Orient Gravel w Gołdapi. Są miejsca, do których chce się wracać

15 sierpnia Orient Gravel zawita do Gołdapi. Puszcza Romincka, Mazury Garbate, okolice Stańczyków i północna Suwalszczyzna tworzą teren, który sam w sobie jest dobrym powodem, żeby wybrać się na północno-wschodni kraniec Polski. W moim przypadku ten wyjazd ma jednak również bardzo osobisty wymiar.

Stańczyki znam od dawna. Byłem tam ponad dwadzieścia lat temu i zrobiłem wtedy w podczerwieni zdjęcie jednego z charakterystycznych mostów kolejowych. Fotografia znalazła się później na mojej wystawie w 2005 roku. Samą wystawę pamiętam bardzo dobrze również ze względu na reakcje, jakie wywołały zdjęcia.

Antoni Kreis poświęcił im obszerną recenzję, która była właściwie osobną opowieścią o świecie pokazanym w podczerwieni. Pisał o znajomych miejscach, które na fotografiach stawały się obce, o innych światach i klimacie rodem z opowiadań Edgara Allana Poe. Na końcu napisał, że udało mi się „ujarzmić podczerwień”. Pamiętam, że kiedy czytałem jego tekst, sam byłem trochę zaskoczony tym, jak wiele zobaczył w tych zdjęciach.

Bardzo dobrze serię ocenił również Clive Waring z Silvershotz International. Zwrócił uwagę na oniryczny charakter zdjęć, wykorzystanie fotografii w podczerwieni i dobór tematów. Dla mnie, wtedy mocno zaangażowanego w fotografię, takie opinie naprawdę sporo znaczyły.

Kiedy zobaczyłem, że trasa tegorocznego Orient Gravel prowadzi właśnie przez okolice Stańczyków, od razu pomyślałem, że po tylu latach dobrze byłoby tam wrócić. Tym razem jadę przede wszystkim fotografować wyścig. Znając siebie i liczbę zdjęć, które zwykle robię podczas zawodów, pewnie znowu skończy się na ponad tysiącu kadrów. W 2005 roku głównym bohaterem był most. Teraz będą nimi zawodnicy i zawodniczki jadący przez miejsca, które wtedy fotografowałem zupełnie inaczej.

Jest jeszcze jeden, bardzo osobisty powód, dla którego tak ciągnie mnie w tę część Polski. Tego wątku nie będę rozwijał. Powiem tylko, że czasem miejsce na mapie nabiera zupełnie innego znaczenia przez osobę, która tam czeka.

Trzy dystanse i naprawdę dużo dobrego szutru

Organizatorzy tradycyjnie przygotowali trzy warianty: Szuterek, Szuter i Mega Szuter. Opublikowane już ślady tegorocznych tras mają odpowiednio 85, 133 i 197 km. Starty pozostają bez zmian: o 8:00 rusza najdłuższy dystans, o 9:00 średni, a o 10:00 najkrótszy. Limity czasu wynoszą odpowiednio 14, 12 i 8 godzin.

Trasy mają prowadzić przede wszystkim po szerokich i szybkich szutrach. Okolice Gołdapi nie są przy tym płaskie. Mazury Garbate swoją nazwę dostały nieprzypadkowo, a różnica wysokości pomiędzy najniżej i najwyżej położonymi punktami w tej części regionu przekracza 150 metrów. Nie będzie więc monotonnej jazdy po równinie, choć z zapowiedzi organizatora wynika, że technicznie trasa ma pozwalać przede wszystkim na płynną i szybką jazdę.

Duża część trasy prowadzi przez Puszczę Romincką, jeden z najbardziej charakterystycznych kompleksów leśnych północno-wschodniej Polski. To krajobraz surowszy i spokojniejszy niż ten, który znamy z wielu imprez rozgrywanych w centrum czy na południu kraju. Z fotograficznego punktu widzenia będzie tam czego szukać. Las, szutrowe drogi, zmieniające się światło i zawodnicy rozciągnięci na trasie powinny dać sporo możliwości.

Jednym z najważniejszych punktów będą oczywiście Stańczyki i słynne mosty dawnej linii kolejowej. Organizator zaplanował tam również bufet. Dla mnie będzie to miejsce szczególne. Jestem ciekaw, jak zobaczę je dzisiaj i czy uda się znaleźć podobną perspektywę do tej, z której fotografowałem most ponad dwadzieścia lat temu. Tym razem nie on jednak będzie głównym bohaterem zdjęcia.

W tym roku na trasie nie będzie Góry Gołdapskiej, zwanej też Piękną Górą. Będą za to nowe, fantastyczne odcinki wijących się szutrów w okolicy Przerośli. Określenie "Polska Toskania" bywa nadużywane przy różnych okazjach, ale w tym przypadku jest bardzo adekwatne. Widoki rzeczywiście niesamowite.
Trasa dystansu 200 km będzie prowadziła przez Suwalski Park Krajobrazowy. Jest to najstarszy park krajobrazowy w Polsce, który chroni unikatowy, górzysty krajobraz polodowcowy. SPK swoim pięknem przypomina momentami tereny podgórskie. Na obszarze parku znajduje się około 25 malowniczych jezior oraz liczne unikalne formy rzeźby terenu, takie jak ozy, kemi czy głazowiska. Zawodnicy przejadą m.in. brzegiem jeziora Hańcza, które jest najgłębsze w Polsce oraz przez Wodziłki. Jest to klimatyczna wieś, w której znajduje się zabytkowa molenna – drewniana świątynia staroobrzędowców, którzy osiedlili się tutaj w XVIII.

Start i meta w Lesie Kumiecie

Start i meta znajdą się na polanie w Lesie Kumiecie. Na miejscu są wiaty i miejsce na ognisko, a niedaleko znajdują się gołdapskie tężnie oraz kąpielisko. Gołdap jest jedynym uzdrowiskiem na Warmii i Mazurach, więc także osoby towarzyszące zawodnikom mogą zaplanować sobie coś więcej niż kilka godzin oczekiwania przy mecie.

Orient Gravel rozgrywany jest w formule jazdy według śladu GPX. Nawigacja GPS lub telefon z wgraną trasą należą więc do obowiązkowego wyposażenia. Na trasie przygotowane zostaną bufety, a przejazd zawodników będzie śledzony elektronicznie.

Ja 15 sierpnia będę po drugiej stronie wyścigu, z aparatem. Po ponad dwudziestu latach znowu zobaczę Stańczyki i okolice, które pamiętam przede wszystkim z czasów, kiedy fotografia zajmowała w moim życiu bardzo ważne miejsce. Teraz wracam tam fotografować ludzi na rowerach i opowiedzieć obrazami trochę inną historię.

Do zobaczenia w Gołdapi.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl