Cinelli Speciale Corsa XCR. Columbus, stal i...3D?
Są w kolarstwie rzeczy, które z biegiem lat nie tyle się starzeją, co dojrzewają. Stal XCR należała właśnie do tej kategorii. Materiał dopracowany do granic możliwości, wymagający w obróbce, ale dający w zamian coś, czego przez lata nie potrafił oddać karbon. Charakter jazdy. Czucie drogi. Reakcję, która nie była tylko wynikiem sztywności, ale sposobu, w jaki rama pracuje pod obciążeniem.
Cinelli wiedziało, co ma w rękach. Projekt XCR od momentu debiutu w połowie lat dwutysięcznych szybko stał się czymś więcej niż tylko kolejną stalową ramą. To była deklaracja, że stal nie jest reliktem, tylko materiałem, który w odpowiednich rękach potrafi konkurować z nowoczesnymi konstrukcjami.

Foto: cinelli-milano
Nowa odsłona Speciale Corsa XCR próbuje tę historię napisać na nowo. I robi to językiem, który w dzisiejszym świecie sprzętu jest modny i nośny. Druk 3D.
Sam materiał pozostaje bez zmian. Columbus XCR to nadal jeden z najbardziej zaawansowanych stopów stosowanych w budowie ram rowerowych. Bezszwowe rury ze stali nierdzewnej, ciągnione na zimno, o bardzo wysokiej wytrzymałości i odporności na korozję. To nie jest stal, którą wybiera się z sentymentu. To stal, którą wybiera się świadomie, wiedząc, że jej obróbka jest trudna, a każdy błąd przy spawaniu może kosztować więcej niż w przypadku karbonu.
Produkcja tych ram nigdy nie była masowa i nadal nią nie jest. Cinelli korzysta z warsztatu Alberto Barco w Padwie, jednego z najbardziej cenionych wykonawców stalowych ram na świecie. To miejsce, do którego nie trafia się przypadkiem. Precyzja spawów, kontrola temperatury i doświadczenie w pracy z cienkościennymi rurami XCR to elementy, których nie da się zastąpić marketingiem.
Na tym tle decyzja o wprowadzeniu drukowanych w 3D muf wydaje się logiczna. Technologia pozwala projektować bardziej złożone węzły, zmieniać rozkład materiału i potencjalnie wpływać na charakterystykę pracy ramy. W teorii otwiera to nowe możliwości.
W praktyce zmienia coś bardzo konkretnego. Ilość materiału w newralgicznych punktach konstrukcji.
Nowe węzły są większe, bardziej rozbudowane, a przez to sztywniejsze. To nie jest przypadek ani błąd produkcyjny. To świadoma decyzja konstrukcyjna. Problem polega na tym, że stal XCR nie potrzebowała dodatkowego usztywniania, żeby być efektywna. Jej przewaga polegała na czymś innym. Na tym, że była wystarczająco sztywna, ale jednocześnie potrafiła pracować.

Foto: cinelli-milano
Nowa rama nadal jest szybka i responsywna. Nie ma tu mowy o konstrukcji ociężałej czy przestarzałej. Ale w porównaniu do poprzedniej generacji pojawia się wyraźna zmiana w odczuciach. Jest mniej płynności, mniej naturalnego tłumienia drgań, mniej tej charakterystycznej dla XCR komunikacji z nawierzchnią.
To nie jest różnica, którą zobaczy się w tabeli specyfikacji. To jest różnica, którą czuje się po kilkudziesięciu kilometrach jazdy po normalnych drogach, nie po idealnym alpejskim asfalcie.
Do tego dochodzi masa. Nowa konstrukcja jest cięższa od poprzednika o zauważalny margines. W świecie, w którym nawet stal musi uzasadniać każdy dodatkowy gram, to nie jest detal.
Ciekawy jest też kontekst rynkowy. XCR kiedyś funkcjonował trochę obok głównego nurtu. Dziś konkurencja jest bardziej konkretna. Colnago Steelnovo, nowoczesne stalowe ramy od mniejszych producentów, a także dopracowane konstrukcje karbonowe, które coraz lepiej radzą sobie z tłumieniem drgań. To wszystko sprawia, że XCR przestaje być jedyną sensowną alternatywą dla osób szukających czegoś innego niż karbon.
W tej sytuacji nowa wersja powinna zrobić krok do przodu. Problem w tym, że zamiast tego robi krok w bok.
Nie pomaga też warstwa wizualna. Cinelli zawsze miało w sobie coś z włoskiej nonszalancji połączonej z rzemiosłem. Tutaj widać momenty, w których te dwa światy nie do końca się spotykają. Ręcznie wykończone elementy kontrastują z detalami, które wyglądają zbyt zwyczajnie jak na produkt z tej półki cenowej. To drobiazgi, ale w tej kategorii sprzętu to właśnie drobiazgi budują całość.

Foto: cinelli-milano
Nie zmienia to jednego. Speciale Corsa XCR nadal jest rowerem, który potrafi wywołać emocje. W świecie powtarzalnych, bardzo podobnych konstrukcji karbonowych, stal tej klasy wciąż ma w sobie coś wyjątkowego. Tylko że wcześniej była wyjątkowa również w tym, jak jeździ.
Nowa wersja pokazuje ambicję. Pokazuje, że Cinelli nie chce żyć tylko historią. Ale jednocześnie pokazuje, jak łatwo jest wprowadzić technologię, która wygląda nowocześnie, a niekoniecznie poprawia to, co było już bardzo dobre.
I tu pojawia się najważniejsze pytanie. Czy XCR potrzebował tej zmiany.

komentarze