Kolarstwo Górskie w okolicach Kronplatz naszym redakcyjnym okiem

MARATON MTB:

W mijającym już sezonie mieliśmy okazję wystartować we włoskim KronplatzKing MTB Maraton  oraz przy okazji zwiedzić okolicę.

San Vigilio di Marebbe

Start maratonu zlokalizowany był w miejscowości San Vigilio di Marebbe, również tutaj mieliśmy naszą bazę noclegową - niewielkiej turystycznej miejscowości, w której zarówno na rowerze MTB jak i na szosie nie można się nudzić. Na poznanie okolicy mieliśmy w sumie niecałe dwa dni, z czego jeden dzień wyglądał na zasadzie „celowania w okienko pogodowe” pomiędzy burzami. W naszej miejscowości znajdowała się gondolka na górę Piz de Plaies, z której szczytu prowadzony jest singiel dający masę frajdy z jazdy.

Wracając do wyścigu, start jak to zazwyczaj we Włoszech bywa: z samego rana. O 8:00 wyruszył najdłuższy dystans 81km liczący 3310 metrów w pionie. Trasa obejmowała 4,4km asfaltu, off Road (czyli szutry, single w lasach) 61,3km oraz 15,3km singli, na których ciężko było odpocząć…

Na krótszym dystansie do pokonania było 50km i 2130metrów przewyższeń, 34,1 off Road, asfalt 3,4 i 12,3km singli. W skrócie można powiedzieć, że na trasie znajdują się dwa znaczące podjazdy , jeden świetny singiel z Piz de Plaies oraz ostatni wjazd na Kronplatz: jest to typowo alpejski podjazd w stylu szutr + asfalt, momentami wypłaszczający się, co nie znaczy że było łatwo go podjechać. Wjechanie całego podjazdu zajmuje około godziny, w tym mamy do pokonania m.in. odcinek Giro di Italia z czasówki z 2008 roku Furcia – Plan de Corones (Kronplatz). I właśnie w momencie przecięcia drogi „Strada Furcia” zaczyna się zabawa. 

Z racji tego, że nieraz na szczycie Kronplatz kończyło się Giro D'Italia, na każdym zakręcie widnieje tablica upamiętniająca zwycięzcę z danego roku, a na ostatnim z nich upamiętniono Marco Pantaniego, przypominając tym samym, że w 1998 roku zameldował się on jako pierwszy na szczycie Plan de Corones. To tak w dużym skrócie, jak wygląda wyścig, ale największą nagrodą dla większości z Was będzie meta na szczycie Kronplatz, bo zakończyć wyścig na wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem morza na długo pozostaje w pamięci.

BIKEPARK:

A gdy już  będziecie na górze... na którą może Was dowieźć też kilka kolejek z różnych stron, można skorzystać z oferty bikeparku. W bikeparku znajdują się 3 trasy. Dwie czerwone posiadają również niebieskie linie równoległe. Pierwsza czerwona jest obiektywnie słaba. To trasa zupełnie na początek,  flowline z małą ilością smaczków. Jumpline oferuje już znacznie więcej, szczególnie jak ktoś lubi polatać. Jak ktoś jeszcze nie umie latać  to wszystko da się przejechać, powoli ucząc się odrywać od Ziemi. Trasa ta była w tym roku w intensywnej rozbudowie.

Najlepsza jest natomiast trasa czarna. Jak na czarną jest stosunkowo prosta i nie zaskoczy żadnym hardcorem w postaci nieplanowanego lotu. Wszędzie znajdują się też chickenline'y. Do czasu, gdyż na trasie są dostępne krótsze, alternatywne linie, które są już znacznie bardziej wymagające. Na głównej linii nawierzchnia usiana jest sporą ilością kamieni i nie jest tak, że na ten czarny kolor nie zasługuje. Trasa ta wykonana jest na najwyższym europejskim poziomie i jest przyjemna zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. Bikepark sam w sobie nie jest tak rozbudowany jak Saalbach czy Mottolino. Jedynie czarna trasa i jumpline są na prawdę warte uwagi. Kronnplatz ma jednak asa w rękawie, zjazd ma 1300 metrów w pionie! Zdecydowanie najpierw zaczną boleć ręce niż powieje nudą.


o autorze

Mateusz Zoń

Od 1999 roku wyczynowo uprawia kolarstwo górskie, wielokrotnie stawał na najwyższych stopniach podium prestiżowych zawodów, także poza granicami kraju. 


komentarze

WiadomościWszystkie

GalerieWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • ,
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl