touru Vollering ponownie prowadziła, ale dzieliło je tylko osiem sekund. Niewiadoma nie miała więc większego wyboru i musiała zaatakować. Canyon//SRAM mocno rozpoczął finałowy Col d'Èze, Antonia Niedermaier narzucała tempo, a około czterech kilometrów przed szczytem Kasia ruszyła. Demi natychmiast znalazła się na jej kole i przez kolejne kilometry obie jechały razem. Około 800 metrów przed szczytem zaatakowała Vollering. Tym razem Niewiadoma nie odpowiedziała. Holenderka przejechała przez wierzchołek z przewagą, powiększyła ją na zjeździe do Nicei, wygrała etap i ostatecznie cały Tour, kończąc wyścig 1:18 przed Polką.

Pięć Tourów i dziesięć miejsc na podium
Po pięciu edycjach Tour de France Femmes ich wyniki mówią same za siebie. Dziesięć z piętnastu możliwych miejsc na podium zajęły Niewiadoma i Vollering. Vollering została pierwszą dwukrotną zwyciężczynią Tour de France Femmes w jego obecnej formule, Niewiadoma wygrała raz, a obie ani razu nie wypadły poza pierwszą trójkę. Ich najważniejsze pojedynki rozgrywały się przy tym na podjazdach, które należą do najbardziej rozpoznawalnych miejsc francuskiego kolarstwa.
Na Tourmalet zdecydowanie lepsza była Demi. Na Alpe d'Huez odrobiła niemal całą stratę, ale cztery sekundy pozostały po stronie Kasi. W 2025 roku obie musiały uznać przewagę Ferrand-Prévot. W tym sezonie Niewiadoma wygrała ich bezpośrednią walkę na Mont Ventoux, a Vollering odpowiedziała podczas finału na Col d'Èze. Do tego dochodzą wszystkie mniejsze starcia na etapach, wzajemne pilnowanie i taktyka zespołów, które od kilku lat muszą planować Tour z myślą o obu.

Nie ma potrzeby dorabiać do tego sztucznej historii o przyjaźni albo nienawiści. To dwie wybitne zawodniczki o różnych charakterach i sposobach ścigania, które od pięciu lat spotykają się w tym samym miejscu klasyfikacji. Czasem jedna jest wyraźnie mocniejsza, czasem wynik zależy od kilku sekund, kraksy albo decyzji taktycznej. Na razie jednak każda edycja Tour de France Femmes kończyła się tak samo pod jednym względem: obie stały na podium.
Tourmalet, Alpe d'Huez, Mont Ventoux i Col d'Èze są już częścią tej historii. Jeśli w kolejnych sezonach obie utrzymają obecny poziom, zapewne do tej listy dojdą następne miejsca.
Foto: A.S.O. - Gaetan Flamme / Billy Ceusters

komentarze