Wojciech Zieliński najszybszy na Śnieżce. Gravel wystarczył, żeby pokonać specjalistów od wspinaczki
Uphill Race Śnieżka po raz trzydziesty szósty zabrał zawodników z Karpacza na najwyższy szczyt Karkonoszy. Tym razem najszybszy był Wojciech Zieliński ze Strefasportu.pl, który dość nietypowo jak na ten wyścig pojechał na gravelu. Na metę na wysokości 1602 m n.p.m. dotarł w czasie 52:55 i wyraźnie pokonał zawodników od lat regularnie walczących tutaj o podium.
Śnieżka nie jest zwykłym wyścigiem pod górę. W tej imprezie zawodnicy dostają możliwość wjazdu rowerem trasą, która na co dzień nie jest dla nich dostępna, a samo dostanie się na listę startową bywa pierwszym wyzwaniem. Tutaj zapisy mierzy się raczej w sekundach niż w minutach – limit miejsc potrafi zniknąć niemal natychmiast po uruchomieniu formularza. W tym roku Uphill Race Śnieżka odbył się już po raz trzydziesty szósty.
Trasa od lat pozostaje praktycznie niezmienna. Start w Karpaczu, ponad 1000 metrów przewyższenia i kilkanaście kilometrów wspinaczki zakończonej na wysokości 1602 m n.p.m. Po drodze asfalt ustępuje karkonoskiemu brukowi, pojawiają się słynne zakosy Drogi Jubileuszowej, okolice Strzechy Akademickiej i Równia pod Śnieżką. Tutaj trudno coś nadrobić techniką jazdy w grupie. Ostatecznie liczą się nogi, masa i umiejętność utrzymania bardzo wysokiego tempa przez blisko godzinę.

Gravel zamiast odchudzonego MTB
Sprzęt od lat jest jednym z ciekawszych elementów Uphill Race Śnieżka. Wielu uczestników buduje rowery właściwie tylko pod ten jeden start. Znikają cięższe komponenty, pojawiają się bardzo lekkie koła i nietypowe konfiguracje napędu. Każde kilkaset gramów mniej ma tutaj znaczenie.
Wojciech Zieliński podszedł do sprawy inaczej. Zamiast typowego lekkiego MTB wybrał gravela. Sam zawodnik mówił po wyścigu o napędzie 1x z tarczą 40 i kasetą 10-46T oraz oponach o szerokości 50 mm.
Jak pokazał wynik, taka konfiguracja nie była żadnym ograniczeniem. Zieliński bardzo szybko znalazł się z przodu i nie czekał na najtrudniejsze fragmenty wspinaczki. Mocno pojechał już na asfaltowej części prowadzącej w stronę właściwego podjazdu, a później tylko powiększał przewagę.
Na Śnieżkę wjechał w czasie 52:55. Adam Kowalski z Kowal.Mentoring.com potrzebował 54:08, a Bartłomiej Mijas z Kvernaland 55:42. Czwarty był Łukasz Derheld, który w ostatnich latach regularnie meldował się na podium i wydawało się, że ma na ten wyścig własny patent. Tym razem musiał uznać przewagę trzech rywali.
Zieliński potrafi jeździć nie tylko pod górę
Zwycięzca tegorocznego Uphillu nie jest zawodnikiem kojarzonym wyłącznie ze wspinaczką. Od kilku lat pojawia się wysoko także w wynikach wyścigów szosowych i jazdy indywidualnej na czas. W 2024 roku został wicemistrzem Polski Masters ITT, a dzień później razem z Przemysławem Kuświkiem zdobył mistrzostwo Polski Masters w jeździe parami na czas. Startował również z powodzeniem w klasycznych wyścigach szosowych.
Warto przy tej okazji odnotować jeszcze jeden epizod z ubiegłego sezonu. Zieliński był zgłoszony do Mistrzostw Polski Masters w jeździe indywidualnej na czas w Sokołowie Podlaskim, ale ostatecznie nie wystartował i w oficjalnych wynikach figuruje jako DNS. Podczas tamtych zawodów na miejscu obecna była POLADA, która przeprowadzała kontrole antydopingowe. Sam fakt rezygnacji ze startu oczywiście niczego nie przesądza i może mieć wiele przyczyn, dlatego na tym etapie traktujemy tę informację wyłącznie jako element historii startów zawodnika.

Kobiety: Cywińska z ogromną przewagą
Jeszcze większą różnicę pomiędzy pierwszym a drugim miejscem zobaczyliśmy w rywalizacji kobiet. Ewelina Cywińska z Talerza Kolarza dotarła na szczyt w czasie 1:15:34 i właściwie nie pozostawiła rywalkom szans.
Druga Barbara Streng z Tridesigner straciła prawie siedem minut i ukończyła wyścig z wynikiem 1:22:06. Trzecia Sylwia Tumiłowicz z Team Optyk Okular Alchimowicz Bike uzyskała 1:25:39.
Różnice na Śnieżce potrafią być ogromne. O ile czołówka mieści się w okolicach godziny, o tyle ostatni zawodnicy kończą wspinaczkę znacznie później. W tym roku ostatnia osoba dotarła na szczyt po około dwóch i pół godzinach.

Śnieżka znowu zrobiła swoje
Uphill Race Śnieżka od lat działa według bardzo prostego przepisu i najwyraźniej nie potrzebuje większych zmian. Ta sama góra, podobna trasa, ograniczona liczba miejsc i zawodnicy, którzy rok po roku próbują urwać kolejne sekundy.
Do tego dochodzi sprzętowa rywalizacja, której nie widać w wynikach. Jedni budują ekstremalnie lekkie MTB, inni eksperymentują z przełożeniami, a tegoroczny zwycięzca pokazał, że można przyjechać gravelem na szerokich oponach i mimo to być najszybszym ze wszystkich.
52:55 Wojciecha Zielińskiego daje mu zwycięstwo w trzydziestej szóstej edycji Uphill Race Śnieżka. Następna okazja do poprawienia tego wyniku dopiero za rok. Najpierw jednak trzeba zdążyć zapisać się na listę startową, a w przypadku Śnieżki to naprawdę wyścig zaczynający się jeszcze przed startem – przy komputerze.

komentarze