Kind Shock Lev: czy kiedykolwiek powrócę do normalnej sztycy?

Dropper post w rowerach typu enduro, czy też all mountain to standard. Wśród maratończyków i zawodników ścigających się w xc - raczej ciężki gadżet. Przynajmniej oni tak twierdzą. Jednak ostatni rok w zawodowym peletonie Pucharu Świata pokazał, że opuszczana sztyca ma coraz szersze grono swoich wielbicieli. Czym jest to spowodowane? Na pewno nie masą, ponieważ klasyczna sztyca jest spokojnie o kilkaset gram lżejsza. No więc ja się pytam: czym? Komfortem i pewnością prowadzenia roweru na zjazdach.

Suche fakty

Z nimi ciężko polemizować. Lev jest dostępny w 3 rozmiarach: 27.2, 30.9 oraz 31.6. W poszczególnym rozmiarze mamy do dyspozycji także od czterech do pięciu długości skoku. Prościej będzie, jak zobrazują to poniższe tabelki:

Kwestia wagi oraz rozmiarów załatwiona. Co jeszcze dostajemy w opakowaniu oprócz samej sztycy? 

Manetkę na kierownicę oraz linkę z pancerzem. W moim przypadku było to zewnętrzne prowadzenie linki, gdyż tylko tak moja rama została konstrukcyjnie przystosowana do zamontowania dropper posta. Ale jeżeli macie taką możliwość schowania wszystkiego ładnie w ramie, jest dostępna wersja z wewnętrznym prowadzeniem i nazywa się ona Lev CI.

A to panie się opuszcza, tak?

Zasada działania dropper posta jest banalnie prosta i chyba nie muszę jej tłumaczyć. Ale, na szybko i łopatologicznie: naciskamy manetkę, zadkiem opuszczamy sztycę, zjeżdżamy. Jak nie chcemy dalej jechać w stylu młodego dirtowca na mieście - ponownie naciskamy manetkę i siodełko ze sztycą podnosi się do jej pełnej wysokości. Proste jak budo... no wiecie o co chodzi :). Przed jazdą trzeba to wszystko oczywiście jakoś zamontować. Po pierwsze w oczy rzucają się dwie rzeczy: dosyć sztywny pancerz, niekoniecznie poddający się naszym dłoniom oraz teflonowa linka. 

PTFE ze względu na swoje świetne właściwości poślizgowe oraz na fakt, że nie przywiera do niego zbytnia ilość brudu jest idealną opcją: dropper post działa płynnie, manetka nie zacina się, jak w przypadku wykorzystania klasycznej linki i jest bezobsługowa. Lev posiada także regulację szybkości powrotu sztycy: wystarczy ściągnąć jarzemko i naszym oczom ukaże się śruba regulująca. Kręcąc w jedną stronę zmniejszamy tłumienie powrotu, w drugą - zwiększamy. 

W zależności od tego, z której strony będziemy mieli zamontowaną manetkę, tak musimy zamontować mocowanie linki na sztycy. Jeżeli nasza manetka będzie znajdować się po lewej stronie kierownicy, mocowanie powinno znaleźć się z prawej strony, jeżeli manetka usytuuje się pod lewym palcem - symetrycznie na odwrót. Ciekawostką w tym modelu jest fakt, że mocowanie to jest w pełni obracalne, tzn. nie ma tylko dwóch położeń. W zależności od tego na co pozwala konstrukcja ramy, wszystko możemy sobie płynnie umiejscowić tak, aby kąt prowadzenia pancerza był jak najbardziej płynny i naturalny.

Komu w drogę, temu trampki

Maratonowy full i prawie pół roku w siodełku. Od lokalnych lasów począwszy, na Alpach i Dolomitach skończywszy. Przez te wszystkie kilometry sztyca ani razu nie sprawiła przykrej niespodzianki: nic się nie obluzowało, manetka działała płynnie, a 100mm skoku okazało się w zupełności wystarczające do tego, by rower i jego właściciel na nowo poznali uroki stromych zjazdów i technicznych ścieżek w dół. 

Nie owijając w bawełnę: kto raz zazna możliwości opuszczenia sobie siodełka na zjeździe, nie będzie chciał tej możliwości już oddać. I nie mówię tu o zawodnikach, bo oni pewnie pokręcą nosem, że to w sumie trochę ciężkie i bez tego też da się zjeżdżać (chociaż np. Kross Racing Team już ściga się na sztycach Kind Shock) ale o przeciętnych użytkownikach rowerów, dla których będzie to ogromne ułatwienie, a także możliwość rozwoju swojej techniki zjazdowej.

To co, bierzemy Stasiu?

Ano jak się ma portfel z odpowiednią ilością dukatów, to i taki produkt można za nie nabyć. Konkretnie za 1699 albo 1899złotych, w zależności od rozmiaru. Oczywiście, możecie kupić na rynku wiele tańszych opuszczanych sztyc, jednak pewnych kwestii, jak jakość użytego materiału, przemyślana konstrukcja - tego nie da się "tanio" obejść. Miałem już okazję jeździć na tanich i bardzo tanich dropper postach... i wiecie co? Dziękuję, postoję. Kind Shock Lev to konstrukcja pod każdym względem przemyślana. Zwycięstwa w UCI World XC Eliminatorze, lekkość (w przypadku mojej wersji 31.6, 100mm skoku - 445g) i solidność konstrukcji to cechy, które sprawiają, że najbliższa Gwiazdka może być dla Was bardzo fajnym dniem.

Plusy:

  • jakość wykonania
  • niezawodne działanie
  • regulacja tłumienia powrotu
  • teflonowa linka Recourse Ultralight

Minusy:

  • cena

Kind Shock: strona producenta.

Polskim dystrybutorem Kind Shock'a jest firma 7Anna.


o autorze

Jarosław Lesisz

Z wykształcenia polonista, z zamiłowania fan dwóch kółek i wszystkiego związanego ze sprzętem rowerowym. Współzałożyciel oraz redaktor kultowego bikepl.com, twórca największego (jak na tamte czasy) forum rowerowego.

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

  • Komputerki z GPS od Lezyne

    Lezyne to firma znana przede wszystkim z narzędzi rowerowych, które dość mocno wyróżniają się swoim designem.  Nie są to jednak jedyne...

    Więcej...

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl