NTRCH 2026 są pierwsze przetasowania w czołówce!

Pierwszy dzień Nowy Targ Road Challenge 2026 był rozdaniem kart. Drugi pokazał, kto naprawdę potrafi nimi grać. Górski etap ze startu wspólnego nie przyniósł nokautu w klasyfikacji generalnej, ale wyraźnie zweryfikował siłę, taktykę i odporność zawodników. Po trzech startach wyścig pozostaje otwarty, choć koszulki liderów mają już swoich właścicieli. Sobotnia rywalizacja odbywała się w niemal idealnych warunkach. Słońce, bezchmurne niebo i temperatura około 20 stopni sprzyjały ściganiu. Jedynym czynnikiem, który potrafił skutecznie utrudnić życie zawodnikom, był wiatr. W pierwszej części trasy pomagał rozpędzać peleton do prędkości przekraczających 60 km/h, czego efektem były nawet nowe rekordy na niektórych segmentach Stravy. Kiedy jednak wyścig został rozbity na podjazdach pod Dursztyn i Łapszankę, ten sam wiatr zaczął odgrywać zupełnie inną rolę. Na powrocie do mety skutecznie utrudniał pościg mniejszym grupom i samotnym zawodnikom próbującym odrobić straty.

 Na dystansie Fun zawodnicy mieli do pokonania 56 kilometrów i blisko 900 metrów przewyższenia. W wyścigu Pro było to już 96 kilometrów oraz 1615 metrów wspinaczki, rozłożone na dwóch okrążeniach prowadzących przez Dursztyn, Łapszankę i Czarną Górę. Choć profil trasy nie sprawiał wrażenia ekstremalnego, okazał się bezlitosny. Na dystansie Fun etap padł łupem Michała Przybysza z Varso, od lat należącego do ścisłej czołówki tej imprezy. Liderem klasyfikacji generalnej pozostaje jednak Mateusz Grabciec z Nowotarskiego Klubu Kolarskiego, co pokazuje, jak duże znaczenie w trzydniowej rywalizacji ma regularność.

Pierwsza selekcja wśród kobiet rozpoczęła się już na podjeździe pod Dursztyn, a ostateczny skład czołówki ukształtował się podczas długiego podjazdu pod Łapszankę. Od tego momentu walka toczyła się już w niewielkich grupach. W rywalizacji kobiet inicjatywę przejęła Kamila Wójcikiewicz Płotkowiak z Agrochest team, która zaatakowała, próbując odebrać koszulkę liderki Soni Cięciel z Walbet Team. Atak przyniósł efekt i po trzech startach to właśnie Kamila przewodzi klasyfikacji generalnej. 

Jak przyznała po finiszu Sonia Cięciel, etap od początku był niezwykle wymagający. 

„Dzisiejszy etap rozpoczynałam w komfortowej sytuacji, jadąc w żółtej koszulce liderki. Plan był prosty – obronić prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Tym razem się nie udało, ale mimo wszystko jestem z siebie zadowolona i dumna, bo udało mi się utrzymać miejsce na podium. Wyścig od początku był bardzo dynamiczny, a poziom rywalizacji naprawdę wysoki. Cieszę się również, że razem z chłopakami z Walbet Team nadal prowadzimy w klasyfikacji drużynowej. Przed nami jeszcze jeden etap i kolejna szansa, żeby powalczyć o jak najlepszy wynik.” 

W wyścigu Pro koszulkę lidera skutecznie obronił Karol Rożek z 7R OSHEE TEAM. Rywale wielokrotnie próbowali go zaskoczyć, jednak dzięki własnej dyspozycji i wsparciu drużyny utrzymał prowadzenie. 

„Dzisiejszy etap był górski, ale nie brakowało na nim również płaskich odcinków, dlatego od początku musiałem odpierać liczne ataki rywali. Nie mogę powiedzieć, że sytuacja przez cały czas była pod pełną kontrolą. Dzięki dobrej dyspozycji i wsparciu kolegów z drużyny udało się jednak obronić pozycję lidera. Różnice w czołówce są nadal niewielkie, a jutrzejszy etap zapowiada się jeszcze trudniej.” 

Końcówka wyścigu Pro przyniosła jeszcze jedną istotną zmianę w układzie sił. Broniący koszulki lidera Karol Rożek, po całym dniu odpierania kolejnych ataków rywali, nie zareagował na samotny odjazd Patryka Krajewskiego z Walbet Team. Lider, wspierany przez kolegów z drużyny, skupił się przede wszystkim na obronie prowadzenia w klasyfikacji generalnej, pozwalając rywalowi walczyć o zwycięstwo etapowe.

Dla Krajewskiego okazało się to doskonałą okazją. Mocna, samotna akcja zapewniła mu nie tylko triumf na mecie, ale również awans na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Przed finałowym etapem wyprzedza go już tylko lider wyścigu Karol Rożek oraz jego klubowy kolega, Gracjan Szeląg. Warto dodać że różnice czasowe zmniejszaja sie w czołówce również za sprawa zdobywanych cennych sakund na premiach górskich.

Bezpieczeństwo nie jest dodatkiem do wyścigu

Jednym z najciekawszych rozwiązań organizacyjnych zastosowanych podczas sobotniego etapu był odcinkowy pomiar prędkości ustawiony przez S:Time na niebezpiecznym zjeździe, gdzie prowadzono prace drogowe. W tym miejscu obowiązywał limit 40 km/h. To rozwiązanie rzadko spotykane w polskich wyścigach szosowych, ale organizator Cezary Szafraniec od początku podkreślał, że nie zamierza iść na kompromisy w kwestii bezpieczeństwa. Za przekroczenie limitu kary czasowe od jednej do trzech minut otrzymały trzy zawodniczki i pięciu zawodników. Jeszcze poważniejsze konsekwencje spotkały tych, którzy w rażący sposób naruszyli regulamin. Czterech mężczyzn i jedna kobieta zostali zdyskwalifikowani oraz wykluczeni z dalszej rywalizacji.

– Nie organizujemy tego wyścigu po to, żeby ktoś zrobił sobie krzywdę – usłyszeliśmy od organizatora. – Każdy poważny wypadek to nie tylko dramat zawodnika. To również ogromne utrudnienie przy organizacji kolejnych edycji i ryzyko problemów z uzyskaniem niezbędnych zgód na przeprowadzenie wyścigu. 

Warto podkreślić, że decyzje o karach i dyskwalifikacjach, ogłoszone podczas ceremonii dekoracji, zostały przyjęte przez zawodników brawami. Trudno o lepszy dowód na to, że bezpieczeństwo przestaje być traktowane jako przeszkoda w ściganiu, a staje się jego naturalnym elementem.

Równolegle z walką o klasyfikację generalną toczy się rywalizacja o miano najlepszego górala tegorocznej edycji. Po punktowanych podjazdach liderem klasyfikacji górskiej na dystansie Pro jest Karol Rożek. W rywalizacji Fun najwięcej punktów na premiach górskich zgromadził Mateusz Grabiec, potwierdzając świetną dyspozycję na podjazdach. Wśród kobiet koszulkę liderki klasyfikacji górskiej wywalczyła Kamila Wójcikiewicz Płotkowiak, która jak dotąd najlepiej radzi sobie na wymagających wspinaczkach.

Przed finałowym etapem koszulki liderów należą do Kamili Wójcikiewicz Płotkowiak z Agrochest Team w rywalizacji kobiet, Karola Rożka z 7R OSHEE TEAM  na dystansie Pro oraz Mateusza Grabca z Nowotarskiego Klubu Kolarskiego na dystansie Fun. Żadne z nich nie może jednak pozwolić sobie na chwilę spokoju, ponieważ niedziela zapowiada się jako najtrudniejszy dzień tegorocznej edycji. To właśnie jutro zawodnicy zmierzą się z największą liczbą przewyższeń i najstromszymi podjazdami całego wyścigu. Prognozy zapowiadają również powrót deszczu. Jeśli nawierzchnia ponownie stanie się śliska to zjazdy, które dziś wymagały tylko  koncentracji, jutro mogą odegrać kluczową rolę w walce o zwycięstwo. W Nowym Targu wszystko wskazuje na to, że o losach klasyfikacji generalnej zadecyduje dopiero ostatni etap.

Wyniki na bieżąco możecie śledzić tutaj:  https://my.raceresult.com/372126/


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl