Jan Christen wygrał na Kocierzu. Lemmen nadal liderem, Polacy mocno zaznaczyli swoją obecność
Dzień rozpoczął się od ważnej informacji dotyczącej UAE Team Emirates-XRG. Do 5. etapu nie przystąpił João Almeida, jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa w całym wyścigu. Portugalczyk ucierpiał we wczorajszej dużej kraksie na trasie do Karpacza. Wypadek mocno przetrzebił skład UAE, ale jak się później okazało, nie pozbawił zespołu szans na etapowe zwycięstwo.
Maciejuk znów z przodu
Jednym z bohaterów pierwszej części etapu był Filip Maciejuk. Zawodnik Movistaru znalazł się w pięcioosobowej ucieczce razem z Driesem De Bondtem, Paulem Magnierem, Timem Nabermanem i Taco van der Hoornem. Później do grupy dołączyli jeszcze Rémi Cavagna i Patrick Gamper.
Ucieczka długo utrzymywała się przed peletonem, a De Bondt wykorzystał ją do dalszego powiększania dorobku w klasyfikacji górskiej. Maciejuk miał jednak pecha. Problemy techniczne wyrzuciły go z czołowej grupy jeszcze przed decydującą częścią rywalizacji. Pozostali uciekinierzy zostali dogonieni około 4,3 km przed metą, już na początku finałowej rozgrywki.
Wcześniej zawodnicy mieli między innymi premię górską na Górze Świętej Anny oraz Przełęcz Przegibek. To właśnie po ostatnim z tych podjazdów tempo w grupie zasadniczej wyraźnie wzrosło, a przewaga ucieczki zaczęła szybko topnieć.
Kwiatkowski próbował, Christen dokończył robotę
O wyniku etapu zdecydował ostatni podjazd do Kocierz Resort. Formalnie nie był klasyfikowaną premią górską, ale na 3,5 km znalazły się fragmenty dochodzące do 13 procent. Na wąskiej drodze prowadzącej przez las szybko zrobiło się ciasno i nerwowo.
Jako jeden z pierwszych zaatakował Michał Kwiatkowski. Próba Polaka nie przyniosła większej przewagi, a chwilę później mocniej ruszył Neilson Powless z EF Education-EasyPost. Amerykanin również został dość szybko dogoniony. Wtedy do akcji wkroczył Jan Christen. 22-letni mistrz Szwajcarii zaatakował około dwóch kilometrów przed metą i szybko wypracował kilka sekund przewagi. Wydawało się, że sprawa jest rozstrzygnięta, ale Marco Brenner rozpoczął bardzo mocny pościg.
Niemiec dopadł Christena w samej końcówce i przez chwilę wyglądało nawet na to, że przejmie kontrolę nad wyścigiem. Szwajcar zdołał jednak jeszcze raz przyspieszyć i odzyskał przewagę przed linią mety. Było to jego pierwsze zwycięstwo w wyścigu rangi WorldTour.
„Wiedziałem, że wszyscy czekają na mój atak, więc cierpliwie czekałem. Gdy zobaczyłem, że reszta cierpi, skoczyłem” - mówił Christen po mecie.
Zwycięzca przyznał również, że nadal odczuwał skutki wczorajszej kraksy i przez sporą część etapu dokuczał mu ból pleców. Dopiero około 30 km przed metą poczuł się na tyle dobrze, żeby zacząć realnie myśleć o zwycięstwie.
Christen i Brenner otrzymali ten sam czas 4:53:32. Louis Barré był trzeci ze stratą czterech sekund. Pięć sekund za zwycięzcą finiszowała grupa, w której znaleźli się między innymi Axel Laurance, Paul Lapeira, Finn Fisher-Black, Christian Scaroni i lider wyścigu Bart Lemmen.
Pierwsza dziesiątka etapu: Jan Christen, Marco Brenner, Louis Barré, Axel Laurance, Paul Lapeira, Fabio Christen, Finn Fisher-Black, Alberto Bettiol, Christian Scaroni i Matteo Sobrero.

Lemmen pozostaje liderem, ale różnice są minimalne
Bart Lemmen ukończył etap na 11. miejscu ze stratą pięciu sekund i zachował prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Holender ma jednak bardzo niewielki margines błędu przed najtrudniejszym górskim dniem tegorocznego Tour de Pologne. Christian Scaroni traci do niego sześć sekund. Marco Brenner, dzięki drugiemu miejscu na Kocierzu, awansował na trzecią pozycję i jest 15 sekund za liderem. Dzisiejszy zwycięzca Jan Christen zajmuje czwarte miejsce ze stratą 18 sekund, a piąty Louis Barré traci 23 sekundy.
W pierwszej minucie klasyfikacji generalnej znajduje się aż 23 zawodników. Przy tak niewielkich różnicach sobotni etap w Bukowinie może całkowicie zmienić układ czołówki.
Gruszczyński najlepszym z Polaków
Najwyżej z Polaków finiszował Filip Gruszczyński z reprezentacji Polski. Zajął 36. miejsce, tracąc do Christena 49 sekund. Michał Kwiatkowski, który próbował ataku na początku finałowego podjazdu, został sklasyfikowany na 49. pozycji ze stratą 1:31.
Filip Maciejuk po długim pobycie w ucieczce ukończył etap na 58. miejscu, 2:44 za zwycięzcą. Patryk Stosz był 71., a Jakub Kaczmarek 72., obaj ze stratą 3:44. Marceli Bogusławski zajął 102. miejsce, Kamil Małecki 105., Radosław Frątczak 130., Tobiasz Pawlak 133., a Norbert Banaszek 134.
W klasyfikacji generalnej najlepszym Polakiem pozostaje Filip Gruszczyński. Zajmuje 29. miejsce ze stratą 1:26 do Lemmena. Michał Kwiatkowski jest 31. i traci 1:59. Jakub Kaczmarek zajmuje 53. miejsce, Filip Maciejuk 65., a Kamil Małecki 72.
Reprezentacja Polski ma również powody do zadowolenia w pozostałych klasyfikacjach. Radosław Frątczak pozostaje liderem klasyfikacji najaktywniejszych, natomiast Gruszczyński prowadzi w klasyfikacji najlepszego polskiego zawodnika.

Teraz Bukowina. Tu może rozstrzygnąć się Tour de Pologne
W sobotę kolarzy czeka tylko 126 km, ale będzie to zdecydowanie jeden z najtrudniejszych dni całego wyścigu. Trasa prowadząca z BUKOVINA Resort do Bukowiny Tatrzańskiej zawiera sześć premii górskich.
Największą atrakcją będzie Ściana BUKOVINA w Gliczarowie, którą peleton pokona aż trzy razy. Do tego dochodzą podjazdy w Sierockiem, Słodyczkach i na Pitoniówce, a sama meta w Bukowinie Tatrzańskiej również znajduje się na wzniesieniu.
Po sobotniej walce w górach pozostanie jeszcze niedzielny finał. 83. Tour de Pologne zakończy indywidualna jazda na czas o długości 12,4 km przy Kopalni Soli „Wieliczka”. Przy obecnych różnicach w klasyfikacji generalnej niewykluczone, że właśnie tam poznamy zwycięzcę całego wyścigu.
Foto: TdP

komentarze