Leatt DBX 4.0 - buty do zadań specjalnych

Buty od północnoafrykańskiego producenta trafiły do mnie niedługo po tym, jak zdążyłem polubić Giro Chamber II Aaron Gwin edition. Moja ciekawość była więc dosyć spora. Od razu zastosowałem sprawdzony schemat: zdjęcia - zanim zostaną ubrudzone, sprawdzenie wagi - zanim nie zamokły, i mocne zaciągnięcie się - póki jeszcze nowe.

Zdjęcia widzicie. Waga – 500 gramów na jeden but w rozmiarze 42 wyciągnięty z pudełka - bez bloków. 520 z blokami i podkładkami. A zatem około 20 gram mniej niż Giro w rozmiarze 43. Zapach? Ładniejsza nuta zapachowa, ale bardziej intensywna, przez co trochę uciążliwa – może w RPA mają mocniejszy klej...tak czy inaczej stopom to nie przeszkadza.

Wykonanie? Na piątkę. Dodatki w postaci naszywki z logiem i sentencją "The science of thrill" chwytają za serce. Wygląd? W pudełku wydawały się smuklejsze i delikatniejsze od Chamberów. Ale na stopie jest odwrotnie. Może to dlatego, że posiadają dodatkowe wzmocnienia w okolicach palców i pięt. Jeśli chodzi o ochronę kostki, to nie można porównywać do nich butów Giro, które pod tym względem są w ogóle niedoposażone. Leatt jest wysoki, trochę nawet klinowaty w swym kształcie. Ochrona kostki jest w tym przypadku rewelacyjna. Ale można się tego było spodziewać po firmie kładącej nacisk na bezpieczeństwo. But został także wykonany z szybkoschnących materiałów, a wyściółka i wkładki dodatkowo posiadają powłokę z aktywnego węgla pochłaniającą wilgoć i nieprzyjemne zapachy... Materiał, z którego wykonano buty jest odporny na przetarcia i zowie się RideGrip. Materiał podeszwy nazwano z kolei ClipGrip i ma on zapewniać maksymalną przyczepność. W porównaniu z Chamberem jest lepszy. Lepiej “klei” się do platformy i do podłoża. Lepszą przyczepność w porównaniu z Giro widać zwłaszcza na mokrych i luźnych nawierzchniach, ale to już chyba zasługa bieżnika podeszwy. 

Tutaj muszę powiedzieć, że podeszwa Leatt'a nie jest tak trwała jak w Giro. Piny w platformach uszkodzą ją znacznie szybciej niż “Vibram Gwin'a”. Jeśli chodzi o wygląd, subiektywnie bardziej podobają się Giro, ale każdy ma swoje preferencje. Natomiast zakres regulacji ustawienia bloków jest ogromny i w innych butach na próżno go szukać. Dzięki temu możemy dopasować ułożenie buta na pedałach jak nigdy wcześniej i przesunąć go daleko ku śródstopiu. Ma to niebagatelny wpływ na obciążenie ścięgna Achillesa. Choć muszę przyznać, że po przesunięciu bloków maksymalnie ku środkowi stopy musiałem dorzucić dodatkowe podkładki, gdyż nie potrafiłem się wpiąć bez kilku soczystych epitetów...

Było to naprawdę uciążliwe i przełożyłem bloki z innych butów. Padło na Shimano, które okazały się trafionym wyborem.  Po jakimś czasie wróciłem jednak do bardziej preferowanego przeze mnie systemu jakim jest Crank Brothers. I tak zaczęło się poszukiwanie złotego środka w postaci - lekkość wpinania, a przesunięcie bloków. To może być ciężkie zadanie posiadaczy Malletów. Większa ilość podkładek obowiązkowa!

Podeszwa wydaje się być równie sztywna co w Giro, a przy tym trochę węższa. Tym samym DBXy sprawiają wrażenie mniej wygodnych i mniej przyjaznych dla użytkownika – szczególnie podczas chodzenia. Być może z czasem utracą odrobinę sztywności, tak jak to było w przypadku Chamberów. Natomiast mankamentem może okazać się ich wentylacja. Producent pisze, że można w nich przemierzać lodowce i pustynie. I pewnie można, ale nie chciałbym przemierzać pustyni w tych butach, gdyż pomimo bardzo dobrej nieprzemakalności, nasze stopy będą mokre – tyle, że od potu. Już wyższe temperatury w Polsce sprawią, że jest w nich bardzo gorąco. Ale na mokre warunki są świetne. Jeszcze apropos ich wysokość, która przekłada się na ochronę kostki – wcale nie zmniejszamy sobie mobilności w stawie. Pedałowanie odbywa się bez szwanku. A nawet jeśli komuś będzie coś przeszkadzać, zawsze można poluzować sznurowadła z cholewką i cieszyć się większym zakresem ruchu. Stopa będzie ciągle bezpiecznie spoczywać w bucie, za sprawą specjalnego wyprofilowania pięty i paska ściągającego z systemem kompresowania. Niestety osoby wrażliwe na docisk w okolicach ścięgna Achillesa mogą odczuwać dyskomfort związany z uwypukleniem wewnątrz butów w tylnej części, które ma za zadanie utrzymać pięty na swoim miejscu.

Wiele elementów jest wykonanych z antybakteryjnych i szybkoschnących materiałów. To duży plus. Zwłaszcza, że to działa. Przynajmniej po kilku jazdach. Jak będzie dalej, czas pokaże. Czy DBX 4.0 to najszybciej schnące buty jakie widziałem? Nie. Czy są takimi w kategorii Enduro/DH? Tak chyba też nie jest. Szczerze mówiąc to nie zauważyłem znaczącej różnicy w szybkości wysychania między nimi, Giro czy DX'ami. Do tego potrzebne  są warunki laboratoryjne, a nie pralka i przydomowy sznurek. Natomiast, jak już wcześniej pisałem – na mokre warunki to świetny but. Lepszy niż Giro. Na suche warunki z kolei lepszy będzie pewnie Chamber. Na pewno Leatt 4.0 jest bardziej wszechstronnym butem z lepszą ochroną, jest minimalnie lżejszy, tutaj mała ciekawostka - przy mniejszym rozmiarze niż Giro ma podeszwę tej samej długości. Jest też sporo tańszy – 500 zł vs 700...

Slogan napisany na pudełku "Unmatched comfort. Ultimate control" znaczy tyle co niezrównana wygoda i najwyższa kontrola. I o ile kontrola styczności z podłożem naprawdę jest na najwyższym poziomie, to z tym komfortem nie mogę się do końca zgodzić. Wszystko jednak zależy od osobistych odczuć użytkownika. Mnie do gustu bardziej przypadł Chamber II, ale może na buty Leatt'a trzeba poświecić trochę więcej czasu by mogły się lepiej dopasować...

Oceny:

Waga: 4.5

Wykonanie: 5

Cena: 4


o autorze

Przemek

Były amatorski w-ce mistrz Polski w XC, zawodnik DH a przede wszystkim pasjonat kolarstwa górskiego. Dawnej także dziennikarz motoryzacyjny. Obecnie szczęśliwy mąż i ojciec.

komentarze

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl