UCI wpuszcza producentów do stołu. Po 30 latach zmieni też Kartę Lugano
Jak szeroka może być kierownica, jak wysoka obręcz, jak wyglądać może kask, a nawet jak duży licznik wolno założyć na rower – UCI od dawna próbuje nadążyć przepisami za producentami, którzy równie konsekwentnie próbują znaleźć kolejne sekundy i waty. Teraz federacja zmienia sposób ustalania reguł. Producenci dostaną miejsca w nowych komitetach technicznych, a po 30 latach do przebudowy idzie również Karta Lugano – dokument, który miał pilnować, żeby w wyścigach nadal ścigali się przede wszystkim ludzie, a nie technologie.
Decyzja zapadła podczas wrześniowego posiedzenia Komitetu Zarządzającego UCI w Montrealu. Federacja sama przyznaje, że tempo innowacji w branży rowerowej wymaga bliższej współpracy z jej producentami. Jednocześnie zastrzega, że rozwój sprzętu nadal musi być kontrolowany ze względu na bezpieczeństwo, równość rywalizacji, dostępność technologii i zrównoważony rozwój.
Brzmi jak kolejna porcja federacyjnego języka, ale tym razem za komunikatem kryje się całkiem konkretna zmiana. UCI chce konsultować przepisy bezpośrednio z producentami oraz niezależnymi ekspertami, bez pośredników. Do tej pory branża oczywiście nie była całkowicie odcięta od procesu regulacyjnego, ale nowy system ma dać jej stałe i formalne miejsce przy stole.
Ramy osobno, koła osobno. Producenci dostaną tyle miejsc co UCI
Podstawą nowego systemu będą Komitety Techniczne zajmujące się konkretnymi grupami produktów. Osobny ma powstać dla ram, osobny dla kół i opon, kolejne będą zajmowały się odzieżą oraz wyposażeniem ochronnym. Do tego dojdą komitety dotyczące danych, procedur oraz poszczególnych dyscyplin.
W każdym z nich zasiądą przedstawiciele przemysłu, niezależni eksperci oraz UCI. Co ważne, federacja zapowiada równą liczbę miejsc dla swoich przedstawicieli i reprezentantów branży. Komitety nie dostaną jednak prawa do samodzielnego zmieniania regulaminu. Ich opinie trafią do Komisji Sprzętu i Nowych Technologii UCI, która będzie przygotowywała rekomendacje dla Komitetu Zarządzającego. Ostateczna decyzja nadal pozostanie więc po stronie federacji.
Pierwsze próby tego systemu już trwają. Pilotażowe komitety dotyczą toru, gravelu i kół. Od lutego 2027 roku UCI zamierza rozszerzyć model na pozostałe grupy sprzętu.
Moment nie jest przypadkowy
Ostatnie lata dostarczyły sporo przykładów pokazujących, jak trudne stało się regulowanie współczesnego sprzętu. UCI ustaliła minimalną szerokość kierownic, ograniczyła wysokość obręczy na szosie do 65 mm, określiła maksymalną szerokość widelców, zaczęła rozdzielać wymagania dla kasków używanych w startach wspólnych i czasówkach, a nawet zajęła się rozmiarem komputerów rowerowych oraz kieszeniami w kombinezonach. Część zmian tłumaczona jest bezpieczeństwem, część próbą ograniczenia coraz bardziej agresywnej pogoni za aerodynamiką.
Nie wszystkie decyzje przechodziły spokojnie. Dobrym przykładem jest spór dotyczący ograniczenia maksymalnych przełożeń. Planowane regulacje uderzały między innymi w system SRAM AXS wykorzystujący kasety rozpoczynające się od koronki 10T. SRAM uznał, że sposób wprowadzania zmian może ograniczać konkurencję i skierował sprawę do belgijskiego urzędu ochrony konkurencji. Ten nakazał wstrzymanie części działań UCI. Spór pokazał bardzo praktyczny problem: przepis sportowy może jednocześnie wpływać na konstrukcję produktów, inwestycje producentów i cały rynek.
Nowe komitety nie oznaczają oczywiście, że producenci zaczną sami pisać sobie regulamin. Mogą jednak sprawić, że firma projektująca nową ramę, koło czy napęd dowie się wcześniej, gdzie UCI zamierza postawić granicę – a federacja przed jej postawieniem dostanie dane od ludzi, którzy tę technologię rzeczywiście projektują.
Do remontu idzie dokument z 1996 roku
Jeszcze ciekawsza jest druga decyzja z Montrealu. UCI rozpoczyna rewizję Karty Lugano, przyjętej w 1996 roku i będącej jednym z fundamentów filozofii technicznych przepisów współczesnego kolarstwa. Dokument powstał w czasach, gdy gwałtowny rozwój konstrukcji rowerów zaczął stawiać pytanie, gdzie kończy się sport, a zaczyna technologiczny wyścig zbrojeń.
Idea była stosunkowo prosta: sprzęt powinien służyć zawodnikowi, a nie zastępować jego umiejętności i możliwości fizyczne. Z tej filozofii wyrosło podejście, według którego rower używany w zawodach powinien zachować rozpoznawalną formę roweru, a technologia nie może zapewniać przewagi dostępnej wyłącznie dla najbogatszych zespołów i federacji.
Tyle że w 1996 roku nikt nie dyskutował o elektronicznych i bezprzewodowych napędach, komputerach zbierających ogromne ilości danych, aerodynamicznych kombinezonach projektowanych w tunelach, drukowanych w 3D komponentach czy kaskach, których kształt potrafi wywołać większą dyskusję niż sama jazda zawodnika. Gravel jako dyscyplina UCI nie istniał, a dzisiejsze rowery MTB miałyby z ówczesnymi maszynami niewiele wspólnego poza dwiema obręczami i kierownicą.
Trzydzieści lat później granica jest jeszcze trudniejsza do narysowania
Problem w tym, że technologii nie da się po prostu zatrzymać. W MTB coraz poważniej traktowane są koła 32-calowe. Gravel przesuwa granice szerokości opon i konstrukcji ram. Napędy dostają kolejne przełożenia, elektronika schodzi do coraz tańszych grup, a aerodynamika dawno przestała dotyczyć wyłącznie rowerów do jazdy na czas. Jednocześnie każdy nowy pomysł może w którymś momencie zderzyć się z pytaniem: czy UCI na to pozwoli?
Federacja nie zapowiedziała jeszcze, które zasady Karty Lugano chce zmienić. Wiadomo natomiast, że projekt nowej wersji dokumentu ma zostać przygotowany przed otwartymi konsultacjami zaplanowanymi na okres od lutego do kwietnia 2027 roku. W konsultacjach mają uczestniczyć różne środowiska kolarskie oraz producenci. Nowa Karta Lugano ma zostać przedstawiona jeszcze w 2027 roku.
To może być znacznie ważniejsze niż kolejna zmiana wymiaru kierownicy czy dopuszczalnej wysokości obręczy. UCI po trzydziestu latach chce ponownie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: jak daleko może rozwijać się rower wyścigowy, zanim technologia zacznie zmieniać samą istotę rywalizacji. Tym razem odpowiedzi nie zamierza szukać wyłącznie we własnym gronie. I chyba najwyższy czas, bo branża rowerowa od 1996 roku zdecydowanie nie czekała.
Foto: UCI

komentarze