Trzy miejsca w TOP 10 i kilka ważnych sygnałów. Polacy na MŚ MTB w Val di Sole

Mistrzostwa świata MTB w Val di Sole nie przyniosły Polsce medalu, ale trudno sprowadzić występ biało-czerwonych do prostego „bez sukcesu”. Dwunastu reprezentantów zaliczyło łącznie 16 indywidualnych startów w XCO, XCC, downhillu i E-MTB, a w kilku przypadkach wyniki pokazują, że polskie MTB ma zawodników potrafiących przebić się do ścisłej czołówki światowej. Najmocniej wypadło E-MTB, gdzie Patrycja Jeziorska zajęła siódme, a Marcin Motyka dziewiąte miejsce. Do tego Natalia Grzegorzewska była ósma w XCC U23 i jedenasta w olimpijskim cross-country.

Nie jest to więc bilans, który wymaga ani pompowania sukcesu, ani przeciwnie – szukania na siłę powodów do rozczarowania. Polska reprezentacja przyjechała do Val di Sole bez zawodnika czy zawodniczki będących realnymi kandydatami do walki o tęczową koszulkę w elicie XCO, ale miała kilka konkretnych kart. Najlepsze z nich zagrały właśnie w konkurencjach, które jeszcze niedawno znajdowały się nieco na obrzeżu głównego nurtu polskiego MTB.

Jeziorska i Motyka z najlepszymi wynikami

Najbardziej wymowny jest wynik Patrycji Jeziorskiej. Siódme miejsce w E-MTB Cross-country oznaczało wejście do pierwszej dziesiątki mistrzostw świata, a Marcin Motyka zrobił dokładnie to samo w wyścigu mężczyzn, kończąc rywalizację na dziewiątej pozycji. To dwa miejsca w pierwszej dziesiątce E-MTB i jednocześnie wyniki, których nie powinno się traktować wyłącznie jako ciekawostki związanej z rozwojem tej odmiany kolarstwa.

W XCO elity było już znacznie trudniej. Gabriela Wojtyła zajęła 38. miejsce, a Krzysztof Łukasik 51. Pozycje odległe od światowej czołówki, ale w przypadku Łukasika trzeba pamiętać, że nie mówimy o zawodniku przypadkowym – to aktualny medalista mistrzostw Europy w maratonie MTB, a w lipcu wywalczył w tej konkurencji brąz. Val di Sole pokazało więc również, jak bardzo różne są wymagania poszczególnych odmian MTB i jak trudno automatycznie przekładać wynik z maratonu na olimpijskie XCO.

Bardzo interesująco wygląda natomiast Natalia Grzegorzewska. Ósme miejsce w XCC U23 jest wynikiem, który w krótkim, agresywnym wyścigu o takiej obsadzie ma swoją wagę. W XCO było jedenaste miejsce. To właśnie ten występ najlepiej pokazuje, że w młodszej części reprezentacji pojawia się zawodniczka, której nie trzeba już przedstawiać wyłącznie jako przyszłości polskiego MTB. Grzegorzewska zaczyna dostarczać wyników również na najważniejszych imprezach międzynarodowych, a różnica między dobrym występem a wejściem do pierwszej dziesiątki nie wygląda tutaj jak przepaść.

Maciej Jarosławski zakończył XCC na 19. miejscu, a XCO U23 na 35. miejscu. Wśród juniorów Antonina Kucharska była 27., natomiast Kacper Mizuro zajął 73. miejsce. To wyniki mniej efektowne, ale przy takiej reprezentacji warto je pozostawić w kontekście całego procesu budowania kadry, zamiast wycinać z tabeli wyłącznie miejsca, które dobrze wyglądają w nagłówku.

Downhill bez sensacji, ale z ważnym doświadczeniem

Najmniej powodów do optymizmu daje downhill, choć tutaj również trzeba uważać z oceną. Alex Gawłowski był 25. w juniorach, Kamil Tymon 46., a w elicie Igor Franek i Jan Pająk zajęli odpowiednio 67. i 68. miejsce. To nie są wyniki, które pozwalają mówić o polskim DH jako o dyscyplinie walczącej obecnie o światową czołówkę. Jednocześnie sam fakt obecności czterech zawodników na mistrzostwach świata oznacza, że mamy już podstawę do budowania reprezentacji również w tej specjalności, choć sportowy dystans do najlepszych pozostaje duży.

Warto przy tym pamiętać, że downhill jest wyjątkowo bezlitosny dla zawodnika, który nie ma możliwości regularnego ścigania się na trasach najwyższego światowego poziomu. Różnice nie wynikają wyłącznie z kondycji czy samej techniki jazdy, lecz również z doświadczenia w specyficznych warunkach, znajomości tras, pracy zespołu i możliwości przygotowania sprzętu do jednej konkretnej trasy. Sam start w Val di Sole nie rozwiązuje tych problemów, ale daje zawodnikom materiał, którego nie da się zdobyć podczas krajowego Pucharu Polski.

Widać zmianę, ale nie ma jeszcze powodów do samozadowolenia

W tym występie ciekawsze od samego zestawienia miejsc jest coś, co w ostatnich miesiącach można było zauważyć również w komunikacji wokół kadry. PZKol przed mistrzostwami przedstawił konkretny, stosunkowo niewielki skład i wskazał osoby odpowiedzialne za reprezentację na miejscu – trenerkę kadry Natalię Jeruzalską oraz team managera Szymona Skowrońskiego. Związek prowadził również bieżącą komunikację dotyczącą startów w Val di Sole, zamiast ograniczyć się do samego powołania i późniejszego wrzucenia zbiorczej tabeli wyników.

To oczywiście nie jest jeszcze dowód na fundamentalną zmianę sposobu funkcjonowania polskiego MTB. Do takiego wniosku potrzeba całego sezonu, a najlepiej kilku kolejnych lat. Można jednak zauważyć, że relacja pomiędzy kadrą, zawodnikami i Związkiem wygląda dziś mniej konfrontacyjnie niż w okresach, w których komunikacja wokół reprezentacji potrafiła sprowadzać się przede wszystkim do wzajemnych pretensji. Sam fakt, że zawodnicy i osoby związane ze środowiskiem publicznie komentują funkcjonowanie kadry, a jednocześnie potrafią oddzielić krytykę konkretnych decyzji od życzenia reprezentacji powodzenia, jest zmianą wartą odnotowania. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie problemy zniknęły.

I właśnie dlatego wyników z Val di Sole nie warto czytać wyłącznie przez pryzmat medalu. Medalu nie było i nie ma sensu udawać, że było inaczej. Były natomiast dwa miejsca w TOP 10 E-MTB, ósme miejsce Grzegorzewskiej w XCC, jedenaste w XCO U23 oraz kilka kolejnych występów, które pokazują, gdzie polskie MTB znajduje się dzisiaj. PZKol ma już materiał do dalszej pracy, ale również bardzo wyraźną informację zwrotną: jeśli chce się przesunąć reprezentację z grupy solidnych uczestników mistrzostw świata w stronę zawodników walczących o pierwszą dziesiątkę XCO, potrzebne będzie coś więcej niż sama obecność na starcie.

Val di Sole nie było więc dla Polski przełomem. Było raczej uczciwym zdjęciem aktualnego stanu polskiego MTB. I właśnie dlatego warto je zachować: z dwoma wynikami w światowej pierwszej dziesiątce, jednym bardzo ciekawym występem młodej zawodniczki, kilkoma wynikami dalekimi od oczekiwań i coraz wyraźniejszą próbą uporządkowania reprezentacyjnego zaplecza. Teraz najważniejsze będzie to, czy te pojedyncze sygnały zostaną zamienione w system, który za rok lub dwa pozwoli mówić już nie o „dobrym występie Polaków”, lecz o realnej obecności biało-czerwonych w walce o najwyższe miejsca.

Foto: Dartmoor Bikes


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl