Lachlan Morton jechał prawie 11 godzin. Tym razem wynik nie miał znaczenia

Lachlan Morton potrafi jechać długo i szybko. Wygrał Unbound Gravel, samotnie przemierzał kontynenty i wielokrotnie robił na rowerze rzeczy, przy których wynik sportowy przestawał być najważniejszy. Tym razem na trasie Rebecca's Private Idaho spędził 10 godzin, 54 minuty i 3 sekundy. Do zwycięzcy stracił prawie cztery godziny i chyba dawno żaden jego wynik nie miał tak małego znaczenia.

Morton nie przyjechał do Idaho walczyć o zwycięstwo. Towarzyszył 20-letniemu Christianowi Loafmanowi, zawodnikowi Adventure For All, który chciał ukończyć 118-milową trasę Fully Loaded Baked Potato. Australijczyk wystąpił w roli zawodnika-opiekuna, pomagając Christianowi przejść przez niemal 190 kilometrów trudnego gravela na dużej wysokości. Do mety dojechali razem po blisko jedenastu godzinach.

Christian miał za sobą znacznie dłuższą drogę

Sam wynik niewiele mówi o tym, co wydarzyło się w Idaho. Christian jest neuroatypowym sportowcem, który od drugiego roku życia zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Adventure For All podaje, że przez 18 lat jego codziennością były gipsy i aparaty ortopedyczne. Mimo tego został Ironmanem, ukończył Maraton Bostoński, a w maju tego roku stanął również na starcie Unbound Gravel.

W Kansas przejechał 100 mil razem z Ianem Boswellem. Warunki podczas tegorocznego Unbound nie rozpieszczały – deszcz, błoto i burze sprawiły, że z trasy schodzili również doświadczeni zawodnicy. Christian dojechał do mety, a kilka dni później trafił do szpitala, gdzie rozpoczął pierwszy etap planowanej od lat rekonstrukcji twarzoczaszki. We wrześniu pojawił się w Idaho i postawił przed sobą następny cel.

Był moment, kiedy trzeba było po prostu usiąść

Rebecca's Private Idaho nie ułatwiło zadania. Trasa prowadzi po nierównych drogach na dużej wysokości, a podczas powrotu zawodnicy trafili jeszcze na mocny przeciwny wiatr. Morton opowiadał po wyścigu, że w pewnym momencie zauważył zmianę w zachowaniu Christiana – przestał mówić, a jego pozycja na rowerze pokazywała, że zaczyna się poważny kryzys. Zamiast namawiać go do dalszej jazdy, zatrzymał ich obu.

Zdjęli plecak, usiedli, Christian coś zjadł i przez chwilę odpoczął. Morton nazwał to później całkowitym resetem. Zadziałało. Po przerwie Christian ponownie ruszył, a Australijczyk wiedział już, że prawdopodobnie dojadą do mety. Według Mortona jego partner przez około sześć godzin znajdował się w stanie zmęczenia, którego większość ludzi zwyczajnie nie byłaby w stanie tolerować.

Adventure For All

Za całym przedsięwzięciem stoi Adventure For All, organizacja wykorzystująca sport i aktywność na świeżym powietrzu do pracy z osobami z niepełnosprawnościami i osobami neuroatypowymi. W tym roku jej zawodnicy pojawili się między innymi na Unbound Gravel, a projekt nazwano „Death to Doubt”. Nie chodzi w nim o specjalne zawody czy skrócone trasy. Uczestnicy dostają wsparcie potrzebne do tego, żeby mierzyć się z tymi samymi wyzwaniami, które wybierają pozostali.

Morton dobrze pasował do tej roli. Choć nadal się ściga – w 2024 roku wygrał Unbound Gravel, a rok później był drugi na dystansie XL – od dawna wykorzystuje rower również do projektów, w których stoper jest tylko dodatkiem. Podczas Alt Tour przejechał trasę Tour de France razem z transferami bez wsparcia i zebrał ponad 700 tysięcy dolarów dla World Bicycle Relief. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę pokonał 1064 km z Monachium do polsko-ukraińskiej granicy, zbierając ponad 250 tysięcy dolarów na pomoc uchodźcom.

Prawie 11 godzin i właściwie żadnego znaczenia

Christian i Morton przejechali Fully Loaded Baked Potato w 10:54:03. Zwycięzca potrzebował na tę samą trasę niespełna siedmiu godzin, ale tym razem porównywanie czasów nie ma większego sensu. Christian chciał dotrzeć do mety i zrobił to po dniu, podczas którego – jak opowiadał Morton – przez wiele godzin naprawdę cierpiał. Australijczyk nie wygrał wyścigu, nie poprawił rekordu i nie dopisał kolejnego zwycięstwa do swojego CV. Po prostu przez prawie jedenaście godzin pomagał drugiemu człowiekowi zrobić coś, co ten postanowił zrobić.

Był to również symboliczny weekend dla samego Rebecca's Private Idaho. Po 14 latach Rebecca Rusch żegna się z imprezą, którą stworzyła w Idaho, a wraz z nią znika dotychczasowa nazwa. Od 2027 roku zawody będą kontynuowane przez nową ekipę jako The Big Lost. Ostatnia edycja RPI dostała więc zakończenie, które całkiem dobrze pasuje do tego, czym przez lata chciała być ta impreza – nie zawsze najważniejszy jest człowiek, który pierwszy przekracza linię mety.

Foto: Adventure For All


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

GalerieWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl