Miejsca nieoczywiste z rowerem. Od grudnia do marca.
Każdej zimy amatorski świat kolarski pakuje walizki i rusza dokładnie tam, gdzie wszyscy. Te same lotniska, te same apartamenty, te same podjazdy. W styczniu w feedzie znów pojawia się Calpe, Majorka, Teneryfa, Girona, jakby ktoś wcisnął „odtwórz” na zeszłorocznej playliście.
To kierunki sprawdzone, wygodne i przewidywalne. I właśnie dlatego coraz częściej… zapchane. O spokojnym treningu bywa tam trudniej niż o stolik w modnej kawiarni. Zamiast ciszy, gwar. Zamiast rytmu, slalom między grupami. Zamiast spontaniczności, rezerwacje robione pół roku wcześniej, najlepiej z budzikiem w ręku.
A przecież zimowa mapa Europy nie kończy się na czterech nazwach z Instagrama. Poza głównym nurtem są miejsca, które oferują dokładnie to, czego naprawdę potrzeba do budowania formy: stabilną pogodę, dobry asfalt, długie podjazdy i co dziś brzmi jak luksus, przestrzeń. Często taniej, często spokojniej, czasem po prostu lepiej.
Peloponez, Sardynia i południowa Turcja nie są egzotycznym kaprysem ani próbą bycia innym niż wszyscy. To kierunki dla tych, którzy wolą trenować niż stać w korku z bidonem w ręku. Od grudnia do marca da się tam pracować konsekwentnie, bez kompromisów i bez kolarskiego mrowiska wokół.
To nie będzie ranking ani walka o to, które miejsce ma 17 stopni, a które 18. To raczej zapis doświadczeń ludzi z trzech regionów, które wybierają ci, którzy przestali gonić za modą, a zaczęli szukać realnych warunków do rozwoju.
Dla tych, którzy wolą wiatr Sardynii od kawiarni w Calpe, podjazdy Taygetosu od kolejki na Teide i długie drogi Taurusu od jazdy na zderzaku. Bo dobra baza treningowa nie musi być najpopularniejsza. Wystarczy, że działa.
Photo Shutterstock
Peloponez zimą. Miejsce, w którym naprawdę da się trenować
Peloponez od lat funkcjonuje poza głównym nurtem zimowych migracji kolarskich. Nie ma tu kolarskich hoteli, obozowych stołówek, autokarów z logotypami drużyn. Nie ma też poczucia, że wszystko zostało już opisane i sprzedane dziesięć razy. Jest za to coś znacznie cenniejszego: przestrzeń do normalnego, codziennego treningu.
Większość wyjazdów zaczyna się w Atenach. Lotnisko działa sprawnie także zimą, a trzy godziny jazdy nową autostradą wystarczą, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. Po opuszczeniu aglomeracji ruch wyraźnie rzednie, krajobraz się otwiera, a tempo życia zwalnia. W Kalamata, która najczęściej pełni rolę bazy wypadowej, od razu czuć, że to miasto funkcjonujące według własnego rytmu, niezależnie od sezonu.
Samochód jest tu praktycznie niezbędny, jeśli chce się wykorzystać pełny potencjał regionu. Owszem, można wyjeżdżać bezpośrednio z miasta, ale prawdziwy Peloponez zaczyna się kilka kilometrów dalej: w Mani, na stokach Taygetosu, na drogach prowadzących w stronę Sparty. Bez auta szybko zamyka się sobie połowę możliwości.
Zimą Peloponez jest zaskakująco tani. Apartamenty stoją puste, właściciele chętnie negocjują ceny, restauracje działają dla lokalnych klientów. Nie ma tu sezonowej drożyzny znanej z wysp czy północnych Włoch. Do tego dochodzi bardzo dobra, prosta kuchnia, która sprzyja regeneracji. Węglowodany nie są tu luksusem.
Największym kapitałem regionu pozostaje jednak sieć dróg. Peloponez nie jest pocięty autostradami i ekspresówkami. Drogi regionalne tworzą gęstą, logiczną siatkę. Asfalt jest w większości bardzo dobrej jakości, a zimowy ruch samochodowy bywa zaskakująco mały. Poza Kalamata i główną osią do Sparty można godzinami jeździć bez stresu.

Photo Shutterstock
To, co szybko rzuca się w oczy, to różnorodność terenu. Mani to klasyczne falowanie. Nie ma tu długich prostych. Są za to krótkie, regularne podjazdy, zmiany rytmu, ciągła praca mięśni. Ten region świetnie buduje ekonomię i odporność. Uczy jazdy bez komfortu, bez długich momentów odpoczynku.
Z kolei masyw Taygetos to już zupełnie inna historia. Droga łącząca Kalamata ze Spartą to jeden z najlepszych zimowych podjazdów w Europie. Szesnaście kilometrów, ponad tysiąc metrów przewyższenia, równe nachylenie, brak ruchu. Można tu realizować trening progowy, sweet spot, długie tempo, a nawet testy formy. To wjazd, który po kilku tygodniach zaczyna być punktem odniesienia.
Po drugiej stronie masywu teren się otwiera. Doliny w okolicach Sparty pozwalają na jazdę tempową, dłuższe odcinki w stałym rytmie, regenerację po cięższych dniach. Dzięki temu Peloponez nie zamyka zawodnika w jednym typie wysiłku. Pozwala budować tydzień w logiczny sposób.
Typowe pętle treningowe mieszczą się w przedziale 110–140 kilometrów i dają od półtora do ponad dwóch tysięcy metrów przewyższenia. Dłuższe jednostki są możliwe bez sztucznego wydłużania trasy. Co ważne, rzadko wraca się tą samą drogą. To eliminuje monotonię, która potrafi zabić motywację na długim obozie.
Klimat jest jednym z najmocniejszych argumentów regionu. Grudzień bywa jeszcze zmienny, z przelotnymi opadami i chłodniejszymi porankami, ale już wtedy można normalnie trenować. Styczeń to często najlepszy miesiąc na budowanie objętości: stabilne 13–17 stopni, mało deszczu, dobra widoczność. Luty przynosi coraz więcej słońca, a marzec pozwala już jeździć niemal jak w sezonie.
Śnieg pojawia się sporadycznie w najwyższych partiach gór, ale rzadko blokuje główne trasy. Wiatr bywa obecny, lecz zwykle umiarkowany. Wilgotność jest niska, dzięki czemu nawet intensywne treningi nie są duszne.
Na osobną uwagę zasługuje kultura jazdy. Poza miastami kierowcy są spokojni, wyprzedzają szeroko, nie okazują frustracji. Rowerzyści nie są tu traktowani jak problem. To ogromna różnica w porównaniu z wieloma regionami Europy Południowej.
Peloponez nie jest miejscem dla każdego. Nie sprawdzi się u osób szukających klimatu kolarskiego kurortu. Nie będzie idealny dla tych, którzy nie chcą wynajmować auta. Nie oferuje życia towarzyskiego znanego z Calpe czy Girony.
Jest natomiast jednym z najlepszych miejsc w Europie dla tych, którzy chcą po prostu trenować. Dzień po dniu. Bez tłumów. Bez stresu. Bez kombinowania z trasami.

Photo Shutterstock
Południowa Turcja zimą: Fethiye, Kaş i Antalya
Południowa Turcja od lat funkcjonuje w środowisku kolarskim jako tajna broń na zimę. Jest ciepła, stabilna pogodowo, tania i oferuje teren, którego próżno szukać w Europie w okresie od grudnia do lutego. Jednocześnie przez długi czas pozostawała poza głównym nurtem wyjazdów amatorskich, kojarząc się raczej z obozami zawodowych ekip niż z indywidualnymi przygotowaniami.
Punktem wejścia do regionu jest Antalya. Lotnisko obsługuje ogromną liczbę połączeń przez cały rok, także zimą. Ceny biletów poza sezonem bywają bardzo atrakcyjne. Z lotniska do Fethiye jedzie się około trzech godzin, do Kaş nieco dłużej. Drogi są dobrej jakości, przejazd jest prosty i nie wymaga specjalnego planowania.
Na miejscu samochód jest w praktyce niezbędny. Region jest rozległy, a najlepsze trasy treningowe często zaczynają się kilkanaście kilometrów od miejsca zakwaterowania. Bez auta dostęp do gór Taurus jest ograniczony. Wynajem samochodu w Antalyi jest tani, procedury proste, a parkowanie w mniejszych miejscowościach bezproblemowe.
Zimą południowa Turcja należy do najtańszych kierunków treningowych w tym zestawieniu. Hotele i apartamenty działają w trybie posezonowym, często oferując bardzo konkurencyjne ceny przy dłuższych pobytach. W Fethiye i Kas bez problemu można znaleźć komfortowe apartamenty w cenach wyraźnie niższych niż w Hiszpanii czy we Włoszech.

Photo Shutterstock
Wyżywienie również pozostaje na niskim poziomie kosztowym. Lokalne restauracje są tanie, porcje duże, a sklepy oferują szeroki wybór produktów. Dieta oparta na makaronie, ryżu, warzywach i mięsie nie generuje wysokich wydatków. Dla osób trenujących objętościowo to istotny argument.
Jednym z największych atutów regionu jest jakość dróg. Główne trasy między miejscowościami są szerokie, równe i regularnie utrzymywane. Asfalt jest zazwyczaj w bardzo dobrym stanie, bez dziur i prowizorycznych napraw. Bocznych dróg jest mniej niż w Grecji, ale główne arterie w zupełności wystarczają do budowania pętli.
Ruch samochodowy zimą jest umiarkowany. W okolicach Antalyi bywa większy, ale już kilkanaście kilometrów dalej wyraźnie maleje. Region Fethiye i Kaş oferuje stosunkowo spokojne warunki jazdy, szczególnie poza godzinami szczytu.
Układ dróg jest w dużej mierze liniowy wzdłuż wybrzeża, z licznymi odnogami prowadzącymi w góry. To oznacza, że wiele tras ma charakter tam i z powrotem z wariantami pętlowymi przez interior. Nie jest to tak gęsta sieć jak na Peloponezie, ale rekompensuje to skala terenu.
Największą wartością południowej Turcji są góry Taurus. To one definiują charakter treningu w tym regionie. Podjazdy zaczynają się bardzo blisko morza i prowadzą na wysokości przekraczające 1500 m. W praktyce oznacza to długie, regularne wspinaczki, rzadko spotykane w zimowych bazach.
Typowy podjazd w okolicach Fethiye ma od 15 do 25 kilometrów długości i od 800 do 1400 metrów przewyższenia. Nachylenie najczęściej mieści się w przedziale 4-7 procent, z krótkimi fragmentami powyżej 8. Profil jest stabilny, bez gwałtownych skoków. To idealne warunki do pracy progowej, długiego tempa i wytrzymałości siłowej.
Rejon Kaş oferuje jedne z najbardziej malowniczych tras w regionie. Drogi prowadzą nad klifami, a następnie wspinają się w interior. Pętle 100-130 kilometrów z 1800-2200 metrów przewyższenia są tu standardem. Przy dłuższych trasach bez problemu można przekroczyć 2500 metrów.
W okolicach Antalyi teren jest bardziej płaski, ale wystarczy kilkanaście kilometrów, by wjechać w górskie odcinki. To dobre miejsce na regeneracyjne i objętościowe jednostki po ciężkich dniach w Taurusie.
Typowa pętla treningowa w regionie ma od 110 do 160 kilometrów i oferuje od 1600 do nawet 2800 metrów przewyższenia. Południowa Turcja pozwala budować bardzo wymagające tygodnie treningowe bez konieczności sztucznego podkręcania parametrów.
Klimat jest jednym z głównych powodów, dla których zawodnicy wybierają ten region. Grudzień przynosi temperatury w granicach 16-20 stopni, z około pięcioma–siedmioma dniami opadów w miesiącu. Styczeń pozostaje zaskakująco stabilny, 15-19 stopni, z przewagą dni słonecznych. Luty to często najlepszy miesiąc: 17-22 stopnie, mało deszczu, dobra widoczność. W marcu temperatury regularnie przekraczają 20 stopni.
Opady występują głównie w postaci krótkich, intensywnych deszczy. Długotrwałe okresy niepogody są rzadkie. Śnieg w górach Taurus pojawia się wysoko, powyżej 1800-2000 metrów, i nie wpływa na główne trasy treningowe.
Wilgotność powietrza jest umiarkowana, szczególnie w regionach oddalonych od bezpośredniego wybrzeża. Warunki do oddychania są bardzo dobre nawet przy wysokiej intensywności.
Kultura jazdy w południowej Turcji jest pozytywnym zaskoczeniem dla wielu przyjezdnych. Kierowcy są przyzwyczajeni do turystów, autobusów i motocykli. W większości przypadków wyprzedzają szeroko i spokojnie. Poza aglomeracją Antalyi jazda jest komfortowa. Przypadki agresji wobec rowerzystów są rzadkie.
Południowa Turcja najlepiej sprawdza się u zawodników, którzy chcą połączyć zimową bazę z mocnym bodźcem górskim. To doskonałe miejsce do budowania wytrzymałości specjalnej, pracy nad progiem i przygotowania pod wyścigi etapowe oraz górskie klasyki.
Nie jest to region dla osób, które chcą jeździć wyłącznie płasko. Nie sprawdzi się też u tych, którzy nie chcą korzystać z samochodu. Wymaga pewnej logistyki i planowania.
W zamian oferuje jedne z najlepszych warunków treningowych w Europie zimą: ciepło, stabilność pogodową, długie podjazdy i niski koszt pobytu.

Photo Shutterstock
Sardynia
Sardynia przez długi czas funkcjonowała w środowisku kolarskim jako letni kierunek wakacyjny, a nie pełnoprawna baza treningowa. Kojarzona była głównie z turystyką, plażami i sezonowym ruchem, a nie z zimowym budowaniem formy. Tymczasem poza lipcem i sierpniem wyspa zmienia się diametralnie. Od grudnia do marca staje się jednym z najbardziej stabilnych i przewidywalnych miejsc do treningu szosowego w Europie.
Najwygodniejszym punktem wejścia są lotniska w Cagliari na południu oraz w Olbii na północnym wschodzie. Oba obsługują połączenia przez cały rok, także zimą. Ceny biletów poza sezonem są zwykle umiarkowane. Z lotniska praktycznie zawsze trzeba korzystać z wynajętego samochodu. Sardynia jest wyspą rozległą, a najlepsze trasy treningowe często zaczynają się poza głównymi ośrodkami.
Samochód na Sardynii nie jest dodatkiem, lecz podstawowym elementem logistyki. Pozwala przenosić bazę w zależności od pogody, docierać w głąb wyspy i planować pętle bez ograniczeń. Wynajem auta zimą jest prosty i stosunkowo tani.
Poza sezonem turystycznym Sardynia oferuje bardzo dobrą relację jakości do ceny noclegów. Apartamenty i małe hotele w Cagliari, Oristano, Nuoro czy mniejszych miejscowościach są dostępne w rozsądnych cenach. Przy pobytach kilkutygodniowych często można liczyć na rabaty. Standard noclegów jest zwykle wysoki, a infrastruktura przystosowana do dłuższego pobytu.
Wyżywienie jest nieco droższe niż w Grecji czy Turcji, ale wyraźnie tańsze niż w północnych Włoszech. Lokalne produkty są wysokiej jakości. Sklepy oferują szeroki wybór makaronów, ryżu, pieczywa, serów i mięsa. Dieta treningowa nie stanowi problemu ani logistycznego, ani finansowego.
Jednym z największych atutów Sardynii jest jakość dróg. Wyspa od lat inwestuje w infrastrukturę. Główne drogi regionalne mają bardzo dobry asfalt, często porównywalny z trasami wyścigowymi. Nawet boczne drogi w interiorze są w większości przypadków równe i zadbane. Dziury i prowizoryczne łaty należą do rzadkości.

Photo Shutterstock
Ruch samochodowy zimą jest niski. Poza Cagliari, Sassari i Olbią natężenie ruchu spada bardzo wyraźnie. W interiorze często można trenować przez długie odcinki w niemal całkowitej ciszy. To jedna z cech, które odróżniają Sardynię od kontynentalnych Włoch.
Układ dróg tworzy gęstą sieć pętli. Wyspa nie jest przecięta autostradami, a drogi lokalne łączą się w logiczny sposób. Można planować trasy bez konieczności powtarzania tych samych odcinków. To sprzyja długim pobytom bez popadania w rutynę.
Charakter terenu Sardynii jest zróżnicowany. Wybrzeże, szczególnie na południu i zachodzie, oferuje długie, falujące odcinki idealne do jazdy objętościowej i tempowej. Wnętrze wyspy, zwłaszcza w rejonie Barbagia i Nuoro, zapewnia już typowo górski charakter.
Podjazdy w centrum Sardynii mają zwykle od 6 do 15 kilometrów długości i od 500 do 1000 metrów przewyższenia. Nachylenia mieszczą się głównie w zakresie 4-7 procent. Profil jest regularny, bez ekstremalnych ścianek. To teren idealny do pracy progowej i budowania wytrzymałości.
Rejon Gennargentu oferuje najbardziej wymagające odcinki. Wjazdy na wysokości powyżej 1200 metrów pozwalają realizować treningi zbliżone do alpejskich, ale bez ryzyka śniegu przez większość zimy. Pętle 120-150 kilometrów z 1800-2200 metrów przewyższenia są tu standardem.
Na południu wyspy, w okolicach Cagliari, teren jest łagodniejszy. To dobre miejsce na pierwsze tygodnie bazy, regenerację i objętość. Można tam realizować długie, spokojne jednostki bez nadmiernego obciążenia mięśni.
Typowa pętla treningowa na Sardynii ma od 100 do 140 kilometrów i oferuje od 1400 do 2200 metrów przewyższenia. Przy bardziej ambitnych trasach bez problemu można przekroczyć 2500 metrów. Wszystko zależy od tego, jak głęboko wejdzie się w interior.
Klimat Sardynii zimą jest jednym z najbardziej przewidywalnych w basenie Morza Śródziemnego. Grudzień przynosi temperatury 13-17 stopni, z około pięcioma–sześcioma dniami opadów. Styczeń jest najchłodniejszy, zwykle 12-16 stopni, ale nadal w pełni jezdny. Luty to stopniowa poprawa, 14-18 stopni. W marcu temperatury często przekraczają 18-20 stopni.
Opady mają charakter przelotny. Długotrwałe deszcze zdarzają się rzadko. Śnieg pojawia się sporadycznie w najwyższych partiach Gennargentu, ale zwykle nie wpływa na główne drogi.
Największym wyzwaniem klimatycznym Sardynii jest wiatr. Mistral potrafi być silny, szczególnie na zachodnim wybrzeżu. W praktyce oznacza to, że niektóre dni są bardziej wymagające energetycznie, ale rzadko całkowicie wykluczają trening.
Wilgotność powietrza jest umiarkowana. Warunki do oddychania pozostają komfortowe nawet przy intensywnej pracy.
Kultura jazdy na Sardynii stoi na wysokim poziomie. Kierowcy są przyzwyczajeni do motocyklistów i rowerzystów. Poza miastami wyprzedzają spokojnie i zostawiają dużo miejsca. Agresja drogowa należy do rzadkości.
Sardynia najlepiej sprawdza się u zawodników, którzy szukają stabilnej, spokojnej bazy do długofalowej pracy. To bardzo dobre miejsce do budowania fundamentu tlenowego, pracy nad progiem i przygotowania pod sezon etapowy.
Nie jest to region dla osób, które oczekują ekstremalnych, alpejskich ścianek. Nie sprawdzi się też u tych, którzy nie chcą wynajmować samochodu. Wymaga samodzielności logistycznej.
W zamian oferuje jedną z najlepszych kombinacji jakości dróg, klimatu i spokoju w Europie zimą.

komentarze