50 kilometrów samotnie. Pogačar wrócił do miejsca, w którym wszystko się zaczęło
Siedem lat temu Tadej Pogačar przyjechał do Andory jako 20-latek debiutujący w Wielkim Tourze i właśnie tutaj odniósł pierwsze etapowe zwycięstwo w trzytygodniówce. Wczoraj wrócił w czerwonej koszulce lidera Vuelty. Zaatakował około 50 kilometrów przed metą, przejechał samotnie pół etapu i dołożył rywalom 2 minuty i 39 sekund. To najdłuższa zwycięska samotna akcja Pogačara w Wielkim Tourze.
Dzień wcześniej Tadej Pogačar zamiast walczyć o etap w Font Romeu stał razem z resztą peletonu na drodze zasypanej gradem. Trzeci etap Vuelty został przerwany około 15 kilometrów przed metą i ostatecznie anulowany. Pierwsze poważniejsze starcie faworytów trzeba było odłożyć o jeden dzień.
W Andorze nikt już nie musiał na nie czekać.
104 kilometry i prawie 3000 metrów w górę
Czwarty etap był krótki, ale trudno było znaleźć na nim płaski fragment. Pętla ze startem i metą w Andorra la Vella miała 104,8 kilometra i prowadziła przez Port d'Envalira, Collada de Beixalis, Coll d'Ordino oraz Alto de La Comella. Łącznie zawodnicy mieli do pokonania około 3000 metrów przewyższenia.
Od początku było nerwowo. Atakowali między innymi zawodnicy Visma-Lease a Bike, w jednej z akcji znaleźli się Sepp Kuss, Wout van Aert i Matthew Brennan. UAE Team Emirates-XRG pilnowało jednak sytuacji, a przed najważniejszą częścią etapu grupa ponownie się zjechała.
Decydujący ruch nastąpił na Collada de Beixalis. Pogačar ruszył około 50 kilometrów przed metą. Przez chwilę za Pogačarem utrzymał się Felix Gall, ale Austriak również musiał odpuścić. Słoweniec został sam.

Przewaga rosła bardzo szybko
Atak z połowy etapu nie wyglądał jak próba sprawdzenia rywali. Pogačar od razu zaczął budować przewagę. Za nim została grupa z najważniejszymi kandydatami do klasyfikacji generalnej, w której jechali między innymi Primož Roglič, Enric Mas, Sepp Kuss, Richard Carapaz i Oscar Onley.
Na kolejnych kilometrach różnica przekroczyła trzy minuty. Przed Pogačarem wciąż pozostawały Coll d'Ordino, zjazd i Alto de La Comella, ale sytuacja na trasie była już jasna. Rywale przestali walczyć z liderem Vuelty, a zaczęli walczyć między sobą.
Pogačar wjechał samotnie do Andorra la Vella i po 2 godzinach, 40 minutach i 35 sekundach podniósł ręce na mecie. Kolejna grupa pojawiła się dopiero 2 minuty i 39 sekund później.

20-letni Widar najlepszy z reszty
Drugie miejsce wywalczył Jarno Widar. 20-letni Belg, jadący swój pierwszy Wielki Tour, wygrał finisz grupy przed Felixem Gallem, Oscarem Onleyem, Seppem Kussem, Enrikiem Masem i Primožem Rogličem. Richard Carapaz stracił kolejne 18 sekund.
Dla Widara był to pierwszy górski etap w Wielkim Tourze i od razu zakończył go na drugim miejscu. Sam Belg po mecie przyznawał, że taki wynik był dla niego zaskoczeniem. Przy Pogačarze jego występ łatwo przeoczyć, ale w normalnych okolicznościach 20-latek finiszujący przed niemal całą czołówką Vuelty byłby jednym z głównych tematów dnia.

Siedem lat wcześniej
Andora ma dla Pogačara szczególne znaczenie. W 2019 roku przyjechał na Vueltę jako jeden z najbardziej utalentowanych młodych zawodników świata, ale bez doświadczenia w trzytygodniowych wyścigach. Miał 20 lat.
Na dziewiątym etapie, prowadzącym do Cortals d'Encamp w Andorze, odniósł pierwsze zwycięstwo etapowe w Wielkim Tourze. Nie skończyło się na jednym. Wygrał jeszcze dwa etapy, a całą Vueltę zakończył na trzecim miejscu i w białej koszulce najlepszego młodzieżowca.
Od tamtego czasu jego pozycja w peletonie zmieniła się całkowicie. Kiedy wczoraj wyścig ponownie przejeżdżał przez okolice Cortals d'Encamp, Pogačar nie był już młodym zawodnikiem próbującym sprawdzić się w Wielkim Tourze. Przyjechał do Andory jako pięciokrotny zwycięzca Tour de France i lider Vuelty.

Najdłuższe zwycięskie solo Pogačara w Wielkim Tourze
Organizator Vuelty zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół. Nigdy wcześniej Pogačar nie wygrał etapu Wielkiego Touru po tak długiej samotnej jeździe.
W tegorocznym Tour de France przejechał samotnie 43 kilometry na drodze do Gavarnie-Gèdre. Podczas Vuelty w 2019 roku jego słynny atak do Plataforma de Gredos miał 39 kilometrów. W Andorze granica przesunęła się do około 50 kilometrów.
To również piąte zwycięstwo etapowe Pogačara w historii Vuelty i pierwsze odniesione w czerwonej koszulce lidera.

3:21 nad Rogličem
Po czterech etapach różnice w klasyfikacji generalnej wyglądają już tak, jak zwykle wyglądają znacznie później w Wielkim Tourze. Primož Roglič zajmuje drugie miejsce i traci do Pogačara 3 minuty i 21 sekund. Enric Mas jest trzeci ze stratą 3:32, Sepp Kuss traci 3:44, a Oscar Onley 3:45.
Do Madrytu pozostało jeszcze siedemnaście etapów i na tym etapie wyścigu nie ma sensu ogłaszać jego końca. Pogačar zrobił jednak dokładnie to, czego obawiali się jego rywale. Przy pierwszej okazji do prawdziwego górskiego ścigania nie próbował wygrać kilkunastu sekund na ostatnim podjeździe. Ruszył z połowy etapu.
Siedem lat temu Andora pokazała światu, że 20-letni Słoweniec może wygrywać etapy Wielkich Tourów. Wczoraj w tym samym miejscu można było zobaczyć, jak wiele zmieniło się od tamtej Vuelty.
Foto: La Vuelta/Cxcling

komentarze