​A czy ty swoją ramę już pomalowałeś młody Sithu?

Jak sięgam pamięcią nie pomalowałem tylko dwóch ram w swoim życiu…

Pierwszą z nich był Wigry 3, bo żal było zdzierać nalepkę z trójką, która wnosiła jeden dodatkowy punkt do współczynnika lansu, w stosunku do moich ówczesnych kolegów jeżdżących na Wigry 2, a drugą był Look 920, który był tak kiepsko pomalowany że nadawał się bardziej do zwrotu niż upiększania. Wszystkie inne malowałem, oblepiałem i robiłem cuda, żeby moja rama była inna niż cała reszta która wyszła od producenta. Podobnie zrobiłem z obecną ramą.

Rama przed zmianami...

Nie chodzi nawet o to, że nie podobało mi się malowanie, bo było dobrze zrobione, ale zwyczajnie nie pasowało mi do założonego projektu, jaki mi się w głowie kołatał od dawna. Mój wiek ma jedną zaletę - miałem przyjemność oglądać pierwsze gwiezdne wojny w kinie a nie na płycie DVD. Byłem wtedy bardzo młody i wszystkie starłorsy oglądałem z wypiekami na policzkach. Zresztą do dziś je lubię oglądać a liczba odtworzeń płyt jest od dawna dwucyfrowa. Od początku bardziej mi się podobały myśliwce imperium, niż wyglądające na zdezolowane x-wingi rebeliantów, a moim ulubionym bohaterem był Darth Vader. W redakcji też mamy podział - Mateusz reprezentuje jasną stronę mocy, a ja ciemną, choć obecnie latamy na myśliwcach tej samej marki. Taki paradoks :)

Model Shutter został przemianowany na Tie Shutter, w końcu Darth Vader latał na Tie Advanced :)

Dlaczego wybrałem tą właśnie ramę? Jak to mówi Claudia Schiffer w pewnej reklamie Niemcy nie słyną poczucia humoru ale niektóre rzeczy traktują poważnie i tak też robią samochody, a w tym przypadku rowery. Ta rama jest wykonywana co prawda na Tajwanie, ale przez producenta współpracującego z wieloma znanymi markami. Jeśli wierzyć w słowa dystrybutora ta sama firma robi też rzeczy dla Syntace'a choć jednak to niepotwierdzona informacja. Jak możemy jednak przeczytać na stronie dystrybutora tej marki:

Główną domeną kultowej niemieckiej firmy Syntace jest produkcja innowacyjnych komponentów rowerowych. Dzięki posiadaniu jedynej swojego rodzaju maszyny testowej VR-3 ("The Red Monster") oraz stosowaniu obecnie najbardziej rygorystycznej procedury przeprowadzania testów firmie Syntace udało się udowodnić, że mimo niskiej wagi możliwe jest wyprodukowanie lekkich i w pełni bezpiecznych części rowerowych. Główny wizjoner i właściciel firmy Jo Klieber, od ponad dwudziestu lat uznawany jest przez profesjonalny świat rowerowy za największy autorytet w dziedzinie technologii produkcji ultralekkich i wytrzymałych komponentów rowerowych! 

Ja jednak jestem niedowiarkiem i po różnych doświadczeniach z różnymi fullami najpierw musiałem sprawdzić jak pracuje zawieszenie - test był prosty - podczas pedałowania miało nie bujać, przy zachowaniu pełnego komfortu na wybojach. Moje wcześniejsze fulle były takie że albo nie bujały ale były przy tym mega twarde, albo bujały cały czas. Teraz miało być inaczej. Do tego dochodziła prostota konstrukcji, bo jak wiadomo im coś bardzie skomplikowane to więcej możliwości że coś się zj… zepsuje. Do tego kilka priorytetów - carbon, oś 12mm z tyłu, wewnętrzne prowadzenie linek i mocowanie hamulców PM na minimum 160 mm. 

Mocowanie hamulca PM 160mm i sztywna oś 12mm zintegrowana z hakiem przerzutki

Została kwestia grafiki. Wybrałem kolory czarno-czerwone. No i trochę białego. Czemu takie zestawienie? Bo czarne z czerwonym to kolory księcia ciemności, a mnie coś pozostało z czasów współpracy z zespołem KAT. To czemu to białe? Bo podobnie jak w przypadku Lorda Vadera zostało trochę jasnej strony mocy, poza tym te 3 kolory to kolory naszego portalu, więc wszystko się zgadza.

Diabeł tkwi w szczegółach - tu możecie zobaczyć że artysta zadbał nawet o kontynuację grafiki przy przelotce przewodu hamulcowego.

Została kwestia kto ma to zrobić. Ja odpadalem - raz że mi się nie chciało, dwa że nie miałem potrzebnego sprzętu, a 3 że kompletnie nie mam na nic czasu. Najpierw zwróciłem się do kolegi, który ma na koncie kilka udanych projektów tego typu, ale tak przyciął w pręta że zakończyłem z nim sprawę (pozdrawiam Cię Tomku). Trzeba było się więc rozejrzeć, kto się takim czymś zajmuje. Wybór padl na firmę Rebel Art z Bytomia. Z kilku powodów - raz że mam ich blisko, dwa że mają sporo realizacji tego typu na swoim koncie, trzy że mają odpowiednie kwalifikacje i wykształcenie, a cztery że to swoisty paradoks, że rebeliant będzie malował myśliwiec imperium :)

Logo Imperium w błysku przy suporcie

Uzgodniłem szczegóły dotyczące grafiki i pozostało czekanie na efekt końcowy. Trochę to trwało bo z ramami z węgla jest trochę zachodu. Raz że nie można lakieru ściągać chemicznie, co możliwe jest przy ramach aluminiowych i stalowych. Pamiętajcie że karbon to konglomerat tkaniny z węgla i żywicy, a z tą trzeba się obchodzić ostrożnie. Zostaje więc ręczne ściąganie lakieru z ramy. Czasochłonna sprawa. Podobnie z malowaniem i schnięciem lakieru. To musi potrwać i nie można tego w żaden sposób przyspieszać. Odpadają więc kwarcówki i inne tego typu wynalazki. Ja dodatkowo zażyczyłem sobie mieć kilka rzeczy wykończonych w błysku na matowym tle. Chyba cierpliwość obu stron była wystawiona na ciężką próbę - artysty który musiał znosić moje telefony i moja bo czekanie ciągnęło się w nieskończoność. W końcu się udało i możecie oglądać efekt.

Dodatkową zaletą takiego wizualnego tuningu jest kwestia wagi. W przypadku ram aluminiowych jeśli potraficie możecie sami sobie wyliczyć gdzie można zejść z grubości profili. Wiadomo że większość z Was nie waży zbyt wiele, a producenci muszą zrobić ramy na tyle wytrzymałe że nawet taki gość jak ja „anorektyczny inaczej” nie będzie w stanie jej zepsuć. Jeśli nie potraficie możecie się zwrócić do jakiegoś pracownika naukowego zajmującego się wytrzymałością materiałów i mu zapłacić na policzenie tego. Potem już tylko szlifowanie. Nie róbcie tego sami na własną rękę, bo możecie sobie zrobić krzywdę. Ja w  NRSie zgubiłem w ten sposób 300g z ramy i 200g z lakieru, bo zamiast niego była anoda, która nic nie waży. W przypadku karbonu jednak szlifowanie odpada z przyczyn oczywistych a i lakier musi być, jednak możecie sami zdecydować ile go położyć na swoje cacko. Kreidler nie żałował farby i dzięki temu po położeniu swojej grafiki, rama zeszła z wagi o ok. 100g i waży obecnie 2048g bez dampera. Zupełnie dobry wynik.

Ile to wszystko kosztuje? Ceny na rynku wahają się od 500 - 700 PLN w zależności od firmy i skomplikowania grafiki. Nie jest to więc usługa bardzo kosztowna, a zalet takiego posunięcia jest kilka. Po pierwsze macie jedyną w swoim rodzaju unikalną ramę, jakiej drugiej nie ma na świecie. Drugi powód to wynikający z pierwszego fakt, że czego Wam absolutnie nie życzę, w przypadku kradzieży jest ona praktycznie niesprzedawalna, a także będzie ją łatwiej namierzyć niż produkt seryjny. Trzeci powód to zejście z wagi, a to jest dla każdego ściganta rzecz bezcenna.

Motto redaktora seniora, które warto wziąć sobie do serca podczas treningu :)

Na koniec podziękowania. Dziękuję Robertowi i Irkowi z Taurusa za świetną ramę oraz Jurkowi z firmy Rebel Art za dobrze wykonaną robotę. Jeśli to co zrobiłem się Wam podoba, to napiszcie do nich  na maila info@rebelart.pl. Jeśli powołacie się na nasz portal, otrzymacie korzystną zniżkę na usługę. Polecam.

Więcej zdjęć znajdziecie w galerii.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

komentarze

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl