Yeti żegna się ze Switch Infinity? Nowy MT pokazuje, w którą stronę idzie marka

Switch Infinity przez ponad dekadę był jednym ze znaków rozpoznawczych Yeti. W nowym MT charakterystycznych prowadnic już jednak nie ma. Trailówka ze skokiem 140 mm dostała sześciowahaczowy system Sixfinity, który trafia do kolejnego nowego modelu marki. Switch Infinity nadal pozostaje w ofercie, ale coraz więcej wskazuje na to, że jego rola będzie stopniowo maleć.

Yeti MT to 29-calowy trail z 140 mm skoku tylnego zawieszenia i widelcem 160 mm. Rama powstaje z karbonu TURQ, kąt główki wynosi 64,5 stopnia, a rury podsiodłowej 77 stopni. W zależności od rozmiaru reach ma od 430 do 505 mm, natomiast długość tylnych widełek rośnie wraz z rozmiarem ramy od 436 do 452 mm.

Pod względem skoku MT zajmuje miejsce zbliżone do SB140, ale oba rowery korzystają z zupełnie innych układów zawieszenia. SB140 nadal ma Switch Infinity, podczas gdy w MT zastosowano Sixfinity. To kolejny nowy model Yeti z tym rozwiązaniem po elektrycznych MTe i LTe oraz pokazanym wcześniej w tym roku enduro LT.

Switch Infinity nadal zostaje w katalogu

Switch Infinity pojawił się w rowerach Yeti ponad dekadę temu i szybko stał się jednym z elementów odróżniających konstrukcje marki od większości konkurencji. Zamiast klasycznego stałego punktu obrotu zastosowano element poruszający się po dwóch krótkich prowadnicach. W pierwszej części skoku przemieszcza się on w górę, a później zmienia kierunek. Pozwala to uzyskać wysoki anti-squat w zakresie istotnym podczas pedałowania, a następnie ograniczyć jego wartość głębiej w skoku.

Yeti przez lata rozwijało tę konstrukcję. Przy okazji SB160 wprowadzono kolejną generację Switch Infinity z nowymi łożyskami, uszczelnieniami i elementami prowadzącymi. System nadal znajdziemy w aktualnych SB120, SB140 i SB160, więc nie ma podstaw, żeby mówić o jego oficjalnym końcu.

2016 - Prototyp V1 - Sixfinity 2019 - Prototyp - 130 Trail - Sixfinity
2022 - Prototyp - DH Special 2024 - Prototyp - Super Mule

Zmieniło się natomiast podejście do nowych platform. Sixfinity początkowo trafiło do rowerów elektrycznych, gdzie obecność silnika i baterii wymusza inne rozmieszczenie elementów zawieszenia. Później Yeti zastosowało ten układ w klasycznym LT, a teraz również w MT.

Sixfinity daje konstruktorom większe możliwości

Sixfinity jest układem sześciowahaczowym, który pozwala niezależnie sterować większą liczbą parametrów pracy tylnego zawieszenia. Konstruktorzy mogą dokładniej kształtować przebieg anti-squat, anti-rise, drogę tylnego koła oraz przełożenie amortyzatora w poszczególnych częściach skoku.

Podstawowa zasada działania zachowuje przy tym część cech Switch Infinity. Dolny łącznik najpierw porusza się w jednym kierunku, a następnie zmienia kierunek wraz z ugięciem zawieszenia. Dzięki temu anti-squat jest stosunkowo wysoki w okolicach sagu, co ma ograniczać bujanie podczas pedałowania, a później spada, pozwalając zawieszeniu swobodniej pracować przy większych uderzeniach.

Sixfinity oznacza więcej łączników i łożysk niż Switch Infinity, a więc również większą masę. Yeti nie ukrywa tego kompromisu. Zyskiem ma być większa swoboda w projektowaniu kinematyki oraz możliwość dopasowania charakterystyki zawieszenia do konkretnego modelu.

10, 15 albo 20 procent progresji

Przy dolnym mocowaniu amortyzatora MT ma trzy pozycje pozwalające zmienić progresję zawieszenia. Do wyboru jest 10, 15 lub 20 procent. Nie zmienia to skoku roweru, ale wpływa na sposób, w jaki zawieszenie zachowuje się w jego dalszej części.

Ustawienie 10 procent daje bardziej liniową charakterystykę i ułatwia wykorzystanie pełnego skoku. Przy 20 procentach opór wyraźniej rośnie pod koniec ugięcia, co zwiększa podparcie i odporność na dobicie. Środkowe ustawienie 15 procent jest rozwiązaniem pomiędzy tymi charakterystykami.

Podobną regulację Yeti stosuje w pozostałych modelach z Sixfinity, choć zakres zależy od przeznaczenia konkretnego roweru. W enduro LT dostępne są ustawienia 15, 25 i 30 procent, podczas gdy konstrukcja MT ma bardziej liniową charakterystykę.

15 kilogramów w rozmiarze XL

Sixfinity i solidna konstrukcja mają swoją cenę na wadze. MT X0 testowany przez Pinkbike w rozmiarze XL ważył 15,01 kg bez pedałów. To dużo jak na karbonowy rower ze skokiem 140 mm, szczególnie jeśli spojrzymy wyłącznie na liczby.

Specyfikacja pokazuje jednak, że MT nie powstał z myślą o walce o każdy gram. Z przodu pracuje Fox 36 o skoku 160 mm, z tyłu Float X, a w wyższych wersjach znajdziemy czterotłoczkowe hamulce SRAM Maven oraz karbonowe koła DT Swiss XMC 1700. Geometria z kątem główki 64,5 stopnia również lokuje ten rower po bardziej zjazdowej stronie kategorii trail.

Yeti przewidziało miejsce na opony do 2,5 cala, schowek w dolnej rurze oraz mocowanie prowadnicy ISCG-05. Wszystkie rozmiary korzystają z kół 29 cali.

Od 7200 euro

W europejskiej ofercie MT występuje w pięciu kompletnych konfiguracjach. Podstawowy model SRAM 90 kosztuje 7200 euro, X0/90 – 8200 euro, XT Di2 – 8900 euro, X0 AXS – 9900 euro, a najwyższy XX AXS 11 500 euro. Sama rama z amortyzatorem Fox Factory Float X została wyceniona na 5000 euro.

Wszystkie wersje korzystają z tej samej ramy TURQ i zawieszenia Sixfinity. Różnice dotyczą przede wszystkim napędu, hamulców, zawieszenia oraz kół. W topowych X0 AXS i XX AXS montowane są karbonowe DT Swiss XMC 1700.

Co dalej ze Switch Infinity?

W aktualnym katalogu Yeti nadal stoją obok siebie dwie generacje podejścia do tylnego zawieszenia. SB120, SB140 i SB160 korzystają ze Switch Infinity, natomiast MTe, LTe, LT i nowy MT mają Sixfinity. Trudno więc mówić o nagłym porzuceniu starszego systemu, ale w przypadku modeli projektowanych ostatnio wybór Yeti jest wyraźny.

Co ciekawe, korzenie MT i Sixfinity sięgają znacznie dalej niż ostatnie premiery. Yeti podaje, że właśnie platforma, z której wywodzi się dzisiejszy MT, była podstawą pierwszego testowego prototypu Sixfinity już w 2016 roku. Przez kolejne lata powstawały następne wersje i karbonowe prototypy, zanim rozwiązanie trafiło do produkcji.

Nowy MT pokazuje więc coś więcej niż kolejne zastosowanie Sixfinity. System, który zaczynał jako odpowiedź na specyficzne wymagania e-bike'ów, trafia dziś do klasycznego 140-milimetrowego traila. Switch Infinity nadal pozostaje ważną częścią oferty Yeti, ale przy następnych generacjach SB120, SB140 i SB160 warto już obserwować nie tylko ich geometrię i skok, lecz także to, co znajdzie się pomiędzy przednim i tylnym trójkątem ramy.


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl