Każdy chce przejechać Stany wzdłuż i w poprzek...

Dobiegł końca Race Across America, najdłuższy i prawdopodobnie najtrudniejszy ultramaraton rozgrywany w formule z suportem. Tegoroczna trasa nie sprzyjała biciu rekordów czasowych, ale skutecznie selekcjonowała tych najmocniejszych fizycznie i mentalnie. Race Across America (RAAM) rozgrywany jest w połowie czerwca, zawodnicy jadący solo, w parach lub drużynach czteroosobowych i ośmioosobowych, mają do pokonania ponad 4800 kilometrów i 51 tys. metrów przewyższenia. W tym roku na starcie stanęło 38 solistów (zarówno kobiet i mężczyzn) i 38 zespołów (w różnych kategoriach ilościowych i wiekowych, nawet dość niespotykanych: np. 4-osobowa drużyna żeńska Serpentine Golden Girls w kategorii 70-74 lata!). Do mety nie dotarło 6 zespołów i 13 solistów, co pokazuje, że trasa i warunki nie były lekkie.

Foto: M Więcki

Zwycięzcą solo open i swojej kategorii wiekowej, co można było przewidzieć, został ponownie Christoph Strasser. Austriak wykręcił czas 8 dni 6 h i 16 minut. Ponownie nie udało się mu zejść poniżej zakładanych 8 dni, ale w tym roku można zwalić to na naprawdę złą pogodę – śnieżyce i przeciągające się deszcze – oraz na liczne objazdy w związku z podtopieniami w drugiej połowie trasy. Jest to rekordowe, szóste zwycięstwo Strassera w RAAM i zarazem wygrana trzeci rok z rzędu. W kategorii kobiet solo wygrała Brazylijka Daniela Genovesi z czasem 10 dni 17h i 59 minut. Do ostatnich kilometrów toczyła zażartą walkę z Leah Goldstein, która na metę wpadła tylko dwie godziny później.

Foto: Lex Karelly

Warto zauważyć jak bardzo Strasser odstaje poziomem od innych zawodników. Kolejny na mecie, doskonały słoweński ultrakolarz Marko Baloh, potrzebował ponad doby więcej na pokonanie trasy (jego czas 9 dni 16h 57min). Zaraz za nim uplasował się nowicjusz Jakob Olsen (9 dni, 19h). Poziom Strassera wydaje się być nieosiągalny dla światowej czołówki w wyścigach ultra, należałoby to wziąć pod uwagę podczas jakichkolwiek spekulacji odnośnie szans na pokonanie jego czy jego rekordów czasowych, w tym czy innych wyścigach.

Foto: Lex Karelly

Tymczasem Michał Więcki, o którym pisaliśmy na początku czerwca, zakończył swój wyścig na trasie Trans Ama po 22 dniach i 20 godzinach. Trasę miał prawie dwukrotnie dłuższą i pokonywał ją, przypomnijmy, bez wspomagania drużyny. Musiał też zmierzyć się z najgorszymi warunkami od lat: od zamieci śnieżnych i zamkniętych, oblodzonych dróg w wyższych górach, przez spore deszcze i podtopienia w niższych położeniach. Nie są to łatwe warunki, gdy cały swój dobytek wiezie się ze sobą, w małej torbie podsiodłowej. Dołożyć do tego trzeba jeszcze kilkadziesiąt awarii typu pęknięta dętka i zniszczona opona. Gratulacje za ukończenie tego wymagającego wyzwania!

Foto: M Więcki

Więcej statystyk na stronie https://www.raceacrossamerica.org/


o autorze

Piotr Szafraniec

Nieuleczalnie chorujący od ponad 20 lat na pasję do roweru. Próbował uciec od swojej choroby łowiąc olbrzymie dorsze na kole podbiegunowym, jednak przegrał tą walkę i zaraża teraz swoim ADHD na szosowych zjazdach. Dzieli się...

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl