Europie brakuje mechaników rowerowych

Silnik centralny, bateria i wyświetlacz to tylko najbardziej widoczne elementy współczesnego e-bike'a. Wewnątrz systemu pracują czujniki momentu, prędkości i kadencji, kontrolery oraz oprogramowanie komunikujące poszczególne podzespoły. Błąd wyświetlany na ekranie nie zawsze oznacza uszkodzenie części, którą można po prostu wymienić. Do tego dochodzą rozwiązania stosowane również w tradycyjnych rowerach: elektroniczne napędy, wewnętrzne prowadzenie przewodów, zintegrowane kokpity, hydrauliczne hamulce czy coraz bardziej skomplikowane zawieszenia. Rower stał się bardziej zaawansowany, ale wraz z nim musi rozwijać się zaplecze serwisowe.

To tworzy dość niewygodną sytuację. Od mechanika oczekuje się coraz większej wiedzy, odpowiedzialności i ciągłego szkolenia, podczas gdy – jak wynika z badania – właśnie wynagrodzenie i postrzeganie zawodu są najczęściej wymienianymi przeszkodami w przyciąganiu nowych ludzi.

Nie wystarczy znaleźć 105 tysięcy ludzi

NextGen Mechanics szacuje, że do 2032 roku europejski sektor będzie potrzebował około 105 tys. nowych mechaników. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te stanowiska powstaną dodatkowo. Część nowych pracowników będzie potrzebna do uzupełnienia obecnej luki, część zastąpi osoby opuszczające zawód, a część będzie potrzebna w związku z rozwojem rynku.

Dlatego jednym z głównych postulatów raportu jest stworzenie bardziej uporządkowanej ścieżki wejścia do zawodu. Chodzi o szkolenia, praktyki i kwalifikacje, które byłyby rozpoznawalne nie tylko przez pojedynczego pracodawcę czy producenta. Dziś europejski rynek jest pod tym względem mocno rozdrobniony.

Autorzy raportu wskazują również na potrzebę lepszego finansowania szkoleń oraz zwiększenia atrakcyjności samego zawodu. Bez tego samo zwiększanie liczby kursów może niewiele zmienić. Jeżeli po zdobyciu specjalistycznej wiedzy mechanik nadal będzie mógł zarobić więcej w innej branży technicznej, trudno oczekiwać, że luka kadrowa zacznie szybko znikać.

Klient widzi problem dopiero wtedy, gdy rower się zepsuje

O konsekwencjach braków w serwisach pisaliśmy już wcześniej przy okazji europejskiego badania Shimano. Wynikało z niego, że problemy związane z serwisowaniem rowerów wpływają na częstotliwość jazdy milionów Europejczyków. Nowy raport pokazuje drugą stronę tego samego problemu – za kolejką oczekujących na naprawę stoją warsztaty, które często zwyczajnie nie mają wystarczającej liczby wykwalifikowanych pracowników.

W przypadku zwykłego roweru oznacza to czasem kilka dodatkowych dni bez jazdy. Przy e-bike'u sytuacja może być bardziej skomplikowana. Nie każdy serwis ma dostęp do każdego systemu, odpowiedniego oprogramowania i części, a naprawa wymagająca diagnostyki konkretnego napędu może oznaczać konieczność znalezienia autoryzowanego punktu.

Producenci mogą więc ścigać się na moment obrotowy, pojemność baterii, liczbę przełożeń i kolejne elektroniczne funkcje. Jeżeli jednak równolegle nie będzie rosła liczba ludzi potrafiących ten sprzęt utrzymać przy życiu, problem zacznie być odczuwalny nie w katalogu, lecz przy ladzie serwisu.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl