Boichis i Rissveds najlepsi w La Thuile. Alpejski debiut Pucharu Świata XCC
La Thuile–Valle d’Aosta po raz pierwszy gościło rundę Pucharu Świata UCI w short tracku, a debiut włoskiej miejscowości w kalendarzu XCC od razu przyniósł wyścigi pełne walki, kurzu i mocnych ataków na ostatnich okrążeniach. Na wymagającej, 714-metrowej trasie położonej na wysokości około 1500 metrów najlepsi w elicie okazali się Adrien Boichis oraz Jenny Rissveds.
Alpejska sceneria na granicy Włoch i Francji wyglądała efektownie, ale zawodnicy szybko przekonali się, że piękne widoki nie oznaczają łatwego ścigania. Krótka pętla zawierała dwa strome podjazdy, techniczne zjazdy, luźną nawierzchnię i sporo kurzu. Właśnie te elementy sprawiły, że rywalizacja od pierwszych minut była bardzo selektywna.

Boichis wygrał francuski pojedynek
W wyścigu elity mężczyzn Adrien Boichis ze Specialized Factory Racing sięgnął po drugie w tym sezonie zwycięstwo w Pucharze Świata XCC. Francuz pokonał Lucę Martina z Cannondale Factory Racing po walce, która rozstrzygnęła się dopiero na ostatnim okrążeniu.
Od startu tempo było bardzo wysokie. Zawodnicy mocno ruszyli pod pierwszy szutrowy podjazd, próbując jak najszybciej zająć dobre pozycje przed techniczną częścią trasy. Na czele szybko znaleźli się zawodnicy Cannondale Factory Racing, Luca Martin i Charlie Aldridge, którzy przez znaczną część wyścigu kontrolowali sytuację.

Kluczowy moment nastąpił na przedostatnim okrążeniu. Aldridge zahaczył kołem o Martina i upadł, przez co Boichis został już tylko z jednym rywalem z Cannondale na czele. Francuz wykorzystał okazję i na finałowej rundzie zaatakował w idealnym momencie, odjeżdżając po zwycięstwo. Martin finiszował drugi, a Aldridge zdołał jeszcze wrócić do walki o podium i zajął trzecie miejsce, wyprzedzając Bjorna Rileya ze Scott-SRAM MTB Racing Team.

Mimo wcześniejszego upadku Mathis Azzaro ukończył wyścig na ósmej pozycji i obronił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata XCC. Jego przewaga nad Boichisem wynosi obecnie 55 punktów.
„Nie wiem dlaczego, ale po prostu chciałem, żeby ten wyścig był trudny. To piękne miejsce i naprawdę fajna trasa do short tracku. Luca jest w niesamowitej formie i świetnie było się z nim ścigać. Znamy się od dawna, więc taka walka z przodu była czymś wyjątkowym” - mówił po zwycięstwie Adrien Boichis.
Rissveds zaatakowała w końcówce
W rywalizacji kobiet Jenny Rissveds z Canyon XC Racing odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata XCC w tym sezonie. Szwedka, świeżo po triumfie w wyścigu XCO w Lenzerheide, po raz kolejny potwierdziła świetną dyspozycję.
Trasa w La Thuile szybko rozbiła stawkę. Już na pierwszym okrążeniu mocne podjazdy i techniczne fragmenty sprawiły, że z przodu utworzyła się niewielka grupa najmocniejszych zawodniczek. Rissveds od początku narzucała wysokie tempo, a w połowie dystansu na czele zostały już tylko ona, Sina Frei oraz Alessandra Keller. Później do prowadzących dołączyła jeszcze Savilia Blunk.

Na przedostatnim okrążeniu Rissveds mocno przyspieszyła na podjeździe. Odpowiedzieć potrafiła tylko Sina Frei. Finałowe okrążenie rozpoczęły z siedmiosekundową przewagą nad grupą pościgową. Frei jako pierwsza spróbowała ataku, ale decydujący ruch należał do Rissveds. Szwedka odjechała na stromym zakręcie pod górę i utrzymała niewielką przewagę aż do mety. Frei była druga, a Blunk zajęła trzecie miejsce.
Choć Frei nie wygrała, umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata XCC. Po pięciu rundach ma już 170 punktów przewagi.
„To wspaniałe uczucie. Naprawdę kocham to miejsce. Okolica jest niesamowita, a trasa bardzo dobra. Doceniam naturalne ścieżki, to prawdziwe kolarstwo górskie i to jest naprawdę świetne. Fajnie jest też widzieć, jak Sina zrobiła postęp w tym sezonie. Ściga się na bardzo wysokim poziomie i ekscytujące jest walczyć z tak mocnymi zawodniczkami” - powiedziała Jenny Rissveds.

W wyścigu elity kobiet do rywalizacji wróciła także Evie Richards z Trek - Unbroken XC. Aktualna mistrzyni świata XCC, która pauzowała po wstrząśnieniu mózgu, zaliczyła udany powrót i ukończyła zawody w pierwszej dziesiątce.
Corvi i Schehl najlepsi w U23
W kategoriach do lat 23 zwyciężali liderzy tegorocznego sezonu. Valentina Corvi z Canyon XC Racing dała włoskim kibicom powody do radości, zostając pierwszą zawodniczką, która wygrała wyścig Pucharu Świata XCC w La Thuile–Valle d’Aosta.
Włoszka, która w tym sezonie ma już na koncie trzy zwycięstwa w Pucharze Świata w olimpijskiej odmianie cross-country, od początku kontrolowała wyścig. Po około ośmiu minutach wyszła na prowadzenie i stopniowo budowała przewagę na stromych podjazdach. Nawet problem mechaniczny w środkowej części rywalizacji nie wybił jej z rytmu. Corvi zachowała spokój, wróciła do tempa i wygrała z przewagą 18 sekund. Druga była Bloeme Kalis, a trzecie miejsce zajęła Monique Halter. Po pięciu rundach Corvi prowadzi w klasyfikacji generalnej XCC U23 z przewagą 54 punktów.

„To było naprawdę trudne. Trasa ma bardzo strome podjazdy, jest bardzo fizyczna, a tempo było dziś wysokie. Próbowałam trzymać swój rytm i zauważyłam, że zyskuję czas zarówno na podjazdach, jak i na zjazdach. Kiedy w środku wyścigu miałam problem mechaniczny, zachowałam spokój, ruszyłam dalej i skupiłam się na swojej jeździe. Jestem bardzo szczęśliwa z tego, jak się dziś czułam” - mówiła Valentina Corvi.
Wśród mężczyzn U23 swoją dominację kontynuował Paul Schehl z Lexware Mountainbike Team. Niemiec wygrał czwarty z rzędu wyścig Pucharu Świata XCC w tej kategorii. Podobnie jak we wcześniejszych rundach, najgroźniejszym rywalem Schehla był Thibaut François Baudry z Canyon XC Racing. Obaj jechali z przodu przez większość wyścigu, ale na ostatnim okrążeniu Schehl zaatakował i otworzył decydującą lukę. Baudry był drugi, a podium uzupełnił Nicolas Halter. Schehl powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej do 115 punktów.

„Mój plan zakładał jazdę z przodu ze względu na kurz i udało mi się to od samego startu. Utrzymywałem wysokie tempo, ale takie, które mi odpowiadało. Przez cały wyścig czułem się mocny i na trzy okrążenia przed metą zacząłem podkręcać tempo, licząc, że zaskoczę rywali. Widziałem, że Thibaut nadal jedzie na moim kole, więc na ostatnim okrążeniu dałem z siebie absolutnie wszystko. Zadziałało perfekcyjnie. Naprawdę lubię ścigać się z Thibaut i mieć z nim taką rywalizację” - podsumował Paul Schehl.

komentarze