Upadek Jonasa Vingegaarda podczas treningu z "podpiętym" amatorem na kole.
Upadek Jonasa Vingegaarda na treningu w Hiszpanii ponownie rozpalił dyskusję o amatorskim podpinaniu się pod zawodowców i o realnych zagrożeniach, jakie to zjawisko niesie. Kolarz zespołu Visma Lease a Bike przewrócił się podczas jazdy treningowej, gdy za jego kołem jechał kolarz amator. Duńczyk nie odniósł poważnych obrażeń, jednak reakcja zespołu była jednoznaczna i stanowcza. Profesjonaliści trenujący na otwartych drogach potrzebują przestrzeni i przewidywalnych warunków.
Do zdarzenia doszło na zjeździe, w momencie wymagającym pełnej kontroli nad rowerem i maksymalnej koncentracji. Próba odjechania osobie jadącej z tyłu doprowadziła do utraty równowagi i upadku. Nie był to przypadek losowy, lecz bezpośrednia konsekwencja obecności osoby trzeciej w trakcie zaplanowanego treningu zawodowca.
Incydent obnaża mit, który w środowisku amatorskim wciąż funkcjonuje zbyt często. Jazda za profesjonalistą nie jest formą nauki ani nieszkodliwą zabawą. To ingerencja w czyjąś pracę i czynnik, który znacząco zwiększa ryzyko wypadku. Trening kolarza World Touru nie jest publiczną rywalizacją ani okazją do testowania własnej formy. Na otwartej drodze brak dystansu i chęć sprawdzenia się mogą skończyć się nie tylko zrujnowaną jednostką treningową, ale także wypadkiem, którego skutki wykraczają daleko poza jeden dzień jazdy.

komentarze