Puchar Świata MTB wraca do Andory. Pal Arinsal ostatnim przystankiem przed wakacyjną przerwą
Po czterech rundach rozegranych jedna po drugiej WHOOP UCI Mountain Bike World Series przenosi się z Alp w Pireneje. W najbliższy weekend Pal Arinsal w Andorze będzie gospodarzem ostatnich przed sześciotygodniową przerwą zawodów Pucharu Świata w cross-country oraz downhillu. To oznacza jedno: walka o klasyfikacje generalne wchodzi w bardzo ważny moment sezonu, a liderzy będą chcieli wyjechać z Andory z możliwie dużą przewagą.
Pal Arinsal od lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w kalendarzu światowego MTB. Andorska miejscówka regularnie gości najlepszych zawodników globu, a w 2024 roku była areną mistrzostw świata UCI. Wcześniej, jeszcze pod nazwą Vallnord, również należała do stałych punktów Pucharu Świata. To miejsce, które kojarzy się z dużą wysokością, technicznymi trasami i ściganiem, w którym każdy błąd potrafi kosztować znacznie więcej niż tylko kilka sekund.

Bike park Pal Arinsal oferuje ponad 60 kilometrów tras poprowadzonych po 30 liniach, a do dyspozycji rowerzystów jest pięć wyciągów. Zawodnicy DH będą rywalizować na 2,1-kilometrowej trasie prowadzącej z Pic del Cubil do Fontanals. Jest krótko, stromo, szybko i nerwowo, czyli dokładnie tak, jak powinno być w Pucharze Świata w zjeździe. Z kolei zawodników cross-country czeka ściganie na wysokości, która potrafi brutalnie zweryfikować dyspozycję nawet najmocniejszych. Trasa XCO ma 4 kilometry długości i 160 metrów przewyższenia na rundzie, natomiast pętla short tracku liczy kilometr.
Rissveds nadal rządzi, choć seria podium dobiegła końca
W rywalizacji kobiet XCO Jenny Rissveds pozostaje zawodniczką, którą trzeba pokonać. Szwedka z Canyon XC Racing przez ponad rok nie wypadała z podium Pucharu Świata XCO. Ta imponująca seria rozpoczęta jeszcze w Val di Sole zakończyła się dopiero w La Thuile, gdzie aktualna mistrzyni świata musiała zadowolić się czwartym miejscem. W klasyfikacji generalnej jej przewaga nadal jest jednak ogromna i trudno wyobrazić sobie, by po Andorze mogła stracić pozycję liderki.

Rissveds ma też rachunki do wyrównania z Pal Arinsal. Rok temu była tutaj trzecia, za Samarą Maxwell i Alessandrą Keller. Maxwell w tym sezonie zrobiła przerwę od ścigania, Keller nie weszła jeszcze na poziom, do którego nas przyzwyczaiła, więc przed Szwedką otwiera się duża szansa na powrót na najwyższy stopień podium.

Nie oznacza to jednak, że droga do zwycięstwa będzie łatwa. Martina Berta przyjedzie do Andory po swoim pierwszym triumfie w Pucharze Świata XCO, odniesionym przed własną publicznością we Włoszech. Savilia Blunk jedzie najlepszy sezon w karierze i z rundy na rundę wygląda coraz mocniej. Puck Pieterse dobrze zna tę trasę, bo właśnie tutaj w 2024 roku zdobyła tęczową koszulkę mistrzyni świata XCO. W grze pozostaje też Sina Frei, która jako jedyna realnie może jeszcze próbować zagrozić Rissveds w klasyfikacji generalnej.
Luca Martin chce domknąć pierwszą część sezonu w wielkim stylu
Wśród mężczyzn XCO Luca Martin jedzie sezon, który trudno nazwać inaczej niż perfekcyjnym. Zawodnik Cannondale Factory Racing w 2026 roku nie ukończył jeszcze wyścigu XCO poza pierwszą dwójką, a po zwycięstwach w Lenzerheide i La Thuile jeszcze mocniej umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

Jego przewaga jest tak duża, że nawet komplet punktów Adriena Boichisa w XCC i XCO, przy jednoczesnym zerowym dorobku Martina, nie odebrałby mu pozycji lidera przed letnią przerwą. To pokazuje skalę dominacji Francuza, ale też nie oznacza, że w Andorze zabraknie emocji. Martin przed rokiem był w Pal Arinsal drugi, przegrywając tylko z Tomem Pidcockiem. Brytyjczyk w tym czasie ściga się w Tour de France, więc lider Pucharu Świata będzie miał idealną okazję, by poprawić wynik sprzed dwunastu miesięcy.

Boichis na pewno nie odda pola bez walki. Mathis Azzaro po drugim miejscu w La Thuile pokazał, że potrafi być groźny także na olimpijskim dystansie, a Bjorn Riley konsekwentnie zbiera punkty i pozostaje jednym z najbardziej regularnych zawodników tej części sezonu. Andora może więc nie zmienić lidera, ale może mocno ustawić układ sił przed drugą częścią roku.
Short track z otwartą walką o prowadzenie
O ile w XCO liderzy mają już solidne poduszki bezpieczeństwa, o tyle w short tracku sytuacja pozostaje znacznie bardziej otwarta. W klasyfikacji mężczyzn matematyczne szanse na wyjazd z Andory w koszulce lidera ma aż sześciu zawodników. Największe emocje powinien przynieść pojedynek Mathisa Azzaro i Adriena Boichisa, których dzieli tylko 55 punktów.

Wśród kobiet sytuacja jest bardziej klarowna. Sina Frei prowadzi w klasyfikacji generalnej XCC, a jedyną zawodniczką, która może ją dogonić już w Pal Arinsal, jest Jenny Rissveds. Szwedka musiałaby jednak odrobić aż 170 punktów. Frei jako jedyna zawodniczka wygrała w tym sezonie więcej niż jeden wyścig XCC, ale Rissveds też ma czym straszyć, bo po triumfie w La Thuile powiększyła swój rekord zwycięstw w short tracku do dziewięciu.

Na papierze faworytką piątkowego ścigania będzie jednak Alessandra Keller. Szwajcarka ma w Pal Arinsal stuprocentową skuteczność w XCC, wygrywając tutaj w latach 2022, 2023 i 2025. Jeśli jakaś trasa ma pomóc jej wrócić na szczyt, to właśnie ta.
Höll walczy już nie tylko z rywalkami, ale też z własnymi rekordami
W downhillu kobiet Valentina Höll po raz kolejny pokazuje, że dla większości rywalek punkt odniesienia znajduje się bardzo wysoko. Austriaczka z Commencal Schwalbe by Les Orres wygrała w La Thuile i szybko zamazała słabszy występ z Lenzerheide, gdzie zajęła dopiero dziesiąte miejsce. Po pięciu rundach ma już cztery zwycięstwa i 363 punkty przewagi nad drugą Lisą Baumann.

Przy czterech rundach pozostałych do końca sezonu Höll może powoli myśleć nie tylko o kolejnym triumfie w klasyfikacji generalnej, ale także o własnych rekordach. Zwycięstwo w Pal Arinsal byłoby jej piątym w sezonie i szesnastym w karierze. To dałoby jej awans na czwarte miejsce w historycznej klasyfikacji zwycięstw, ex aequo z Tracy Moseley i tylko jeden triumf za Sabriną Jonnier.

Rywalki oczywiście nie zamierzają występować wyłącznie w roli tła. Lisa Baumann w dwóch ostatnich rundach była druga, Anna Newkirk jako jedyna poza Höll wygrała w tym sezonie, a Nina Hoffmann ma już na koncie zwycięstwo w Pal Arinsal z 2023 roku. Zabraknie natomiast Tahnée Seagrave, która nie będzie broniła ubiegłorocznego triumfu. Brytyjka zrobiła przerwę od startów, by dojść do siebie po kontuzjach i skupić się na przygotowaniach do mistrzostw świata w downhillu.
Czterech kandydatów do tytułu w DH mężczyzn
Najbardziej otwarta walka o klasyfikację generalną toczy się w downhillu mężczyzn. Amaury Pierron prowadzi, ale jego przewaga nad Finnem Ilesem wynosi zaledwie 12 punktów. Francuz ma ogromne doświadczenie i dwa zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale w tym sezonie jeszcze nie wygrał rundy. Iles triumfował już dwukrotnie, więc Pierron będzie musiał zrobić coś więcej niż tylko regularnie dojeżdżać w czołówce.

Po zwycięstwie w La Thuile do walki mocno wrócił Jordan Williams. Idealny wynik we Włoszech wywindował go w klasyfikacji, a Asa Vermette coraz wyraźniej puka do drzwi elity i wygląda na zawodnika, który prędzej czy później dołączy do grona podwójnych zwycięzców w tym sezonie.
Nie można też skreślać Jacksona Goldstone’a. Tęczowa koszulka mistrza świata nie była dla Kanadyjczyka w 2026 roku szczególnie łaskawa, ale tempo wyścigowe zaczyna wracać. Jeśli wygra w sobotę w Pal Arinsal, jego nazwisko ponownie trzeba będzie wpisać na listę głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa.

Rywalizacja w Pal Arinsal rozpocznie się w piątek 10 lipca od zawodów Pucharu Świata XCC. Potem do gry wejdą downhillowcy oraz zawodnicy XCO. To ostatni taki weekend przed sześciotygodniową przerwą w Pucharze Świata, więc w Andorze nikt nie będzie kalkulował. Jedni będą chcieli odjechać rywalom, inni wrócić do walki o tytuł, a jeszcze inni udowodnić, że druga część sezonu może należeć właśnie do nich.

komentarze