Szosowe komponenty Centos 11 w hardcorowym teście

MicroSHIFT został założony w 1999 roku przez grupę inżynierów mających doświadczenie w branży rowerowej od ponad 20 lat w segmencie konstruowania i produkcji komponentów. W początkowym okresie firma skupiła się na udoskonalaniu istniejących na rynku patentów i wprowadzaniu ich do produkcji. Kolejne lata przyniosły jednak duży postęp, doprowadzając do własnych opatentowanych konstrukcji i mechanizmów . Rok 2007 był ważnym rokiem dla microSHIFT, wprowadzono pierwsze podwójne dźwignie sterujące do rowerów szosowych, co odbiegało na rynku od konkurencyjnych rozwiązań technicznych. Marka znalazła uznanie wielu grup zawodowych, stając się ich partnerem w sezonie startowym i przygotowawczym (Cofidis - 2010, Exergy-2011, Wonderful Pistachios- 2011, CKT-2011, Vorarlberg-2013 , Jelly Belly 2015, Blitz-Memil-2017, Hrinkow-2017, Kuwejt-2017 ....).

W ciekawym okresie przyszło nam testować sprawność działania grupy podzespołów marki MicroSHIFT. Przesyłka z Tajwanu dotarła do naszego testera w grudniu i dla grupy Centos 11 nie mogło być mowy o litości podczas jazd treningowych. Komponenty zamontowane w zimowym rowerze treningowym wyglądały tak dobrze i solidnie, że pierwsze wyjście z nimi na mroźny i brudny trening sprawił niemal ból psychiczny. Ale w jakich warunkach można lepiej sprawdzić na kilkumiesięcznym odcinku czasu przydatność i sprawność takich konstrukcji? Warunki i pogoda nie wybaczają żadnych niedociągnięć i szybko ujawniają wszystkie wady i zalety.

MECHANIZM

Cała grupa charakteryzuje się bardzo dużą kulturą pracy i precyzją. Mylnie kojarzona wyłącznie z podstawowymi zestawami montowanymi w rowerach z niższej półki w jednej z popularnych sieci handlowych zaprzecza zdecydowanie słabszemu wizerunkowi.

Klamkomanetki, czyli serce wszystkich komponentów zaprojektowano w myśl połączenia rozwiązań technicznych zbliżonych do kilku konkurencyjnych marek, jednak zachowano indywidualny wizualnie charakter. Cały korpus w znacznym stopniu zbliżony jest do linii Shimano, jednak łopatki do zmiany przełożeń zdecydowanie różnią się od japońskich odpowiedników. Dźwignia przełożeń górnych posiada dużo większą powierzchnię "roboczą" dla palców, co zdecydowanie ułatwia intuicyjne manewrowanie palcami podczas jazdy. Druga z dźwigni rodem z Campagnolo przygotowana do pracy z kciukami pracuje w ruchu pionowym z boku korpusu, w przeciwieństwie do pierwszej z nich. Rozwiązanie ma kilka plusów, ale i minusów. Wygoda podczas jazdy w górnym chwycie, trzymając dźwignie jest bardzo duża. Manewrowanie palcem wskazującym i kciukiem nie sprawia żadnych utrudnień i bardzo szybko mózg uczy się nowego systemu zmiany przełożeń. Sam moment przełączenia o jeden stopień, czy to w górę, czy w dół jest odczuwalny o wiele wyraźniej, niż to ma miejsce w przypadku Shimano, a opór podczas ruchu dźwigniami jest bardzo zbliżony. To zaleta dla użytkownika, który nie "czuje" roweru w stopniu tak dużym, jak to ma miejsce u doświadczonych zawodników. Ciekawym udogodnieniem z wykorzystaniem bocznych dźwigni jest możliwość wykorzystania ich podczas szukania pozycji aero, podczas zwężania sylwetki czołowej. Dłonie same wtedy odnajdują w nich punkt zaczepienia i podparcia. Linia, wysokość i grubość korpusu, wraz z gumami ochronnymi w przemyślany sposób zaprojektowane dają użytkownikowi pewny chwyt podczas jazdy na stojąco, a możliwość korygowania zbliżenia dźwigni hamulca w stronę kierownicy za pomocą śrubki regulującej, to ukłon w stronę osób o małych dłoniach, lub nietypowych ustawieniach kierownicy. Podczas zimowych testów dwukrotnie miała miejsce sytuacja zawieszenia się linki i braku reakcji na manewrowanie dźwigniami, jednak po krótkim serwisie winowajcą okazała się mocno już zabrudzona linka brudem naniesionym z szosy. Podczas jednego z treningów tester zaliczył potocznie nazywaną "glebę" na asfalcie, w jednym ze śliskich zakrętów. Stało się to okazją również do sprawdzenia wytrzymałości na uderzenia i otarcia klamko-manetki. Skończyło się na małym szlifie dużej dźwigni, a mimo uderzenia mechanicznie działa nadal wszystko, jak po wyjęciu z pudełka. Mimo wszystko jako wadę musimy uznać wykończenie kolorem dźwigni , gdyż materiał którym są pokryte dość szybko łapie delikatny "szlif" przy nieostrożnym opieraniu o ściany.

Przerzutki 

Rewolucji w zasadzie w temacie przerzutek nie ma. Konstrukcja i pojedyncze elementy są zbliżone do konkurencji i jedynie pojedyncze detale w podzespołach ujawniają różnice. W tym przypadku to wycięcie w części korpusu pracującej na tulei , w celu obniżenia wagi zestawu. I mimo że tylna przerzutka sprawia wrażenie masywnej, wagowo stoi obok Ultegry nie odbiegając niemal w ogóle od porównywanej grupy Shimano. Zastosowanie końcówki pancerza z przedłużona osłoną na linkę miało zapobiegać w zimowych warunkach zbędnym dodatkowym tarciom spowodowanym zabrudzeniami, oraz dać mechanizmowi wykazać się kulturą pracy w warunkach niemal ekstremalnych. Nie udało nam się udowodnić, że MicroShift to niska półka, przerzutka pracowała w najlepsze, nawet oblodzona podczas mrozu. Sytuacja z przednim mechanizmem przekładania łańcucha ma się bardzo podobnie, może z wyjątkiem wciąż krótszej dźwigni przenoszącej jak do tej pory naprężenie linki i nieco twardszy opór podczas przenoszenia łańcucha na dużą tarczę. Tutaj również waga mechanizmu jest niemal identyczna z przeciwnikiem  z Ultegry. Dużą zaletą obu komponentów są mocne sprężyny ściągające wózki w dolne przełożenie, co przekłada się ewidentnie na większą trwałość i długość pracy mechanizmu. Mamy wrażenie że to punkt w którym górują już nad konkurencją.

Kaseta

Standardowo już niemal kaseta podzielona jest na dwa człony, stały pałąk z pięcioma koronkami górnej części kasety, oraz oddzielnie zakładane na bębenek piasty  pojedyncze koronki przedzielane przekładkami z tworzywa. Całość zamyka zgrabnie opisana nakrętka z aluminium. Idąc tropem odchudzania całej grupy, również tutaj widać wycięte i nawiercone elementy, mające obniżyć wagę całej kasety, co jednak nie sprawia że jest ona mniej sztywna, czy wytrzymała. Ślady zużycia po kilku miesiącach zimowych były mniejsze, niż powinniśmy się tego spodziewać. Miał na to zapewne wpływ też zmniejszony pułap pokonanych kilometrów, jednak odbywało się to w dużo gorszych warunkach, niż latem. Konstrukcja samych zębów pozwala również na płynną zmianę przełożeń. Kompatybilne z łańcuchem Shimano pracowały bezproblemowo przez cały okres testowy.


WAGA


Waga pojedynczych komponentów z wyjątkiem klamko-manetek jest niemal identyczna z Ultegrą 2017. 

Odczucia z jazdy

Ogólne wrażenie z kultury pracy i trwałości całej grupy Centos 11 były bardzo pozytywne. Poza pojedynczymi przypadkami "zawieszenia" się przerzutki podczas zmiany przełożenia ( spowodowane mocnym zabrudzeniem ) nie odnotowaliśmy żadnych usterek i kłopotów technicznych. Współpraca manetek z przerzutkami odbywa się nieco twardziej, niż w porównywanej grupie Ultegra, co pozwala dużo wyraźniej odczuć moment przeskoczenia zapadki na kolejny poziom i zmianę położenia łańcucha. Śrubki regulacyjne ograniczające maksymalne wychylenia przerzutki o bardzo wąskim gwincie zmuszają do dużo głębszego kręcenia w celu dokładnej regulacji. Jednak pozwala to uzyskać większą precyzję pola manewru wózka przenoszącego łańcuch. W samych klamko-manetkach system dwóch oddalonych od siebie dźwigni na początku wydawał się chybionym pomysłem konstruktorów, jednak dość szybko dłonie i umysł przyzwyczajone do nowych zadań na kierownicy przyzwyczaiły się do ruchów i same odnajdywały najwygodniejsze pozycje do trzymania kierownicy i zmiany przełożeń. mankamentem były tylko odcinki sprinterskie, gdzie szybka jazda w dolnym chwycie i i próba zmiany przełożenia łańcucha w dół kończyła się problematycznym szukaniem kciukiem dźwigni, w nienaturalnie już ułożonych dłoniach na chwycie. Siła potrzebna do zmiany przełożenia nie jest duża, jednak mocno odczuwalny sam moment przeskoku zapadki. Gumy zamontowane na chwytach trzymają się bardzo pewnie i są bardzo ciasno dopasowane do korpusu, luzów w tym miejscu nie było żadnych po zakończeniu testu. Regulacja wysięgu klamki hamulca do maksymalnego wychylenia w stronę kierownicy, kończyła się opieraniem o gumę na obudowie korpusu i późniejsze kłopoty z cofaniem się w skrajne położenie dźwigni przerzutki. Dlatego odradzamy regulacje do maksymalnego wychylenia.

Wrażenia ogólne z całego testu pozwalają ocenić cała grupę jako wartościowy produkt dla amatora, również korzystającego z uroków wyścigów szosowych, ceniącego sobie wygodę i prostotę pracy mechanizmów, przy niskiej wadze komponentów, sporej trwałości i niższej cenie niż konkurencyjne marki na rynku.



Plusy :  konkurencyjna cena, niska waga, trwałość mechaniczna, precyzja działania

Minusy : mniejsza odporność na zarysowania, prosty design

Strona producenta : http://www.microshift.com.tw/en/ 



o autorze

Piotr Szafraniec

Nieuleczalnie chorujący od ponad 20 lat na pasję do roweru. Próbował uciec od swojej choroby łowiąc olbrzymie dorsze na kole podbiegunowym, jednak przegrał tą walkę i zaraża teraz swoim ADHD na szosowych zjazdach. Dzieli się...

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl