Mimo braku kończyny zwiedza całą Europę. Szlakami zamków.

Z perspektywy roweru przemierzany świat wygląda zupełnie inaczej niż z okna samochodu, pociągu, czy samolotu. Porównać można to do obserwowania miejsc, krajobrazów i ludzi z siodła na koniu, czy pieszo wieki temu. Każdy, kto zasmakował tego rodzaju podróży, wraca do nich ponownie i z sentymentem powraca myślami do przelatujących przed oczami kadrów z wypraw. Rafał dzięki najnowocześniejszej technologii i swojemu samozaparciu, realizuje swoje małe i duże marzenia. Wyzwania jakie stawia przed samym sobą budzą podziw u ludzi w pełni sprawnych. Mieszka na wschodzie Mazowsza i pracuje w branży zaopatrzenia ortopedycznego, co daje mu ogromną wiedzę na temat tego jaki sprzęt (proteza) i jak wykonana - jest w stanie dać aż takie możliwości i taką samodzielność, by pozwolić sobie czasem na szalone wyjazdy w samotności.

- Jak dajesz sobie radę podczas takich wypraw będąc niepełnosprawnym?

Staram się być bardzo samodzielny i niezależny. Tak żeby móc oderwać się nawet na kilka dni od cywilizacji i dać sobie radę. Zarówno pod względem prowiantu, pogody jak i rozmaitych usterek roweru. Ma to swoją cenę pod postacią większego bagażu. Ale coś za coś. Nie lubię być uwiązany do turystycznych szlaków i stresować się, że jeśli się spóźnię do sklepu to będę cały wieczór i ranek chodził głodny. Poza tym nie sypiam u ludzi ale w dziczy pod namiotem. Im dalej od ludzkich osad - tym lepiej, bezpieczniej. Kiedy teren jest zbyt stromy - pcham rower pieszo. Latem podróżuję w krótkich spodenkach, żeby wszyscy widzieli "że bez nogi też się da !" . I żeby przestawali stękać oznajmiając światu jak im ciężko na górskich szlakach. Zwykle chudnę od skrajnego wysiłku (a nie mając nogi taki wysiłek w takim terenie i z takim bagażem to codzienność) więc toczę walkę o obwody swojej amputowanej nogi. Bo kiedy nazbyt spadają - spada mi też proteza dopasowana precyzyjnie do ciała i mam problem... Bo nie mogę wówczas ani iść ani jechać. Jest cały szereg rozmaitych tego typu bolączek, przeciwności, które muszę pokonać. Ale daję radę.

-Ze zdjęć, które nam udostępniłeś widać że nie ma dla Ciebie złej pogody, organizujesz sobie również wyprawy zimowe?

Podróżuję w każdą pogodę i o każdej porze roku. Minionej zimy zaliczyłem trzy wyprawy z noclegami pod namiotem. Więc nieustannie zbieram doświadczenie i mogę porywać się dzięki temu na coraz śmielsze pomysły.

-Słyszeliśmy że w najbliższych planach masz bardzo ciekawą trasę po rumuńskich Karpatach, szlakami zamków. Również tych władanych przez Włada Palownika Draculę.

W Karpatach zamierzam wbrew typowemu "odhaczeniu" jakiego dokonują rowerzyści, dwóch najwyższych dróg w tym kraju (trasa transfogaraska i transalpina) zaszyć się również z dala od utwardzonych dróg i ludzkich ścieżek. Chcę zmierzyć się z emocjami spania w karpackich lasach, pośród największej populacji niedźwiedzi brunatnych w Europie oraz największej populacji wilków. Staram się maksymalnie wiele dowiedzieć o tych zwierzętach, żeby zminimalizować ryzyko jakiegokolwiek konfliktu. Szczególnie nocą, podczas pobytu w namiocie. W końcu to ja będę się wdzierał na ich teren a nie odwrotnie. Zamków będzie cała lista ale tym będę się chwalił nieco później, tak aby wszystko było sprawdzone, pewne.

-Jak wyglądają Twoje dzienne dystanse , zarówno w terenie, jak i na szosie ?

W temacie dystansu - wszystko zależy od ilości gór do zdobycia i nasilenia atrakcji. Zdobywanie kilometrów nie jest moim celem. Ja chcę żyć odwiedzanymi krainami, mieć czas na obozowanie i poznawanie okolic. A przede wszystkim na zwiedzanie zamków. Minimalny dzienny dystans w górach to około 30km. Maksymalnie, jadąc większość szosą - zdarzało mi się przekraczać 100km.

-Skoro musisz sobie radzić w terenie sam, jesteś zmuszony do nietypowego wyposażenia, które pomaga podczas przejazdu.

Tak, mam różne elementy wyposażenia wyprawowego, które dla tej bardziej "cywilizowanej" grupy podróżników mogą się wydać dziwne. Np. rozkładaną piłę ogrodniczą do cięcia drewna na ogniska. Niezastąpiona ! Wożę znacznie więcej wody (co za tym odpowiednich zbiorników na nią) niż przeciętny turysta. Kiedy jest upał a ja wbijam się w góry, w których nie wiem czy napotkam do kolejnego dnia jakiś strumień - miewam do 10 litrów wody na picie, gotowanie i toaletę za razem. Jeśli mam apetyt na wieczorne piwo przy ognisku - waga rośnie.

- Twoja niepełnosprawność. Nie wszystko zapewne wygląda tak różowo na co dzień. Widać w Tobie radość życia, ale czy nie stwarza Ci ona problemów w normalnym życiu?

Jestem już po jednej operacji kolana (nawet jedna z moich relacji video z wyprawy się od tego zaczyna) i po średnio udanej operacji stawu skokowego, po której miałem spore komplikacje i jeździłem przez prawie 2 miesiące na wózku inwalidzkim (październik, listopad 2015 roku). Ale staram się podnosić i iść dalej. Mam dwie przepukliny na kręgosłupie - też mnie ograniczają i potrafią dopiec. Ale większość ludzi nic o tym nie wie bo nie marudzę tylko robię swoje. Trzeba żyć, oddychać pełną piersią bo czas biegnie jak szalony i drugiego życia już nie będzie. Do tego mam rodzinę, dzieci, obowiązki i łączę jak potrafię wszystko, starając się zachować równowagę. Na najbardziej wymagających wyprawach używam protezy z kolanem hydraulicznym Ottobock która jest całkowicie wodoszczelna i mogę nawet zanurzać się w niej w wodzie.

-Jakie kraje pozostawiłeś na swoich przetartych szlakach zamkowych ?

Dotąd przemierzałem rowerem Słowację, Czechy, Węgry, Niemcy, Luksemburg, Francję, Litwę. W Polsce odwiedziłem ponad 300 zamków (ale nie tylko na rowerze ), a poza granicami głównie na rowerze ponad setkę. Najdłuższa moja wyprawa to 34 dniowa letnia wyprawa 2015 - Niemcy, Luksemburg, Francja. Najdłuższy dzienny dystans latem – 211km. Zimą, podczas zamieci śnieżnej , pod wiatr - mój rekord to 160km z pełnymi sakwami. Z tegorocznych ciekawostek - wystartowałem 24 stycznia w pierwszych w Polsce zawodach "Fat Bike Race" w Górach Stołowych, ramię w ramię z doświadczonymi zawodnikami kolarstwa górskiego, downhillu i nie tylko... W sumie towarzystwo z 5 krajów. I na 79 startujących z jedną nogą wyprzedziłem aż 11 z nich ! Miałem ogromną satysfakcję z tego osiągnięcia, tym bardziej że to były moje pierwsze zawody rowerowe w jakich startowałem.

-Życzę Ci by zabrakło Ci szlaków, które chciałbyś przemierzyć i z uśmiechem na twarzy kiedyś usiadł wspominając każdą przebytą trasę. Połamania kół :)

Rafał wykorzystuje swoje podróże przy pisaniu ciekawego bloga o zamkach i ruinach. Ciekawa pasja  na dwóch kółkach. Jednak każda wyprawa pochłania sporą część jego budżetu rodzinnego, dlatego liczy na wsparcie firm, czy osób prywatnych w przygotowaniu ekwipunku na trudną wyprawę do Transylwanii.

Kontakt z Rafałem Gręźlikowskim :

https://www.facebook.com/Zamki-ruiny-i-legendy-488...

http://zamczyska.blog.onet.pl/


o autorze

Piotr Szafraniec

Nieuleczalnie chorujący od ponad 20 lat na pasję do roweru. Próbował uciec od swojej choroby łowiąc olbrzymie dorsze na kole podbiegunowym, jednak przegrał tą walkę i zaraża teraz swoim ADHD na szosowych zjazdach. Dzieli się...

komentarze

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl