Z dala od toru. Dlaczego Bartosz Zmarzlik buduje formę na rowerze
Na górskiej drodze w hiszpańskim Calpe wśród kolarzy wspinających się na słynny podjazd Coll de Rates jedzie Bartosz Zmarzlik. Nie ma tu stadionu, tłumu kibiców ani zapachu metanolu. Jest asfalt, rower szosowy i kilkadziesiąt kilometrów do przejechania.
To właśnie w takich miejscach zaczyna się forma Mistrza Świata na żużlu.
Na pierwszy rzut oka kolarstwo i żużel mają ze sobą niewiele wspólnego. Jedno kojarzy się z wielogodzinnym wysiłkiem i spokojnym rytmem pedałowania. Drugie z krótkimi, niezwykle intensywnymi wyścigami, które trwają zaledwie kilkadziesiąt sekund.
A jednak rower od lat jest ważnym elementem przygotowań wielu żużlowców.

Fot: Bartosz Zmarzlik/Facebook
Minuta wyścigu, godziny przygotowań
Pojedynczy bieg żużlowy trwa niewiele ponad minutę. W trakcie jednego turnieju zawodnik musi jednak kilka razy wejść na maksymalną intensywność i szybko odzyskać siły przed kolejnym startem.
Dlatego ogromne znaczenie ma wydolność tlenowa, czyli zdolność organizmu do regeneracji między kolejnymi wysiłkami.
Jazda na rowerze pozwala ją rozwijać, a przy tym nie obciąża stawów tak jak bieganie. Dzięki temu zawodnicy mogą trenować długo i budować solidną bazę kondycyjną przed sezonem.
Kilka tysięcy kilometrów rocznie
W przygotowaniach Bartosza Zmarzlika trening kolarski zajmuje ważne miejsce. W jego planie pojawiają się kilkugodzinne jazdy wytrzymałościowe, a w ciągu roku mistrz świata potrafi przejechać kilka tysięcy kilometrów.
Dla zawodowego kolarza nie byłaby to imponująca liczba. Dla sportowca, którego główną dyscypliną jest żużel, to już bardzo solidna objętość treningowa.
Rower nie zastępuje oczywiście treningu na torze. Ten nadal obejmuje jazdę na motocyklu, trening siłowy i przygotowanie motoryczne. Jazda w siodle jest raczej fundamentem kondycji, który pozwala lepiej wytrzymać intensywność zawodów.

Fot: Bartosz Zmarzlik/Facebook
Zimowe kilometry w ciepłym klimacie
Kolarskie treningi często pojawiają się podczas zimowych zgrupowań. Gdy w Polsce pogoda nie sprzyja treningom na zewnątrz, zawodnicy wyjeżdżają do cieplejszych regionów Europy.
Jednym z takich miejsc jest właśnie Calpe w Hiszpanii, dobrze znane zawodowym kolarzom. To tam reprezentacja Polski trenowała między innymi na podjeździe Coll de Rates, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc zimowych przygotowań.
Rower pojawiał się także podczas innych wyjazdów, między innymi na Malcie. Treningi często odbywają się w grupie, razem z kolegami z kadry lub członkami sztabu szkoleniowego.
Dwa różne światy
Żużel i kolarstwo wyglądają jak sporty z dwóch różnych światów. Jeden to kilkadziesiąt sekund walki w huku silników. Drugi – godziny spokojnego wysiłku na szosie.
W przygotowaniach fizycznych coraz częściej się jednak uzupełniają.
Bo zanim Bartosz Zmarzlik pojawi się na stadionowym torze i rozpędzi motocykl do ponad stu kilometrów na godzinę, sporą część pracy wykonuje dużo wcześniej, spokojnie kręcąc kilometry na rowerze.

Fot: Bartosz Zmarzlik/Facebook

komentarze