Najpierw po ciemku, potem na pełny gaz. Dwie rundy NDL na Mosornym Groniu

Mosorny Groń przez jeden weekend dostał dwie zupełnie różne twarze. W sobotę zawodnicy zjeżdżali po zmroku, szukając trasy w świetle lampek na kaskach i kierownicach, dzień później wrócili do klasycznego downhillu. Dwie rundy National Downhill League w dwa dni pokazały też, że nocne wyniki wcale nie muszą powtórzyć się przy świetle dziennym.

19 i 20 września Local Series of Downhill rozegrało w Zawoi dwie kolejne rundy tegorocznej National Downhill League. Sobotni ProX Night Downhill był piątą rundą cyklu, natomiast niedzielny klasyczny zjazd szóstą. Organizatorzy zaczęli przygotowania kilka dni wcześniej, bo tym razem zabezpieczenie trasy nie wystarczało – na zboczu trzeba było rozprowadzić również oświetlenie, przewody i charakterystyczne kolorowe LED-y.

Najpierw trzeba było poczekać na ciemność

Sobota zaczęła się jeszcze zupełnie normalnie. Rejestracja, treningi, sprawdzanie linii i dodatkowy Long Jump, w którym Jakub Janik przekroczył 12 metrów. Prawdziwa zmiana przyszła dopiero wieczorem. Po zapadnięciu zmroku zawodnicy zostali z wąskim polem widzenia wyznaczanym przez lampki zamocowane na kaskach i kierownicach, a fragmenty trasy dodatkowo podkreślały kolorowe światła rozwieszone przez organizatorów.

W takich warunkach inaczej wygląda nawet dobrze znana przeszkoda. Punkt hamowania pojawia się później, korzenie i kamienie wychodzą z ciemności praktycznie w ostatniej chwili, a wzrok nie ma gdzie uciec poza jasny tunel przed przednim kołem. Do tego wokół trasy zebrało się sporo kibiców z dzwonkami, piłami i wszystkim, co potrafi zrobić odpowiednio dużo hałasu. Nocny downhill może nie być rozwiązaniem na każdą rundę sezonu, ale jako pojedynczy wyścig zrobił dokładnie to, co powinien – zmienił znaną trasę w coś zupełnie innego.

Dziewięć setnych między Tylką i Kostyrą

W kategorii Full nocny wyścig wygrał Jan Tylka z czasem 3:11.30. Kacper Kostyra stracił do niego zaledwie dziewięć setnych sekundy, a Bartosz Wajda był trzeci z wynikiem 3:15.06. Wśród juniorów najszybszy okazał się Kuba Bistyga – 3:09.14, przed Jakubem Janikiem i Sebastianem Swetym.

Liwia Michalczyk z Warszawskiego Klubu Kolarskiego wygrała rywalizację kobiet z czasem 3:33.30. W Hardtailu zwyciężył Marcin Matuszny, w Kadetach Patryk Topór, w Masters Adam Moskal, a w Kids Aleksander Krzempek. Już następnego dnia część tych nazwisk ponownie pojawiła się na szczycie tabeli, ale układ sił nie był kopią sobotniego wyścigu.

Za dnia karty rozdano od nowa

Niedzielne ściganie przeniosło się na sąsiednią trasę, uzupełnioną o nowe odcinki. Skończyło się szukanie linii w snopie światła, wróciły dwa klasyczne przejazdy mierzone i walka o każdą setną sekundy. Najszybszy czas spośród wyników czołowych kategorii wykręcił junior Janis Slosbergs z OWG Racing – 2:46.40. Bruno Major przegrał z nim tylko o 0,15 sekundy, a Jakub Janik stracił 1,79 sekundy.

W Full sobotni drugi zawodnik Kacper Kostyra tym razem wskoczył na najwyższy stopień podium. Jego 2:54.06 wystarczyło do pokonania Michała Wolczki o 0,61 sekundy i Marcina Bukowca o 2,05 sekundy. Największą konsekwencją wykazali się Liwia Michalczyk i Marcin Matuszny – oboje wygrali swoje kategorie zarówno nocą, jak i następnego dnia. Michalczyk w niedzielę uzyskała 3:18.98, a Matuszny 3:10.90, wyprzedzając Szymona Raszkę zaledwie o 0,12 sekundy.

W Kadetach zwyciężył Mateusz Szerszeń przed Oliwierem Puławskim i Arturem Kyrczem, natomiast Masters padło łupem Pawła Reczka. W najmłodszej kategorii Kids Stanisław Kubas zamienił sobotnie trzecie miejsce na niedzielne zwycięstwo.

Dwa wyścigi, a nie jeden weekend rozciągnięty na dwa dni

To właśnie różnice pomiędzy sobotą i niedzielą najlepiej pokazują sens takiego formatu. Nocą wygrywali Tylka, Bistyga, Topór, Moskal i Krzempek, a dzień później ich kategorie miały już innych zwycięzców. Nie był to więc jeden wyścig rozegrany dwa razy, tylko dwa osobne sprawdziany, wymagające trochę innych umiejętności i innego podejścia do ryzyka.

W klasyfikacji National Downhill League oba starty liczyły się osobno – ProX Night Downhill był piątą rundą tegorocznego cyklu, a niedzielny wyścig szóstą. Pełne oficjalne wyniki można sprawdzić odpowiednio w systemie Race Timing dla nocnej rundy oraz niedzielnego downhillu.

Teraz Soszów

Do rozstrzygnięcia sezonu został jeszcze finał w Bike Parku Soszów w Wiśle. Aktualny kalendarz Local Series of Downhill wskazuje termin 10–11 października, a niedzielny wyścig będzie siódmą rundą National Downhill League. Organizatorzy zapowiadają przy okazji wspólne oglądanie transmisji z Red Bull Rampage w Utah.

Po Mosornym poprzeczka dla finału jest ustawiona całkiem wysoko. Nie dlatego, że trzeba koniecznie rozwiesić kolejne kilometry lampek, ale dlatego, że dwa różne wyścigi w jeden weekend okazały się znacznie ciekawsze niż zwykłe powtórzenie tego samego schematu od sobotniego treningu do niedzielnej dekoracji.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl