​Rowerowa podróż przez historię i naturę: Kudowa-Zdrój i okolice cz. 2

W pierwszej części naszej rowerowej opowieści o okolicach Kudowy-Zdroju ruszyliśmy z Czermnej, odwiedziliśmy Kaplicę Czaszek, sprawdziliśmy nowe połączenia rowerowe w stronę czeskiej granicy, zajrzeliśmy w okolice Velké Poříčí, wspięliśmy się na Rozhlednę Na Signálu i odwiedziliśmy Hronov. Była historia, przyroda, pograniczny klimat i sporo pozytywnych zaskoczeń związanych z czeską infrastrukturą rowerową. Pierwsza część pokazała, że Kudowa-Zdrój to nie tylko uzdrowisko i baza wypadowa w Góry Stołowe, ale również świetny punkt startowy do całodniowych wypraw po polsko-czeskim pograniczu.  

Tym razem wracamy w ten sam rejon, ale wybieramy inną pętlę. Start ponownie zaplanowaliśmy w Kudowie-Zdroju, przy Kaplicy Czaszek w Czermnej, jednak dalsza trasa prowadzi bardziej w stronę Náchodu, Kramolnej, Studnic, Žernova, Ratibořic, Českiej Skalicy i jeziora Rozkoš. To propozycja na dłuższą rowerową wycieczkę, w której uzdrowiskowy klimat miesza się z zamkami, rynkami, lokalnymi drogami i czeską codziennością oglądaną z perspektywy siodełka.

V první části našeho cyklistického putování po okolí Kudowy-Zdroje jsme vyrazili z Čermné, navštívili Kapli lebek, vyzkoušeli nové cyklistické propojení směrem k české hranici, podívali se do okolí Velkého Poříčí, vystoupali k rozhledně Na Signálu a navštívili Hronov. Nechyběla historie, příroda, pohraniční atmosféra ani několik příjemných překvapení spojených s českou cyklistickou infrastrukturou.
První část ukázala, že Kudowa-Zdrój není jen lázeňským městem a výchozím bodem do Stolových hor, ale také skvělým místem pro celodenní výlety po polsko-českém pohraničí. 

Tentokrát se vracíme do stejného regionu, ale volíme jiný okruh. Start je opět naplánován v Kudowě-Zdroji, u Kaple lebek v Čermné, další část trasy však vede více směrem na Náchod, Kramolnu, Studnici, Žernov, Ratibořice, Českou Skalici a přehradu Rozkoš. Je to návrh na delší cyklistický výlet, ve kterém se lázeňská atmosféra mísí se zámky, náměstími, místními silničkami a českou každodenností pozorovanou ze sedla kola.

Ponownie ruszamy spod Kaplicy Czaszek 

Kaplica Czaszek w Czermnej to miejsce, które trudno potraktować wyłącznie jako punkt startowy. Nawet jeśli byliśmy tu już przy okazji pierwszej części cyklu, ponowna wizyta robi wrażenie. To jeden z tych obiektów, przy których człowiek naturalnie zwalnia. Zanim zacznie się właściwa jazda, warto dać sobie kilka minut ciszy, bo trudno o bardziej symboliczny początek podróży przez region pełen historii.

Kaple lebek v Čermné je místo, které se jen těžko dá brát pouze jako startovní bod. I když jsme tu byli už při první části našeho cyklu, opakovaná návštěva stále působí silným dojmem. Je to jedno z těch míst, u kterých člověk přirozeně zpomalí. Než začne samotná jízda, stojí za to dopřát si několik minut ticha, protože jen těžko si lze představit symboličtější začátek cesty krajem plným historie.

W pierwszej części pisaliśmy, że wybór tego miejsca nie był przypadkowy. Teraz można dodać, że Kaplica Czaszek świetnie spina obie trasy. Z jednej strony przypomina o trudnej przeszłości pogranicza, z drugiej pokazuje, jak blisko siebie leżą tutaj miejsca, które przez wieki należały do różnych kultur, państw i opowieści. Dla rowerzysty oznacza to jedno: wystarczy kilka kilometrów, by z polskiego uzdrowiska przenieść się w czeskie miasteczka, na spokojne drogi i w krajobraz, który zmienia się płynnie, bez gwałtownych granic. 

V první části jsme psali, že výběr tohoto místa nebyl náhodný. Nyní lze dodat, že Kaple lebek velmi dobře propojuje obě trasy. Na jedné straně připomíná složitou minulost pohraničí, na druhé ukazuje, jak blízko sebe zde leží místa, která po staletí patřila k různým kulturám, státům a příběhům. Pro cyklistu to znamená jediné: stačí několik kilometrů, aby se z polského lázeňského města přesunul do českých městeček, na klidné silnice a do krajiny, která se mění plynule, bez ostrých hranic.

Z Czermnej kierujemy się w stronę granicy i czeskiego Bělovesa. 

To naturalny wstęp do dalszej części trasy. Nie obyło się bez pewnych komplikacji na trasie, ponieważ czescy drogowcy mocno pracują przy dość sporej przeróbce węzła komunikacyjnego i po drodze napotkacie zakazy wjazdu, ograniczenia i objazdy, które na szczęście w większości dotyczą tylko samochodów i motocykli (wjechałem pod jeden z zakazów z pewnymi obawami, ale pomimo obecności lokalnej policji, obyło się bez wręczenia stosownego blankietu do zapłaty). Przejazd nie jest długi, ale od razu wprowadza w klimat pogranicza. 

To je přirozený úvod do další části trasy. Neobešlo se to bez menších komplikací, protože čeští silničáři intenzivně pracují na poměrně rozsáhlé přestavbě dopravního uzlu. Po cestě tak narazíte na zákazy vjezdu, omezení a objížďky, které se naštěstí většinou týkají jen automobilů a motocyklů. Pod jeden ze zákazů jsem vjel s jistými obavami, ale i přes přítomnost místní policie se to obešlo bez předání příslušného platebního lístku. Přejezd není dlouhý, ale okamžitě uvádí do atmosféry pohraničí. 

Po polskiej stronie zostaje Kudowa, po czeskiej zaczyna się Běloves, część Náchodu znana z uzdrowiskowych tradycji i źródeł mineralnych. Ten motyw przewijał się już w pierwszej części, gdy opisywaliśmy Hronov i lokalne wody mineralne. Tutaj znów widać, że uzdrowiskowy charakter nie kończy się na granicy.

Na polské straně zůstává Kudowa, na české začíná Běloves, část Náchoda známá svými lázeňskými tradicemi a minerálními prameny. Tento motiv se objevil už v první části, kdy jsme popisovali Hronov a místní minerální vody. Tady je znovu vidět, že lázeňský charakter se na hranici nekončí.

Běloves i wjazd do Náchodu

Běloves jest spokojnym etapem przejściowym, ale właśnie dlatego dobrze sprawdza się na początku wycieczki. Nogi zaczynają pracować, ruch jest jeszcze umiarkowany, a przed nami pierwszy mocny punkt programu, czyli Náchod. To miasto, które idealnie pasuje do rowerowej relacji z pogranicza. Jest wystarczająco duże, by mieć swój miejski rytm, ale jednocześnie na tyle kameralne, by nie przytłoczyć turysty na rowerze. Najpierw uwagę przyciąga zamek. Położony nad miastem kompleks jest widoczny z wielu miejsc i szybko staje się naturalnym celem. Wjazd w jego okolice potrafi podnieść tętno nawet na rowerze elektrycznym, ale właśnie takie momenty odróżniają prawdziwą wycieczkę od zwykłego kręcenia kilometrów. Trzeba trochę popracować, żeby później móc spojrzeć na Náchod z góry. 

Běloves je klidnou přechodovou etapou, a právě proto se velmi dobře hodí na začátek výletu. Nohy se začínají rozehřívat, provoz je zatím mírný a před námi je první výrazný bod programu, tedy Náchod. Je to město, které se do cyklistické reportáže z pohraničí hodí naprosto přirozeně. Je dostatečně velké na to, aby mělo svůj městský rytmus, ale zároveň dost komorní na to, aby cyklistu nepohltilo.
Nejdříve upoutá pozornost zámek. Komplex položený nad městem je viditelný z mnoha míst a rychle se stává přirozeným cílem. Výjezd k němu dokáže zvýšit tep i na elektrokole, ale právě takové momenty odlišují skutečný výlet od obyčejného točení kilometrů. Je potřeba trochu zapracovat, aby se člověk později mohl podívat na Náchod shora.

Zamek w Náchodzie należy do najciekawszych zabytków tej części Czech. Jego początki sięgają XIII wieku, a dzisiejszy wygląd to efekt wielu przebudów, przez które przewinęły się elementy gotyckie, renesansowe i barokowe. Dla rowerzysty najważniejsze jest jednak coś innego: to świetne miejsce na pierwszy dłuższy postój. Można oprzeć rower, przejść się po dziedzińcach, złapać oddech i poczuć, że trasa zaczęła się naprawdę. 

Zámek v Náchodě patří k nejzajímavějším památkám této části Česka. Jeho počátky sahají do 13. století a dnešní podoba je výsledkem mnoha přestaveb, v nichž se prolínají gotické, renesanční i barokní prvky. Pro cyklistu je ale důležité ještě něco jiného: je to skvělé místo na první delší zastávku. Můžete opřít kolo, projít se po nádvořích, nadechnout se a pocítit, že trasa skutečně začala.

Po zamku warto zjechać na rynek w Náchodzie. To serce miasta i dobre miejsce na kawę, coś słodkiego albo szybkie uzupełnienie bidonów. W czeskich miasteczkach jest coś, co bardzo dobrze pasuje do turystyki rowerowej. Nie trzeba wiele planować. Wystarczy znaleźć ławkę, stolik na rynku albo zacieniony fragment placu i przez chwilę obserwować codzienne życie.

Po zámku se vyplatí sjet na náchodské náměstí. Je to srdce města a dobré místo na kávu, něco sladkého nebo rychlé doplnění bidonů. V českých městečkách je něco, co se k cykloturistice velmi dobře hodí. Není třeba příliš plánovat. Stačí najít lavičku, stolek na náměstí nebo stinný kout a chvíli pozorovat každodenní život.

Z Náchodu przez Kramolną 

Za Náchodem trasa zmienia charakter. Miasto zostaje za plecami, a rower zaczyna prowadzić nas przez spokojniejsze tereny. Kierujemy się w stronę Kramolnej. To odcinek, który pokazuje, dlaczego czeskie pogranicze tak dobrze nadaje się na rower. Drogi są czytelne, krajobraz urozmaicony, a miejscowości pojawiają się w sam raz często, żeby nie było monotonii.

Kramolna nie jest miejscem, do którego jedzie się dla jednej konkretnej atrakcji. Jej urok polega raczej na położeniu. To taki punkt na trasie, który porządkuje dalszą jazdę. Za nami zostaje Náchod, przed nami bardziej krajobrazowa część wycieczki. Pojawia się więcej przestrzeni, pól, łagodnych wzniesień i lokalnych dróg.

W pierwszej części cyklu zwracaliśmy uwagę na czeską organizację tras rowerowych, charakterystyczne oznaczenia i kulturę kierowców. Tutaj te obserwacje pozostają aktualne. Oczywiście nie cały przejazd odbywa się po odseparowanych drogach rowerowych. Część trasy prowadzi normalnymi drogami, ale jazda jest przyjemna, a kierowcy zazwyczaj zachowują rozsądny odstęp. To bardzo ważne, bo przy takiej pętli nie chodzi tylko o atrakcje na mapie. Równie istotne jest to, jak jedzie się pomiędzy nimi.

Za Náchodem trasa mění charakter. Město zůstává za zády a kolo nás začíná vést klidnějším terénem. Míříme směrem na Kramolnu. Je to úsek, který ukazuje, proč se české pohraničí tak dobře hodí na kolo. Silnice jsou přehledné, krajina pestrá a obce se objevují tak akorát často, aby jízda nebyla jednotvárná.

Kramolna není místem, kam by se jelo kvůli jedné konkrétní atrakci. Její kouzlo spočívá spíše v poloze. Je to bod na trase, který pomáhá uspořádat další cestu. Za námi zůstává Náchod, před námi začíná krajinářštější část výletu. Přibývá prostoru, polí, mírných stoupání a místních silniček. 

V první části cyklu jsme upozorňovali na českou organizaci cyklotras, charakteristické značení a kulturu řidičů. Tady tyto postřehy zůstávají aktuální. Samozřejmě ne celý přejezd vede po oddělených cyklostezkách. Část trasy vede po běžných silnicích, ale jízda je příjemná a řidiči většinou zachovávají rozumný odstup. To je velmi důležité, protože u takového okruhu nejde jen o atrakce na mapě. Stejně podstatné je to, jak se jede mezi nimi.

Studnice i droga w stronę Žernova 

Z Kramolnej kierujemy się dalej przez okolice Studnic w stronę Žernova. To fragment, który może okazać się jednym z najprzyjemniejszych w całej pętli. Jest spokojniej, bardziej zielono i bardziej rowerowo. Trasa zaczyna lekko falować, a kolejne kilometry płyną w rytmie czeskiej prowincji.

Studnice to miejscowość, przez którą wielu turystów samochodowych po prostu przejechałoby bez większej uwagi. Na rowerze wygląda to inaczej. Widać szczegóły, czuć nachylenie drogi, słychać wiatr i lokalne życie. To właśnie przewaga roweru nad samochodem. Nie przenosimy się z punktu A do punktu B. Jesteśmy pomiędzy nimi i to „pomiędzy” często okazuje się najciekawsze.

Z Kramolny pokračujeme dál okolím Studnice směrem na Žernov. Je to úsek, který může patřit k nejpříjemnějším na celém okruhu. Je tu klidněji, zeleněji a více cyklisticky. Trasa se začíná lehce vlnit a další kilometry plynou v rytmu českého venkova.

Studnice je obec, kterou by mnoho automobilových turistů jednoduše projelo bez větší pozornosti. Na kole je to jiné. Vidíte detaily, cítíte sklon silnice, slyšíte vítr i místní život. To je právě výhoda kola oproti autu. Nepřesouváme se z bodu A do bodu B. Jsme mezi nimi a právě ono „mezi“ se často ukazuje jako nejzajímavější.

Jak na przykład miejscówka o nazwie Hostinec U Studny. To klasyczna czeska gospoda, która idealnie pasuje do rowerowej wycieczki po pograniczu. Bez zbędnego zadęcia, za to z lokalnym klimatem, prostą atmosferą i tym rodzajem swojskości, którego często szuka się po kilku godzinach jazdy.

Dla rowerzystów może być naturalnym punktem odpoczynku: na coś zimnego do picia, kawę, szybki posiłek albo po prostu chwilę w cieniu. Takie postoje są ważną częścią tej trasy, bo pozwalają nie tylko uzupełnić energię, ale też poczuć codzienne życie czeskich miejscowości. Hostinec U Studny dobrze wpisuje się w charakter całej pętli: spokojnej, lokalnej i nastawionej nie na zaliczanie atrakcji, ale na prawdziwe poznawanie pogranicza z perspektywy roweru. 

Przy okazji zrobienia powyższego zdjęcia przydarzyła się zabawna sytuacja. Ruch był praktycznie zerowy, ulica pusta, więc zatrzymałem się, wyjąłem telefon i zacząłem szukać najlepszego kadru. Oczywiście dokładnie w tym momencie z tyłu nadjechał samochód i zastał mnie stojącego niemal na środku drogi, tuż przed skrzyżowaniem.
Gdy tylko się zorientowałem, chciałem od razu zejść na bok, ale wtedy zauważyłem, że siedząca w aucie para daje mi znaki, żebym spokojnie zrobił zdjęcie. Bez pośpiechu, bez nerwów, bez klaksonu. Po prostu poczekali. Zrobiłem więc ujęcie, podziękowałem gestem ręki i skinieniem głowy, a oni spokojnie mnie ominęli i pojechali dalej. Niby drobiazg, ale właśnie takie momenty najlepiej pokazują klimat jazdy po czeskiej stronie granicy. Trochę luzu, trochę życzliwości i zero niepotrzebnego napięcia.

W stronę Žernova jedzie się już po drogach, które pozwalają złapać dobry rytm. To nie jest fragment nastawiony na wielkie atrakcje, ale właśnie dlatego ma swój urok. Daje chwilę oddechu po Náchodzie i przygotowuje do dalszej części trasy, w której pojawią się Ratibořice oraz Česká Skalice.

Třeba takové místo s názvem Hostinec U Studny. Je to klasická česká hospoda, která se k cyklistickému výletu po pohraničí hodí dokonale. Bez zbytečné okázalosti, zato s místní atmosférou, jednoduchostí a tím druhem domáckosti, který člověk po několika hodinách jízdy často hledá.

Pro cyklisty může být přirozeným bodem odpočinku: na něco studeného k pití, kávu, rychlé jídlo nebo jen chvíli ve stínu. Takové zastávky jsou důležitou součástí této trasy, protože umožňují nejen doplnit energii, ale také pocítit každodenní život českých obcí. Hostinec U Studny dobře zapadá do charakteru celého okruhu: klidného, místního a zaměřeného ne na odškrtávání atrakcí, ale na skutečné poznávání pohraničí z perspektivy kola. Při pořizování výše zmíněné fotografie se mimochodem přihodila úsměvná situace. Provoz byl prakticky nulový, ulice prázdná, takže jsem zastavil, vytáhl telefon a začal hledat nejlepší záběr. Samozřejmě přesně v tu chvíli zezadu přijelo auto a našlo mě stát téměř uprostřed silnice, těsně před křižovatkou. 

Jakmile jsem si to uvědomil, chtěl jsem hned uhnout ke kraji, ale tehdy jsem si všiml, že mi dvojice sedící v autě dává znamení, abych si v klidu udělal fotku. Bez spěchu, bez nervů, bez troubení. Prostě počkali. Udělal jsem tedy záběr, poděkoval gestem ruky a kývnutím hlavy a oni mě klidně objeli a pokračovali dál. Maličkost, ale právě takové okamžiky nejlépe ukazují atmosféru jízdy na české straně hranice. Trochu pohody, trochu vstřícnosti a žádné zbytečné napětí. 

Směrem na Žernov se už jede po silnicích, které dovolují chytit dobrý rytmus. Není to úsek zaměřený na velké atrakce, ale právě proto má své kouzlo. Nabízí chvíli oddechu po Náchodě a připravuje na další část trasy, ve které přijdou Ratibořice a Česká Skalice.

Ratibořice i spokojniejszy rytm trasy 

Z Žernova ruszamy w stronę Ratibořic. Po bardziej otwartej, krajobrazowej części wycieczki przychodzi czas na historyczny i parkowy klimat. Ratibořice kojarzą się z pałacem, doliną i spokojem. To miejsce zupełnie inne niż Náchod. Tam mieliśmy zamek dominujący nad miastem, tutaj krajobraz jest łagodniejszy i bardziej romantyczny.

Ze Žernova vyrážíme směrem na Ratibořice. Po otevřenější, krajinářské části výletu přichází čas na historickou a parkovou atmosféru. Ratibořice se spojují se zámkem, údolím a klidem. Je to místo úplně jiné než Náchod. Tam jsme měli zámek dominující nad městem, tady je krajina jemnější a romantičtější.

Warto potraktować Ratibořice jako dłuższy przystanek. Nie chodzi wyłącznie o sam zamek, ale o całą atmosferę okolicy. Zieleń, alejki, zabudowania i historia tworzą miejsce, w którym tempo naturalnie spada. Po kilku godzinach jazdy to bardzo potrzebne. 

Ta część trasy dobrze pokazuje różnorodność całej pętli. Startowaliśmy przy Kaplicy Czaszek, później był uzdrowiskowy Běloves, miejski Náchod, spokojne wsie i lokalne drogi, a teraz pałacowe Ratibořice. Niby wszystko znajduje się blisko siebie, a jednak co kilkanaście kilometrów zmienia się sceneria.

Ratibořice se vyplatí pojmout jako delší zastávku. Nejde pouze o samotný zámek, ale o celkovou atmosféru okolí. Zeleň, aleje, budovy a historie vytvářejí místo, kde tempo přirozeně klesá. Po několika hodinách jízdy je to velmi potřebné.

Tato část trasy dobře ukazuje rozmanitost celého okruhu. Začínali jsme u Kaple lebek, potom přišel lázeňský Běloves, městský Náchod, klidné vesnice a místní silnice a nyní zámecké Ratibořice. Všechno se zdánlivě nachází blízko sebe, a přesto se každých několik kilometrů mění scéna.

Česká Skalice i jezioro Rozkoš 

Z Ratibořic kierujemy się do Českiej Skalicy. To kolejny ważny punkt na mapie tej części Czech. Miasteczko dobrze sprawdza się jako miejsce na odpoczynek, ale głównym magnesem w okolicy jest oczywiście jezioro Rozkoš.

Z Ratibořic míříme do České Skalice. Je to další důležitý bod na mapě této části Česka. Městečko se dobře hodí jako místo k odpočinku, ale hlavním magnetem v okolí je samozřejmě přehrada Rozkoš.

Po całym dniu jazdy widok dużej tafli wody działa znakomicie. Rozkoš ma zupełnie inny charakter niż wcześniejsze punkty trasy. Jest szerzej, bardziej rekreacyjnie i wakacyjnie. To dobre miejsce, żeby na chwilę usiąść, zjeść coś przed powrotem i spokojnie spojrzeć na licznik. W tym momencie wycieczka jest już naprawdę solidna, a przed nami pozostaje jeszcze powrót do Kudowy.

Po celém dni v sedle působí pohled na velkou vodní hladinu skvěle. Rozkoš má úplně jiný charakter než předchozí body trasy. Je tu více prostoru, rekreační atmosféra a letní nálada. Je to dobré místo, kde si na chvíli sednout, něco sníst před návratem a v klidu se podívat na tachometr. V této chvíli už je výlet opravdu solidní a před námi zůstává ještě návrat do Kudowy.

Jezioro Rozkoš można potraktować jako naturalny finał czeskiej części pętli. Jeśli pogoda dopisuje, warto nie skracać tego postoju. Po zamkach, rynkach i lokalnych drogach woda daje zupełnie inny rodzaj odpoczynku.

Přehradu Rozkoš lze brát jako přirozené finále české části okruhu. Pokud počasí přeje, nevyplatí se tuto zastávku zkracovat. Po zámcích, náměstích a místních silnicích nabízí voda úplně jiný druh odpočinku.

Powrót do Kudowy-Zdroju 

Powrót do Kudowy domyka całą trasę. Po intensywnej czeskiej części znów zbliżamy się do granicy i do miejsca, z którego ruszyliśmy. W zależności od wybranego wariantu można wrócić szybciej głównie drogami asfaltowymi albo poszukać spokojniejszych lokalnych odcinków. Warto jednak pamiętać, że po takiej pętli końcówka nie powinna być już wyścigiem. Lepiej zostawić sobie trochę sił i potraktować ostatnie kilometry jako spokojne podsumowanie dnia. 

Cała wycieczka jest propozycją dla osób, które lubią dłuższe rowerowe wypady z krajoznawczym charakterem. Najlepiej sprawdzi się rower trekkingowy, gravel, cross albo wygodny rower turystyczny. Szosa również da sobie radę przy odpowiednim doborze wariantu, choć lokalne drogi i dojazdy do atrakcji mogą miejscami wymagać większej uwagi. To nie jest trasa ekstremalna, ale zdecydowanie nie jest też krótki spacer po ścieżce rowerowej. Trzeba przygotować się na kilka godzin jazdy, postoje, podjazdy i zmienny rytm. 

Návrat do Kudowy uzavírá celou trasu. Po intenzivní české části se znovu přibližujeme k hranici a k místu, odkud jsme vyrazili. Podle zvolené varianty se dá vrátit rychleji převážně po asfaltových silnicích, nebo si vyhledat klidnější místní úseky. Je však dobré pamatovat na to, že po takovém okruhu by závěr už neměl být závodem. Lepší je nechat si trochu sil a poslední kilometry pojmout jako klidné shrnutí dne.

Celý výlet je návrhem pro ty, kteří mají rádi delší cyklistické vyjížďky s poznávacím charakterem. Nejlépe se hodí trekingové kolo, gravel, cross nebo pohodlné turistické kolo. Silniční kolo si také poradí při vhodně zvolené variantě, i když místní silnice a příjezdy k atrakcím mohou místy vyžadovat větší pozornost. Není to extrémní trasa, ale rozhodně to není ani krátká projížďka po cyklostezce. Je třeba počítat s několika hodinami jízdy, zastávkami, stoupáními a proměnlivým rytmem.

Kudowa jako rowerowa baza wypadowa 

Druga część naszej opowieści tylko potwierdza to, co pokazała pierwsza. Kudowa-Zdrój ma ogromny potencjał jako baza wypadowa dla rowerzystów. Nie trzeba daleko jechać samochodem, nie trzeba skomplikowanej logistyki i nie trzeba szukać atrakcji na siłę. Wystarczy ruszyć z miasta, przekroczyć granicę i pozwolić trasie prowadzić przez kolejne miejsca.

Pierwsza pętla pokazała nam okolice Žďárek, Velké Poříčí i Hronova. Druga prowadzi przez Běloves, Náchod, Kramolną, Studnice, Žernov, Ratibořice, Česką Skalicę i Rozkoš. Razem tworzą bardzo ciekawy obraz pogranicza. To nie jest region jednego widoku i jednej atrakcji. To mozaika miejsc, które najlepiej poznaje się właśnie rowerem.

Bo rower pozwala zauważyć rzeczy, które z samochodu uciekają. Zapach lasu po podjeździe. Ciszę na lokalnej drodze. Różnicę między polskim a czeskim oznakowaniem. Ławkę przy rynku, na której można usiąść z kawą. Zamek, do którego podjeżdża się już lekko zmęczonym, ale z satysfakcją. I jezioro, które pojawia się na końcu jak nagroda za cały dzień kręcenia.

Kudowa-Zdrój i jej okolice po raz kolejny udowadniają, że pogranicze najlepiej poznaje się bez pośpiechu. A rower jest do tego narzędziem idealnym.

Druhá část našeho příběhu jen potvrzuje to, co ukázala už ta první. Kudowa-Zdrój má obrovský potenciál jako výchozí bod pro cyklisty. Není potřeba jezdit daleko autem, není potřeba složitá logistika a není nutné hledat atrakce násilím. Stačí vyrazit z města, překročit hranici a nechat trasu, aby vás vedla přes další místa.

První okruh nám ukázal okolí Žďárek, Velkého Poříčí a Hronova. Druhý vede přes Běloves, Náchod, Kramolnu, Studnici, Žernov, Ratibořice, Českou Skalici a Rozkoš. Společně vytvářejí velmi zajímavý obraz pohraničí. Není to region jednoho výhledu a jedné atrakce. Je to mozaika míst, která se nejlépe poznává právě na kole. 

Protože kolo umožňuje všimnout si věcí, které z auta unikají. Vůně lesa po stoupání. Ticho na místní silnici. Rozdíl mezi polským a českým značením. Lavička na náměstí, na kterou si můžete sednout s kávou. Zámek, ke kterému přijíždíte už trochu unavení, ale spokojení. A jezero, které se na konci objeví jako odměna za celý den šlapání. 

Kudowa-Zdrój a její okolí znovu dokazují, že pohraničí se nejlépe poznává beze spěchu. A kolo je k tomu ideálním nástrojem.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl