1080 gramów za komplet. Mavic zbudował najlżejsze Crossmaxy w historii
Mavic mocno odchudził swoje topowe koła XC. Nowe Crossmax Ultimate mają według producenta ważyć zaledwie 1080 gramów za komplet. To około 300 gramów mniej od poprzedniej generacji. Francuzi sięgnęli po nowe obręcze, karbonowe szprychy, tytanowe nyple i przeprojektowane piasty, ale nie poszli w ekstremalnie wąską obręcz – wewnętrzna szerokość nadal wynosi 30 mm.
Crossmax to jedna z tych nazw, których nie trzeba przedstawiać nikomu, kto pamięta początki lekkich kół do cross-country. Przez lata konkurencja jednak nie spała, a okolice 1200 gramów przestały robić wrażenie w najwyższej klasie. Mavic odpowiedział dość konkretnie. Nowe Crossmax Ultimate mają ważyć 500 gramów z przodu i 580 gramów z tyłu.
Łącznie daje to deklarowane 1080 gramów za komplet 29-calowych kół. Poprzednie Crossmax Ultimate zbliżały się do 1400 gramów, więc nie mówimy o kosmetycznej zmianie. Mavic zdjął około 300 gramów z jednego zestawu.
Odchudzili praktycznie wszystko
Największa zmiana nie sprowadza się do jednego elementu. Francuzi przebudowali cały system. Karbonowa obręcz ma 30 mm szerokości wewnętrznej, 36 mm zewnętrznej i 25 mm wysokości. Zastosowano nowy układ warstw włókna, określany przez Mavica jako Adaptive Lay-up Technology. Materiał ma być rozmieszczony zależnie od obciążeń występujących w poszczególnych częściach obręczy, zamiast utrzymywania jednakowej grubości na całym obwodzie.
Według producenta pozwoliło to zdjąć około 50 gramów z każdej obręczy. Mavic nie próbował przy tym ratować wyniku na wadze przez zwężanie koła. 30 mm wewnątrz odpowiada dzisiejszym oponom XC o szerokości 2,3–2,4 cala i jest już właściwie standardem w sprzęcie wyścigowym.
20 karbonowych szprych
Kolejne gramy zniknęły na szprychach. Zamiast 24 zastosowano po 20 prostych karbonowych szprych w każdym kole, zaplecionych na dwa krzyże. Do tego dochodzą tytanowe nyple.
To ciekawy kierunek również dlatego, że karbonowe szprychy jeszcze niedawno były rozwiązaniem spotykanym głównie w bardzo drogich konstrukcjach małych producentów. Dzisiaj trafiają do seryjnego Crossmaxa – modelu należącego do jednej z najbardziej rozpoznawalnych rodzin kół MTB.

Nowe piasty i ID360 Light
Odchudzanie objęło również środek koła. Przednia piasta ma ważyć 105 gramów, tylna 180 gramów w konfiguracji XD z mocowaniem tarczy na sześć śrub. W środku pracują ceramiczne łożyska.
Mavic zmodyfikował także mechanizm wolnobiegu ID360. W wersji Light zastosowano 40-punktowy system zazębienia oraz zmienioną sprężynę, której zadaniem jest ograniczenie oporów podczas jazdy bez pedałowania. Dostępne będą bębenki SRAM XD i Shimano Micro Spline, a koła można zamówić zarówno z mocowaniem tarcz Center Lock, jak i na sześć śrub.

1080 gramów, ale nie za wszelką cenę
Najciekawsza w nowych Crossmaxach nie jest nawet sama liczba 1080. Lżejsze zestawy XC już istnieją i granica kilograma została wcześniej przekroczona. Mavic próbuje jednak połączyć bardzo niską masę z parametrami, które nie wyglądają jak specyfikacja koła stworzonego wyłącznie do ważenia.
Obręcz pozostaje szeroka, producent określa koła jako zgodne z ASTM Level 3, a maksymalna dopuszczalna masa systemowa wynosi 135 kg. To wyjątkowo dużo jak na zestaw ważący niewiele ponad kilogram.
Mavic podaje również, że przed premierą przeprowadził 57 różnych testów laboratoryjnych. Znacznie ciekawszym sprawdzianem jest jednak Puchar Świata. Crossmax Ultimate nie pojawiły się w Les Gets prosto z pudełka – zawodnicy ekip Mondraker i KTM Factory XC korzystają z prototypów od początku sezonu 2026. Koła mają już na koncie między innymi zwycięstwo Katrin Embacher w Pucharze Świata U23 oraz kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce elity.

Cena też jest z najwyższej półki
Crossmax Ultimate kosztują 2299 euro za komplet. W zestawie znajdują się zawory i taśmy tubeless oraz pokrowce na koła.
To oczywiście sprzęt skierowany przede wszystkim do zawodników i osób budujących rowery bez większego oglądania się na koszt każdego urwanego grama. Ale 1080 gramów przy obręczy 30 mm i limicie systemowym 135 kg pokazuje, jak bardzo przesunęła się granica w konstrukcji kół XC. Jeszcze niedawno taki wynik oznaczał egzotyczny zestaw budowany na zamówienie. Teraz pojawia się na seryjnych Crossmaxach.

komentarze