​Grubas, Grubcio, Grubasek czyli test Cannondale Fat Caad 1

Moda na grubasy zawitała do kraju nas Wisłą już jakiś czas temu, rowery na grubych oponach zdobywają coraz większą rzeszę fanów a i tak nie sposób nie opędzić się od zaciekawionych ludzi, którzy robią szerokie oczy gdy widzą Fat Bike’a na trasie.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem na oczy topowego grubasa Cannondale’a nie mogłem od niego oderwać wzroku, a na twarzy miałem banana, który nie schodził przez dobrą godzinę. Ten rower jest po prostu wyjątkowy. To mógł być najkrótszy test w historii portalu, bo do opisania roweru wystarczyło by napisać że jest za….bisty, ale raz że pisać tak nie wypada, a dwa że pewnie chcielibyście przeczytać coś więcej. W takim razie do rzeczy. Przed Wami część pierwsza testu grubasa pt.

WIOSNA / LATO

Grubasa odebrałem pod koniec lutego dzięki uprzejmości chorzowskiego Twomarku. Muszę przyznać że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ten rower jest po prostu piękny i ma wszystko czego mi do szczęścia potrzeba - świetny napęd Sram’a X01, amortyzator Lefty Olaf, wygodne siodełko i opooooony - 4,8 cala gumianej radochy. Rower robi naprawdę duże wrażenie. Rama jak to przystało na Cannondale’a posiada wygładzane spawy i ma to coś, co Cannondale nazywa System Integration. 

O co w tym chodzi. Dokładnie o podejście do projektowania roweru. Rama w tym przypadku nie jest wyłącznie osobnym elementem składowym roweru, ale częścią całego systemu w który wchodzi także dedykowany amortyzator, zawieszenie i napęd. Projektując ramę firma projektuje i bierze pod uwagę wszystkie te elementy, aby końcowy produkt był projektem skończonym, optymalnym oraz o najlepszych parametrach jakie są możliwe do osiągnięcia. Co to daje końcowemu użytkownikowi? Sprawia że rowery są lżejsze, sztywniejsze, łatwiejsze w prowadzeniu i szybsze.

Wróćmy jednak do grubasa.

Aluminiowa rama jest masywna, sprawia wrażenie potężnej, jednak biorąc rower do ręki ma się wrażenie że jest dużo lżejszy niż na to wygląda. Egzemplarz jaki otrzymałem ważył dokładnie 15,3 kg. Dużo jak na rower do ścigania, ale przecież grubas nie jest do tego przeznaczony, choć można się nim ścigać z …. innymi grubasami :)

Pierwsza jazda na Fat Caad 1 była moją pierwszą jazdą w ogóle w tym sezonie. Zazwyczaj robię test na pewnej górce i sprawdzam na jakiej zębatce kasety ją pokonałem i jak się czuję. Tym razem to była męczarnia. Stwierdziłem że zdziadziałem przez zimę i pora więcej jeździć niż pić piwa. Druga jazda podobnie. Rower wtaczał się pod górę dość ciężko. Oczywiście nie można zapomnieć o tych 5 kg więcej niż waży mój ścigacz z pełnym zawieszeniem. Stwierdziłem jednak że trzeba coś zmienić. 

To co jest oczywiste to wywalenie dętek. One w największej mierze odpoiwadają za to jak rower się toczy. Trzeba zmienić na tubeless. Poszperałem po necie i zobaczyłem jak się przerabia obręcze SunRIngle na wersję bezdętkową. Stwierdziłem że nie mam Gorilla tape i zaniosłem rower z powrotem do chorzowskiego Twomarku z prośbą o przeróbkę. Gdybym tylko był bardziej dociekliwy i sam ściągnął oponę, to bym to mógł zrobić sam, bowiem Cannondale fabrycznie nałożył taśmę uszczelniającą i przeróbka na tubeless w tym przypadku ograniczała się do wkręcenia wentyla i zalania mlekiem w ilości 200 ml na koło. Takie podejście mi się podoba - brawo Cannondale. Gdyby każdy producent tak postępował, życie byłoby łatwiejsze :)

Z kołami zalanymi mlekiem i wywalonymi dętkami, waga roweru zeszła poniżej magicznej granicy 15 kg. Pierwotnie był plan żeby powkładać lżejsze komponenty, ale odezwał się głos rozsądku mówiący „jełopie, nie będziesz się na tym ścigał, tylko bawił, to po cholerę będziesz coś zmieniał”. Posłuchałem. Trzecia jazda na grubasie i zupełnie inne odczucia. Opory toczenia niewiele większe niż w tradycyjnym rowerze. Rower pod górę wjeżdża bez problemów i do przysłowiowych komarów na zębach brakowało tylko prędkości. Samo toczenie genialne. Po asfalcie co prawda odgłos przypomina nalot bombowców, ale za to w terenie trakcja o jakiej właściciele klasycznych konstrukcji mogą tylko pomarzyć.

Lefty

Z dużą ciekawością podszedłem do tego jak najnowsze dziecko Cannondale’a dostosowane do grubasów będzie się sprawdzać. Od wielu lat nikt i nic nie było mnie w stanie przekonać, że coś może działać jak Fox. Obdarzyłem jednak tego amora dość sporą dawką zaufania, ponieważ model Olat powstał na bazie najnowszej konstrukcji do xc w wersji 2.0. Zmieniono tylko koronę na większą z większym wyprzedzeniem i nie ma carbonu, Lefty ma coś co zawsze mi sie podobało - zamiast pierścieni ślizogwych są łożyska wałeczkowe co powoduje że amortyzator z równą łatwością wybiera piasek co duże kamienie. Jest niesamowicie płynny. Także brak manetki do sterowania jego pracą nie jest uciążliwy, ponieważ mocowanie jest dwupółkowe i sięgnięcie do przełącznika na goleni nie sprawia żadnych problemów.

Problem za to był inny. Blokada skoku a w zasadzie tłumienie. W Olafie nie mamy systemu CTD jak w Foxie. Mamy 2 pozycje - zablokowany i odblokowany. Blokada nie polega tutaj na całkowitym jego braku ruchu, ale na tłumieniu kompresji, która jest bardzo duża i ogranicza ruch golenii do max 2 cm. Podobnie jak w innych amortyzatorach, zresztą tłumik w Leftym to Solo Air znany z Rock Shoxa. U mnie jednak blokada nie działała tak jak powinna. Amortyzator chodził bardziej opornie ale to nie było to, do czego się przyzwyczaiłem i mogłem od tak renomowanego producenta wymagać. Tłumik poszedł więc na serwis. Przy okazji mogłem zażyczyć sobie jego tuning, aby blokada była bardzo mocna, z czego skorzystałem. Po serwisie amortyzator przy włączonej blokadzie ugina się na około 1 cm. Idealnie. Wrażenia z jazdy? Nie mam pytań. Chodzi płynnie, wybiera piasek. Nie mam uwag.

Rama

Jest potężna. Mufa suportowa o długości 120mm, do tego niewiele mniejsze rury przedniego trójkąta, sprawiają że rower wygląda jak czołg. Mnie się podoba bardzo. Malowanie tradycyjne jak na Cannondale w wysokich modelach - czarna satyna z zieloną grafiką. Geometria została zaprojektowana tak, aby bardziej odpowiadała charakterowi do wycieczek niż do ścigania. Pozycja rowerzysty jest w miarę wyprostowana i nawet po przejechaniu wielu kilometrów nie odczuwa się większego zmęczenia. Prowadzenie linek zaprojektowano na zewnątrz, przewidziano jednak opcję ukrycia linki do sterowania wysuwaną sztycą, jeśli przyjdzie Wam do głowy taką zamontować. 

W rurze podsiodłowej znajdziemy specjalny otwór przez którą możemy ją przeprowadzić. Do kierownicy pancerz pobiegnie także pod dolną rurą przedniego trójkąta i stosowne miejsce do jej poprowadzenia zostało przewidziane. Jedyną rzeczą która mi nie przypadła do gustu to sposób mocowania tylnego zacisku hamulca tarczowego. 

Moim zdaniem o wiele lepiej wyglądałby umiejscowiony pomiędzy seat a chainstayem. Przewód hamulcowy byłby wtedy krótszy i miał łagodniejszy przebieg, a całość wyglądała by lepiej, ale to tylko uwaga natury estetycznej. Rama jest do bólu sztywna a rower pewnie się prowadzi. Sama powłoka lakiernicza także bardzo wysokiej jakości. Przez pół roku użytkowania było mi dane przejeżdżać nieraz przez chaszcze i krzaczory i moja zabawa nie pozostawiła na niej absolutnie żadnych śladów.

Napęd

Tu już zbyt wiele pisać nie trzeba, ponieważ rower wyposażono w osprzęt Sram X01, którego test znajdziecie tutaj. Uzupełnieniem napędu jest specjalnie zaprojektowana pod grubasa wersja korby HollowGram, do której bezpośrednio przykręcono zębatkę 30. 

Czy to mało? Nie - do większości zastosowań spokojnie wystarczy. Roweru nie rozpędzicie do jakiejś demonicznej szybkości, choć kaseta o rozpiętości 10-42 na to by pozwalała. Jeśli będziecie chcieli jeździć szybciej pozostaje zmiana zębatki z przodu. Pamiętajcie też, że koła z oponami 4,8 cala, pomimo tego że obręcze są w rozmiarze 26 cali, są dużo większe od tych które macie w swoich 20-erach. Oś korby pracuje z suportem BB30, sztywność układu jest więc gwarantowana.

Wrażenia z jazdy

Ten rower mogę polecić każdemu i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Dlaczego? Ponieważ nie ma przeszkody, której by nie przejechał i wybacza wszystkie błędy jakie mniej doświadczony technicznie użytkownik może popełnić. Można sobie zatem pozwolić na puszczenie klamek hamulcowych i wchodzenie w zakręty po piachu, na pełnym gazie przejazdy przez błoto, zjazdy pełne korzeni i kamieni, a nawet jak skończy się Wam ścieżka, to dalej możecie jechać. Grubasy są dobre dla każdego, nawet dziecka ponieważ pozwolą mu opanować rower w różnych sytuacjach co pozwoli opanować pierwszy strach i pokonywanie coraz to trudniejszych przeszkód. Są więc duże szanse że ominą go pierwsze niepowodzenia i chętniej będzie wsiadał na rower. Dorośli odkryją radość z jazdy z tych samych powodów. Czy nie zdażyło Wam się nigdy że przejazd przez piach lub błoto powodował że traciliście panowanie nad rowerem? Teraz to już jest historia. Rower pokonuje wszystkie przeszkody jak taran i dopóki nie zechcecie się zatrzymać, nic nie jest Was w stanie zatrzymać.

Ten rower to czysta przyjemność i radość z jazdy. Dowód? Dosłownie ani razu, zero, null, nie sięgnąłem w tym sezonie po fulla. NIe było takiej potrzeby. Po raz pierwszy też nie widzę potrzeby stosowania tylnej amortyzacji w rowerze. Wystarczy napompować koła do odpowiedniego ciśnienia i macie fulla. Proste. Jednak trzeba podejść do tematu ciśnienia opon z rozsądkiem. Zbyt duże ciśnienie i zdolność pokonywania wszystkiego będzie mniejsza. Zbyt niskie spowoduje kiepskie prowadzenie w zakrętach. Po prostu rower będzie chciał dalej jechać po swoim torze. W moim przypadku idealnymi wartościami okazały się 0,6 bara w tylnym kole i 0,5 bara w przednim. Rower w takim ustawieniu zachowuje trakcję, opony amortyzują i jazda staje się prawdziwą przyjemnością.

Czy Cannondale Fat Caad 1 ma jakieś wady?

Przede wszystkim cena - 3500 USD czy na polskim rynku 16 000 PLN to jest dość sporo. W tej cenie, a może nawet mniejszej możecie kupić grubasy na karbonowych ramach, co moim zdaniem jest w przypadku grubasów przerostem formy nad treścią, jeśli ma to być rower na cały rok, ale to moje zdanie. Można też kupić taniej jeśli zrezygnujecie z amortyzatora. Jednak ograniczy Wam to pole manewru do jazdy tylko po śniegu i ubitych ścieżkach. O karkołomnych zjazdach po wszystkim będziecie mogli zapomnieć. Alternatywy? Amortyzatory Rock Shoxa i RST, jednak w tym przypadku możecie zapomnieć o jakości pracy jaką gwarantuje Lefty. Co zatem zrobić? Nic. Kupić i cieszyć się z posiadania najlepszego grubasa jaki powstał.

Dla kogo to nie jest rower?

Na pewno dla tych którzy preferują jazdę tylko po asfalcie oraz tych którzy chcą przemykać na swoich rowerach niezauważeni przez nikogo, ponieważ jadąc na Cannondale Fat Caad 1 zauważyłem, że nie tylko rowerzyści, spacerowicze, kierowcy samochodów się odwracają na jego widok, także kierowcy autobusów zwalniają żeby choć przez moment zobaczyć to coś. Nie sposób na takim rowerze pozostać anonimowym… Dla całej reszty zdecydowanie TAK. Jeśli uwielbiasz jazdę po wszystkim, nawet wtedy gdy kończy się szlak, singiel lub ścieżka, to jest to wymarzony sprzęt. Jeśli nie jesteś dobrym technikiem jazdy - TAK - ten rower wybaczy prawie wszystko i pozwoli rozkoszować się widokami a nie tylko kilkoma metrami przed kierownicą. Jeśli cenisz sobie wygodę - TAK - ten rower daje komfort jakiego nie da żaden inny.

C.D.N w zimie.

Dziękujemy firmie Twomark z Chorzowa za udostępnienie roweru do testu.

Oceny

Wykonanie - 4,5

Właściwości jezdne - 5

Waga 3,5

Cena 3

Ocena pozamerytoryczna - Współczynnik lansu - 1000000000 :)


o autorze

Paweł Waloszczyk

Twórca portalu, absolwent Politechniki Śląskiej który zamiast pisać o tym co zrobić by sprzęt rowerowy był lepszy, co robił przez ostatnie lata, postanowił sam się za to zabrać. Pasjonat nowych technologii i materiałów. 

komentarze

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl