Rita Malinkiewicz mistrzynią świata! Sześć lat po wypadku zdobywa złoto w Huntsville
Rok temu było srebro. Dziś jest złoto i tęczowa koszulka. Rita Malinkiewicz wygrała w Huntsville wyścig ze startu wspólnego mistrzostw świata w parakolarstwie szosowym w klasie T2. Dla nas ten wynik ma jeszcze jeden wymiar. Pamiętamy Ritę z czasów MTB, pamiętamy jej walkę po wypadku i moment, kiedy informowaliśmy, że po 80 dniach udało się ją wybudzić. Dziś możemy napisać coś znacznie przyjemniejszego: Rita jest mistrzynią świata.
Złoto rozstrzygnęło się na finiszu
Wyścig kobiet w klasie T2 liczył 27,6 km i został rozegrany na dwóch rundach. Rita Malinkiewicz przejechała dystans w czasie 52:05, ze średnią prędkością 31,8 km/h. Dokładnie taki sam czas otrzymały Chinka Wu Wenxi oraz Szwajcarka Celine van Till, więc o kolejności na podium zdecydował finisz. Polka przecięła linię jako pierwsza, Wu zdobyła srebro, a van Till brąz. Czwarta Emma Lund straciła do prowadzącej trójki zaledwie trzy sekundy.
To wynik tym bardziej znaczący, że van Till była zawodniczką, która przed rokiem odebrała Ricie złoto w Ronse. Wówczas Szwajcarka wygrała wyścig ze startu wspólnego, a Rita zdobyła srebro. Tym razem role się odwróciły. Dwa dni wcześniej Rita była jeszcze czwarta w mistrzowskiej jeździe indywidualnej na czas, tracąc 1:09,73 do zwycięskiej van Till. Najważniejszy start tych mistrzostw zakończyła już na najwyższym stopniu podium.
Jeszcze niedawno walczyła o powrót do życia
Historię Rity nasi czytelnicy znają od lat. Zanim trafiła do parakolarstwa, ścigała się w MTB, reprezentowała Polskę i wygrywała krajowe wyścigi. Pojawiała się również wielokrotnie na VeloNews, nie tylko jako bohaterka naszych materiałów, ale i jako nasza redakcyjna koleżanka. Była częścią tego samego kolarskiego środowiska, które 1 czerwca 2020 roku zamarło po informacji o potwornym wypadku w Wilkowicach.
Rita i Katarzyna Konwa jechały wtedy na rowerową ustawkę, kiedy doszło do czołowego zderzenia z samochodem. Obrażenia Rity były niezwykle poważne. Przez wiele tygodni pozostawała w śpiączce, przeszła liczne operacje, a później rozpoczęła długą rehabilitację i naukę podstawowych czynności właściwie od początku. W styczniu 2021 roku pisaliśmy, że po 80 dniach udało się ją wybudzić, a podczas rehabilitacji zaczynała chodzić z pomocą fizjoterapeutów i ponownie kręcić pierwsze kilometry na rowerze stacjonarnym.

Trycykl początkowo wcale nie był miłością od pierwszej jazdy
Do wyczynowego ścigania Rita wróciła już w parakolarstwie. W klasie T2 startuje na trycyklu, czyli rowerze trójkołowym. Początki wcale nie były łatwe. Sama wspominała, że po pierwszej próbie jazdy skończyła w rowie i stwierdziła, że na czymś takim jeździć się po prostu nie da. Dała jednak trycyklowi kolejną szansę. W 2025 roku, w swoim pierwszym sezonie na tym sprzęcie, została wicemistrzynią świata.
Sezon 2026 tylko potwierdził, że srebro z Belgii nie było przypadkiem. Malinkiewicz wygrywała już w Pucharze Świata, a po trzech rundach całego cyklu zajmowała drugie miejsce w klasyfikacji WT2. Do Huntsville przyjechała więc już nie jako ciekawostka czy zawodniczka wracająca po dramatycznej historii, ale jako jedna z najlepszych parakolarek świata.
Dziś nie potrzeba wielkich słów
Sześć lat temu pisaliśmy o walce o jej zdrowie, rehabilitacji i zbiórce pieniędzy. Wtedy sam fakt, że Rita ponownie siedziała na rowerze stacjonarnym, był wiadomością, która potrafiła poprawić nam dzień. Dzisiaj siedzi na trycyklu i pokonuje najlepsze zawodniczki świata.
Nie trzeba chyba szukać tutaj bardziej wyszukanej puenty. Rita Malinkiewicz jest mistrzynią świata. I cholernie dobrze móc napisać właśnie takie zdanie.
Foto główne: Paracycling Team Poland. Zdjęcie w tekście: Facebook Rity Malinkiewicz.

komentarze