Kosmetyki w kolarstwie. Co naprawdę warto nakładać przed jazdą, w trakcie i po treningu?

Przed startem zawodowego wyścigu na stole masażysty leżą nie tylko olejki do masażu. Krem pod wkładkę, preparaty rozgrzewające, tłuste środki chroniące skórę przed deszczem, filtry przeciwsłoneczne czy kosmetyki używane po etapie należą do normalnego wyposażenia zaplecza drużyny.

Amator nie potrzebuje całej tej kolekcji. Kilka produktów ma jednak bardzo konkretne zastosowanie, szczególnie gdy jazda trwa wiele godzin albo odbywa się w upale, zimnie i deszczu. Ich znaczenie nie polega na dodawaniu watów, lecz na ograniczaniu problemów, które z czasem mogą zacząć wpływać na samą możliwość kontynuowania wysiłku.

Otarcie, które po godzinie jest drobnym dyskomfortem, po sześciu może uniemożliwić normalne siedzenie na siodle. Poparzenie słoneczne, długo mokra skóra czy wychłodzone stopy również nie są problemami abstrakcyjnymi. Dlatego kolarską kosmetyczkę najlepiej kompletować nie według obietnic na opakowaniu, lecz według problemów, które dany preparat rzeczywiście potrafi ograniczyć.

Otarcia

Okolica kontaktu z siodłem pracuje w wyjątkowo niekorzystnych warunkach. Przez kilka godzin występują jednocześnie nacisk, tarcie, temperatura i wilgoć, a ruch powtarza się tysiące razy. Przegląd badań dotyczących zmian skórnych u kolarzy wskazuje właśnie tarcie, wilgoć, ucisk oraz problemy z dopasowaniem sprzętu jako elementy związane z powstawaniem tzw. saddle sores. Wśród najczęściej wymienianych metod profilaktyki znajdują się dobrze dopasowane spodenki, higiena oraz chamois cream.

Krem pod wkładkę ma przede wszystkim ograniczyć tarcie i stworzyć warstwę oddzielającą skórę od materiału. Poszczególne produkty różnią się konsystencją, trwałością i dodatkami pielęgnacyjnymi, ale mechanizm jest znacznie mniej egzotyczny, niż może sugerować marketing.

Krem najlepiej nakładać przed jazdą w miejsca, w których rzeczywiście występuje tarcie. W zależności od produktu można aplikować go na skórę lub również na wkładkę. Przy bardzo długiej jeździe znaczenie ma trwałość preparatu – lekka formuła, która sprawdza się podczas dwóch godzin treningu, niekoniecznie zachowa swoje właściwości podczas całodziennego ultramaratonu.

Trzeba jednak uważać, żeby kremem nie maskować problemu sprzętowego. Otarcia powracające zawsze w tym samym miejscu, szczególnie jednostronnie, są argumentem za sprawdzeniem pozycji, siodła i spodenek. Kolejna warstwa kosmetyku nie skoryguje asymetrii ani źle dobranego sprzętu.

Przykładów jest sporo: ASSOS Chamois Crème, QM Sports Care Chamois Cream, Morgan Blue Chamois Cream, Muc-Off Luxury Chamois Cream czy Sports Akileïne NOK. Ostatni z nich nie jest produktem stricte kolarskim, lecz kremem przeciwotarciowym dla sportowców. Nie trzeba więc przywiązywać się do konkretnej marki. Ważniejsze są tolerancja skóry, odpowiednia konsystencja i trwałość podczas jazdy.

Rozgrzewanie

Embrocation, warming balm czy warming cream są mocno zakorzenione w kolarstwie, szczególnie w zimnych klasykach i przełajach. Wiele takich preparatów wykorzystuje substancje oddziałujące na receptory termiczne skóry, między innymi kapsaicynę lub związki o podobnym działaniu.

Wrażenie jest bardzo przekonujące: nogi zaczynają piec i wydają się ciepłe. Nie należy jednak utożsamiać tego z przygotowaniem mięśni do intensywnego wysiłku.

Badania nad miejscowo stosowaną kapsaicyną pokazują, że reakcja organizmu zależy od stężenia, powierzchni aplikacji i warunków środowiskowych. W eksperymencie z 2023 roku krem z kapsaicyną nie zmienił podczas wysiłku temperatury głębokiej ani temperatury skóry, tętna, tempa pocenia czy przepływu skórnego, mimo zmiany odczucia termicznego pod koniec próby. Inne badanie wykazało wpływ kapsaicyny na reakcje termoregulacyjne. Nie ma więc podstaw, aby z samego uczucia gorąca wyciągać wniosek, że mięśnie zostały fizjologicznie przygotowane do startu.

Praktyczne zastosowanie preparatu rozgrzewającego jest prostsze: może poprawić komfort podczas zimnego startu. Nie zastępuje natomiast jazdy na trenażerze, spokojnego rozkręcenia przed wyścigiem ani właściwej odzieży.

Do tej grupy należą między innymi QM Sports Care Warming Cream, Sportsbalm Warming Series, BORN Warm Up, Mad Alchemy Embrocation, Premax Warm Up Cream oraz Sports Akileïne START Gel i START Oil. Poszczególne produkty różnią się intensywnością i sposobem działania, dlatego mocniejsze preparaty warto najpierw sprawdzić podczas treningu, a nie w dniu zawodów.

Deszcz 

Rozgrzewanie i ochrona przed wodą to dwie różne funkcje, chociaż niektóre preparaty próbują je łączyć. Przy wielogodzinnej jeździe w deszczu użyteczna może być tłusta warstwa ograniczająca bezpośredni kontakt wody ze skórą.

Stąd w kolarskiej kosmetyczce oleje i balsamy bazujące na substancjach hydrofobowych. BORN Protect Extra, BORN Protect Oil, odpowiednie preparaty QM Sports Care, Sixtus Start Cream czy Sports Akileïne START Oil są przykładami produktów stosowanych przed wysiłkiem w chłodnych i mokrych warunkach. Różnią się składem, konsystencją i intensywnością efektu termicznego, dlatego nie należy traktować ich jako produktów identycznych.

Nie oznacza to, że kosmetyk zastępuje nogawki, ochraniacze na buty czy odpowiednią kurtkę. W wielu sytuacjach odzież będzie skuteczniejszym narzędziem. Preparat barierowy jest raczej dodatkową warstwą ochrony niż alternatywą dla ubioru.

Chłodzenie

Preparaty chłodzące są ciekawe od strony fizjologii. Mentol aktywuje receptory związane z odczuwaniem chłodu, dlatego posmarowana skóra może wydawać się znacznie chłodniejsza, mimo że organizm nie pozbył się dzięki temu istotnej ilości ciepła.

Najnowsza metaanaliza obejmująca 16 badań i 191 uczestników wykazała po miejscowym zastosowaniu mentolu wyraźną poprawę odczucia termicznego, niewielkie zmniejszenie odczuwanego wysiłku oraz mały pozytywny efekt na wydolność. Jednocześnie temperatura głęboka ciała pozostawała bez zmian. Autorzy podkreślają, że efekt jest zależny od warunków i prawdopodobnie wynika przede wszystkim ze zmiany percepcji, a nie zmniejszenia obciążenia cieplnego organizmu.

Dla kolarza to ważne rozróżnienie. Percepcja wysiłku ma znaczenie i poprawa komfortu może być użyteczna. Żel mentolowy nie zastąpi jednak polewania wodą, chłodzenia, odpowiedniego tempa, nawodnienia ani strategii żywieniowej podczas jazdy w upale.

Na rynku znajdziemy między innymi chłodzące preparaty QM Sports Care, Sportsbalm, BORN, Premax czy Sports Akileïne ICE Gel. Niezależnie od marki zasada pozostaje ta sama: intensywność odczuwanego chłodu nie mówi nam, o ile spadła temperatura organizmu.

SPF na słońce

Wielogodzinna ekspozycja na słońce sprawia, że ochrona przeciwsłoneczna powinna być jednym z podstawowych elementów wyposażenia kolarza. Literatura medycyny sportowej zwraca uwagę na szczególną ekspozycję sportowców trenujących na zewnątrz na promieniowanie UV i związane z nim ryzyko uszkodzeń skóry.

American Academy of Dermatology zaleca przy aktywności na zewnątrz preparat o szerokim spektrum ochrony UVA/UVB, SPF co najmniej 30 i odporności na wodę. Przy długim treningu równie ważna jak pierwsza aplikacja jest ponowna – orientacyjnie co dwie godziny oraz po intensywnym poceniu czy kontakcie z wodą.

Kolarz nie potrzebuje przy tym produktu stworzonego specjalnie dla kolarzy. Dobry filtr dermatologiczny może spełniać dokładnie tę samą funkcję. Produkty sportowe mają przewagę wtedy, gdy ich konsystencja lepiej znosi pot, nie spływają łatwo do oczu i są wygodne podczas ponownej aplikacji. Pelotan i Premax są przykładami marek, które oferują ochronę UV kierowaną do osób aktywnych.

W praktyce ważniejsze od logo na tubce są właściwa ochrona, ilość preparatu i ponowna aplikacja.

Po treningu 

Po kilku godzinach jazdy skóra pod obcisłą odzieżą pozostaje ciepła i wilgotna. W okolicy wkładki dochodzi do tego tarcie i ucisk. Dlatego jedną z najprostszych czynności po zakończeniu treningu jest szybkie zdjęcie przepoconych spodenek i umycie skóry.

Ma to więcej praktycznego sensu niż rozpoczynanie regeneracji od kolejnego balsamu.

Kosmetyki oczyszczające bez użycia wody mogą być użyteczne podczas zawodów, etapówek czy wyjazdów, gdy prysznic nie jest od razu dostępny. Jeżeli natomiast skóra jest regularnie podrażniona albo pojawiają się bolesne zmiany w okolicy siodła, problemu nie należy traktować wyłącznie kosmetycznie. Literatura dotycząca saddle sores nadal jest stosunkowo uboga, a utrzymujące się zmiany mogą wymagać odpoczynku i konsultacji medycznej.

Masaż 

Olejek używany przez masażystę ma przede wszystkim zapewnić właściwy poślizg dłoni. Powinien wystarczająco długo pozostawać na skórze, nie powodować podrażnień i pozwalać na komfortową pracę. Jego podstawowej funkcji nie należy mylić z działaniem samego masażu.

Metaanaliza 29 badań obejmujących 1012 uczestników nie wykazała, aby masaż poprawiał siłę, sprint, wytrzymałość czy zmęczenie. Zaobserwowano natomiast niewielką poprawę elastyczności oraz zmniejszenie opóźnionej bolesności mięśniowej, czyli DOMS.

Późniejszy przegląd literatury prowadzi do podobnego wniosku: bezpośredni wpływ masażu na możliwości wysiłkowe jest ograniczony, natomiast może on poprawiać odczuwany ból, relaksację i subiektywne poczucie regeneracji.

W tej kategorii można znaleźć między innymi BORN Massage Oil, QM Sports Care Massage Oil, Morgan Blue Massage Oil, Sixtus Massage Oil oraz Sports Akileïne KIMAS. Wybierając produkt, większe znaczenie od najbardziej egzotycznego składnika aktywnego mogą mieć poślizg, konsystencja i tolerancja skóry przy częstym stosowaniu.

„Recovery cream” 

Po treningu przyjemne może być chłodzenie, delikatne grzanie, nawilżenie skóry, masaż czy samo uczucie rozluźnienia. Nie ma powodu tych efektów deprecjonować. Problem zaczyna się wtedy, kiedy poprawa komfortu zostaje przedstawiona jako przyspieszona regeneracja tkanki mięśniowej.

Preparat nakładany na skórę nie zastępuje podstawowych procesów odpowiadających za regenerację po treningu. Nadal decydują o niej przede wszystkim odpowiednio zaplanowane obciążenie, czas, sen, podaż energii i składników odżywczych oraz nawodnienie.

Jeżeli balsam recovery sprawia, że zawodnik czuje się lepiej, może mieć dla niego praktyczną wartość. Nie trzeba jednak dopisywać do tego mechanizmu, którego nie potwierdzają dane.

Przykładami są BORN Recovery Relax, QM Sports Care Recovery, produkty Premax i Sixtusa oraz Sports Akileïne RELAX. W każdym przypadku warto oddzielać działanie pielęgnacyjne, masaż i efekt sensoryczny od udowodnionego przyspieszenia fizjologicznej regeneracji.

Co rzeczywiście warto mieć?

Dla większości kolarzy kosmetyczka może być bardzo krótka. Dobry krem przeciwotarciowy i skuteczna ochrona przeciwsłoneczna rozwiązują dwa problemy występujące niezależnie od poziomu sportowego. Preparat rozgrzewający ma więcej sensu u osób regularnie trenujących lub startujących w chłodzie, a tłusty środek ochronny przy częstej jeździe w deszczu i zimnie. Mentol pozostaje rozwiązaniem bardziej specjalistycznym, a olejki i balsamy po treningu służą głównie pielęgnacji, masażowi i komfortowi.

Problem Preparat Realna funkcja Czego nie zastąpi
Tarcie pod wkładką     chamois cream ograniczenie tarcia, ochrona            prawidłowej pozycji, siodła i spodenek
Zimny start warming/embrocation      odczucie ciepła i komfort rozgrzewki
Zimno i deszcz barrier/protect tłusta, hydrofobowa warstwa odpowiedniej odzieży
Upał mentol/cooling poprawa odczucia termicznego rzeczywistego chłodzenia
Promieniowanie UV SPF 30+ ochrona przed UVA/UVB właściwej aplikacji i reaplikacji
Masaż massage oil / cream poślizg i komfort masażu snu, żywienia i odpoczynku
Podrażniona skóra pielęgnacja / bariera ochrona naskórka usunięcia przyczyny problemu

Alternatywa

Etykieta „cycling” nie tworzy mechanizmu działania. Wazelina pozostaje substancją tworzącą tłustą warstwę niezależnie od tego, czy znajduje się w opakowaniu kosmetyku sportowego, czy zwykłego preparatu ochronnego. Podobnie działają inne substancje barierowe. Specjalistyczny produkt może być jednak wygodniejszy, trwalszy podczas wysiłku, łatwiejszy do usunięcia z odzieży albo lepiej tolerowany przy częstym stosowaniu.

Sam od lat korzystam również z dwóch produktów, które nie powstały dla kolarzy: Sudocremu w okolicy wkładki oraz Neo-Capsidermu w określonych zimnych warunkach. W tym miejscu trzeba jednak wyraźnie rozdzielić osobiste doświadczenie od rekomendacji medycznej.

Neo-Capsiderm jest produktem leczniczym, a nie kosmetykiem sportowym. Zgodnie z oficjalną ulotką jest przeznaczony dla dorosłych i tradycyjnie stosowany jako środek rozgrzewający w bólach mięśniowych, pomocniczo w dolegliwościach stawowych oraz nerwobólach. Zawiera m.in. noniwamid, kamforę oraz olejki eteryczne i działa drażniąco oraz rozgrzewająco na skórę. Producent określa sposób stosowania i ogranicza czas używania; preparatu nie wolno stosować m.in. na uszkodzoną skórę.

Dlatego moje używanie go przed jazdą należy traktować wyłącznie jako opis własnej praktyki, a nie zalecenie stosowania leku jako kolarskiego embrocation.

W kosmetykach dla kolarzy najpierw warto zrozumieć problem, później mechanizm działania, a dopiero na końcu wybierać produkt. Tarcie wymaga ograniczenia tarcia. Ochrona przed UV wymaga skutecznego filtra. Uczucie zimna można zmienić preparatem rozgrzewającym, ale mięśnie nadal wymagają rozgrzewki. Mentol może poprawić komfort cieplny bez obniżenia temperatury głębokiej, a dobry olejek może znakomicie sprawdzać się podczas masażu, nie regenerując przy tym mięśni.

Gdy rozdzielimy te funkcje, półka z kosmetykami sportowymi robi się znacznie prostsza – i zdecydowanie trudniej sprzedać kolarzowi kolejną tubkę wyłącznie obietnicą na etykiecie.


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl