Policyjny motocykl jechał pod prąd trasy. Dwóch kolarzy znalazło się na ziemi

Tom Pidcock był drugi w Tre Valli Varesine. W normalnych okolicznościach pewnie rozmawiałby po wyścigu o tym, gdzie przegrał finisz z Jarno Widarem i czy dało się rozegrać ostatnie kilometry inaczej. Tym razem miał jednak znacznie ważniejszy temat. Kilka okrążeń przed metą policyjny motocykl jechał w przeciwnym kierunku po trasie wyścigu i zderzył się z dwoma jego kolegami z Pinarello-Q36.5. Marcel Camprubí i Thomas Gloag jechali wtedy z przodu grupy, pracując dla swojego lidera. Camprubí pozbierał się i ruszył dalej, Gloag zakończył ściganie z rozciętym kolanem, które trzeba było zszyć. Pidcock przyznał po finiszu, że kiedy zobaczył swoich zawodników na ziemi, sam chciał przerwać wyścig. Trudno mu się dziwić. Upadek w peletonie jest ryzykiem wpisanym w kolarstwo, policyjny motocykl nadjeżdżający z przeciwka po trasie wyścigu już nie.

Motocykl z przeciwka

Do wypadku doszło mniej więcej sześć lub siedem okrążeń przed końcem. Pinarello-Q36.5 kontrolowało wtedy sytuację na czele peletonu, wcześniej samotnie pilnując przewagi ucieczki, a później wspólnie z UAE Team Emirates-XRG. Właśnie wtedy z przeciwnego kierunku nadjechał policyjny motocykl. Jak i dlaczego znalazł się tam akurat w chwili, gdy z drugiej strony nadjeżdżali zawodnicy, na razie nie zostało publicznie wyjaśnione. Motocykle są normalną częścią kolumny wyścigu i przez cały dzień przemieszczają się między zawodnikami. Samo wyprzedzanie peletonu czy większej grupy odbywa się zazwyczaj z niewielką różnicą prędkości. Inaczej wygląda jazda pomiędzy porozrywanymi grupkami, gdzie kierowcy mają miejsce, żeby przyspieszyć i nadrobić dystans do kolejnej części wyścigu. Wtedy robi się naprawdę szybko i właśnie dlatego kierowca musi wiedzieć nie tylko, gdzie chce dojechać, ale również co znajduje się przed nim i skąd mogą pojawić się zawodnicy. 

W Varese sytuacja była jeszcze bardziej absurdalna, bo nie chodziło o motocykl za szybko przeciskający się obok grupy. Jechał w przeciwnym kierunku. Doszło do zderzenia z Camprubím i Gloagiem; pierwszy wrócił do wyścigu i ostatecznie dojechał do mety, drugi już nie wystartował ponownie. Pidcock mówił później, że był wściekły i przez chwilę chciał zejść z roweru. „Takie rzeczy nie powinny się zdarzać” – podsumował. Jest w tej historii jeszcze jeden szczegół. W oficjalnym programie Tre Valli Varesine na poniedziałek, dzień przed wyścigiem, wpisano spotkanie dotyczące bezpieczeństwa. Uczestniczyć w nim mieli między innymi kierowcy i motocykliści pojazdów oficjalnych, eskorty techniczne, telewizja, fotografowie i prasa. Następnego dnia policyjny motocykl znalazł się na trasie jadąc prosto na zawodników.

Pidcock pojechał dalej

Pinarello-Q36.5 wróciło do ścigania, a Pidcock kilkanaście kilometrów przed metą zaatakował na ostatnim podjeździe. Jego koło utrzymali tylko Jarno Widar i Matteo Jorgenson. Cała trójka dojechała razem do Varese, gdzie 20-letni Widar okazał się najszybszy i odniósł pierwsze zawodowe zwycięstwo. Pidcock był drugi, Jorgenson trzeci. Sam wynik zszedł jednak na dalszy plan. Pidcock nie narzekał po finiszu na Widara ani nie szukał w wypadku kolegów usprawiedliwienia dla drugiego miejsca. Wrócił do tego, co wydarzyło się wcześniej i co przy odrobinie pecha mogło skończyć się znacznie gorzej niż kilkoma szwami. Zwłaszcza że zawodowy peleton ma jeszcze bardzo świeżo w pamięci śmierć Finlaya Tarlinga.

Dwa miesiące po śmierci Tarlinga

19-letni Finlay Tarling zginął w sierpniu podczas Volta a Portugal po czołowym zderzeniu z samochodem jadącym w przeciwnym kierunku. Okoliczności obu wypadków nie były takie same i nie ma sensu ich zrównywać. W Portugalii chodziło o pojazd spoza kolumny wyścigu, w Varese o policyjny motocykl uczestniczący w zabezpieczeniu imprezy. W obu przypadkach pozostaje jednak ten sam trudny do zaakceptowania obraz: kolarz jedzie trasą zawodów, a z przeciwka pojawia się pojazd. Śmierć Tarlinga uruchomiła kolejną dyskusję o zabezpieczeniu tras. CPA domagało się zmian, UCI wskazywała na działania prowadzone w ramach SafeR, a bezpieczeństwo ponownie znalazło się wysoko na liście problemów zawodowego kolarstwa. Od tamtego wypadku minęły zaledwie dwa miesiące. Dzień przed Tre Valli Varesine samochód pojawił się na trasie Coppa Bernocchi, a dzień później dwóch zawodników zostało potrąconych przez motocykl, który sam był częścią zabezpieczenia wyścigu. Camprubí tym razem wstał i pojechał dalej. Gloag skończył ze szwami na kolanie. Przy spotkaniu rozpędzonego kolarza z jadącym z przeciwka motocyklem bilans mógł wyglądać zupełnie inaczej. Dział: Sport


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl