Garmin pokazał fēnix 9 i fēnix 9 Pro. Szybsze mapy, jaśniejszy ekran i nawet 57 dni na baterii
Garmin oficjalnie zaprezentował fēnix 9 i fēnix 9 Pro. Rewolucji na miarę przeskoku o kilka generacji nie ma, ale zmian jest więcej, niż sugerowałby wygląd nowych zegarków. Producent przyspieszył działanie map, zwiększył pamięć, mocno poprawił ekrany AMOLED i rozbudował funkcje związane z wytrzymałością. W wersji Pro doszła do tego pełna tytanowa koperta, ekran osiągający 3000 nitów oraz możliwość korzystania z LTE i satelitarnego inReach bez telefonu.
Z punktu widzenia rowerzysty właśnie mapy, bateria i łączność są tu ciekawsze niż większość nowych funkcji treningowych. Fenix od dawna potrafił praktycznie wszystko, więc tym razem Garmin skupił się przede wszystkim na rzeczach, które podczas długiej jazdy, etapówki czy wyprawy faktycznie można zauważyć.
Fēnix 9 dostał mocniejsze wnętrze
Standardowy fēnix 9 będzie dostępny w rozmiarach 43, 47 i 51 mm. Wszystkie wersje korzystają z wyświetlacza AMOLED i szafirowego szkła. Zegarek zachował również szczelne przyciski oraz konstrukcję przystosowaną do nurkowania do głębokości 40 metrów.
Znacznie ciekawiej robi się po zajrzeniu do środka. Fēnix 9 ma o 50 procent więcej pamięci RAM niż fēnix 8 oraz nowy silnik obsługujący mapy. Według Garmina ich przesuwanie może być teraz nawet o 30 procent szybsze. Dochodzi do tego nowy widok perspektywiczny, który pokazuje więcej informacji o dalszym przebiegu trasy.
Dla osoby używającej Fenixa jako dodatkowej nawigacji na rowerze albo podstawowego urządzenia podczas wypraw jest to znacznie ważniejsza zmiana niż kolejna tarcza czy profil sportowy. Garmin zwiększył również wbudowaną pamięć do 64 GB. Producent podaje, że pozwala to przechowywać dwa razy więcej map niż w fēnix 8 oraz nawet około 7000 utworów muzycznych.

AMOLED dwa razy jaśniejszy
Garmin mocno popracował również nad ekranami. AMOLED w fēnix 9 ma być dwukrotnie jaśniejszy niż w poprzedniej generacji. Jeszcze dalej idzie fēnix 9 Pro, w którym maksymalna jasność sięga 3000 nitów.
Brzmi jak kolejna wojna na liczby, ale w zegarku używanym na rowerze ma to całkiem praktyczne znaczenie. Odczyt mapy czy parametrów treningowych w pełnym słońcu jest jednym z tych miejsc, w których dodatkowa jasność naprawdę może się przydać.
Największy fēnix 9 Pro, z kopertą 51 mm, dostał także 1,5-calowy ekran AMOLED. Jego powierzchnia wzrosła o około 15 procent w stosunku do fēnix 8, mimo że rozmiar samej koperty się nie zwiększył. W zegarku wykorzystywanym do nawigacji to jedna z najbardziej praktycznych zmian całej generacji.
|
|
Fēnix 9 Pro jest bardziej „Pro” niż wcześniej
Największe różnice konstrukcyjne dotyczą właśnie wersji Pro. Po raz pierwszy w serii fēnix Garmin zastosował pełną tytanową kopertę. Producent wykorzystuje technologię nanoformowania, która łączy metal i polimery na poziomie molekularnym. Ma to pozwolić zmniejszyć masę i gabaryty konstrukcji bez pogarszania jej wytrzymałości.
Fēnix 9 Pro występuje zarówno z AMOLED-em, jak i w odmianach Solar. I właśnie tutaj wraca coś, czego część użytkowników Garmina nie zamierza oddać nawet za najjaśniejszy ekran świata – bardzo długi czas pracy.
Największy fēnix 9 Pro AMOLED ma działać w trybie smartwatcha do 31 dni, natomiast modele z ładowaniem energią słoneczną mogą według Garmina osiągnąć nawet 57 dni. Warto jednak spojrzeć na przypis drobnym drukiem. Producent zakłada całodzienne noszenie zegarka oraz około trzech godzin dziennie na zewnątrz przy natężeniu światła wynoszącym 50 000 luksów. Nie jest to więc 57 dni gwarantowane każdemu użytkownikowi bez względu na warunki.
|
|
inReach schodzi do mniejszych zegarków
Jedną z ważniejszych zmian w fēnix 9 Pro jest rozszerzenie dostępności inReach. Po raz pierwszy warianty z tą funkcją można wybrać w każdym z trzech rozmiarów koperty: 43, 47 i 51 mm.
Trzeba tu jednak zwrócić uwagę na jedno zastrzeżenie. Łączność inReach występuje w wybranych wariantach fēnix 9 Pro, a nie automatycznie w każdym zegarku z dopiskiem Pro. Do korzystania z jej pełnych możliwości potrzebny jest również aktywny plan.
W odpowiednio wyposażonym modelu można korzystać z LTE i łączności satelitarnej bez telefonu. Zegarek umożliwia wykonywanie połączeń, wysyłanie wiadomości, udostępnianie pozycji oraz wezwanie pomocy przez Garmin Response. LiveTrack może działać przez LTE, a nowa funkcja Garmin Locate pozwala bliskim sprawdzić pozycję użytkownika poprzez Garmin Messenger. Prognozę pogody można odebrać także za pośrednictwem satelity.
Dla kogoś jeżdżącego głównie po lokalnych szosach albo pętli XC prawdopodobnie nie będzie to argument do zmiany zegarka. Przy bikepackingu, wielodniowych wyprawach czy samotnej jeździe w górach sytuacja wygląda już inaczej. Możliwość wysłania wiadomości albo SOS z nadgarstka w miejscu bez zasięgu telefonu przestaje być wtedy gadżetem.
Garmin sam zaznacza jednak, że możliwości satelitarne fēnix 9 Pro mają istotne ograniczenia w porównaniu z samodzielnymi urządzeniami inReach. Jeśli więc ktoś wybiera się naprawdę daleko od cywilizacji, zegarek nie musi być pełnym zamiennikiem dedykowanego komunikatora satelitarnego.

Stamina ma pokazywać coś więcej
Garmin rozbudował również funkcję Stamina. Do znanej już oceny pozostałego potencjału podczas wysiłku dochodzą Stamina Zones i Stamina Curve. Mają one pokazywać, jak wydolność użytkownika zmienia się w czasie wraz z poprawą kondycji i kolejnymi treningami, a strefy mają pomagać lepiej rozkładać siły podczas aktywności.
Dla rowerzystów może to być ciekawsze niż część pozostałych nowości, szczególnie jeśli ktoś używa jednocześnie Edge'a i Fenixa oraz trzyma całą historię treningową w Garmin Connect.
Nowe zegarki dostają również rozwinięte funkcje treningu z obciążeniem oraz więcej danych dotyczących wioślarstwa halowego, włącznie z VO2 max i krzywą mocy. To ostatnie wymaga jednak kompatybilnego ergometru mierzącego moc.
Garmin Epic – etapówka w jednym miejscu
Nowością jest Garmin Epic, czyli funkcja pozwalająca połączyć wiele zarejestrowanych aktywności w jedną historię w Garmin Connect. Mogą to być aktywności z kilku dni, tygodni, a nawet miesięcy. Garmin jako jeden z przykładów podaje właśnie wieloetapowy wyścig kolarski.
Do takiej historii można dołączyć zdjęcia oraz dane dotyczące zdrowia i wyników, a później udostępnić całość innym. Nie zmienia to sposobu, w jaki zegarek rejestruje trening, ale dla osób jeżdżących wielodniowe ultramaratony, bikepacking czy etapówki może być znacznie ciekawsze niż osobny zapis każdego dnia wyjazdu.

Od 4299 zł. Sprzedaż rusza 28 sierpnia
Znamy już polskie ceny nowych modeli. Fēnix 9 będzie kosztował od 4299 zł, natomiast fēnix 9 Pro od 4729 zł. Ostateczna cena będzie zależała od wielkości koperty i wybranego wariantu. Sprzedaż na stronie Garmina ma ruszyć 28 sierpnia 2026 roku.
Czy właściciel fēnix 8 powinien już wystawiać go na sprzedaż? Niekoniecznie. Garmin nie zmienił tu wszystkiego, a duża część podstawowych możliwości sportowych poprzedniej generacji nadal pozostaje aktualna. Fēnix 9 jest raczej mocno dopracowanym następcą: działa szybciej, ma więcej pamięci, znacznie jaśniejszy ekran i poprawioną obsługę map.
Fēnix 9 Pro dokłada do tego tytanową konstrukcję, 3000-nitowy AMOLED, większy ekran w wersji 51 mm, warianty Solar oraz znacznie szerszy wybór modeli z inReach.
Dla kogoś kupującego dziś pierwszy zegarek tej klasy różnica ma znaczenie. W przypadku przesiadki z fēnix 8 najwięcej zależy od tego, czy szybsze mapy, większy ekran i satelitarna łączność są funkcjami, z których faktycznie będzie korzystał. Bo po raz kolejny Garmin zrobił zegarek, który potrafi prawie wszystko. Problem w tym, że coraz trudniej znaleźć coś, czego poprzedni Fenix naprawdę nie potrafił.

komentarze