57 sekund Ganny. Jeden zakręt Söderqvista. Allez, Marlen!

Montreal przygotował na mistrzostwa świata trasę, która wymagała od zawodników znacznie więcej niż utrzymania wysokiej mocy w pozycji aerodynamicznej. 39,2 km i około 220 metrów przewyższenia nie wygląda na dystans, który powinien zasadniczo zmienić charakter jazdy na czas, ale układ rundy prowadzącej przez Old Montreal, okolice St. Lawrence, Circuit Gilles-Villeneuve, Parc Jean-Drapeau i miejskie odcinki powrotne sprawił, że znaczenie miały również nawierzchnia, wybór linii przejazdu, hamowanie i ponowne rozpędzanie roweru. Ostatnie kilometry prowadziły jeszcze pod górę, więc techniczne fragmenty trzeba było pokonywać już przy narastającym zmęczeniu.

Zawodnicy zwracali uwagę na nierówności, gorszą jakość części asfaltu i ciasne zakręty. Filippo Ganna mówił o jakości nawierzchni, a inni kolarze podkreślali, jak trudno było zachować prędkość pomiędzy kolejnymi zmianami kierunku. Ethan Hayter uderzył w barierę i kończył z bolącą dłonią. Brandon Rivera dojechał do mety z obcierającym kołem, uszkodzonym strojem i otarciami. Brandon McNulty po wszystkim zwracał uwagę, że ostatnie zakręty trzeba było pokonywać przy bardzo dużym zmęczeniu.

Ten element trasy miał znaczenie również dlatego, że różnice między zawodnikami nie wynikały wyłącznie z możliwości generowania mocy. Remco Evenepoel mówił po wyścigu, że poprawił prowadzenie roweru czasowego w zakrętach, a analiza jego przejazdu wskazywała, że znaczną część przewagi nad Filippo Ganną zbudował właśnie w technicznych fragmentach. W czasówce na trasie takiej jak Montreal kilka sekund traconych przy kolejnych hamowaniach może zostać pomnożonych przez cały dystans, zwłaszcza gdy zawodnik musi później odzyskiwać prędkość z wysokiego poziomu zmęczenia.

Marlen Reusser przed startem poświęciła sporo czasu na rozpoznanie trasy. Szwajcarka przyjechała do Kanady wcześniej, aby się zaaklimatyzować i przejechać poszczególne fragmenty. Jak tłumaczyła, potrzebowała czasu, żeby „przetworzyć” techniczne sekcje i zapamiętać ich charakter. Przy jej stylu jazdy miało to szczególne znaczenie, ponieważ utrzymanie głębokiej pozycji aerodynamicznej przez cały przejazd wymagało nie tylko odpowiedniego ustawienia sprzętu, ale również pewności prowadzenia roweru.

KOBIETY

Reusser zdobyła drugi z rzędu tytuł mistrzyni świata w jeździe indywidualnej na czas, a zrobiła to w dniu swoich 35. urodzin. Jej wynik 50:24,44 dał jej 40,11 sekundy przewagi nad Zoe Bäckstedt i 45,54 sekundy nad Franziską Koch. Różnica między drugim i trzecim miejscem wyniosła zaledwie 5,43 sekundy, podczas gdy Elisa Longo Borghini straciła do podium 4,76 sekundy więcej.

Przebieg wyścigu dobrze pokazuje, gdzie Reusser zbudowała zwycięstwo. Po 10,7 km Bäckstedt miała nad nią około 10 sekund przewagi. Na 21,9 km Szwajcarka odrobiła większość tej różnicy, ale na kolejnym pomiarze, po 29,8 km, ponownie traciła około 13 sekund. Ostatnie 9,4 km przejechała jednak zdecydowanie szybciej i z przewagi Bäckstedt zrobiło się ponad 40 sekund.

Reusser celowo nie chciała otrzymywać podczas jazdy informacji o międzyczasach. Jej zespół uzgodnił z nią przed startem, że nie będzie reagowała nerwowo na sytuację z pierwszej części trasy. Początek nie był jej najmocniejszym fragmentem, dlatego ważniejsze było utrzymanie założonego wysiłku i pozostawienie odpowiedniego zapasu na drugą połowę. W końcówce ten zapas pozwolił jej wyraźnie zwiększyć przewagę.

Drugie miejsce Bäckstedt ma dodatkowy kontekst. Brytyjka ma 21 lat i był to jej pierwszy start w elicie na mistrzostwach świata w jeździe na czas. Wcześniej zdobywała mistrzostwo świata juniorek i dwukrotnie wygrywała światowy tytuł U23 w tej konkurencji. W Montrealu po raz pierwszy przejechała w czasówce dystans 39,2 km, około 12 km dłuższy od najdłuższego indywidualnego testu na czas, jaki miała wcześniej w nogach.

Przez znaczną część wyścigu Bäckstedt znajdowała się przed Reusser. Ostatecznie jej przewaga wystarczyła do srebra, ale tempo Szwajcarki w drugiej części trasy było poza jej zasięgiem. Koch, która w kwietniu wygrała Paris-Roubaix Femmes, utrzymała się natomiast bardzo blisko Bäckstedt i zdobyła brąz.

Dla polskiego kolarstwa ważny był przejazd Dominiki Włodarczyk. Polka zajęła dziewiąte miejsce z czasem 52:23,52 i stratą 1:59,08 do Reusser. Na ostatnim pomiarze była ósma, ale w końcowym kilometrze straciła jedną pozycję. Mimo tego ukończyła mistrzostwa świata w pierwszej dziesiątce elity, na trasie wymagającej zarówno utrzymania wysokiej mocy, jak i bardzo dobrej kontroli roweru w końcowej części przejazdu.

Ciekawy obraz technicznego charakteru trasy dała również sytuacja z Demi Vollering. Holenderka wystartowała 90 sekund przed Reusser i w pewnym momencie zobaczyła zbliżającą się Szwajcarkę. Vollering krzyknęła wtedy „Allez, Marlen!”, po czym musiała obserwować, jak obrończyni tytułu ją dogania. Vollering ukończyła zawody na ósmym miejscu, 1:49,94 za zwyciężczynią.

MĘŻCZYŹNI

U mężczyzn różnica pomiędzy Remco Evenepoelem a Filippo Ganną była znacznie większa niż w poprzednich mistrzostwach świata. Belg wygrał w 44:53,13, a Włoch stracił 57,31 sekundy. Trzecie miejsce zajął 19-letni Paul Seixas, który uzyskał 46:06,17 i stracił 1:13,04.

Evenepoel prowadził na każdym z pomiarów czasu. Po 10,7 km miał 12:17,63, po 21,9 km 24:50,44, a po 29,8 km 33:49,87. Na mecie jego średnia prędkość wyniosła około 52,4 km/h, co uczyniło go jedynym zawodnikiem, który przekroczył granicę 52 km/h. Dla porównania Ganna potrzebował na pokonanie całej trasy o 57,31 sekundy więcej.

Był to czwarty z rzędu tytuł mistrza świata Evenepoela w jeździe indywidualnej na czas. Wcześniej cztery złote medale w tej konkurencji zdobywali Tony Martin i Fabian Cancellara, ale Belg jako pierwszy zrobił to cztery razy z rzędu. Różnica pomiędzy nim a Ganną była przy tym wyjątkowo duża jak na ich poprzednie bezpośrednie pojedynki na mistrzostwach świata. W 2023 roku wynosiła około 12 sekund, rok później około 6 sekund, a w Montrealu wzrosła do ponad 57 sekund.

Wynik Evenepoela trzeba jednak rozpatrywać razem ze sprzętem i charakterem trasy. Belg jechał na nowym, jeszcze nieoficjalnie zaprezentowanym rowerze Specialized S-Works Shiv TT, wcześniej widzianym podczas Tour de France z naklejką UCI Prototype. Na zdjęciach z Montrealu można było dostrzec opony Specialized Turbo TLR 30 mm, napęd SRAM Red AXS, blat 68-zębowy, kasetę 10–36 i korby 160 mm. Są to obserwacje wyposażenia z zawodów, a nie pełna oficjalna specyfikacja producenta.

Sam rower nie tłumaczy jednak wyniku. Evenepoel przyjechał do Montrealu z dopracowaną pozycją, wcześniej testowaną również w tunelu aerodynamicznym, a na trasie wykorzystał umiejętność prowadzenia roweru czasowego w zakrętach. Przy takiej konfiguracji różnica pomiędzy zawodnikiem, który tylko utrzymuje wysoką moc, a zawodnikiem potrafiącym utrzymać wysoką prędkość przy zmianach kierunku staje się bardzo konkretna. Każde mocniejsze hamowanie oznacza później konieczność ponownego przyspieszenia, a każde źle ustawione wejście w zakręt może kosztować więcej niż kilka sekund samego hamowania.

Najbardziej dosłownym przykładem był Jakob Söderqvist. Szwed po trzecim pomiarze miał czas 34:37,99 i znajdował się przed Seixasem, który walczył o podium. W końcówce popełnił błąd w jednym z zakrętów i stracił możliwość walki o medal. Na mecie był piąty z czasem 46:19,31, zaledwie 13,14 sekundy za brązowym medalem Seixasa i 0,91 sekundy za czwartym McNultym. Jeden błąd w technicznej końcówce przełożył się więc na bardzo konkretną zmianę pozycji w klasyfikacji.

Seixas wykorzystał tę sytuację i zdobył brąz. Po trzecim pomiarze był za Söderqvistem, ale na mecie znalazł się przed nim. Dla 19-letniego Francuza był to pierwszy seniorski medal mistrzostw świata w tej konkurencji, a jednocześnie wynik pokazujący, jak istotna w Montrealu była jazda w końcowej części trasy.

Michał Kwiatkowski ukończył rywalizację na 23. miejscu z czasem 47:26,91 i stratą 2:33,78 do Evenepoela. Polak miał międzyczasy 12:53,67 po 10,7 km, 26:13,57 po 21,9 km i 35:41,97 po 29,8 km. W końcówce dojechał do mety z wynikiem 47:26,91.

Montreal nie sprowadził więc jazdy na czas do prostego zestawienia mocy i aerodynamiki. Na 39,2 km zawodnicy musieli przez cały czas łączyć wysoką moc z utrzymaniem pozycji, kontrolą roweru, wyborem linii i zarządzaniem wysiłkiem. Reusser odrobiła stratę w drugiej części trasy, Evenepoel zbudował dużą przewagę również na technicznych fragmentach, a Söderqvist stracił możliwość walki o podium po błędzie w jednym z końcowych zakrętów. Przy takim przebiegu każdy z tych elementów był częścią wyniku, a nie dodatkiem do klasycznej czasówki.


o autorze

Piotr Szafraniec

Kolarz, kucharz, akrobata. Dwukrotny Mistrz Polski Dziennikarzy w kolarstwie szosowym.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

GalerieWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl