Whyte 909 sprawdzony w boju

Ciągle pamiętam jak w zeszłym roku dostałem do testu Whyte 905. Rower zrobił na mnie duże wrażenie. Czekałem więc na okazję, by dostać do testu nowe wcielenie z serii 900, a w duchu marzyłem by był wyposażony w szersze opony I amortyzator o większym, choćby o centymetr lub dwa skoku. I udało się! W tym roku miałem okazję jeździć najnowszym i najwyższym w hierarchii modelem 909. Nawet moje marzenie po części się ziściło... ale tylko po części.

Dostałem szersze opony – rewelacja! Niestety amortyzator nie miał o centymetr więcej skoku - miał o centymetr mniej. Aż mnie w gardle ścisnęło na myśl o ubiegłorocznym Rock Shoxie ze 140mm skoku. Teraz patrzyłem na 130mm, ale w FOXie, i zastanawiałem się, co będzie się działo na zjazdach. Podjazdy nie są dla mnie najważniejsze.

Oczywiście lubię pokonywać je jak najszybciej i zużywać na nie jak najmniej energii, ale dopiero w dół zaczynam odczuwać prawdziwą radość z jazdy. I tutaj zaskoczenie było ogromne, równie duże co opony, w które rower był wyposażony. Te właśnie opony nadrobiły wszelkie braki w amortyzacji, o które się martwiłem. Trudno w zasadzie mówić o brakach, ponieważ ich po porostu nie ma, 

no chyba, że ktoś chciałby zrobić z 909 sztywniaka do FR, a ja właśnie takie rowery lubię (nowoczesne hardtaile wyposażone w widelec o skoku ponad 150mm) i gdybym kiedyś myślał o 909, to właśnie w tym kierunku bym zmierzał, bo ten rower świetnie się do tego nadaje. Jednak dla kogoś kto lubi całodzienne wyprawy na rowerze dającym radość z jazdy i pozwala poszaleć, a nie musi być aż tak extremalny, to Whyte stworzył rower niemal idealny. Rower, który może wyznaczać kierunek w budowaniu hardtaili do zadań specjalnych. Kolejnym zaskoczeniem była jego geometria, a dokładniej długość. Jest naprawdę długi (przy rozmiarze M rozstaw osi to 1190mm, a górna rura ma 627mm), jednak nie przeniosło się to na jego stabilność w powietrzu. Bardzo często rower dawał “nura” i mocno pikował... Być może to kwestia przyzwyczajenia i ustawienia ciała względem mojego prywatnego roweru?

Wróćmy jednak do tematu. Największym atutem pozostanie dla mnie kąt główki ramy wynoszący 64,5'. Ta wartość to spełnienie marzeń każdego fana stromych odcinków. 

Ale ten rower nie tylko fenomenalnie zjeżdża. Świetnie radzi sobie także pod górę, gdzie w trudnych, szczególnie wilgotnych warunkach opony zapewniają mnóstwo trakcji i można być pozytywnie zaskoczonym, jakie szczyty się zdobywa. Miałem okazję pokonać krótkie, bardzo strome odcinki, których nie pokonałem na nowym Yeti SB100, który był lżejszy od ważącego około 13kg. Whyte'a. Napęd Eagle GX nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, ponieważ miałem okazję jeździć na lepszych. Zakres przełożeń jest ogromny, ale ze względu na uszkodzoną wcześniej przerzutkę, praca napędu pozostawiała wiele do życzenia. Regulacja tegoż napędu nie należy także do najłatwiejszych. Natomiast kiedy dostaniemy rower prosto ze sklepu, to wszystko będzie pewnie działać jak szwajcarski zegarek.

Komponenty są dobre. Zwłaszcza tylna piasta Hope, która tyka głośniej niż cykada. Bardzo mi się to spodobało. W ogóle nie przyszło mi do głowy, że to tykanie mogłoby przeszkadzać, dopóki nie zdjąłem mojego downhillowego kasku i założyłem Bell'a 4forty. Po godzinnym pedałowaniu na Szyndzielni byłem gotów zamienić piastę na każdą, choćby kilka decybeli cichszą. Tutaj muszę powiedzieć, że mimo iż dzięki tak głośnej pracy możemy być słyszani przez spacerowiczów w leśnych ostępach, to jednak na dłuższych wycieczkach warto wziąć pod uwagę własny komfort podróżowania. Całkiem dobrze sprawowały się hamulce, choć osobiście zamieniłbym je na wyższy model lub na Sainta. Trochę nie pasuje napis “Promax” na mostku, który nie słynie z produkcji komponentów z najwyższej półki, ale to pewnie kwestia czasu i zacznie kojarzyć się z wyższą jakością – podobnie jak teraz np. Suntour.

Zapytacie ile to cacko kosztuje? No cóż, cena jest wysoka, dla mnie zbyt wysoka. 11.599,00 zł. To sporo, nawet jak na tak dobry sprzęt. Ucieszyć powinna informacja o obniżeniu ceny: nowa 909-tka ma cenę niższą o 600 zł, a dodatkowo dostała lepszy napęd (Sram GX Eagle 12), szersze obręcze i mocniejsze opony. W ogóle seria 900 została przekalkulowana i jej najtańszy przedstawiciel – model 901, przy zachowaniu ceny otrzymał regulowaną sztycę i mocniejsze koła. Chętnie przetestowałbym kolejną 909, ale na dłuższym dystansie, by sprawdzić żywotność komponentów, takich jak np. regulowana sztyca. Może w przyszłym sezonie "ukradniemy" go na dłużej...

Podsumowując. To bardzo dobry, ale nie idealny, produkt. Każdy rowerzysta lubiący "sztywniaki" będzie zadowolony, a niejeden fan "fulli" będzie pozytywnie zaskoczony. Świetna rama, która posłuży na lata, może także stać się bazą do wejścia w bardziej extremalne odmiany kolarstwa górskiego.

Oceny:

Wykonanie - 4
Waga - 4
Właściwości jezdne - 4.5
Cena - 3

Dystrybucja: https://www.whyte.pl/


o autorze

Przemysław Adamek

Były amatorski w-ce mistrz Polski w XC, zawodnik DH a przede wszystkim pasjonat kolarstwa górskiego. Dawnej także dziennikarz motoryzacyjny. Obecnie szczęśliwy mąż i ojciec.

komentarze

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl