Leatt DBX 3.0 - test praktyczny

Ostatnimi czasy na topie znajdują się kaski z systemami redukcji skutków tzw. uderzeń bocznych. W skrócie chodzi o to, aby kask aktywnie reagował na uderzenia nie pod kątem prostopadłym do ziemi i nie przenosił nadmiernej energii na mózg użytkownika. Praktycznie realizowane jest to poprzez elementy ruchomo zawieszone pomiędzy skorupą kasku a głową. W momencie uderzenia element pozwala skorupie na zdefiniowany ruch względem głowy redukując obciążenia jakim poddawany jest nasz mózg.

Testowany przez nas kask Leatt DBX 3.0 posiada autorski system tego typu. Nosi on nazwę 360 Turbine Technology. Elementem roboczym są tu rzeczywiście małe gumowe okręgi o kształcie turbin. Elementy te mają około 10 mm średnicy i do skorupy kasku przytwierdzone zostały bardzo ale to bardzo delikatnym snap fitem. Producent podaje, że system redukuje skutki uderzenia o 30% i przyspieszenie kątowe o 40%. Wszystko to ma jedno zadanie: przy uderzeniu się złamać, wyrwać lub przesunąć. Bez obaw, podczas całego testu nie zdarzyło się aby system został uszkodzony przez przypadek. Całość jest na prawdę bardzo przemyślanie zaprojektowana i siła potrzebna do aktywacji systemu nie utrudnia użytkowania kasku. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie zdemontował tego elementu dla celów  naukowych. Tu znów spokojnie: Turbiny są  też  wymienne, a zapasowe znajdują się na wyposażeniu standardowym kasku. Elementy aktywne rozmieszczone są na całej  powierzchni kasku, jest ich 10. Dodatkowo aktywne są również  śruby mocujące daszek - to również  powinno połamać się przy wypadku. Kask posiada 18 otworów wentylacyjnych oraz anty zapachowe gąbki Dri-Lex które można myć. Produkt posiada certyfikaty EN1078 i CPSC1203.

Wszystko to podczas pierwszego kontaktu sprawia wrażenie bardzo dopracowanego. Wykonanie kasku jest praktycznie perfekcyjne. Użyte materiały są wysokiej jakości, barwy produktu są soczyste i zachęcają by po niego sięgnąć. System regulacji działa bardzo przyjemnie i precyzyjnie, ma 50 stanów pośrednich. Wisienką na torcie jest tu magnetyczne zapięcie uprzęży. Działa podobnie jak rurka w Camelbacku, z tym że tu spotykają się dwa paski z magnetycznymi klamrami. Gdy zbliżą się na odległość ok 10 mm klamra automatycznie się zapina. Aby ją rozpiąć trzeba rozsunąć oba elementy w przód i tył.  Działa to bardzo sprawnie i umożliwia wygodne operowanie jedna ręką. Bardzo duży plus za ten system.

Gdy kask ląduje wreszcie na głowie, trzyma się jej bardzo pewnie. W zasadzie nie wykonuje żadnych ruchów względem głowy. Nie obija się też o okulary podczas jazdy. Po przedstawicielu marki , który przekazywał mi kask, wyraźnie widziałem, że dopasowanie produktu do głowy użytkownika było jednym z ważniejszych priorytetów. Coś co czuć podczas pierwszego kontaktu to kontakt czoła z pierwszym z gumowych elementów. Trzeba się do tego przyzwyczaić, nie jest to w żaden sposób niekomfortowe, po prostu nowe doznanie, które znika po pierwszych 30 minutach. Nie wiem jakie uczucie pojawia się gdy ktoś nie posiada włosów. Kask posiada też dość duże pole gąbek przylegających do głowy.  Być może z tego wynika jego stabilność. Wszystko to wpływa też na wentylację. Wentylacja w aktywnych kaskach Enduro to dość trudny temat, ale tu poradzono sobie z nim bardzo dobrze. Technologia 360 Turbine Technology daje większe możliwości niż system szwedzkiej konkurencji. Wentylacja nie jest więc na poziomie kasku szosowego, ale niewiele można tu rzeczywiście Leatt'owi zarzucić. Nie miałem z nim na tym polu najmniejszych problemów (z tym, że moja zawartość tkanki tłuszczowej jest ekstremalnie niska i rzadko w ogóle się pocę), a test odbywał się głównie we Włoszech.

Kupując aktywny kask do enduro jeszcze niedawno, trzeba było być otwartym na pewne kompromisy. Za cenę lepszej ochrony, poświęcić nieco wygody i wentylacji. Kask Leatt udowadnia, że  te kompromisy go nie dotyczą i to nic więcej jak choroba wieku dziecięcego rewolucji na rzecz poprawy naszego bezpieczeństwa. Taki jest ten kask, bezpieczny, bardzo wygodny i stabilny i lekki.

Parametry:

  • Rozmiary: S, M, L
  • Waga: 360 g
  • Magnetyczne zapięcie
  • 50 stopniowa regulacja obwodu
  • 10 Elementowa technologia 360 Turbine Technology
  • Aktywne śruby mocujące daszek
  • Gąbki Dri-lex anty zapachowe
  • cena 640zł

Zalety:

  • Bardzo pewne trzymanie głowy
  • Magnetyczne zapięcie
  • Niska masa

Wady:

  • Rzadko, się zdarza, bym czegoś nie miał się czego przyczepić

Ocena:

  • Materiały- 5
  • Wykonanie - 5
  • Cena/Jakość -4
  • Ochrona - 5
  • Wentylacja 3,5

Dystrybutorem marki Leatt w Polsce jest firma Olek Motorcykle ( http://olekmotocykle.pl ).


o autorze

Szymon Barczyk

komentarze

WiadomościWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl