Campagnolo po 93 latach otwiera drzwi inwestorowi. Za SPAC stoi człowiek, który ma już Pinarello
Campagnolo przez ponad dziewięć dekad pozostawało firmą rodzinną i jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli włoskiego przemysłu rowerowego. Teraz w Vicenzy zaczyna się nowy rozdział. Szwajcarski SPAC SA obejmie mniejszościowy pakiet udziałów w Campagnolo, a za inwestorem stoi Ivan Glasenberg – miliarder, którego nazwisko w ostatnich latach coraz częściej pojawia się w świecie kolarstwa. To właśnie do niego należy już większościowy pakiet Pinarello, a jego inwestycje obejmują również Q36.5 i profesjonalną ekipę Pinarello Q36.5.
Rodzina Campagnolo pozostanie większościowym udziałowcem i zachowa kontrolę nad przedsiębiorstwem. Nie ujawniono ani wielkości sprzedawanego pakietu, ani wartości transakcji. Jej zamknięcie przewidywane jest w ciągu około miesiąca, po spełnieniu standardowych warunków wymaganych przy tego typu operacjach.
Za legendą stoją dziś również bardzo konkretne liczby
Moment wejścia nowego inwestora nie jest przypadkowy. Campagnolo ma za sobą trudne lata, podczas których musiało mierzyć się zarówno z kryzysem całej branży rowerowej, jak i ze znacznie słabszą niż kiedyś pozycją na rynku napędów. Według danych przytaczanych przez włoskie media firma w latach 2023–2025 zanotowała łącznie ponad 24 mln euro strat. W 2025 roku pojawiła się nawet perspektywa dużych redukcji zatrudnienia we Włoszech, której ostatecznie udało się uniknąć dzięki porozumieniu ze związkami zawodowymi i zastosowaniu elastycznego ograniczenia czasu pracy.
Problem Campagnolo jest jednak szerszy niż gorszy okres na rynku. Marka, która przez dekady była niemal synonimem najwyższej klasy osprzętu szosowego i zdobywała największe wyścigi świata, stopniowo oddawała pole Shimano i SRAM. Szczególnie dobrze widać to w zawodowym peletonie, gdzie obecność włoskiego producenta skurczyła się do poziomu trudnego do wyobrażenia jeszcze kilkanaście lat temu. Campagnolo samo wskazuje dziś powrót do mocniejszych relacji z profesjonalnym kolarstwem jako jeden z celów kolejnego etapu rozwoju.

Campagnolo próbuje odwrócić trend
Nie oznacza to, że firma przespała ostatnie lata. W 2023 roku pojawił się bezprzewodowy Super Record Wireless 12s, dwa lata później Campagnolo zdecydowało się na znacznie poważniejszą zmianę i zaprezentowało Super Record 13. W 2026 roku dołączył do niego Record, wypełniając istotną lukę w ofercie. To już nie są kosmetyczne aktualizacje produktów, ale próba przebudowania gamy napędów na kolejne lata.
Problem polega na tym, że współczesny rynek komponentów wymaga ogromnych inwestycji. Elektronika, oprogramowanie, łączność, rozwój nowych produktów i ich przemysłowe wdrożenie kosztują znacznie więcej niż w czasach, gdy przewagę można było budować przede wszystkim mechaniką. Do tego dochodzi OEM – obecność fabrycznego osprzętu Campagnolo w nowych rowerach jest dziś nieporównywalnie mniejsza niż Shimano czy SRAM. Właśnie pogłębienie współpracy z producentami rowerów Campagnolo wymienia jako jeden z głównych obszarów, w których mają pomóc pieniądze i doświadczenie SPAC.
Człowiek, który kupił Pinarello
Tu historia robi się jeszcze ciekawsza. SPAC SA jest holdingiem z siedzibą w Zurychu powiązanym z Ivanem Glasenbergiem, byłym szefem Glencore i jednym z najbogatszych ludzi związanych obecnie z branżą rowerową. W 2023 roku Glasenberg przejął od funduszu L Catterton większościowy pakiet Pinarello. Według branżowych doniesień za firmę zapłacono około 200 mln euro, a kolejne około 50 mln euro miało zostać przeznaczone na jej rozwój.
Glasenberg jest również związany z Q36.5 oraz zespołem Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, którego największą gwiazdą jest Tom Pidcock. Zespół korzysta obecnie z rowerów Pinarello wyposażonych w komponenty SRAM. Nietrudno więc wyobrazić sobie Campagnolo wracające na najwyższy poziom zawodowego kolarstwa właśnie tą drogą, ale na razie byłaby to wyłącznie spekulacja.
Samo Campagnolo bardzo wyraźnie zaznacza, że będzie działało niezależnie od pozostałych rowerowych inwestycji SPAC, w tym Pinarello. Relacje z producentami rowerów i partnerami handlowymi mają być prowadzone na dotychczasowych zasadach. Formalnie nie powstaje więc żaden włosko-szwajcarski koncern łączący Pinarello, Campagnolo i Q36.5 pod jednym operacyjnym dachem.

Powrót do zawodowego peletonu jest jednym z celów
Znacznie ważniejsze jest to, co Campagnolo mówi wprost. Nowy kapitał ma zostać wykorzystany do rozwoju technologii i produktów, modernizacji działalności, rozwoju marek Campagnolo i Fulcrum oraz odbudowy relacji z największymi producentami rowerów. Firma zapowiada również mocniejsze związanie się z elitarnym kolarstwem i profesjonalnymi wyścigami, które przez dziesięciolecia były jednym z fundamentów jej wizerunku.
To może być szczególnie istotne. Campagnolo przez lata budowało swoją pozycję nie tylko katalogiem produktów, ale zwycięstwami odniesionymi na jego komponentach. Gdy włoski osprzęt niemal zniknął z najwyższego poziomu zawodowego peletonu, marka straciła również jedno z najważniejszych miejsc, w których mogła pokazywać swoje produkty i rozwijać je wspólnie z najlepszymi zawodnikami.
To jeszcze nie sprzedaż Campagnolo
Łatwo byłoby więc opisać tę transakcję jako koniec rodzinnej historii Campagnolo. Tyle że byłoby to nieprawdą. Rodzina zachowuje większość udziałów i kontrolę nad przedsiębiorstwem, firma pozostaje w Vicenzy, a SPAC wchodzi do niej jako inwestor mniejszościowy. Campagnolo deklaruje również dalszy rozwój zarówno napędów, jak i kół sprzedawanych pod markami Campagnolo oraz Fulcrum.
Zmiana jest jednak znacząca. Firma założona przez Tullio Campagnolo w 1933 roku po raz pierwszy otwiera się na kapitał człowieka, który w ciągu kilku lat zbudował bardzo mocną pozycję w europejskim biznesie rowerowym. Dla Campagnolo może to oznaczać pieniądze i czas potrzebne do odzyskania części tego, co marka straciła w ostatniej dekadzie.
Czy wystarczy to, aby charakterystyczne logo z Vicenzy ponownie stało się częstym widokiem na rowerach najlepszych zawodników i w fabrycznych specyfikacjach największych producentów? Tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że po latach stopniowej utraty pozycji Campagnolo nie zamierza ograniczyć się do roli marki żyjącej własną historią. I właśnie dlatego wejście SPAC może być jedną z ważniejszych zmian w firmie od wielu lat.

komentarze