Giro Manifest

Piątek, piąteczek, piątunio...na samą myśl, że przede mną weekend, który spędzę na rowerze z najnowszym kaskiem od Giro miałem ciarki. Uczucie ekscytacji potęgował fakt, że w moje ręce wpadł Manifest wyposażony w nowoczesny sferyczny Mips. Tym kaskiem Giro chce podkreślić, że jest topowym graczem w świecie protekcji głowy. I to im się udało. Moje odczucia znajdziecie poniżej zdjęć, ale uwaga – teraz mały spoiler – to jak dotąd najlepszy kask w jakim jeździłem.

Ci, który znają Montaro czy 4Forty Bell'a, muszą wiedzieć, że Manifest da im większe bezpieczeństwo, jest lżejszy i bardziej przewiewny. I to właśnie system wentylacji był dla mnie największym zaskoczeniem. Mimo że komfort oferowany przez kask jest równie wysoki, to jednak wentylację postawię na najwyższym miejscu, ale wrócę jeszcze do tego tematu. Pierwsze wrażenie było takie, że oto mam na głowie idealnie przylegającą styropianową miskę, która świetnie ochroni głowę, ale za nic w świecie dobrze jej nie schłodzi...w jakże wielkim błędzie byłem. Sierpniowy upalny wieczór okazał się prawdziwym poligonem doświadczalnym, który Manifest zdał na piątkę. 

Sobotni dzień okazał się równie upalny i znów nie mogłem się do niczego doczepić. Oczywiście znajdziecie kaski lepiej wentylowane, ale będą to kaski szosowe lub do XC, gdzie próżno szukać takiej wytrzymałości. Prawdę mówiąc jedyny kask zapewniający lepszą wentylację w palecie Giro to Aether. Montaro zapewnia natomiast 7% mniejszy przewiew niż Manifest. Jest naprawdę imponująco w tym zakresie. Nie mówię, że nie czuć go na głowie, czy że nie zrobi się w nim komuś tak gorąco, że będzie musiał go ściągnąć. To może się stać. Jednak w sierpniową niedzielę o 6 rano jadąc z prędkością około 35 km\h zacząłem się zastanawiać czy nie zdjąć go z głowy bo chłód, który wpadał w moje włosy przez 19 otworów wentylacyjnych był zbyt duży i zrobiło mi się zimno. To dzięki całkiem dużym wlotom powietrza, które uzyskano bez uszczerbku na wytrzymałości, zastosowując nietłukący się, półprzeźroczysty łuk wzmacniający.

W takich momentach zaczyna się wierzyć, że te wszystkie „patenty” o cudacznych nazwach - w tym przypadku - AURA (Aerodynamic, Unbreakable, Reinforcing, Architecture) naprawdę działają. Nie zrozumcie mnie źle, gdyż bywam sceptyczny jeśli chodzi o nowości i nie napalam się już jak dziecko na wszystko co serwują nam producenci, ale w tym przypadku testy, które przeprowadza Giro na swoim systemie “Therminator” zdają się znajdywać pokrycie w rzeczywistości. Ich jednostka główna wykrywająca ciepło określa procentowo, który kask jest najlepiej wentylowany. Oczywiście różnica 2-3% będzie wyczówalna chyba tylko w warunkach laboratoryjnych, jednak całe zebrane doświadczenie skutkuje coraz lepszymi produktami. I właśnie tutaj mamy z tym do czynienia. Reasumując, Manifest to wzór do naśladowania w zakresie wentylacji i kropka.

Teraz przejdźmy do komfortu. Komfortu, którego długo szukałem. Akurat na moją głowę pasuje idealnie. Gdy tylko założyłem kask od razu wiedziałem, że obcuję z czymś wyjątkowym. Giro przetestestowało kilka rodzajów wyściółek pod kątem komfortu i pochłaniania potu. Produkt finalny jest wypadkową najlepszej kombinacji tych dwóch cech. Padło na wkładki XT2. Nie wiem jakie były inne propozycje, ale ja się z tym wyborem zgadzam – jest bardzo wygodnie, a pot nie leje się z czoła. Jestem bardzo zadowolony - poprostu trafiłem na swój kask. Ach gdyby tylko był dostępny w kolorze musztardowo żółtym...

Jest on też wzorem do naśladowania pod wzgledem bezpieczeństwa, albowiem zastosowano tutaj sferyczny Mips. Technologia sferyczna oparta na kulowo-gniazdowej konstrukcji w połączeniu z Mips'em pozwala na częściowe skręcanie się zewnętrznej skorupy względem wewnętrznej podczas udeżenia, ale nie myślcie, że kręci się wokół jak karuzela. Choć kto wie? To może nastąpić w Mipsie kolejnej generacji. Kiedy naciska się na kask wygląda to naprawdę ciekawie. Na szczęscie nie musiałem się przekonać czy spełnia swą funkcję podczas upadku, ale wierzę, że tak jest.

Nie oznacza to od razu, że każdemu będzie w nim wygodnie. Kolega z redakcji nie był do końca zadowolony. Szczególnie doskwierało mu zapięcie FidLock pod brodą i regulacja rozmiaru na potylicy. I o ile z regulacją R-Lock nie miałem najmniejszego problemu, to zapięcie pod brodą jest pewnym wyzwaniem. Potrafi przeszkadzać. Szczególnie, gdy ma się uwydatnione jabłko Adama...no cóż – nie ma róży bez kolców.

Wykonanie jest wzorowe. To najwyższa jakość. Dbałość o detale w postaci zatapianego w materiale logo potwierdza przynależność do najlepszych. Wzornictwo, z kolei jest jednym z tych elementów, które mnie nie kupiły. Kask jest ciekawy, niebrzydki. Lecz design nawiązujący do piłki nie jest tak bardzo porywający. Bardziej podoba mi się Montaro czy 4Forty. Jednak wszystkie powyższe peany na jego temat nie są wyssane z palca. To najlepszy kask w jakim kiedykolwiek jeździłem i tyle. Tylko cena na poziomie 1200 zł skutecznie zniechęca...

Czego mu brakuje? Uchwytu do oświetlenia i kamery. Jeżeli ktoś ich używa, będzie musiał zrobić to we własnym zakresie. Giro twierdzi, że ich sponsorowani riderzy montują oświetlenie na kierownicy, a kamerki najczęściej lądują na szelkach i w ogóle nie zawracają sobie głowy instalacją owych gadżetów na kasku. Jednak brak tychże elementów należy odnotować. Kamery używać nie musimy, ale oświetlenie na kierownicy wsparte latarką na głowie nigdy nie zaszkodzi. Czarne naklejki z tyłu kasku to tak naprawdę niewidoczne odblaski - oświetlone nocą zapewniają większe bezpieczeństwo na drodze, ale ścieżek nam nie oświetlą. Uchwyt na okulary jest przydatny, ale nie każde bedą pasowały do niego idealnie.

Na sam koniec odniosę się jeszcze do masy. Kask jest naprawdę lekki, jednak producent deklarując ją na poziomie 340 gram w testowanym rozmiarze rozminął się trochę z prawdą, albo ważył go w innych warunkach. Mój testowy egzemplarz był prawie 25 gram cięższy. Nie jest to wielka różnica, ale trzeba ją odnotować.

Oceny:

Wykonanie -  5

Waga - 4,5

Cena - 3,5


o autorze

Przemek

Były amatorski w-ce mistrz Polski w XC, zawodnik DH a przede wszystkim pasjonat kolarstwa górskiego. Dawnej także dziennikarz motoryzacyjny. Obecnie szczęśliwy mąż i ojciec.

komentarze

WiadomościWszystkie

  • Manitou Mezzer Pro LE

    Manitou Mezzer to amortyzator, który pomaga Amerykanom powrócić na wyboiste górskie ścieżki rowerowe. Wyposażony w system Dorado Air i system...

    Więcej...

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl