Jazda na czas i magiczny Harkabuz
Ostatnia potyczka na rowery w podzielonym na oddzielne etapy Podhale Tour zaplanowana była jako jazda indywidualna na czas. Od tej formy rywalizacji cały cykl wziął swój początek, jednak z upływem czasu zawodnicy zaczęli czuć niedosyt z rywalizacji i organizatorzy wyszli im naprzeciw. Jak widać z dużym powodzeniem. Spora grupa zawodników specjalnie pod kątem długiej,liczącej 50 km czasówki przygotowywała i siebie i swoje rowery. Dlatego z dużym zdziwieniem i dezaprobatą spotkała się decyzja o zmianie i skróceniu całej trasy która po raz kolejny została puszczona przez objeżdżany już wielokrotnie podjazd pod Harkabuz.
Foto; Dominik Gach
Udało nam się porozmawiać zarówno z organizatorem wyścigu, jak i obecnym na miejscu Komendantem Policji, odpowiedzialnym za zabezpieczenie trasy. Remont pewnego odcinka trasy uniemożliwiał bezpieczną rywalizację, a Policja nie chciała się zgodzić na inny wariant trasy, niż przytoczony powyżej. Dlatego rywalizacja zamknęła się w odcinku 25 km z jednym stromym podjazdem. Na starcie co prawda zabrakło kilku kluczowych zawodników z generalki, jednak frekwencja mimo to dopisała.Z ciekawością przyglądaliśmy się rowerom czasowym, hybrydom, czy zwykłym rowerom przed wyścigiem, bo podejście do tematu sprzętu na tak trudnym profilu mogło zaskoczyć każdego.
Foto: Dominik Gach
O godzinie 13, co 30 sekund puszczano nakręconych rywalizacją zawodników, którzy wyprzedzali się na trasie wielokrotnie dopingowani przez przypadkowych kibiców. Podjazd pod Harkabuz podczas samotnej jazdy na maxa wymagał dużej rozwagi i przemyślanego rozłożenia sił. Po podjeździe na zawodników czekał delikatny, ale dość długi zjazd ..pod wiatr. Okazało się że i trasa i warunki pogodowe wymusiły bardzo ofensywne nastawienie do jazdy na całej pętli. Nigdzie nie było miejsca na odpoczynek.
Foto: Dominik Gach
Najlepiej w tych warunkach poradził sobie Sebastian Druszkiewicz, na codzień trenujący nieco inną dyscyplinę sportu. Wyprzedził o 1 minute i 30 sekund lidera wyścigu Adama Wójcika. Trzeci czas wykręcił Grzegorz Warchoł tracąc na tej trudnej trasie 2 minuty i 40 sekund. W klasyfikacji końcowej, ku uciesze miejscowych kibiców licznie dopingujących sąsiada zwyciężył wspomniany Adam Wójcik z UKS Podwilk, na drugim stopniu stanął wyższy o głowę od Adama Marek Wojnarowski reprezentujący 72D WINDSPORT Powered by OSHEE, a po przeciwnej stronie na najniższym stopniu podium Marcin Węgrzyn z NKK Nowy Targ.
Foto: Dominik Gach
Wśród pań na pozycji liderki niezagrożona ukończyła cały wyścig Sylwia Szafraniec z Trek-Velonews.pl. przed Izabelą Sikorą z Krakowa, oraz Moniką Góźdź z Uks Podwilk. Etap jazdy na czas wygrała w ładnym stylu Maria Hajnos-Małecka z NKK Nowy Targ. Musimy pochwalić organizatorów za upór z jakim tworzą i rozwijają tą imprezę.
Foto: Dominik Gach
Zarówno kolarze z całego regionu, jak i rzesze małych dzieciaków spędzają aktywnie czas na tych wyścigach i zachęcają kolejnych do spróbowania swoich sił. W kolejnym sezonie sztab organizacyjny TC Orzeł Spytkowice zapowiedział obsługę swoim elektronicznym pomiarem czasu, oraz nowe, ciekawsze niż do tej pory trasy po remontowanych teraz odcinkach dróg. Trzymamy kciuki.
Foto: Dominik Gach
Tu sobie kliknij, jeśli jesteś ciekaw kto startował i co mu z tego wyszło : http://www.podhaletour.tcorzel.pl/4,wyniki.html
komentarze