Lapierre XR 2026. Francuzi znów poszli pod prąd
Jeszcze kilka lat temu rowery XC różniły się od siebie charakterem. Dziś coraz częściej wyglądają tak, jakby projektował je ten sam zespół. Nowy Lapierre XR pokazuje, że wciąż można coś zrobić inaczej. Większość producentów zmierza w tym samym kierunku: coraz bardziej zintegrowane ramy, poziomo ułożone dampery, podobna geometria i rozwiązania, które z roku na rok coraz bardziej się do siebie upodabniają. Nowy Lapierre XR pokazuje jednak, że wciąż można pójść własną drogą.
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, kiedy Lapierre idzie pod prąd. Francuzi już kilkanaście lat temu eksperymentowali z nietypowymi rozwiązaniami zawieszenia w modelach XR i X-Flow, często wyprzedzając obowiązujące trendy.Francuzi nie próbowali stworzyć kolejnej kopii najnowszych konstrukcji z Pucharu Świata. Zamiast tego opracowali rower, który już na pierwszy rzut oka wyróżnia się na tle konkurencji.
Najbardziej charakterystycznym elementem nowego XR jest pionowo ustawiony damper. W czasach, gdy niemal wszyscy producenci chowają amortyzator poziomo w dolnej części ramy, Lapierre zdecydował się na rozwiązanie, które wielu może wydać się wręcz staromodne. Tyle że w tym przypadku nie chodzi o wygląd, lecz o działanie.

Według producenta nowy układ zawieszenia pozwolił uzyskać bardziej progresywną charakterystykę pracy, poprawić sztywność konstrukcji i jednocześnie obniżyć masę ramy. Dzięki temu topowa wersja UD Racing waży zaledwie około 1730 gramów (rozmiar M z lakierem i osprzętem montażowym), czyli mniej niż poprzednia generacja. To jednak nie jedyna decyzja pokazująca, że projektanci nie bali się pójść pod prąd.
Nie wszystko trzeba ukrywać
Drugim elementem, który od razu zwraca uwagę, jest charakterystyczny otwór w dolnej rurze. W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że to kolejny schowek na narzędzia, podobny do rozwiązań stosowanych przez Trek czy Specialized. Tymczasem Lapierre wykorzystał go przede wszystkim jako punkt serwisowy i miejsce ułatwiające prowadzenie przewodów wewnątrz ramy.

To rozwiązanie nie wygląda może tak efektownie jak całkowicie zamknięte konstrukcje konkurencji, ale z punktu widzenia mechaników i osób samodzielnie serwisujących rowery może okazać się znacznie bardziej praktyczne.

Dwa bidony nadal mają znaczenie
W pogoni za coraz bardziej kompaktowymi ramami wielu producentów zaczęło ograniczać przestrzeń wewnątrz przedniego trójkąta. Lapierre obrał odwrotny kierunek. Nowy XR bez problemu mieści dwa pełnowymiarowe bidony, co dla zawodników ścigających się na długich trasach maratonów czy wyścigach etapowych nadal pozostaje bardzo ważnym argumentem.
Geometria zgodna z nowoczesnym XC
Choć konstrukcja ramy jest nietypowa, geometria wpisuje się już we współczesne trendy. Kąt główki ramy wynosi 67°, a dzięki systemowi flip-chip można go dodatkowo zmienić do 66,6°. Z kolei kąt rury podsiodłowej zwiększono do 76,5°, co poprawia pozycję podczas stromych podjazdów i efektywność pedałowania. Skok zawieszenia wynosi 120 mm z przodu i z tyłu, co obecnie stało się standardem w wyścigowym XC najwyższej klasy.

Czy własna droga okaże się skuteczna?
W ostatnich latach rynek rowerów XC stał się zaskakująco jednorodny. Nowe modele Specialized Epic, Trek Supercaliber, Canyon Lux, Scott Spark czy Orbea Oiz różnią się detalami, ale pod względem filozofii projektowania są do siebie bardzo podobne. Lapierre postanowił nie kopiować tego kierunku. Zamiast ukrywać damper i maksymalnie integrować wszystkie elementy, Francuzi postawili na własną interpretację nowoczesnego roweru wyścigowego. Czy to właściwa decyzja? Odpowiedź poznamy już podczas najbliższych startów zespołu PXR Lapierre w Pucharze Świata MTB. Jedno jest jednak pewne – nowy XR należy do tych premier, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym rowerem na rynku.
|
|
|
|
- karbonowa rama UD Racing lub UD Performance
- masa ramy UD Racing około 1730 g
- 120 mm skoku z przodu i z tyłu
- pionowo ustawiony damper
- miejsce na dwa bidony
- serwisowy otwór w dolnej rurze
- geometria: 67° / 76,5°
- pięć wersji wyposażenia
- ceny od około 3999 do 9999 euro

komentarze